piątek, 7 listopada 2025

AI (sztuczna inteligencja) - zło w czystej postaci, które nie omija Elvisa

Sztuczna inteligencja (AI), to kolejne narzędzie osiągnięć technologicznych, lecz jak każdy kij, ma dwa końce. Jest prawdziwą zmorą, zwłaszcza w dokumentowaniu historii współczesnej.

Wraz z jej rozwojem i upowszechnianiem się, nigdy nie możemy mieć pewności, czy widziany przez nas obraz (także ruchomy) jest prawdziwy, czy sztucznie wygenerowany, dotyczy to także wszelkich tekstów i informacji. Stała się idealnym narzędziem do fałszowania rzeczywistości i ostatnich stukilkudziesięciu lat.

Według mnie najgorszym jest to, że trafiła pod przysłowiowe strzechy i przeciętny Kowalski może się nią dowolnie posłużyć, gdyż jak dotąd nie ma stosownych uregulowań prawnych, które w rygorystyczny sposób egzekwowałyby obowiązek oznaczania obrazów i treści uzyskanych z jej pomocą. To nie jest przypadek, przeoczenie, to celowe, lecz dlaczego tak jest? - nie wchodźmy w szczegóły.

Fałszowanie historii z wykorzystaniem tego narzędzia dotknęło również Elvisa. Rozmawialiśmy już o tym pod postem "Elvis w technologii deepfake". Niestety, zatacza coraz większe kręgi. Tworzy się różne fikcyjne obrazy i klipy, które wpuszczone do sieci zaczynają żyć własnym życiem. Dotąd jedyną znaną formą ingerencji w autentyczność obrazu był fotomontaż, który dotyczył zdjęć. Takie fotomontaże też pojawiały się w sieci, ale nie z taką częstotliwością i były stosunkowo łatwe do wykrycia - wystarczyło odszukać pierwotne zdjęcie, co w dobie internetu zwykle nie było trudne. Poza tym fotomontaż polega na retuszu, więc większa część obrazu pozostaje autentyczna. Prezentowałam już takie przeróbki w różnych postach na blogu.

Ludzie nie są przyzwyczajeni do takiego zalewu nieprawdziwych obrazów. Większość z nich nie jest nawet świadoma możliwości manipulacji lub ingerencji na jakie pozwala sztuczna inteligencja, więc święcie wierzą, że to, co widzą jest zarejestrowanym faktem, skoro zostało utrwalone na fotografii lub filmie. O czym dobitnie możemy się przekonać czytając komentarze pod tymi fejkowymi obrazami i animacjami.

Aga znalazła dla was dwa filmiki utworzone z pomocą sztucznej inteligencji. Szczególnie groźny dla wizerunku Elvisa jest ten pierwszy, na którym widzimy fana (w domyśle) wskrabującego się na scenę, zapewne uścisnąć dłoń swojemu idolowi, podczas gdy ten (ów idol w osobie Elvisa) podchodzi do niego i brutalnie skopuje go z krawędzi sceny. Jestem pewna, wkrótce przeczytacie w różnych artykułach, jak to Elvis "częstował" swoich fanów kopnięciami podczas koncertów, gdy tylko jakiś ośmielił zbliżyć się do sceny!

Najbardziej zaskakuje głupota lajkujących. Zamiast łapki w dół, to w górę. Czy naprawdę nikt z tych entuzjastów fikcji i komputerowych zabawek nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji rozpowszechniania takich materiałów dla dobrego imienia Elvisa? Czy też z tego, że każda łapka w górę, to nic innego jak zachęta do tworzenia kolejnych kłamliwych obrazów? To już ma miejsce. Autor po pochwałach jakie dostał pod tym klipem, trzy razy zapewniał, że już pracuje nad następnymi.

