piątek, 3 kwietnia 2026

W hołdzie Elvisowi {25} - impersonator Bill Cherry

Większość z nas fanów, nie przepada za naśladowcami Elvisa. Ja też nie, za ich słuchaniem a jeszcze mniej za oglądaniem. Razi nas ich tandeciarstwo w naśladownictwie, co wielu z nas odbiera jako ujmę dla Elvisa, uwłaczanie jego geniuszowi i szkalowanie dobrego imienia. Ranią nasze uszy w większości bardzo przeciętnymi głosami, fałszując prawie każdą frazę. To porażające, gdy w głowie ma się głos i wygląd oryginału. Niemniej to dla wielu krzywdzące, nie można generalizować. Wśród naśladowców Elvisa zdarzają się ludzie wyjątkowi, z dobrym głosem, gustem, nieprzerysowani karykaturalnie, którzy bardzo poważnie, z szacunkiem dla Elvisa, wielką starannością i dbałością o szczegóły, podchodzą do naśladowania swojego mistrza, próbując zbliżyć się do oryginału. Właśnie takim impersonatorem jest Bill Cherry.

Donna Presley (kuzynka* Elvisa z linii ojca), w jednym ze swoich materiałów na YouTube, wspominała o stosunku Elvisa do jego impersonatorów - czasami był pytany, jak się zapatruje na ludzi, którzy go naśladują. Odpowiadał wówczas:
"Naśladownictwo jest najwyższą formą pochlebstwa i uznania. Nie mam nic przeciw, czuję się zaszczycony".
* Donna Presley jest córką Nash Presley, siostry ojca Elvisa Vernona. Minnie Mae Presley jest ich wspólną babcią - jej i Elvisa.

To była jego szczera odpowiedź, dokładnie tak uważał. Elvis był nietuzinkową postacią z niespotykaną wrażliwością i osobowością, a jego odpowiedź jest tego przykładem. Dziś dla wielu z nas, którzy zetknęli się z impersonatorami różnego polotu, ta osobliwa odpowiedź Elvisa, może być zaskakująca, ale kiedy głębiej się zastanowimy, trudno nie przyznać mu racji i mądrości w ocenie zjawiska. Odkąd poznałam zdanie Elvisa na ten temat, staram się z większą wyrozumiałością podchodzić do jego odtwórców.

Rzadko mi się zdarza odsłuchiwać klip z impersonatorem, ale czasem to robię ze zwykłej ciekawości, dla porównania z oryginałem. Jeden z nich mnie zaintrygował - Bill Cherry.

Bill Cherry ma posturę Elvisa, w ogóle wygląda jak jego klon z drugiej połowy lat 70., chociaż dziś ma 61 lat, więc fizycznie ma 20 lat więcej niż Elvis wtedy. Jednak nie wygląd i nie głos zrobił na mnie takie wrażenie, choć śpiewa naprawdę dobrze i ma barwę zbliżoną do tej Elvisa.

Bill Cherry przechadza się po scenie jak Elvis. Wykonując daną piosenkę, spogląda jak Elvis, unosi brwi lub część górnej wargi, wprawia w ruch te same mięśnie twarzy, identycznie przymyka lub mruży oczy, a nawet porusza gałkami ocznymi, po prostu odwzorowuje mikę twarzy Elvisa w każdym szczególe. Także różne ruchy i gesty, jak przekładanie mikrofonu z ręki do ręki, trzymanie dłoni na pasie lub jego poprawianie, praca ramion, rąk, nóg, gestykulacja dłońmi i ich palcami, kołysanie biodrami, taniec, pozycje ciała, figury i wszystko inne. To właśnie tymi cechami najbardziej mnie zaskoczył. Pomijam już fakt, że wyglądem na scenie niekiedy jest aż tak podobny do Elvisa, że wielu nabiera się na jego klipy i zdjęcia, myśląc, że oglądają samego Elvisa. Jedyna różnica w wyglądzie twarzy, to górne zęby - on ma je idealnie w linii prostej, Elvis jedynki i dwójki miał lekko wysunięte w dół.

Acz nie uważam, by to wszystko było tylko efektem świadomego, planowego wyuczenia. Myślę, że to pewien fenomen, który wykształcił się u niego naturalnie na przełomie kilkudziesięciu lat, kiedy to od wczesnego dzieciństwa namiętnie oglądał i słuchał Elvisa, zafascynowany jego śpiewem i wyglądem. To takie naturalne odruchy, które w pewnym stopniu ma prawie każdy z nas - na przykład patrzymy na twarz człowieka, który mruży oczy i mechanicznie robimy to samo, chociaż nas akurat wcale nie razi w tym momencie słońce. Gdy ktoś ziewa, ziewamy. Palacz, który widzi palącego aktora na ekranie TV, mimochodem także sięga po papierosa. Kiedy ktoś pociera czubek nosa, automatycznie odczuwamy świąd w tym samym miejscu i ręka sama zmierza w tym kierunku, by uczynić to samo.

Bill Cherry ma w zwyczaju odwzorowywać określone wykonanie Elvisa danej piosenki z konkretnego koncertu. Jeżeli nie jest to występ, podczas którego śpiewa kilka piosenek, tylko wychodzi wykonać jeden utwór, to ubiera ten sam kostium i biżuterię, jakie miał na sobie wtedy Elvis. Odwzorowuje też monologi Elvisa, jeśli poprzedzały wykonanie danej piosenki lub następowały tuż po niej. Co ciekawe, czasami jego występy nie polegają na samym śpiewaniu, ale na odtwarzaniu całej próby lub nagrania studyjnego, jest chyba jedynym, który to robi. Poniżej linki do konkretnego przykładu (10 odcinków) - niestety nie umiem ocenić tego odtworzenia. Fragmenty są mi znajome, ale nie mam pewności, czy to ta sama sesja nagraniowa, o której myślę, bo nie do końca zgadza mi się ubiór Billa (dokładnie pas), a on przy odwzorowaniach bardzo dba o takie szczegóły (nawet potrafi skombinować identyczny statyw do nut!).
Link nr 1: https://www.youtube.com/watch?v=cFH-N4uelYk
Link nr 2: https://www.youtube.com/watch?v=h_A3GrujRcc
Link nr 3: https://www.youtube.com/watch?v=rIrlTAYyqAA
Link nr 4: https://www.youtube.com/watch?v=lHvf26x_lbc
Link nr 5: https://www.youtube.com/watch?v=F_MtFpx9rvY
Link nr 6: https://www.youtube.com/watch?v=lZqYEGQlXyk
Link nr 7: https://www.youtube.com/watch?v=ijn0laKkRMw
Link nr 8: https://www.youtube.com/watch?v=qT7ZiePsYCE
Link nr 9: https://www.youtube.com/watch?v=PJ1WovYOpJc
Link nr 10: https://www.youtube.com/watch?v=28kwrMIAul0

UWAGA! Pod widoczne adresy nie są podłączone linki przekierowujące. Trzeba je skopiować i wstawić w okno adresu na nowej stronie.

Posiada repliki wszystkich kostiumów scenicznych, biżuterii i okularów, w jakich Elvis był widziany na scenie oraz w trakcie prób i nagrań studyjnych, a nawet sporą ilość replik jego garderoby prywatnej (nawet dres DEA).

