23 marca 2026 roku, prezydent USA - Donald Trump - złożył wizytę w Graceland. To były jego pierwsze odwiedziny domu Elvisa w Memphis.
Donald Trump nigdy nie poznał Elvisa osobiście, ale był przynajmniej na jednym jego koncercie w Las Vegas - niestety nie wiem, w którym to było roku. Kiedy w 2018 roku uhonorował Elvisa Prezydenckim Medalem Wolności, powiedział, że widział Elvisa na scenie w Hilton Hotel w Las Vegas - pisałam o tym szczegółowo w poście "Elvis Presley zostanie uhonorowany Prezydenckim Medalem Wolności".
Donald Trump jest wielkim fanem Elvisa, uważa go za największego piosenkarza w historii i jednego z najwspanialszych ludzi jacy kiedykolwiek żyli na świecie.
Poniżej materiały filmowe z tej wizyty. Niestety niepełne, do niektórych pomieszczeń, gdzie udał się Donald Trump z oprowadzająca go Angie Marchese (szefową archiwów Graceland), ekipy mediów nie zostały wpuszczone. Niestety, nie znalazłam informacji jak długo w rzeczywistości trwała ta wizyta i co jeszcze oglądał Donald Trump poza tym, co widać na materiałach filmowych.
Niemniej warto obejrzeć i posłuchać, Angie Marchese przedstawia tam kilka ciekawych informacji, o których część z nas pewnie nie wiedziała.
Wejście Donalda Trumpa do Graceland - nie mogę osadzić klipu z Instagrama, więc zamiast obrazu podaję linka
Klip "An exclusive look inside Trump's full tour of Graceland: The Home of Elvis Presley" z wizyty Donalda Trumpa w Gracelan, 23 marca 2026 roku - 26 minut
Link: https://www.youtube.com/watch?v=B7JsfDPr6uI
Klip "FULL VISIT: Trump Tours Graceland, Calls Elvis Presley “Most Famous Ever” During Historic Visit|AC1B" z wizyty Donalda Trumpa w Gracelan, 23 marca 2026 roku - 29 minut - to w zasadzie ten sam materiał, co wyżej, gdyby pierwszy przestał działać
Link: https://www.youtube.com/watch?v=J-S3b2gs-P4
Na pamiątkę swojej wizyty w Graceland, Donald Trump podpisał tą gitarę, o co został poproszony przez Angie Marchese. To kopia oryginalnej gitary Elvisa.
Klip "HISTORIC MEMPHIS MOMENT: U.S. President Trump and Pam Bondi Visit Elvis Presley’s Home | AC15B" z wizyty Donalda Trumpa w Graceland, 23 marca 2026 roku - 22 minuty
Link: https://www.youtube.com/watch?v=BMBUq9Bt-zk
Klip "President Trump Visits Elvis Presley's Graceland Estate During Trip To Memphis, Tennessee" z wizyty Donalda Trumpa w Graceland, 23 marca 2026 roku - wersja odchudzona, 18 minut
Link: https://www.youtube.com/watch?v=1h2bMirw8mo
W materiałach wideo tej pierwszej klatki ze schodami nie widać, kamery pokazują wtedy Donalda Trumpa i Angie Marchese, która wyjaśnia mu, co to za gitara i garnitur widoczne na schodach. To Gibson J-200 z 1956 roku, najstarsza gitara Elvisa w Graceland i garnitur "If I Can Dream" ze sceny finałowej programu "Comeback Special '68".
O grupie The Blossoms i jej związku z Elvisem pisałam już w poście "♥ Kobiety - Darlene Love". Jednak w tym poście nie zamierzam opisywać historii tych grup. Chcę tylko przedstawić ciekawostkę, o jakiej niewielu wie - jak to się stało, że żeńską grupą wspierającą zostało The Sweet Inspirations, a nie The Blossoms, którą Elvis był najbardziej zainteresowany. To o The Blossoms Elvis poprosił w 1968 roku, gdy przygotowywano się do produkcji programu telewizyjnego "ELVIS" (dziś znanego jako "Comeback Special '68"), a w 1969 roku do filmu „Change of Habit” (ostatniego fabularnego Elvisa).