Zagorzałemu fanowi, który zna osobowość Elvis, prawdopodobnie od razu zapali się czerwona lampka, ale innym już nie. Przyjmą to, co widzą, jak prawdę objawioną i łykną jak przysłowiowy pelikan kluski, a potem będą rozpowszechniać.

Jeśli chodzi o te dwa zaprezentowane niżej materiały, już sam jumpsuit na Elvisie sygnalizuje, że obrazy mogą być fejkowe. Lecz ilu z nas - fanów - ma na tyle opanowaną wiedzę o nich w takim stopniu by to wychwycić? Niewielu.


Filmik utworzony przez sztuczną inteligencję - na scenę wchodzi jakiś nieproszony osobnik, którego Elvis skopuje ze sceny
Link: https://www.facebook.com/reel/815046474819526


Filmik utworzony przez sztuczną inteligencję - na scenę wchodzi pijana fanka, która całuje się z Elvisem
Link: https://www.facebook.com/reel/740698145686644/?t=8


*       *       *
*      *
*

Ex Post

Ostatnie ustalenia (26 stycznia 2026 roku):

I jeszcze jeden przykład rzekomej przemocy Elvisa uderzającego fana, który wszedł na scenę żeby zabrać mu statyw do mikrofonu.

Kolejny filmik utworzony przez sztuczną inteligencję - na scenę wchodzi fan, który chce mu zabrać statyw do mikrofonu, a Elvis go uderza
Link: https://www.facebook.com/reel/1686250265671272


*
*      *
*       *       *


P. S.
Podziękowania dla Agi za materiały.


sobota, 1 listopada 2025

Tom Parker odpowiedzialny za wyzysk finansowy i zrujnowanie zdrowia Elvisa

O relacjach finansowych między Elvisem, a jego menadżerem Tomem Parkerem pisałam już obszernie w poście "Dychotomia finansowa w relacjach zawodowych Presleya i Parkera". Dziś klip na ten sam temat w zestawieniu ze zdrowiem Elvisa, na który trafiłam ostatnio na You Tube.

Jeśli chodzi o rzetelność podawanych w nim informacji, nawet nie jest najgorzej. Nie będę punktować i omawiać wszystkiego, ale pod filmikiem podam kilka najważniejszych uzupełnień i sprostowań.

Klip zatytułowany "Kto ukradł fortunę Elvisa? (Prawdziwy winowajca)", oskarżający menadżera Elvisa, Toma Parkera
Link: https://www.youtube.com/watch?v=3HhLT6e8Xmw


Tom Parker pierwszy raz przyjechał do USA w wieku 16* lat (w 1925 roku). Po roku wrócił do Holandii, by ponownie wyjechać do Stanów w 1929 roku (w wieku 20 lat), tym razem już na stałe.

* Tak obecnie podaje Wikipedia, chociaż wcześniej przedstawiała to inaczej. Jeśli chodzi o jego pierwszy wyjazd, wszędzie pisano, że Parker nie "zaciągnął się na statek" płynący do USA, jak teraz Wikipedia, tylko wkradł się na jego pokład i ukrył, a było to gdy miał zaledwie 13 lat. Po przypłynięciu do Stanów odszukał swojego wujka, który pracował w cyrku. Tam znalazł zatrudnienie na ponad rok, po czym wrócił do Holandii, gdzie też spędził ponad rok. Następnie podjął decyzję o powrocie do Stanów. I wtedy faktycznie zaciągnął się na statek jako majtek, którym dotarł do USA mając ukończone 16 lat. Wujek znów się nim zajął, dając mu pracę w cyrku. Kiedy przeczytał ogłoszenie o naborze do armii amerykańskiej, zgłosił się i został przyjęty mimo, iż w świetle prawa amerykańskiego był nieletni. Taka wersja krążyła przez lata. Naprawdę trudno się połapać, która bliższa jest prawdy. Myślę, że ta najnowsza, bo pewnie lepiej zweryfikowana.