Kiedy występuje na scenie, wzorem Elvisa, robi sobie makijaż oczu - kreskę dolną i górną. A propos makijażu... Bill od dwudziestu lat wygląda na scenie tak samo, zupełnie nie widać po nim upływu czasu! Tak dobrze się trzyma, czy to kwestia makijażu?

Czasami rozdaje chusteczki i pocałunki kobietom, a mężczyznom ściska dłonie. Ma też zawsze jakiegoś swojego Charlie Hodge'a od podawania wody, gitary, chusteczek, czy odbierania prezentów i zdjętej marynarki, ale bez gitary. Zwykle są to różne osoby z ekipy, nie zatrudnia nikogo w tym charakterze.

Natomiast zastanawiam się nad jego poczuciem humoru, którym emanuje, na ile ma je rzeczywiście, a na ile stara się sprostać wizerunkowi Elvisa. Kolejna rzecz, wydaje mi się, że momentami słyszę tam południowy akcent, którego on naturalnie nie ma (zwłaszcza gdy powtarza monologi lub dialogi Elvisa ze sceny lub prób). Mam też podejrzenie, co do jego brzucha, że czasami go sobie sztucznie powiększa, kiedy odwzorowuje wykonania Elvisa z przełomu lat 1976/1977. Trafiłam na klipy mniej więcej z tego samego okresu, na jednych miał bardzo wydatny brzuch, na innych nie miał go wcale - czyżby aż tak się upodabniał do Elvisa? A włosy? Naturalne, czy peruka?

Jeśli chodzi o zaplecze muzyczne, ma odpowiednik TCB Band, w składzie: gitara prowadząca, gitara basowa, perkusja, instrumenty klawiszowe. Kiedy odwzorowuje jakieś konkretne wykonanie piosenki Elvisa z koncertu, w którym zwracał się do Jamesa Burtona o krótką, instrumentalną solówkę, on też prosi o to samo swojego basistę. Natomiast nie ma stałego wsparcia ani żeńskiej, ani męskiej grupy wokalnej. Rolę tą pełnią chórki w różnym składzie (liczące od jednej do trzech osób), a także muzycy z odpowiednika TCB Band (jego zespół nazywa się TCB2 Band), każdy z nich ma mikrofon. Trudno się temu dziwić, nie dźwignąłby finansowo zatrudnienia na stałe jeszcze wokalnych grup wspierających.

W moim odczuciu (i nie tylko, sadząc po wpisach pod klipami) Bill Cherry jest najbardziej naturalnym odtwórcą Elvisa i najbliższym oryginałowi (wokalnie i wizualnie).

I powiem tak, gdybym miała okazję, na koncert akurat tego impersonatora bym poszła.


Bill Cherry - "It’s Now or Never" (2021)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=IbPSlRirpYU

Tutaj mamy odwzorowanie wykonania z koncertu, gdzie najpierw oryginalny fragment "O sole mio" po włosku śpiewał Sherrill Nielsen (tu Cote Deonath), a później włączał się Elvis z "It’s now or never".


Bill Cherry - "Are You Lonesome Tonight" (2020)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=Cu8m2wYzIpM

Jakość dźwięku nie jest najlepsza, ale wybrałam ten klip z uwagi na sposób w jaki Bill wykonuje tą piosenkę. To wykonanie z czerwcowego koncertu w 1977 roku, kiedy Elvis zapomniał słów w części mówionej i wyrecytował w ich miejscu frazę "[jakiś bełkot] please text".


Bill Cherry - "Hurt" (2022)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=agez0DcdR5w

Kolejne wykonanie odwzorowujące to Elvisa ze sceny. Co ciekawe, mimo posiadania dużo mniejszego zakresu skali głosu, z tą piosenką Bill poradził sobie idealnie. Każdy gest, ruch, zgodny z wykonaniem Elvisa podczas konkretnego koncertu (którego dokładnie, nie wiem, ale kojarzę to wykonanie, to był 1976 lub 1977 rok (raczej ten), a Elvis miał na sobie właśnie ten jumpsuit). Cudowne wykonanie, świetnie odwzorowane.


Bill Cherry, “Unchained Melody” (2022)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=cL4BZ1eBkaA

Tu też świetnie sobie poradził z tą piosenką, choć mam wrażenie, że pomógł sobie miejscami zmianą aranżacji. W każdym razie takiego wykonania Elvisa nie kojarzę. Tu mamy też ten charakterystyczny dla Elvisa ruch gałek ocznych. Naprawdę dobre wykonanie, za które dostał wielki aplauz i owacje na stojąco, co notabene w jego przypadku nie jest rzadkością. Nawet jego muzycy byli pełni uznania i gratulowali.


Bill Cherry - "You Gave Me A Mountain" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=kN4DHbth4js

Mimika twarzy, ruchy ciała, niczym Elvis. To na pewno odwzorowanie jakiegoś koncertu z 1977 roku, prawdopodobnie z czerwca, chociaż Elvis śpiewał tą piosenkę na scenie w latach 1972-1977.


Bill Cherry - "He'll Have To Go" (2022)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=aw7Nt970rMs

Tej piosenki Elvis raczej nigdy nie zaśpiewał na scenie. Została nagrana 31 października 1976 roku i wydana na płycie "Moody Blue". Dlatego nie należy się sugerować ani jumpsuitem z 1974 roku, ani solówkami basisty.


Bill Cherry - "Shake A Hand" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=EXw5degP8Ss

Bluesowy kawałek śpiewany przez Elvisa na scenie na pewno w 1975 i 1976 roku. Bill ma na sobie kostium z 1972 roku, ale nie należy się tym sugerować, bo to jedna z kilku piosenek jakie śpiewał podczas tego występu. Okulary jakie ma, to też replika oryginalnych Elvisa.


Bill Cherry - "Welcome To My World" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=CAEshuZDMfk

Wykonanie z "Aloha from Hawaii" i odpowiedni jumpsuit.


Bill Cherry - "Polk Salad Annie" (2025)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=Zzv8q3HRIsUo

Jeśli chodzi o wykonanie, Elvis zawsze podobnie wykonywał tą piosenkę, więc trudno powiedzieć na jakim oparł się tutaj Bill Cherry, zwłaszcza, że Elvis śpiewał ją na scenie od 1969 do 1977 roku, około 500 razy. Kostium jaki wybrał sugeruje 1972 rok, ale on chyba śpiewał wtedy kilka piosenek, więc jumpsuit nie ma tu znaczenia.


Bill Cherry - "Tryin' To Get To You" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=j2u8Ra6KfNk

Tu też idealnie podrabia ruchy i mimikę Elvisa, zwłaszcza w pierwszej minucie klipu. Elvis śpiewał tą piosenkę na scenie od 1955 do 1977 roku, z setlist wiemy, że przynajmniej 147 razy. Czy Bill Cherry tu odwzorowuje jakieś konkretne wykonanie Elvisa, nie potrafię powiedzieć.


Bill Cherry - "Tender Feeling" (2017)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=ZdcCo1zqyIk

Bardzo subtelne wykonie, podobnie jak to Elvisa do filmu "Kissin' Cousins". Tej piosenki Elvis raczej nie zaśpiewał podczas koncertu, w każdym razie żadna z dostępnych setlist jej nie wykazuje, chociaż jak wiemy one są znane tylko do około połowy jego koncertów, więc pewnym być nie można.