Kiedy w 1969 roku przygotowywał się do powrotu na żywą scenę, zaczął organizować swoje muzyczne zaplecze sceniczne - czterdziestoosobową orkiestrę, zespół muzyków instrumentalnych pierwszej linii (po utworzeniu nazwany TCB Band), męski kwartet wokalny, żeńską grupę wokalną i sopranistkę.
Jeśli chodzi o żeńską grupę wokalną, jego pierwszym wyborem było trio The Blossoms. Był zadowolony z wcześniejszej współpracy z dziewczynami, zarówno pod względem wokalnym jak i osobowościowym. Dobrze się dogadywali, a muzycznie rozumieli bez słów. W jego imieniu zadzwonił do nich człowiek z RCA i zaproponował gażę 1.500,- dolarów za tydzień tytułem wsparcia Elvisa na scenie podczas Sezonu nr 1 w International Hotel w Las Vegas. Jednak dziewczyny z bólem serca odrzuciły propozycję ze względów finansowych, ponieważ właśnie były na fali (w dużej mierze dzięki udziałowi w programie "Comeback Special '68" oraz filmie „Change of Habit”) i zarabiały 5.000 dolarów tygodniowo. Po ich odmowie w negocjacje osobiście zaangażował się Tom Parker, menadżer Elvisa. Lecz nie zaproponował im wyższej stawki, więc do zawarcia umowy summa summarum nie doszło.
Jak później same pisały w swoich wspomnieniach i mówiły w wywiadach, zaproponowana stawka była bardzo dobra (zwłaszcza dla czarnych wokalistek, to były ciągle czasy dyskryminacji rasowej), ale one były akurat w szczytowym momencie swojej kariery i zarabiały trzykrotnie więcej. Co prawda pozornie, ponieważ oferta Elvisa dotyczyła samego wyjścia na scenę i ubioru, pozostałe koszty na najwyższym poziomie pokrywał on - przejazdy, zakwaterowanie, wyżywienie, rozrywki - czyli to wszystko, za co normalnie musiały płacić sobie same, bo nie było objęte kontraktami jakie miały.
Wtedy Elvis postanowił zwrócić się do kolejnej grupy, którą rozważał - The Sweet Inspirations. Oferta została przyjęta i tak The Sweet Inspirations stała się jego żeńskim zapleczem wokalny aż do końca.
The Blossoms w składzie w jakim występowały z Elvisem w 1968 i 1969 roku - lewe zdjęcie to 1966 rok, a prawe 1968 rok
The Sweet Inspirations w składzie w jakim występowały z Elvisem w 1969 roku, czyli jeszcze z Cissy Houston - oba zdjęcia to 1968 rok
Cissy Houston (współzałożycielka grupy The Sweet Inspirations) i jej córka Whitney Houston (znana piosenkarka) o Elvisie
Film "EPIC Elvis Presley in Concert" (2026), w reżyserii Baza Luhrmanna (tego, który wyreżyserował też film "ELVIS" (2022)).