Podejrzenie o morderstwo - tutaj jest mowa o jednym. Według niektórych źródeł chodziło o dwa różne, w jednym z nich Parker miał status podejrzanego, a w drugim świadka.

Nazwisko Tom Parker - to nie tak, jak tu przedstawiono, że po prostu sobie takie przyjął. Na Hawajach służył pod pułkownikiem* Thomasem Andrew Parkerem (niektóre źródła podają, że był to oficer, który przeprowadzał z nim także rozmowę rekrutacyjną), który zmarł w czasie kiedy Parker właśnie kończył swoją dwuletnią służbę wojskową. Wtedy postanowił przyjąć jego personalia, żeby nie posługiwać się swoimi holenderskimi i uniknąć pytań o pochodzenie. Kilkanaście lat później nadarzyła się okazja by "przyklepać" przywłaszczony stopień pułkownika i na przyszłość uniknąć kolejnych kłopotliwych pytań, tym razem o tak wysoką wojskową rangę oficerską. W 1948 roku Parker pomagał Jimmiemu Davisowi w kampanii na gubernatora Luizjany. Kiedy Jimmi Davis wygrał wybory, w podziękowaniu odznaczył Parkera honorową rangą pułkownika w Gwardii Państwowej Luizjany. Odtąd zyskał nowy argument dlaczego tytułuje się pułkownikiem, nie musząc już odnosić się do tego tytułu jako wojskowego stopnia oficerskiego i pokrętnie tłumaczyć jak w dwa lata z szeregowca stał się pułkownikiem.

* Kiedy Parker wstępował do wojska, Thomas Andrew Parker był jeszcze kapitanem.

Gladys nigdy nie zaufała Parkerowi. Namowy Hanka Snowa nakłoniły ją jedynie do złożenia podpisu na kontrakcie. Zrobiła to tylko dlatego, że Hank obiecał jej dopilnować wszystkiego, bo był przekonany, że będzie menadżerem Elvisa do spółki z Parkerem - tak się umówili*, ale Parker go oszukał. 15 sierpnia 1955 roku, Elvis zawarł z Tomem Parkerem dodatkową umowę, w której ten występuje jako "specjalny doradca" dla niego (Presleya) i jego menadżera, Boba Neala. 21 listopada 1955 roku, podpisują kolejną umowę - transfer Elvisa z SUN Records do RCA oraz 25% dla Parkera. Umowy te podpisują również rodzice Elvisa, ponieważ był wówczas niepełnoletni.

* Kontrakt menadżerski miał być zawarty między Elvisem a firmą Jamboree Attractions, która należała do Hanka Snowa i Toma Parkera, jak tylko Elvis osiągnie pełnoletność i wygaśnie jego kontrakt z Bobem Nealem. Tymczasem...
Kiedy 21 listopada 1955 roku kontrakt muzyczny Elvisa został oficjalnie przeniesiony z Sun Records do RCA Victor, Hank Snow wziął udział w jego podpisaniu, myśląc, że Elvis podpisał umowę o zarządzanie z Jamboree Attractions.
8 stycznia 1956 roku Elvis osiągnął pełnoletność (21 lat).
Do 15 marca 1956 roku jego menadżerem był Bob Neal.
26 marca 1956 roku, Presley podpisał kontrakt z Tomem Parkerem, jako wyłącznym przedstawicielem, nie mając pojęcia o wcześniejszych ustaleniach między Bobem Nealem, Hankiem Snowem i Tomem Parkerem.
Kiedy Hank Snow, wiedząc o pełnoletności Elvisa i końcu kontraktu z Bobem Nealem, zapytał Parkera o status ich kontraktu z Presleyem, Parker powiedział mu: "Nie masz żadnego kontraktu z Elvisem Presleyem. Elvis jest podpisany wyłącznie ze mną". Tak Hank Snow dowiedział się o tej przewałce Parkera.