Bill Cherry - "Little Darlin'" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=leSQVgYjM3U

Zsynchronizowane jednoczesne poruszanie ramionami i biodrami, odstawianie ręki na bok, drżenie nóg, cały Elvis. Tutaj Bill ma akurat kostium z 1972 roku, bo to jedna z kilku piosenek jakie wykonał podczas tego koncertu, ale Elvis "Little Darlin'" śpiewał na scenie w latach 1975-1977.
Na internecie jest też jego odwzorowanie wykonania Elvisa z koncertu o godzinie 20:30, 7 maja 1975 roku, w Murfreesboro (TN), gdzie ma na sobie ten sam kostium, co wtedy Elvis, czyli "Dark Blue Totem Pole Suit" - niestety zgubiłam tego linka i teraz nie mogę znaleźć.


Bill Cherry - "Always on My Mind" (2024)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=_RunBZqPQko

Tej piosenki Elvis raczej nigdy nie zaśpiewał na scenie, chociaż można znaleźć klipy, które to sugerują, ale to montaże z innych występów z podłożoną studyjną ścieżką dźwiękowa tej piosenki, jaką Elvis nagrał w 1972 roku.


Bill Cherry - "Solitaire" (2018)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=FLjISIQjIWg

Nieźle zaśpiewana, ale w refrenie, zwłaszcza w słowie "solitaire" zabrakło mi tej potęgi Elvisa i tych jego płynnych, harmonijnych łączeń słów i fraz. Tutaj Bill nie odwzorowuje koncertu, tylko próbę, podczas której Elvis ją ćwiczył w studio. Bill ma na sobie replikę dresu DEA. Nawet statyw na nuty dobrał identyczny, jak ten, jaki Elvis miał wtedy na próbie.


Bill Cherry - "Rub It In" (2016)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=ltVlw7mu7LM

Tej piosenki w wykonaniu Elvisa na scenie nie mogłam sobie przypomnieć. I słusznie, Bill tam mówi:
"Wiem, że El nigdy nie zaśpiewał tej piosenki [przynajmniej na scenie], ale wy wszyscy tak bardzo ją kochacie, więc musiałem to zrobić".
I zrobił w iście elvisowskim stylu.


Bill Cherry - odwzorowanie jednego z koncertów Elvisa z 1972 roku (2016) - w dwóch częściach
Link nr 1: https://www.youtube.com/watch?v=HKKrS5yvEoM
Link nr 2: https://www.youtube.com/watch?v=HC04Dcqk4f4

Nie wiem czy ten koncert Elvisa znany jest w całości, w sensie materiałów filmowych. Rozpoznaję tylko niektóre wykonania. Uważam, że Bill jest tu po prostu świetny.


Bill Cherry śpiewa "Let Me Be There", potem krótki wywiad z nim przeprowadza Tom Brown, po którym Bill śpiewa jeszcze "You Asked Me To" i "Help Me" (z Jeffem Lewisem) (2022)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=xfeGrFRZjg8

Krótki, ale fajny wywiad. Bill jest żartownisiem, jak Elvis. Ma liczne nagrody, acz najbardziej dumny jest z pierwszego miejsca w Tupelo, ciągle bardzo to przeżywa. Kiedy dostał się do finałowej piątki był przekonany, że zajął piąte miejsce. Kiedy okazało się, że pierwsze, nie mógł w to uwierzyć - opowiada o tym ze swarą, warto posłuchać. Mówi też, o ile nie żartuje, że po tej wygranej zwolnili go z pracy, gdzie pracował jako spawacz, ale nie wyjaśnia tego (powodów). Pokazuje też prawdziwy pierścień Elvisa, jaki udało mu się zdobyć i opowiada jak.
"Let Me Be There", Elvis śpiewał w latach 1974-1976. Natomiast "You Asked Me To", nagranej w 1973 roku, raczej nigdy nie zaśpiewał na scenie, w każdym razie znane setlisty jej nie wykazują.
Jeśli chodzi o piosenkę gospel "Help me", zaśpiewał ją w duecie z Jeffem Lewisem i całkiem fajnie im to wyszło, nieźle harmonizują. Znamy ją z występów Elvisa na scenie w latach 1974-1977.


BIO - Bill Cherry

Urodził się 30 stycznia 1965 roku, w Collinsville, Illinois, USA, czyli 22 dni po trzydziestych urodzinach Elvisa. Swoją karierę, jako impersonator Elvisa Presleya, rozpoczął w 1989 roku, w wieku 24 lat.

W jego krótkiej biografii jaką znalazłam na jego stronie, napisano:
Link: https://legendsinconcert.com/performer/bill-cherry-elvis-presley/

Dorastając słuchał Króla, Elvis był pierwszą inspiracją Billa. Jako dziecko Bill chętnie oglądał wszystkie filmy Elvisa i słuchał jego płyt. A kiedy nie słuchał Elvisa, ani innych wielkich tamtych czasów – jak Beatlesi czy Johnny Cash – szlifował własne umiejętności wokalne, śpiewając wraz z ojcem.

Oddając hołd królowi od 1989 roku, Bill jest absolutnie jednym z najlepszych artystów hołdu Elvisa w branży. Dla Billa nie wystarczy śpiewać, grać i tańczyć jak Król, jeździ nawet tym samym samochodem co on - Stutz Blackhawk (z których jeden można zobaczyć w Graceland). Jego kariera doprowadziła go do występów z wieloma tymi samymi zespołami, które wspierały Elvisa, takimi jak Jordanaires, Sweet Inspirations, DJ Fontana i członkowie J. D. Sumner oraz kwartet The Stamps.

Otrzymał wiele nagród i wyróżnień. Przed wygraną w Memphis w 2009 roku, Bill zajął pierwsze miejsce na Ultimate Elvis Tribute Artist Preliminaries w Tupelo, Missisipi. Ta wygrana okazała się historyczna, ponieważ po raz pierwszy jakikolwiek Elvis Tribute Artist zdobył tytuł Ultimate zarówno w miejscu urodzenia, jak i w rodzinnym mieście Elvisa Presleya w tym samym roku. Został uhonorowany przez Time Magazine, jako jeden z najlepszych artystów Elvis Tribute, a także zdobył nagrodę The Heart of the King w Las Vegas w Hilton Hotel, gdzie Elvis występował przez kilka lat. Bill nigdy osobiście nie spotkał Króla.

Jestem ciekawa waszego zdania, acz mam świadomość, iż większość z was raczej nie odsłucha klipów, które dołączyłam, nawet tych z pojedynczymi piosenkami (pomijam te dwa z całym koncertem, czy dziesięcioodcinkową serię z odtworzenia sesji nagraniowej), uznając "szkoda czasu na impersonatora". Ja uważam, że w jego przypadku warto. Gdyby jednak to się komuś udało, koniecznie zostawcie swoją opinię.

Chyba nikt nigdy, w kilkudziesięcioletniej historii naśladownictwa Elvisa Presleya, nie zbliżył się aż tak bardzo do oryginału.

P. S.
Początkowo zamierzałam napisać post o impersonatorach Elvisa w ramach cyklu "W hołdzie Elvisowi", ale w inny sposób. Chciałam wymienić kilku najlepszych i dołączyć do każdego po jednym klipie z jego wykonaniem, bez większych analiz i zagłębiania się w ich życiorysy. Niemniej kiedy odkryłam Billa Cherry, postanowiłam poświęcić mu oddzielny post, bo dla mnie w tym towarzystwie jest po prostu wyjątkowy.


wtorek, 31 marca 2026

Prezydent Donald Trump w Graceland

23 marca 2026 roku, prezydent USA - Donald Trump - złożył wizytę w Graceland. To były jego pierwsze odwiedziny domu Elvisa w Memphis.