Oficjalna premiera filmu "EPIC - Elvis Presley in Concert", w reżyserii Baza Luhrmana, w Polsce miała miejsce 27 lutego 2026 roku. Część z nas miała okazję obejrzeć go już wcześniej na ekranach IMAX. Wasze opinie nastrajały optymistycznie. Pisaliście:
Cheri06
Byłam na premierze w IMAX i wrażenie niesamowite. Naprawdę Elvis zasłużył na tę światową trasę, aby wszyscy zobaczyli go na wielki ekranie, usłyszeli z niesamowitą jakością dźwięku. W niektórych momentach miałam ciarki. Ten głos, ta pociągająca osobowość w tym formacie po prostu muszą zrobić wrażenie. Pamiętam jak mówiłam do męża jaka szkoda, że nie możemy zobaczyć That's The Way It Is na wielkim ekranie, a teraz się to udało. Baz spełnił marzenie wielu fanów. Jemu jednemu chciało się zrobić coś godnego króla. Oczywiście, jest z rozmachem, błyskiem, ale to jest takie elvisowe! Niech Elvis gra dla całego świata i cieszy, wzruszając wszystkich :)
Marta
Też byłam pierwszy raz na seansie w IMAX. Ciarki miałam prawie cały czas, ściśnięte gardło ze wzruszenia itp. Jak powiedział Baz Luhrmann: "żaden ekran nie jest zbyt duży dla Elvisa". Tak jak piszesz, jest rozmach i błysk, ale w odpowiedniej ilości. Na pierwszym planie pozostaje Elvis. Dla mnie najważniejsze, że film pokazuje Go jako Artystę. Muzyka jest na pierwszym miejscu. Pięknie pokazani są też pozostali muzycy. Trudno uwierzyć, że większość już nie żyje. Film ma prostą konstrukcję, ale przez to bardzo czytelną i zrozumiałą również dla osób "niewtajemniczonych". Czuć szacunek reżysera dla Elvisa. Bardzo się cieszę, że mamy taki film. Zdecydowanie to się należało Elvisowi!
Marta
Wreszcie można w dużej skali usłyszeć to, co prawdopodobnie słyszała na żywo publiczność. Obraz został wyczyszczony cyfrowo. Zajmował się tym Peter Jackson (ten od "Władcy pierścieni"). Dla mnie to gwarancja jakości. Znalezione materiały filmowe były nieme. Zespół Luhrmanna musiał złożyć obraz z dźwiękiem i, moim zdaniem, udało się to znakomicie. On sam znalezienie taśm porównuje do historii z Indiany Jonesa. Aż trudno uwierzyć... Starą technologię mamy na YT i gdziekolwiek indziej, gdzie są wrzucane footage z EP. Film nie jest wyłącznie dla znawców i koneserów EP. Ma trafić do jak najszerszej publiczności, co popieram, i dlatego musi odpowiadać współczesnym standardom jakości obrazu i dźwięku.
Lamia
Byłam w kinie IMAX i widziałam film! Trudno opisać towarzyszące mi emocje, bo chociaż jestem fanką Elvisa od kilkudziesięciu już lat i dużo czytałam, oglądałam, słuchałam, to straciłam głowę widząc go na dużym ekranie, słysząc jak rozmawia, żartuje, jak bardzo serdecznie odnosi się do towarzyszących mu członków całej ekipy podczas prób i koncertów. Jak śpiewa! Cały jest muzyką, rytmem, jak otwiera przed widzami duszę, serce... Artysta kompletny genialny, niedościgniony! Również Człowiek - z marzeniami, wątpliwościami, niepewnością...
Miałam iść na ten film dopiero 18 marca, ale w prezencie na Dzień Kobiet dostałam bilet na 7 marca. Uskrzydlona waszymi peanami pochwalnymi, zmierzałam do kina z przekonaniem, że tym razem będzie to prawdziwa perełka, na której przysłowiowa mucha nie siada. Spodziewałam się, iż będzie mi przeszkadzać zbyt zremasterowany dźwięk. To jednak nie miało miejsca, bo nie była to kopia cyfrowa, tylko standardowa - według mnie, a opieram się na porównaniu z fragmentami filmu widzianego na internecie, inna jakość obrazu, inne brzmienie dźwięku. Obraz był jakby lekko rozmazany, a w dźwięku nie było słychać charakterystycznego brzmienia po remasteringu, notabene ku mojemu zadowoleniu zresztą (przez to, był bardziej prawdziwy, bliższy czasom powstania).
Film nie ma narratora. Początek "EPIC" to lata 50. i pokazanie jak Elvis doszedł na muzyczny szczyt. Potem krótka wzmianka o wojsku i przejście do kariera filmowej. Od tego momentu już do końca filmu za narrację służą jedynie słowa Elvisa wypowiedziane podczas kilku wywiadów w 1970 i 1972 roku. Tą oszczędność narracyjną uważam poniekąd za plus, albowiem mieliśmy niejako "pełnego" Elvisa, na wizji i w słowach, czyli nikt nie narzucał nam interpretacji tego, co widzimy i słyszymy.