Wojsko - to też nie tak. Parker odsłużył pełne dwa lata. Po zakończeniu służby ponownie zaciągnął się do wojska. Krótko po tym opuścił samowolnie koszary na jakiś czas (nie mogę ustalić na jak długo, prawdopodobnie było to tylko kilkanaście godzin), co po jego powrocie do jednostki zakwalifikowano jako dezercję i karnie umieszczono go w izolatce. Przypłacił to chorobą psychiczną (psychozą), spędził w szpitalu psychiatrycznym dwa miesiące, a po wyjściu został zwolniony z wojska jako "niezdatny do dalszej służby".

Śmierć Gladys, matki Elvisa nie nastąpiła kiedy był w Niemczech. Zmarła 14 sierpnia 1958 roku, kiedy Elvis odbywał wojsko jeszcze na terenie Stanów Zjednoczonych. Na pokład statku, którym dopłynął do Niemiec 1 października 1958 roku na ciąg dalszy służby, wsiadł 22 września 1958 roku.

Gladys nie zmarła na atak serca, tylko z powodu chorej wątroby.

Kontrakty menadżerskie z Parkerem. To było trochę inaczej, jak podano w klipie:
  • 1955 (od 15 sierpnia do 21 listopada) - 15%,
  • 1955 (od 21 listopada) - 25%,
  • 1961 - 1/3,
  • 1967 - 50%.
Kontrakt z 1967 roku nie został podpisany na obrusie, ani na serwetce. Kiedy 30* lipca 1969 roku Elvis właśnie śpiewał na scenie w International Hotel w Las Vegas, jego menadżer dobijał już kolejnego targu z hotelem przy kawiarnianym stoliku obok showroomu. Kiedy Tom Parker dobił już targu z hotelem, nowy kontrakt - na kolejne pięć lat występów Elvisa w tym miejscu - w pośpiechu spisano na obrusie poplamionym kawą (zdjęcia patrz post "Występy Elvisa w Las Vegas").

* Chodzi o zamknięty dla publiczności koncert w nocy z 29 na 30 lipca 1969 roku, tylko dla gości ze specjalnymi zaproszeniami, który prawdopodobnie odbył się w małym showroomie. Pisze o nim między innymi Paul Lichter w książce "Elvis in Vegas". Jedno ze źródeł podało, że odbył się w nocy z 30 na 31 lipca 1969 roku, ale to raczej błędna informacja, choć z pozoru wydaje się bardziej prawdopodobna, bo bezpośrednio poprzedza dzień rozpoczęcia Sezonu 1, koncertem późnowieczornym 31 lipca 1969 roku.

Natomiast do podpisania kontraktu, który gwarantował Tomowi Parkerowi 50% przychodów Elvisa - nie dochodów, a przychodów(!), czyli przed opodatkowaniem i umniejszeniem o koszty - doszło w 1967 roku, zaraz po wypadku Elvisa (przewrócił się w łazience i stracił na jakiś czas przytomność), po którym doznał wstrząsu mózgu. Parker odsunął wtedy od niego wszystkie bliskie osoby i zrobił mu dodatkowy "wstrząs mózgu", między innymi strasząc go załamaniem kariery i rosnącą popularnością The Beatles. Raczył go opowieściami, jak to spadła jego popularność, co nie było prawdą, a po tym wypadku na włosku zawisła także jego kariera filmowa itp. - po prostu roztaczał przed nim obrazowo wizję jego artystycznego upadku. Po czym zapewnił go, że wszystkim się zajmie, ale za odpowiednią gratyfikacją, wynoszącą 50 na 50, na co zdołowany i będący w potrzasku Elvis, odizolowany od kogokolwiek z kim mógłby przedyskutować sprawę, poradzić się, przypierany przez Parkera, w końcu się zgodził. Przy czym to 50 na 50 było kolejną gigantyczną przewałką, ponieważ dotyczyło rozliczeń od kwot przychodu, a nie dochodu! Dla zobrazowania przykład. Przychód 1.000.000, z tego 500.000 dla Parkera, a dla Elvisa tylko 250.000, bo płacił podatek 100.000 (10%) od całego przychodu (swojego i Parkera) + 150.000 koszty - utrzymanie grup wokalnych, TCB Band, orkiestry, zakwaterowanie, wyżywienie i transport dla wszystkich ekip muzycznych oraz innych osób towarzyszących, w tym Parkera (!), opieka medyczna dla wszystkich, koszty wynajmu studia, dodatkowych muzyków sesyjnych itp. Do wypadku Elvisa doszło w Los Angeles i tam też podpisano nowy kontrakt, a nie w Las Vegas jak podano w filmie.