Donald Trump nigdy nie poznał Elvisa osobiście, ale był przynajmniej na jednym jego koncercie w Las Vegas - niestety nie wiem, w którym to było roku. Kiedy w 2018 roku uhonorował Elvisa Prezydenckim Medalem Wolności, powiedział, że widział Elvisa na scenie w Hilton Hotel w Las Vegas - pisałam o tym szczegółowo w poście "Elvis Presley zostanie uhonorowany Prezydenckim Medalem Wolności".

Donald Trump jest wielkim fanem Elvisa, uważa go za największego piosenkarza w historii i jednego z najwspanialszych ludzi jacy kiedykolwiek żyli na świecie.

Poniżej materiały filmowe z tej wizyty. Niestety niepełne, do niektórych pomieszczeń, gdzie udał się Donald Trump z oprowadzająca go Angie Marchese (szefową archiwów Graceland), ekipy mediów nie zostały wpuszczone. Niestety, nie znalazłam informacji jak długo w rzeczywistości trwała ta wizyta i co jeszcze oglądał Donald Trump poza tym, co widać na materiałach filmowych.

Niemniej warto obejrzeć i posłuchać, Angie Marchese przedstawia tam kilka ciekawych informacji, o których część z nas pewnie nie wiedziała.



Wejście Donalda Trumpa do Graceland - nie mogę osadzić klipu z Instagrama, więc zamiast obrazu podaję linka


Klip "An exclusive look inside Trump's full tour of Graceland: The Home of Elvis Presley" z wizyty Donalda Trumpa w Gracelan, 23 marca 2026 roku - 26 minut
Link: https://www.youtube.com/watch?v=B7JsfDPr6uI


Klip "FULL VISIT: Trump Tours Graceland, Calls Elvis Presley “Most Famous Ever” During Historic Visit|AC1B" z wizyty Donalda Trumpa w Gracelan, 23 marca 2026 roku - 29 minut - to w zasadzie ten sam materiał, co wyżej, gdyby pierwszy przestał działać
Link: https://www.youtube.com/watch?v=J-S3b2gs-P4

Na pamiątkę swojej wizyty w Graceland, Donald Trump podpisał tą gitarę, o co został poproszony przez Angie Marchese. To kopia oryginalnej gitary Elvisa.


Klip "HISTORIC MEMPHIS MOMENT: U.S. President Trump and Pam Bondi Visit Elvis Presley’s Home | AC15B" z wizyty Donalda Trumpa w Graceland, 23 marca 2026 roku - 22 minuty
Link: https://www.youtube.com/watch?v=BMBUq9Bt-zk


Klip "President Trump Visits Elvis Presley's Graceland Estate During Trip To Memphis, Tennessee" z wizyty Donalda Trumpa w Graceland, 23 marca 2026 roku - wersja odchudzona, 18 minut
Link: https://www.youtube.com/watch?v=1h2bMirw8mo

W materiałach wideo tej pierwszej klatki ze schodami nie widać, kamery pokazują wtedy Donalda Trumpa i Angie Marchese, która wyjaśnia mu, co to za gitara i garnitur widoczne na schodach. To Gibson J-200 z 1956 roku, najstarsza gitara Elvisa w Graceland i garnitur "If I Can Dream" ze sceny finałowej programu "Comeback Special '68".


sobota, 21 marca 2026

Żeńskie grupy wokalne wspierające Elvisa - The Blossoms kontra The Sweet Inspirations

O grupie The Blossoms i jej związku z Elvisem pisałam już w poście "♥ Kobiety - Darlene Love". Jednak w tym poście nie zamierzam opisywać historii tych grup. Chcę tylko przedstawić ciekawostkę, o jakiej niewielu wie - jak to się stało, że żeńską grupą wspierającą zostało The Sweet Inspirations, a nie The Blossoms, którą Elvis był najbardziej zainteresowany. To o The Blossoms Elvis poprosił w 1968 roku, gdy przygotowywano się do produkcji programu telewizyjnego "ELVIS" (dziś znanego jako "Comeback Special '68"), a w 1969 roku do filmu „Change of Habit” (ostatniego fabularnego Elvisa).

Kiedy w 1969 roku przygotowywał się do powrotu na żywą scenę, zaczął organizować swoje muzyczne zaplecze sceniczne - czterdziestoosobową orkiestrę, zespół muzyków instrumentalnych pierwszej linii (po utworzeniu nazwany TCB Band), męski kwartet wokalny, żeńską grupę wokalną i sopranistkę.

Jeśli chodzi o żeńską grupę wokalną, jego pierwszym wyborem było trio The Blossoms. Był zadowolony z wcześniejszej współpracy z dziewczynami, zarówno pod względem wokalnym jak i osobowościowym. Dobrze się dogadywali, a muzycznie rozumieli bez słów. W jego imieniu zadzwonił do nich człowiek z RCA i zaproponował gażę 1.500,- dolarów za tydzień tytułem wsparcia Elvisa na scenie podczas Sezonu nr 1 w International Hotel w Las Vegas. Jednak dziewczyny z bólem serca odrzuciły propozycję ze względów finansowych, ponieważ właśnie były na fali (w dużej mierze dzięki udziałowi w programie "Comeback Special '68" oraz filmie „Change of Habit”) i zarabiały 5.000 dolarów tygodniowo. Po ich odmowie w negocjacje osobiście zaangażował się Tom Parker, menadżer Elvisa. Lecz nie zaproponował im wyższej stawki, więc do zawarcia umowy summa summarum nie doszło.

Jak później same pisały w swoich wspomnieniach i mówiły w wywiadach, zaproponowana stawka była bardzo dobra (zwłaszcza dla czarnych wokalistek, to były ciągle czasy dyskryminacji rasowej), ale one były akurat w szczytowym momencie swojej kariery i zarabiały trzykrotnie więcej. Co prawda pozornie, ponieważ oferta Elvisa dotyczyła samego wyjścia na scenę i ubioru, pozostałe koszty na najwyższym poziomie pokrywał on - przejazdy, zakwaterowanie, wyżywienie, rozrywki - czyli to wszystko, za co normalnie musiały płacić sobie same, bo nie było objęte kontraktami jakie miały.

Wtedy Elvis postanowił zwrócić się do kolejnej grupy, którą rozważał - The Sweet Inspirations. Oferta została przyjęta i tak The Sweet Inspirations stała się jego żeńskim zapleczem wokalny aż do końca.


The Blossoms w składzie w jakim występowały z Elvisem w 1968 i 1969 roku - lewe zdjęcie to 1966 rok, a prawe 1968 rok

The Sweet Inspirations w składzie w jakim występowały z Elvisem w 1969 roku, czyli jeszcze z Cissy Houston - oba zdjęcia to 1968 rok


Cissy Houston (współzałożycielka grupy The Sweet Inspirations) i jej córka Whitney Houston (znana piosenkarka) o Elvisie
Link: https://www.youtube.com/watch?v=ktOnhmjF4Fo


niedziela, 8 marca 2026

Film "EPIC Elvis Presley in Concert"

Film "EPIC Elvis Presley in Concert" (2026), w reżyserii Baza Luhrmanna (tego, który wyreżyserował też film "ELVIS" (2022)).