Oprócz fragmentów z prób w International Hotel, dłuższe lub bardzo krótkie fragmenty z koncertów Elvisa w 1970 i 1972 roku, z pominięciem* 1971 roku (co było dla mnie zaskoczeniem), okraszone jego wypowiedziami z trzech** najbardziej znanych wywiadów z 1970 i 1972 roku, przeplatane wizualnymi klatkami z tych wywiadów. Za olbrzymi minus uważam brak opisów materiałów, na przykład "fragment wywiadu z dnia [dd-mm-rrr] w [nazwa obiektu i miejscowości]" lub "piosenka [tytuł piosenki], z koncertu w [nazwa obiektu i miejscowości], dnia [dd-mm-rrr]".
* To wydaje mi się nieprawdopodobne, więc kiedy będę oglądać ten film ponownie, postaram się zweryfikować tą informację jeszcze raz, być może coś mi umknęło.
** Dwa wywiady, to konferencje prasowe:
- 25 lutego 1970 roku, na terminalu lotniska w Houston,
- 9 czerwca 1972 roku, w sali balowej Mercury Ballroom hotelu Hilton w Nowym Yorku
Jeśli chodzi o trzeci, z International Hotel w Las Vegas, nie pamiętam daty. Było też kilka wypowiedzi z jego prób w tym miejscu.
25 lutego 1970 roku - Elvis podczas konferencji prasowej w Houston (TX), a także materiał filmowy z fragmentem tej konferencji
9 czerwca 1972 roku - Elvis na konferencji prasowej w sali balowej Mercury Ballroom hotelu Hilton w Nowym Yorku
Jeśli chodzi o fragmenty koncertowe, czyli pełne lub prawie pełne wykonania sceniczne, widzimy Elvisa z sześciu koncertów. Jakich? - nie wiemy, nie było opisów, o czym wspominałam już wcześniej. Na podstawie kostiumów scenicznych możemy określić jedynie lata:
Rok 1970:
White Fringe Suit,
White Concho Suit,
White Chain Suit,
White Ladder Suit,
Rok 1972:
Blue Owl Suit,
Blue Powder Suit.
Plus kilka krótkich migawek, dosłownie jedno-, dwu-, trójsekundowych w "White Fireworks Suit", "White Pinwheel Suit", "White Spectrum Suit" i "Red Pinwheel Suit" z 1972 roku. Natomiast z 1971 roku nie było zupełnie nic.
W filmie zawarto też wątki z różnych prób w International Hotel. Na pewno z 1970 roku, ale czy był tam też rok 1969 i 1971, nie rozszyfrowałam. Z 1972 roku moim zdaniem nie było (Krzysiu w tej kwestii liczę na Ciebie).
A teraz przejdźmy do sedna. Film "EPIC" był reklamowany jako zestaw wcześniej niepublikowanych, nieznanych materiałów, odkrytych w archiwach przy okazji zbierania materiałów do filmu "ELVIS" z 2022 roku - TO WIERUTNE KŁAMSTWO! W całym tym filmie nie ma ani jednego materiału, którego nie znałabym wcześniej!!! Dotyczy to zarówno zdjęć, jak i tekstów, z lat 50., 60. i 70.! Z pewnym zastrzeżeniem ...
Jeśli w filmie jakieś materiały zostały wymitowane po raz pierwszy, te rzekomo dopiero odnalezione, to jedynie te z występów na scenie (dłuższe fragmenty piosenek z koncertów). Nie potrafię rozpoznać z jakiego dokładnie koncertu jest wykonanie danej piosenki wyemitowane w filmie, a opisów nie było, więc nie umiem ocenić czy piosenka "X", śpiewana przez Elvisa w kostiumie "Y" była z tego czy innego koncertu, w sensie daty i godziny. Zatem mogłam widzieć Elvisa wykonującego piosenkę "X", ubranego w kostium "Y" na przykład z koncertu 12 sierpnia 1970 DS, podczas gdy ta sama piosenka "X" w wykonaniu Elvisa ubranego w ten sam kostium "Y" przedstawiona w filmie była z 24 sierpnia 1970 roku MS.