Elvis zagrał w 31 filmach fabularnych, a nie w 27, jak tu podano. A może nawet w 32. Kiedyś krążyła taka informacja, że zagrał niewielką rolę w jakimś filmie fabularnym jeszcze przed "Love me tender". Lecz być może pomylono go z filmem dokumentalnym "The pied piper of Cleveland: Day in the life of a famous disc jockey", w jakim Elvis wystąpił w październiku 1955 roku. Tuż po zakończeniu produkcji został wyemitowany w TV, ale tylko dla Cleveland i okolic. Jego późniejsze losy są źródłem spekulacji do dziś - patrz post "Pierwszy film Elvisa".

Z tymi lekami na uśmierzenie bólu z powodu "wyczerpanego organizmu", to zbytnie uproszczenie. Elvis zmagał się z wieloma dokuczliwymi chorobami. Na przykład bardzo ostra postać jaskry - przyjmował bolesne zastrzyki bezpośrednio w gałki oczne, co było niezbędne żeby nie stracił wzroku na zawsze, lecz one nie uśmierzały bólu oczu, podtrzymywały tylko zdolność widzenia, więc potrzebował także leków przeciwbólowych. Dlatego tak często widzimy go w okularach przeciwsłonecznych, ponieważ jasność nasilała bóle gałek ocznych, to nie była nonszalancja ani image, to była potrzeba. Po 1972 roku, kiedy stan oczu jeszcze się pogorszył niekiedy był zmuszony wychodzić w okularach przeciwsłonecznych nawet na scenę. W najgorszych momentach zakładał na oczy przyciemniane gogle.

Tak naprawdę Elvis miał problemy ze snem już od dziecka. Po koncertach był bardzo zmęczony, lecz jednocześnie zbyt pobudzony by zasnąć. Potrzebował od kilku do kilkunastu godzin żeby wyciszyć swój organizm na tyle, by spróbować zasnąć. Wielogodzinne spotkania z różnymi celebrytami i fanami po koncertach, a później jeszcze relaksujące śpiewy gospel też temu nie sprzyjały. Senność przychodziła praktycznie dopiero na krótko przed momentem kiedy powinien wstać i powoli szykować się już na kolejny koncert, dlatego musiał przyjmować przemiennie leki nasenne i pobudzające. Inaczej nie byłby w stanie dawać dwóch koncertów dziennie przez dwa tygodnie, czy miesiąc non stop.

Sprzedaż katalogu muzycznego w 1973 roku - 5,4 miliona dolarów, to była oficjalna kwota. I RCA i Parker doskonale wiedzieli, że braknie w niej jednego zera. Za zgodę na tak niską kwotę, Parker dostał pod stołem od RCA dodatkowe 15 milionów dolarów (ciągle można o tym jeszcze przeczytać na polskiej Wikipedii, w wersjach obcojęzycznych ta informacja została już wykasowana - tak się właśnie "prostuje historię" na nośnikach elektronicznych). Czyli Parker dostał w sumie 17,7 miliona, a Elvis zaledwie 2,16 miliona (bo, jak już wcześniej wyjaśniałam sposób dzielenia się przychodami - od 2,7 miliona Elvisa trzeba odjąć 540 tysięcy podatku, co daje 2,16 miliona).