Oficjalna premiera filmu "EPIC - Elvis Presley in Concert", w reżyserii Baza Luhrmana,  w Polsce miała miejsce 27 lutego 2026 roku. Część z nas miała okazję obejrzeć go już wcześniej na ekranach IMAX. Wasze opinie nastrajały optymistycznie. Pisaliście:

Cheri06

Byłam na premierze w IMAX i wrażenie niesamowite. Naprawdę Elvis zasłużył na tę światową trasę, aby wszyscy zobaczyli go na wielki ekranie, usłyszeli z niesamowitą jakością dźwięku. W niektórych momentach miałam ciarki. Ten głos, ta pociągająca osobowość w tym formacie po prostu muszą zrobić wrażenie. Pamiętam jak mówiłam do męża jaka szkoda, że nie możemy zobaczyć That's The Way It Is na wielkim ekranie, a teraz się to udało. Baz spełnił marzenie wielu fanów. Jemu jednemu chciało się zrobić coś godnego króla. Oczywiście, jest z rozmachem, błyskiem, ale to jest takie elvisowe! Niech Elvis gra dla całego świata i cieszy, wzruszając wszystkich :)


Marta

Też byłam pierwszy raz na seansie w IMAX. Ciarki miałam prawie cały czas, ściśnięte gardło ze wzruszenia itp. Jak powiedział Baz Luhrmann: "żaden ekran nie jest zbyt duży dla Elvisa". Tak jak piszesz, jest rozmach i błysk, ale w odpowiedniej ilości. Na pierwszym planie pozostaje Elvis. Dla mnie najważniejsze, że film pokazuje Go jako Artystę. Muzyka jest na pierwszym miejscu. Pięknie pokazani są też pozostali muzycy. Trudno uwierzyć, że większość już nie żyje. Film ma prostą konstrukcję, ale przez to bardzo czytelną i zrozumiałą również dla osób "niewtajemniczonych". Czuć szacunek reżysera dla Elvisa. Bardzo się cieszę, że mamy taki film. Zdecydowanie to się należało Elvisowi!


Marta

Wreszcie można w dużej skali usłyszeć to, co prawdopodobnie słyszała na żywo publiczność. Obraz został wyczyszczony cyfrowo. Zajmował się tym Peter Jackson (ten od "Władcy pierścieni"). Dla mnie to gwarancja jakości. Znalezione materiały filmowe były nieme. Zespół Luhrmanna musiał złożyć obraz z dźwiękiem i, moim zdaniem, udało się to znakomicie. On sam znalezienie taśm porównuje do historii z Indiany Jonesa. Aż trudno uwierzyć... Starą technologię mamy na YT i gdziekolwiek indziej, gdzie są wrzucane footage z EP. Film nie jest wyłącznie dla znawców i koneserów EP. Ma trafić do jak najszerszej publiczności, co popieram, i dlatego musi odpowiadać współczesnym standardom jakości obrazu i dźwięku.


Lamia

Byłam w kinie IMAX i widziałam film! Trudno opisać towarzyszące mi emocje, bo chociaż jestem fanką Elvisa od kilkudziesięciu już lat i dużo czytałam, oglądałam, słuchałam, to straciłam głowę widząc go na dużym ekranie, słysząc jak rozmawia, żartuje, jak bardzo serdecznie odnosi się do towarzyszących mu członków całej ekipy podczas prób i koncertów. Jak śpiewa! Cały jest muzyką, rytmem, jak otwiera przed widzami duszę, serce... Artysta kompletny genialny, niedościgniony! Również Człowiek - z marzeniami, wątpliwościami, niepewnością...


Miałam iść na ten film dopiero 18 marca, ale w prezencie na Dzień Kobiet dostałam bilet na 7 marca. Uskrzydlona waszymi peanami pochwalnymi, zmierzałam do kina z przekonaniem, że tym razem będzie to prawdziwa perełka, na której przysłowiowa mucha nie siada. Spodziewałam się, iż będzie mi przeszkadzać zbyt zremasterowany dźwięk. To jednak nie miało miejsca, bo nie była to kopia cyfrowa, tylko standardowa - według mnie, a opieram się na porównaniu z fragmentami filmu widzianego na internecie, inna jakość obrazu, inne brzmienie dźwięku. Obraz był jakby lekko rozmazany, a w dźwięku nie było słychać charakterystycznego brzmienia po remasteringu, notabene ku mojemu zadowoleniu zresztą (przez to, był bardziej prawdziwy, bliższy czasom powstania).

Film nie ma narratora. Początek "EPIC" to lata 50. i pokazanie jak Elvis doszedł na muzyczny szczyt. Potem krótka wzmianka o wojsku i przejście do kariera filmowej. Od tego momentu już do końca filmu za narrację służą jedynie słowa Elvisa wypowiedziane podczas kilku wywiadów w 1970 i 1972 roku. Tą oszczędność narracyjną uważam poniekąd za plus, albowiem mieliśmy niejako "pełnego" Elvisa, na wizji i w słowach, czyli nikt nie narzucał nam interpretacji tego, co widzimy i słyszymy.

Oprócz fragmentów z prób w International Hotel, dłuższe lub bardzo krótkie fragmenty z koncertów Elvisa w 1970 i 1972 roku, z pominięciem* 1971 roku (co było dla mnie zaskoczeniem), okraszone jego wypowiedziami z trzech** najbardziej znanych wywiadów z 1970 i 1972 roku, przeplatane wizualnymi klatkami z tych wywiadów. Za olbrzymi minus uważam brak opisów materiałów, na przykład "fragment wywiadu z dnia [dd-mm-rrr] w [nazwa obiektu i miejscowości]" lub "piosenka [tytuł piosenki], z koncertu w [nazwa obiektu i miejscowości], dnia [dd-mm-rrr]".

* To wydaje mi się nieprawdopodobne, więc kiedy będę oglądać ten film ponownie, postaram się zweryfikować tą informację jeszcze raz, być może coś mi umknęło.

** Dwa wywiady, to konferencje prasowe:
- 25 lutego 1970 roku, na terminalu lotniska w Houston,
- 9 czerwca 1972 roku, w sali balowej Mercury Ballroom hotelu Hilton w Nowym Yorku
Jeśli chodzi o trzeci, z International Hotel w Las Vegas, nie pamiętam daty. Było też kilka wypowiedzi z jego prób w tym miejscu.

25 lutego 1970 roku - Elvis podczas konferencji prasowej w Houston (TX), a także materiał filmowy z fragmentem tej konferencji

9 czerwca 1972 roku - Elvis na konferencji prasowej w sali balowej Mercury Ballroom hotelu Hilton w Nowym Yorku

Jeśli chodzi o fragmenty koncertowe, czyli pełne lub prawie pełne wykonania sceniczne, widzimy Elvisa z sześciu koncertów. Jakich? - nie wiemy, nie było opisów, o czym wspominałam już wcześniej. Na podstawie kostiumów scenicznych możemy określić jedynie lata:
  • Rok 1970:
White Fringe Suit,
White Concho Suit,
White Chain Suit,
White Ladder Suit,

  • Rok 1972:
Blue Owl Suit,
Blue Powder Suit.