Jedynie w trzech wątkach znalazłam dwusekundowe fragmenty, których nie widziałam wcześniej - te różnice między tym co znałam, a tym co zobaczyłam w "EPIC" pierwszy raz (chyba, bo nawet tego nie jestem na sto procent pewna, mogę zwyczajnie już nie pamiętać) jest wyszczególnione w opisach pod poniższymi zdjęciami.
W filmie "EPIC" jest scena, gdzie widzimy Elvisa w tej właśnie koszuli, siedzącego na fotelu w towarzystwie kilku osób. Na internecie materiał z tego spotkania jest od lat, widać na nim część sceny zawartej w filmie plus jej dalszy ciąg, którego w filmie nie zamieszczono
W filmie "EPIC" ta scena jest trochę pełniejsza, dłuższa. To ze spotkania Elvisa z Johnnym Cashem w 1957 roku. Kwestią sporną pozostaje miejsce, jedne źródła podają, że było to w czasie kręcenia filmu "Jailhouse Rock", inne wskazują Kanadę
Jeśli chodzi o ten klip, na internecie też jest dłuższa wersja, ale inna. To znaczy nie ma tej z filmu, z dłuższą sekwencją tańca Elvisa, tylko dograny jest fragment z Elvisem przy adapterze oraz Johnnym Cashem w aucie i idącym ulicą. Te klipy można zobaczyć w Ex Post w poście "I jak tu się nie zakochać".
Zdjęcia mówiącego i śpiewającego Elvisa w jumpsuicie "Red Pinwheel Suit" i pasie "Gold Attendance" leżącego na scenie są w internecie (także u mnuie w poście "Jumpsuit - Pinwheel Red vel Matador vel Burning Love", jest ich kilka). Widziałam też krótki klip jak kładzie się na scenie i zaczyna mówić, ale ta scena w filmie "EPIC" rzeczywiście jest dłuższa niż ta, którą widziałam wcześniej
PODSUMOWANIE
No niestety, nie ma tu żadnych nowych, co dopiero odkrytych materiałów archiwalnych. Wszystko to dostępne było w internecie. Każdy z nas, kto chciałby poświęcić sporo czasu, mógłby zmontować taki film sam. A ci, co mają dostęp także do różnych wydawnictw, jeszcze lepszy i obszerniejszy. Oczywiście trzeba w tej ocenie uwzględnić prawa autorskie, które ograniczały Baza Luhrmanna do posługiwania się "prawem cytatu", aby nie przekroczyć budżetu. Dlatego mamy tylko sześć pełnych wykonań ze sceny (o ile dobrze policzyłam).
Jak pisałam, ograniczenie narracji do wypowiedzi Elvisa, jest w moim odczuciu dobrym posunięciem. Z kolei brak opisów ukazujących się materiałów archiwalnych, bardzo złym i dyskwalifikującym jako materiał dokumentalny, którym w rzeczywistości ten film przecież jest.
Czy polecam? Tak, jako swego rodzaju kompendium wiedzy o fenomenie artystycznym Elvisa Presleya. Nie, jeśli liczysz (jak ja) na rzetelny dokument (tłumaczy to trochę drugi klip poniżej).
Niektóre wypowiedzi Elvisa z wywiadów i konferencji prasowych umieszczono na materiałach z innego okresu - obraz z 1972 roku, a tekst z konferencji w 1970 roku.
Mam jeszcze kilka innych spostrzeżeń, z którymi na razie się wstrzymam do czasu aż nie obejrzę filmu ponownie, bo nie jestem pewna czy dobrze wychwyciłam. Na przykład wydaje mi się, że było też kilka zdań z jeszcze innego, czwartego wywiadu (w odniesieniu do lat 70.).
Reakcja widzów.