Priscilla Presley nie była spadkobierczynią. Zgodnie z ostatnią wersją testamentu, z marca 1977 roku, jedynymi spadkobiercami były jego prawnie uznane dzieci, czyli w chwili śmierci była to tylko Lisa Marie Presley. Priscilla nie mogła zarządzać majątkiem wówczas nieletniej Lisy Marie Presley, Elvis ją wyłączył. Zarządcą majątku Elvis ustanowił Vernona Presleya (ojca) i Minnie Mae (babcię). Priscilla "położyła łapę" na majątku Lisy, dopiero po śmierci ojca Elvisa, Vernona Presleya. Kiedy leżał na łożu śmierci udało jej się go przekonać, że nikt tego nie zrobi lepiej niż ona - matka. Vernon uległ, wbrew woli Elvisa. W testamencie był też zapis, że Lisa będzie mogła samodzielnie zarządzać schedą po swoim ojcu dopiero po ukończeniu 25 roku życia.

Rozprawa sądowa przeciw Parkerowi. Tom Parker został zobowiązany do zwrotu rodzinie wszystkich dokumentów, zapisków, artykułów promocyjnych, zdjęć, grafik, nagrań filmowych oraz dźwiękowych, przedmiotów i materiałów należących do Elvisa lub z nim związanych, jakie gdziekolwiek posiadał (w swoim domu, kilku biurach i magazynach). Wkrótce przyjechały do Graceland kilkoma ciężarówkami. Natomiast to nie on musiał zapłacić 2 miliony dolarów, tylko rodzina Presley jemu, jako rekompensatę z tytułu anulowanych przez sąd przyszłych wpływów - tutaj chodziło o umowy, które w dniu pogrzebu Elvisa podstawił do podpisu Vernonowi, a także by zmusić go do wydania rodzinie wszystkiego, o czym wcześniej pisałam. Sąd wiedział doskonale, że bez znacznej "zachęty" materialnej nigdy by tego nie zrobił, tylko dalej zarabiał na Elvisie, a tego mu zabroniono na pięć lat - "zakończenia zaangażowania w jakiekolwiek zarobki związane z Presleyem".

Odsyłam was do postu "Dychotomia finansowa w relacjach zawodowych Presleya i Parkera", w którym znajdziecie więcej szczegółów na ten temat oraz zdjęcia niektórych kontraktów.

P. S.
Jeśli chodzi o rzetelność informacji zawartych w tym filmiku, napisałam na początku "nawet nie jest najgorzej", ale patrząc na ilość tych najważniejszych wyjaśnień, jakie zamieściłam, już sama nie wiem... Być może w pierwszej chwili byłam "zbyt łaskawa", bo doceniłam iż autorowi udało się uniknąć kilku najczęściej powielanych błędów w tego typu opracowaniach. Aczkolwiek powiedzmy sobie szczerze, jeśli ktoś "nie siedzi" w biografii Elvisa, to nie ma takiej opcji żeby nie popełnił błędów. Zresztą nawet ci obeznani, też je robią.

piątek, 31 października 2025

W hołdzie Elvisowi {22} - halloweenowe dynie

Oczywiście w Halloween niektórzy fani nie mogą zapomnieć o swoim idolu i na dyniach wycinane są podobizny Elvisa.

Techniki są dwie. Pierwsza z nich, tradycyjna, polega na wycinaniu skóry dyni na wylot, tak by po jej podświetleniu od środka obraz zyskał halloweenowy efekt. Druga polega na wyskrobywaniu skorupy powierzchniowo, tylko jej twardej i kolorowej części. W ten sposób obraz powstaje na jej miękkiej, jasnej, spodniej części. Poniżej kilka dyń z Elvisem wykonanych obiema technikami.