Plus kilka krótkich migawek, dosłownie jedno-, dwu-, trójsekundowych w "White Fireworks Suit", "White Pinwheel Suit", "White Spectrum Suit" i "Red Pinwheel Suit" z 1972 roku. Natomiast z 1971 roku nie było zupełnie nic.

W filmie zawarto też wątki z różnych prób w International Hotel. Na pewno z 1970 roku, ale czy był tam też rok 1969 i 1971, nie rozszyfrowałam. Z 1972 roku moim zdaniem nie było (Krzysiu w tej kwestii liczę na Ciebie).

A teraz przejdźmy do sedna. Film "EPIC" był reklamowany jako zestaw wcześniej niepublikowanych, nieznanych materiałów, odkrytych w archiwach przy okazji zbierania materiałów do filmu "ELVIS" z 2022 roku - TO WIERUTNE KŁAMSTWO! W całym tym filmie nie ma ani jednego materiału, którego nie znałabym wcześniej!!! Dotyczy to zarówno zdjęć, jak i tekstów, z lat 50., 60. i 70.! Z pewnym zastrzeżeniem ...

Jeśli w filmie jakieś materiały zostały wymitowane po raz pierwszy, te rzekomo dopiero odnalezione, to jedynie te z występów na scenie (dłuższe fragmenty piosenek z koncertów). Nie potrafię rozpoznać z jakiego dokładnie koncertu jest wykonanie danej piosenki wyemitowane w filmie, a opisów nie było, więc nie umiem ocenić czy piosenka "X", śpiewana przez Elvisa w kostiumie "Y" była z tego czy innego koncertu, w sensie daty i godziny. Zatem mogłam widzieć Elvisa wykonującego piosenkę "X", ubranego w kostium "Y" na przykład z koncertu 12 sierpnia 1970 DS, podczas gdy ta sama piosenka "X" w wykonaniu Elvisa ubranego w ten sam kostium "Y" przedstawiona w filmie była z 24 sierpnia 1970 roku MS.

Jedynie w trzech wątkach znalazłam dwusekundowe fragmenty, których nie widziałam wcześniej - te różnice między tym co znałam, a tym co zobaczyłam w "EPIC" pierwszy raz (chyba, bo nawet tego nie jestem na sto procent pewna, mogę zwyczajnie już nie pamiętać) jest wyszczególnione w opisach pod poniższymi zdjęciami.

W filmie "EPIC" jest scena, gdzie widzimy Elvisa w tej właśnie koszuli, siedzącego na fotelu w towarzystwie kilku osób. Na internecie materiał z tego spotkania jest od lat, widać na nim część sceny zawartej w filmie plus jej dalszy ciąg, którego w filmie nie zamieszczono

W filmie "EPIC" ta scena jest trochę pełniejsza, dłuższa. To ze spotkania Elvisa z Johnnym Cashem w 1957 roku. Kwestią sporną pozostaje miejsce, jedne źródła podają, że było to w czasie kręcenia filmu "Jailhouse Rock", inne wskazują Kanadę
Link: https://ve.media.tumblr.com/tumblr_pxzctpQNqp1rjwkcu.mp4

Jeśli chodzi o ten klip, na internecie też jest dłuższa wersja, ale inna. To znaczy nie ma tej z filmu, z dłuższą sekwencją tańca Elvisa, tylko dograny jest fragment z Elvisem przy adapterze oraz Johnnym Cashem w aucie i idącym ulicą. Te klipy można zobaczyć w Ex Post w poście "I jak tu się nie zakochać".

Zdjęcia mówiącego i śpiewającego Elvisa w jumpsuicie "Red Pinwheel Suit" i pasie "Gold Attendance" leżącego na scenie są w internecie (także u mnuie w poście "Jumpsuit - Pinwheel Red vel Matador vel Burning Love", jest ich kilka). Widziałam też krótki klip jak kładzie się na scenie i zaczyna mówić, ale ta scena w filmie "EPIC" rzeczywiście jest dłuższa niż ta, którą widziałam wcześniej


PODSUMOWANIE

No niestety, nie ma tu żadnych nowych, co dopiero odkrytych materiałów archiwalnych. Wszystko to dostępne było w internecie. Każdy z nas, kto chciałby poświęcić sporo czasu, mógłby zmontować taki film sam. A ci, co mają dostęp także do różnych wydawnictw, jeszcze lepszy i obszerniejszy. Oczywiście trzeba w tej ocenie uwzględnić prawa autorskie, które ograniczały Baza Luhrmanna do posługiwania się "prawem cytatu", aby nie przekroczyć budżetu. Dlatego mamy tylko sześć pełnych wykonań ze sceny (o ile dobrze policzyłam).

Jak pisałam, ograniczenie narracji do wypowiedzi Elvisa, jest w moim odczuciu dobrym posunięciem. Z kolei brak opisów ukazujących się materiałów archiwalnych, bardzo złym i dyskwalifikującym jako materiał dokumentalny, którym w rzeczywistości ten film przecież jest.

Czy polecam? Tak, jako swego rodzaju kompendium wiedzy o fenomenie artystycznym Elvisa Presleya. Nie, jeśli liczysz (jak ja) na rzetelny dokument (tłumaczy to trochę drugi klip poniżej).

Niektóre wypowiedzi Elvisa z wywiadów i konferencji prasowych umieszczono na materiałach z innego okresu - obraz z 1972 roku, a tekst z konferencji w 1970 roku.

Mam jeszcze kilka innych spostrzeżeń, z którymi na razie się wstrzymam do czasu aż nie obejrzę filmu ponownie, bo nie jestem pewna czy dobrze wychwyciłam. Na przykład wydaje mi się, że było też kilka zdań z jeszcze innego, czwartego wywiadu (w odniesieniu do lat 70.).

Reakcja widzów.
To była mała sala na czterdzieści miejsc, wypełniona w 70%. Bardziej przypominała przytulny salon domowy, niż klasyczną salę kinową - wielkie, szerokie, wygodne fotele, przedzielone stoliczkami. Kiedy sala zaczęła się wypełniać widzami, zapanował entuzjazm, niecierpliwość i podekscytowanie. Trwała wymiana zdań, ludzie dzielili się informacjami jakie przeczytali o filmie, a także swoją wiedzą o Elvisie.

Kiedy emisja filmu dobiegła końca i zapaliły się światła, czar prysł. Nie było wcześniejszego entuzjazmu i podekscytowania, zapanowała morowa cisza. Nikt nie odezwał się ani słowem. Oczekiwałam jakiejś reakcji, podobnej do tej sprzed prelekcji lub nawet bardziej entuzjastycznej. Obmiotłam spojrzeniem twarze wychodzących, niektórzy napotykając mój pytający wzrok, zmieszani spuszczali oczy. Jednak mimika ich twarzy i ta wymowna cisza, wcześniej rozentuzjazmowanych ludzi, objawiały nieudolnie skrywany niedosyt i rozczarowanie. To mnie zaskoczyło, nikt się nie wyłamał, na padło ani jedni słowo zachwytu. Byłam przekonana, że odbiór innych widzów będzie bardziej entuzjastyczny, jak mój (jeśli chodzi o Elvisa, jestem specyficznym odbiorcą, bo nastawionym na materiał w standardzie dokumentu, a nie kolorowych obrazków i opowiastek momentami odbiegających od faktów), gdyż materiały zawarte w filmie były naprawdę dobre z punktu widzenia fana - Elvis dominował na ekranie, a narracją były jego własne słowa.