To była mała sala na czterdzieści miejsc, wypełniona w 70%. Bardziej przypominała przytulny salon domowy, niż klasyczną salę kinową - wielkie, szerokie, wygodne fotele, przedzielone stoliczkami. Kiedy sala zaczęła się wypełniać widzami, zapanował entuzjazm, niecierpliwość i podekscytowanie. Trwała wymiana zdań, ludzie dzielili się informacjami jakie przeczytali o filmie, a także swoją wiedzą o Elvisie.
Kiedy emisja filmu dobiegła końca i zapaliły się światła, czar prysł. Nie było wcześniejszego entuzjazmu i podekscytowania, zapanowała morowa cisza. Nikt nie odezwał się ani słowem. Oczekiwałam jakiejś reakcji, podobnej do tej sprzed prelekcji lub nawet bardziej entuzjastycznej. Obmiotłam spojrzeniem twarze wychodzących, niektórzy napotykając mój pytający wzrok, zmieszani spuszczali oczy. Jednak mimika ich twarzy i ta wymowna cisza, wcześniej rozentuzjazmowanych ludzi, objawiały nieudolnie skrywany niedosyt i rozczarowanie. To mnie zaskoczyło, nikt się nie wyłamał, na padło ani jedni słowo zachwytu. Byłam przekonana, że odbiór innych widzów będzie bardziej entuzjastyczny, jak mój (jeśli chodzi o Elvisa, jestem specyficznym odbiorcą, bo nastawionym na materiał w standardzie dokumentu, a nie kolorowych obrazków i opowiastek momentami odbiegających od faktów), gdyż materiały zawarte w filmie były naprawdę dobre z punktu widzenia fana - Elvis dominował na ekranie, a narracją były jego własne słowa.
Zupełnie inaczej było po filmie "ELVIS" (2022), który oglądałam na wielkiej sali kinowej, ale przy jeszcze mniejszym obłożeniu widowni - naliczyłam zaledwie kilkanaście osób. Po prelekcji, większość okazywała swoje zadowolenie. Ja też, summa summarum, dobrze oceniam ten film, mimo iż kilka razy wychodziłam z sali wkurzona celowym przeinaczaniem faktów biograficznych (pisałam o tym w poście "Film "Elvis" - 24 czerwca 2022 roku (premiera kinowa)").
Niemniej myślę, że oba te filmy są ważne dla nas fanów, mimo swoich licznych wad (w każdym razie z mojego punktu widzenia i oczekiwań), bo jak to mówią "na bezrybiu i rak rybą". Pierwszy przypomina biografię Elvisa, drugi ukazuje Elvisa - artystę.
MOJA PROŚBA DO WAS
Jeśli wypatrzyliście tam materiał z 1971 roku (wizja, teksty) dajcie znać. Wydaje mi się, że były też w nim fragmenty (same teksty) z konferencji w 1969 roku?
Ex Post (20 marca 2026 roku)
Jak wyjaśnił Krzysztof, nie było materiałów z 1971 roku i wcale nie miało ich być, choć tak wcześniej gdzieś przeczytałam. Natomiast rzeczywiście były fragmenty jego wypowiedzi z sierpnia 1969 roku.
* * *
* *
*
Ex Post
Ostatnie ustalenia (7 kwietnia 2026 roku):
Po naszej dyskusji, szukałam informacji o nowych materiałach w filmie, tych odnalezionych. Znalazłam potwierdzenie, co do występów Elvisa na scenie w 1970 i 1972 roku (głównie). To były faktycznie te nowo odnalezione materiały, czyli te kilka piosenek z koncertów, które w filmie pojawiły się w całości. Tu znów wychodzi brak napisów, gdyby były, można by sprawdzić, czy znaliśmy te materiały, czy też nie.
*
* *
* * *
Kilka scen z filmu "EPIC"
Link: https://www.youtube.com/watch?v=ABrJC17HZAk
Tutaj jedna z opinii o tym filmie z jego kadrami w tle
Link: https://www.youtube.com/watch?v=lnU7iOSPxbc
P. S.
Chciałam dołączyc jeszcze trzy klipy ze sceny, które zawarto w filmie, o jakich wcześniej wspominałam, ale już ich nie ma, albo nie mogę znaleźć.