A tutaj link do strony Graceland i galerii z innymi dyniami halloweenowymi:
Link: https://www.graceland.com/elvis-pumpkin-contest-photos

Halloweenowe dynie z podobizną Elvisa

Evis przy wózku z halloweenową dynią. Zdjęcia nie opisano, ale wydaje mi się, że to albo scena z filmu, albo na planie w przerwie

Elvis z halloweenową dynią w ręce na scenie, w jumpsuicie "White Orange Flame Suit", w październiku 1976 roku


P. S.
Podziękowania dla Agi za materiały.


piątek, 24 października 2025

W hołdzie Elvisowi {21} - ulica w Polsce

Jak donosi Krzysztof Nepelski w artykule "Pomnik i ulica Elvisa Presleya w Zawadzie ", na stronie radia RMF24, mamy w Polsce kolejną ulicę Elvisa Presleya, tym razem w małej miejscowości Zawada w powiecie bocheńskim w Małopolsce.

To druga ulica Króla w naszym kraju. Pierwszą jest Aleja Elvisa Presleya w Krakowie.

Do uroczystego otwarcia doszło w sobotę 20 lipca 2025 roku, którego dokonali: Adam Korta - starosta bocheński, Marek Bzdeka - wójt gminy Bochnia, Marian Rutke - sołtys Zawady oraz członkowie Fan Clubu Elvisa w Krakowie. Poświęcenia dokonał Józef Potoniec, proboszcz pobliskiej parafii Św. Judy Tadeusza w Pogwizdowie.

Krzysztof Nepelski, autor artykułu, przybliża okoliczności powstania ulicy:
"Inicjatorem tego przedsięwzięcia był Rafał Pieniążek, lokalny przedsiębiorca, wieloletni fan słynnego piosenkarza, który 4 lata temu kupił w Zawadzie działkę, postawił dom i zapragnął, by to miejsce było poświęcone swojemu idolowi".
To nie jedyny akcent Elvisa Presleya w Zwadzie. Na posesji pana Rafała Pieniążka stanął pomnik Elvisa Presleya, w skali 1:1.

Po więcej szczegółów odsyłam do wspomnianego artykułu, link poniżej:
Link: https://www.rmf24.pl/regiony/krakow/news-pomnik-i-ulica-elvisa-presleya-w-zawadzie,nId,8002058

Tablica z nazwą ulicy Elvisa Presleya w Zawadzie (zdjęcie Krzysztofa Nepelskiego ze wspomnianego artykułu)


P.S.
Podziękowania dla Agi za informację.



środa, 22 października 2025

Kolejne szykany ze strony blokującego Bloggera

Wiedziałam, że tak będzie! Jak tylko wzięłam się za poprawianie "http://..." na "https://...", ruszyła lawina blokad - sprawdzają każdy ponownie edytowany post. Lecz na tym się nie skończyło.

Tym razem doszła jawna groźba, którą wcześniej mnie nie raczono. W treści jednego z e-maili dopisano klauzulę:
"Zachęcamy do sprawdzenia całej treści Twoich postów pod kątem zgodności z naszymi standardami, ponieważ kolejne naruszenia mogą spowodować zamknięcie bloga".
W "Dalsze prowadzenie bloga pod znakiem zapytania" zamieściłam zakwestionowaną treść jednego z zablokowanych postów i skierowałam do was prośbę abyście pomogli mi "zdiagnozować", co w nim może być uznane za spam. Dodałam też treść e-maila, w którym poinformowano mnie o tej blokadzie i niby podano jej powód, a następnie przytoczyłam definicję spamu z "wytycznych dla społeczności". Podobnie jak ja, też nie mieliście pomysłów.

Te blokady są zupełnie pozbawione logiki i nie znajdują odzwierciedlenia w podawanych powodach. Są też niezgodne z ich własnymi "wytycznymi dla społeczności".

Zaczynam się na poważnie zastanawiać, czy problemem nie jest tu tematyka bloga - Elvis Presley.