Zupełnie inaczej było po filmie "ELVIS" (2022), który oglądałam na wielkiej sali kinowej, ale przy jeszcze mniejszym obłożeniu widowni - naliczyłam zaledwie kilkanaście osób. Po prelekcji, większość okazywała swoje zadowolenie. Ja też, summa summarum, dobrze oceniam ten film, mimo iż kilka razy wychodziłam z sali wkurzona celowym przeinaczaniem faktów biograficznych (pisałam o tym w poście "Film "Elvis" - 24 czerwca 2022 roku (premiera kinowa)").

Niemniej myślę, że oba te filmy są ważne dla nas fanów, mimo swoich licznych wad (w każdym razie z mojego punktu widzenia i oczekiwań), bo jak to mówią "na bezrybiu i rak rybą". Pierwszy przypomina biografię Elvisa, drugi ukazuje Elvisa - artystę.


MOJA PROŚBA DO WAS

Jeśli wypatrzyliście tam materiał z 1971 roku (wizja, teksty) dajcie znać. Wydaje mi się, że były też w nim fragmenty (same teksty) z konferencji w 1969 roku?


Ex Post (20 marca 2026 roku)
Jak wyjaśnił Krzysztof, nie było materiałów z 1971 roku i wcale nie miało ich być, choć tak wcześniej gdzieś przeczytałam. Natomiast rzeczywiście były fragmenty jego wypowiedzi z sierpnia 1969 roku.


Kilka scen z filmu "EPIC"
Link: https://www.youtube.com/watch?v=ABrJC17HZAk


Tutaj jedna z opinii o tym filmie z jego kadrami w tle
Link: https://www.youtube.com/watch?v=lnU7iOSPxbc


P. S.
Chciałam dołączyc jeszcze trzy klipy ze sceny, które zawarto w filmie, o jakich wcześniej wspominałam, ale już ich nie ma, albo nie mogę znaleźć.


środa, 25 lutego 2026

Elvis na liście FORBES'a - 2025

Nadrabiam zaległości. Post ten miał się ukazać tradycyjnie w litopadzie 2025 roku, ale nie wyszło.

FORBES, to amerykański dwutygodnik o tematyce biznesowej, założony w 1917 przez B. C. Forbesa. Po jego śmierci w 1954 roku i po śmierci jego syna Bruce'a w 1964 roku magazyn kojarzony był głównie z postacią Malcolme'a Forbesa (1917–1990). Dziś spółką i magazynem kieruje Steve Forbes i jego bracia.

Obecnie Forbes najczęściej kojarzy nam się z listami najbogatszych ludzi na świecie i największych spółek biznesowych na ziemi, aczkolwiek to nie jedyne zestawienia, jakie tworzy. Pomimo, że majątek czasami trudno oszacować, listy Forbesa są uznawane za pewne źródło informacji.

Od 16 grudnia 2004 roku istnieje także polska edycja Forbesa, wydawana przez Axel Springer Polska w formie miesięcznika.

Od 2001 roku, Forbes zaczął opracowywać listę najlepiej zarabiających zmarłych celebrytów. Na swojej stronie internetowej, raz w roku (zwykle na przełomie października i listopada), publikuje takąż listę, podając na niej od 13 do 20 pozycji (więcej nazwisk dostępnych jest dla osób posiadających konto). Kilka dni temu ukazała się kolejna taka lista. Z założenia dane są zliczane za okres od 15 października jednego roku do 15 października następnego roku, ale nie jest to sztywny zakres, czasem dochodzi do przesunięcia w jedną lub drugą stronę o kilka dni. Następnie zestawienie to jest upubliczniane zazwyczaj w pierwszych dniach listopada każdego roku w miesięczniku ukazującym się tradycyjnym drukiem oraz na stronie internetowej (tylko dla zalogowanych, opłacających prenumeratę).

Nie wiem czy wcześniej takie listy były tworzone przez kogokolwiek innego oprócz Forbesa. Te Forbesa w internecie są publikowane dopiero od 2001 roku. Obecnie wersja amerykańska strony prowadzona jest dość chaotycznie, a starsze materiały nie są profesjonalnie archiwizowane (z dostosowaniem do zmian technologicznych w wyświetlaniu stron internetowych), dlatego dotarcie do nich nie jest proste, a część stron ze starszymi plikami jest uszkodzona, przez co w ogóle nie da się ich otworzyć (zawieszają wyszukiwarki) lub wyświetlane dane zawierają błędy (tzw. krzaczki).

Jeśli ktoś wie o podobnych zestawieniach z innych źródeł, za okres 1977-2000, to proszę o info.

UWAGA!
Ponieważ ten artykuł ukazuje się cyklicznie, co roku poczynając od 2017 roku, jego treść zmienia się tylko w odniesieniu do zarobków pośmiertnych Elvisa, reszta (wprowadzenie, wyjaśnienia dotyczące specyfiki list i opisy tabel) pozostaje taka sama. W związku z tym postanowiłam wprowadzić pewną innowację - treści dotyczące Elvisa Presleya będą wyróżnione granatową czcionką.

* * *

Dotąd Elvis pojawił się na każdej z 25 list.

W 2022 roku mamy wielomilowy skok w górę. Z dotąd najwyższego dochodu, 60 milionów dolarów w 2010 roku, do 110 milionów dolarów.

Tak gwałtowny wzrost Forbes tłumaczył między innymi filmem "ELVIS", Baza Luhrmanna! Jak przewidywał Forbes, ta tendencja miała utrzymać się przez około 18 miesięcy, czyli półtora roku. I patrząc na dochód 100 milionów dolarów w 2023 roku i 50 milionów dolarów w 2024 roku, miał rację.


Natomiast w 2025 roku doszło do drastycznego załamania wpływów. Zaledwie 17 milionow dolarów, to najniższa kwota z ostatnich 25 lat. To jednocześnie pierwszy raz w hitorii kiedy pośmiertne dochody Elvisa zeszły poniżej 20 milionów dolarów. Dotąd dwa najniższe pułapy, to 23 miliony dolarów w 2020 roku (COVID 19) i 27 milionów dolarów w 2016 roku, kiedy trwały prace nad nową adaptacją terenów na przeciw Graceland i budową nowego hotelu.

Można się zastanawiać dlaczego tak się stało. Na pewno w dużej mierze wpływ miały:
― śmierć Lisy Marii Presley w 2023 roku,
― wojna o schedę między ex-żoną i wnuczką Elvisa,
― próba przejęcia a następnie sprzedaży komorniczej posiadłości Graceland.

To miało swoje przełożenie na złe zarządzanie EPE. Jednak główną przyczyną przypuszczalnie jest pazerność EPE, która przekroczyła wszelkie granice przyzwoitości. Już w pierwszym roku po otwarciu "Graceland Experience"* w 2017 roku prognozowano taki efekt - drastyczny spadek zysków z powodu nachalnej komercjalizacji - wysokich cen, palety opłat dosłownie za wszystko, a także tego, co dziś określamy "coraz mniej Elvisa w Elvisie". Zupełnie zatracono klimat Elvisa Presleya i jego twórczości.

*"Graceland Experience", także "Graceland Complex" i "New Graceland" - nowy kompleks muzealno-handlowo-hotelowy, ulokowany na przeciw Graceland, domu (posiadłości) Elvisa Presleya w Memphis. Został otwarty 2 marca 2017 roku (z wyjątkiem nowego hotelu The Guest House at Graceland, który otwarto już 27 października 2016 roku). Powstał na terenach wcześniej zajmowanych przez Graceland Plaza, Graceland Crossing Shopping Centers i Heart Break Hotel.

W 2026 roku będziemy mieć film "EPIC - Elvis Presley in Concer", dlatego przypuszczanie dochody znów wzrosną.

Forbes ponownie przypomniał o aferze, w wyniku której o mały włos nie zlicytowano posiadłości Graceland:
"W zeszłe lato [2024] dziwaczny plan kradzieży tożsamości groził sprzedażą posiadłości Graceland w Memphis najwyższemu oferentowi, jednak został zduszony na czas, aby nieruchomość pozostała w pełni własnością majątku Presleya, obecnie kontrolowanym przez jego wnuczkę, aktorkę Riley Keough. Rodzina posiada zaledwie 15% udziałów w Elvis Presley Enterprises, firmie prowadzącej działalność turystyczną w Graceland i okolicznym centrum handlowym, a także rozległą działalność licencyjną Elvisa oraz pozostałe prawa wydawnicze The King's, podczas gdy reszta EPE jest kontrolowana i zarządzana przez Authentic Brands Group, która zarządza także majątkami Muhammada Alego i Marilyn Monroe".
Poniżej cztery tabele ukazujące pozycje i dochody Elvisa Presleya na przestrzeni ostatnich dwudziestu pięciu lat, prezentowane w różnych układach.


Tabela 1
Tabela z pełną listą siedemdziesięciu jeden osób*, czyli wszystkich jakie dotąd pojawiły się na 25 wydanych listach Forbesa. Oprócz imienia i nazwiska podana jest specjalność danego celebryty, która wskazuje z jakiego tytuły czerpie pośmiertne zyski oraz przyczyna zgonu i ukończone lata w chwili śmierci.

* Niektóre pozycje zawierają dwa nazwiska. W Stanach czasami artyści pracują w parach, co notabene znamy też z podwórka Presleya (na przykład spółka pisząca piosenki - Jerome "Jerry" Lieber i Mike Stoller), a potem ich twórczość znajduje się we wspólnym katalogu. Stąd na listach Forbesa trzy pozycje, w których występują po dwa nazwiska.

Kolumna "Ile razy" pokazuje nam ile razy dany celebryta gościł dotąd na tych 25 listach. Kolumny ponumerowane od 1 do 20, to zajmowane pozycje na liście (których było zawsze między 13 a 20).

W 2025 roku Elvis znalazł się na pozycji siódmej, pierwszy raz. Dotąd najniższą była pozycja czwarta. Także i w tym roku wszystkie nazwiska przed nim, to osoby, których dorobek przetransferowano do innych podmiotów za jednorazową opłatą.

Tradycyjnie tabela została podzielona na kilka części (nazwiska ukazują się dziesiątkami), ponieważ Blogger nie pozwala na tak długą grafikę (samoczynnie ją zmniejsza, przez co staje się nieczytelna).



Tabela 2
Lewa część tabeli pokazuje pozycje jakie dotąd zajmował Elvis ze swoimi pośmiertnymi dochodami, uszeregowane od najwyższej do najniższej. Środkowa część tabeli pokazuje ile w danym roku zarobił, a całość została uszeregowana od największej do najmniejszej kwoty. Prawa część uszeregowana jest chronologicznie, według lat.

Najwyższa pozycja jaką Elvis zajmował, to pierwsza, a najniższa siódma. Największy roczny dochód to 110 milionów dolarów, a najmniejszy 17 milionów w 2025 roku. Przez te 25 ostatnich lat, zarobił łącznie 1 201 milionów dolarów (jeden miliard 201 milionów), co daje średni dochód roczny w wysokości 48 milionów dolarów, miesięczny 4 miliony dolarów, a dzienny 132 tysięce dolarów.



Tabela 3
Wszystkie listy (25) najlepiej zarabiających nieżyjących celebrytów, poczynając od pierwszej z 2001 roku, a kończąc na ostatniej z 2025 roku. Jak wspominałam wcześniej, ilość pozycji na listach nie jest równa, w pierwszych pięciu latach zawierały od 13 do 20 nazwisk, ale od 2006 roku mają zawsze 13, w każdym razie w wersji internetowej dostępnej publicznie (bez posiadania konta ma portalu Forbesa).

W sumach tych zawarte są też kwoty z przeniesienia praw autorskich między różnymi podmiotami, stąd na listach mamy takie jednorazowe bytności niektórych osób, albo gwałtowne skoki jakiegoś celebryty z dołu do góry.



Tabela 4
Lista wszystkich celebrytów, którzy dotąd pojawili się w corocznych zestawieniach oraz całkowita suma ich zarobków z wszystkich dwudziestu pięciu list Forbesa jakie dotąd się ukazały.

Elvis Presley jest na drugim miejscu. Tylko on i Michael Jackson przekroczyli próg miliarda dolarów. Tak wielkie zarobki MJ są spowodowane ciągłą sprzedażą praw do jego katalogu oraz katalogów innych artystów, które wykupił jeszcze za życia, między innymi 25% katalogu Elvisa Presleya. Dochody od ludzi stanowią dużo mniejszą część.



Tabele FORBES
W tym roku, pewnie dlatego, że jest 25-lecie tej listy, Forbes dodatkowo przygotował dwa wykresy. Na jednym umieszczono pierwszych pięć nazwisk najlepiej zarabiających po zsumowaniu wszystkich list z 25 lat. Na drugim podano nazwiska osób, które zajęły pierwsze miejsca w poszczególnych latach wraz z wartością dochodu w milionach dolarów. Aczkolwiek ... W obu tabelach są błędy.

Na pierwszym wykresie podano niewłaściwą kwotę przy nazwisku Charlesa Schulza i dlatego został wykazany na miejscu czwartym, zamiast na trzecim - żółtą czcionką dopisałam poprawne kwoty w milionach dolarów oraz zieloną właściwą numerację miejsc.

Jeśli chodzi o drugą tabelę, w trzech przypadkach podane kwoty różnią się od tych podawanych w poszczególnych latach. Nie wierząc sama sobie (w swoje notatki) weszłam na listy FORBESa ponownie, u mnie nie ma błędów, to w kwotach wykazanych w tabeli są - w tych przypadkach obok dodałam poprawną kwotę żółtą czcionką.


P. S.
Myślę, że nie ma tu co wyjaśniać i co komentować, a dane w tabelach są tak oznaczone i uszeregowane, że wszystko widać jak na dłoni. Gdyby jednak ktoś miał jakieś pytania, to w miarę swojej wiedzy i możliwości odpowiem.

Z uwagi na szerokość kolumny bloga, Tabela 1, 2 i 3 oraz tabele jubileuszowe Forbesa, są widoczne w pomniejszeniu. Trzeba je otworzyć w nowym oknie, aby zobaczyć w pełnym rozmiarze.


* * *


Poprzednie zestawienie:  "Elvis na liście FORBES'a - 2024"

Następne zestawienie:   "Elvis na liście FORBES'a - 2026" (za rok)