Są miliony blogów na tej platformie, więc nie rozumiem dlaczego akurat ten, o Elvisie Presleyu, znalazł się na celowniku. Od 2024 roku jest intensywnie monitorowany. Blokujący z Indii jest na nim prawie codziennie, spędzając na jego inwigilacji od godziny do nawet kilkunastu godzin na dobę. Większość postów sprawdzał już wielokrotnie. Po prostu mieli je w kółko, ewidentnie szukając na siłę, co by tu jeszcze zablokować. Wystarczy, że otworzę jakiś post do edycji i wstawię w nim przecinek, kropkę na końcu zdania, poprawię literówkę, a on już siedzi na nim szukając pretekstu do blokady. Jak dla mnie, to nie jest normalne działanie sprawdzające, to dręczenie, nękanie i szykany, choć w "wytycznych dla społeczności" jest punkt, który mówi:
"Nękanie, dręczenie i groźby
Nie wolno nękać, dręczyć ani zastraszać innych osób".
A czymże innym jest to, co wyrabia sam blokujący, który ma stać na straży takich działań?

W "wytycznych dla społeczności" jest też punkt:
"Odwoływanie się od decyzji dotyczących egzekwowania zasad
Jeśli zostały podjęte działania dotyczące Twoich treści lub konta, otrzymasz powiadomienie o przyczynie podjęcia działań w celu egzekwowania zasad oraz typie zastosowanych środków. W powiadomieniu znajdziesz też informacje o tym, co możesz zrobić, aby odwołać się od naszej decyzji, jeśli uważasz, że popełniliśmy błąd. Możesz przesłać odwołanie, klikając „Złóż odwołanie” lub „Poproś o sprawdzenie”. Jeśli odwołanie zostanie rozpatrzone pozytywnie, powiadomimy Cię o tym i podejmiemy odpowiednie działania, aby cofnąć naszą poprzednią decyzję".
Tymczasem przy moich zablokowanych postach, przycisku „Złóż odwołanie” celowo nie włączono! Czyżby blokujący miał świadomość braku słuszności zakładanych blokad i z pełną premedytacją nie uaktywnił przycisku, aby uniemożliwić mi złożenie odwołania? Aktywny jest tylko przycisk „Poproś o sprawdzenie”, lecz on nie daje żadnych możliwości, gdyż jest "martwy" - nie można zgłosić zastrzeżeń, co do zasadności blokady, czy poprosić o wskazanie spornego materiału. Jego wciśnięcie jest tylko komunikatem dla tegoż blokującego "użytkownik prosi o ponowne sprawdzenie", bez jakiejkolwiek możliwości dialogu. Natomiast „Złóż odwołanie” nie idzie do tego, który zablokował (tak jak „Poproś o sprawdzenie”), tylko wyżej, do ludzi nad nim, rozpatrujących poprawność nałożonych blokad.

To irracjonalne działanie osoby blokującej, jednocześnie nie spełniające wymogów "wytycznych dla społeczności", dotyczących blokad postów, skłania mnie do podejrzenia, że ów blokujący nie kieruje się błędnym rozumieniem (lub nadinterpretacją) tychże zasad, lecz swoją osobistą wrogością do Elvisa Presleya.

Czy to kolejne działanie ukierunkowane na niszczenie popularności Elvisa Presleya, o którym pisałam obszernie w poście "Detronizacja Króla - wielka zmowa?"? Lecz jeśli w internecie szkaluje się Elvisa oszczerstwami, pomówieniami, paszkwilami, to jakoś nikt ich nie kwestionuje, wiszą latami, a każda strona, artykuł, w których mówi się o nim pozytywnie, szybko znika (nie zawsze fizycznie, czasem po prostu nie są indeksowane lub są pomijane w zwracanych wynikach wyszukiwarek) albo poddawana jest różnym restrykcjom, jak mój blog.