Świetny film. Sto razy lepszy od tego z 2022 roku. Ma wszystko to, czego zabrakło w "Elvis" (2022). Przede wszystkim nie ma tak rażących robieżności z faktami, ani mylenia chronologii. No prawie.
Też są skróty i trochę błędów, ale w porównaniu z tegorocznym, to istna perełka. Dbałość o niektóre szczegóły jest wręcz zaskakująca - na przykład skórzana "koszulka" na gitarę, biżuteria, mikrofon, sceny z Memphis, Las Vegas, Los Angeles - archiwalne, odpowiadające latom kiedy to się działo. Nawet na okładkach płyt, na których był wizerunek Elvisa, podmieniono twarz na aktora odgrywającego jego rolę.
Dobrze też ukazano (wyjaśniono) kilka spraw, które w źródłach nie zawsze przedstawiano zgodnie z rzeczywistością. Na przykład dlaczego tak, a nie inaczej potoczyła się kariera aktorska Presleya. Jest też o filmie "West Side Story" (1961), w którym zaproponowano Elvisowi rolę, jaką Parker odrzucił.
Nie chcę się rozpisywać i dokładnie analizować, ale powiem, że z tego filmu nie wychodziłabym siedem razy z kina, a wściekłość (z powodu skandalicznie wysokiej niezgodności faktów) nie wylewałaby mi się uszami.
Dwa największe grzechy. Okres od pójścia Elvisa do wojska do śmierci jego matki, przedstawiono zbyt skrótowo i chaotycznie, co może być błędnie zrozumiane. Jak to wyglądało w rzeczywistości jest w poście "W tyglu sławy i cierpienia - spełnienie marzeń i odejście matki".
Kłótnia z Parkerem z 1972 roku, kiedy Elvis go zwalnia, została przeniesiona na 1968 rok. Chociaż może wtedy była jakaś podobna, o której nie wiem. Jednak z tego, co mówił Steve Binder w różnych materiałach, Elvis nie pokłócił się z Pułkownikiem podczas zdjęć do tego programu ("Comeback Special '68"), lecz pod jego wpływem (Parkera) wręcz potulnie wycofał się z niektórych wcześniejszych ustaleń z Binderem (ta scena też jest w filmie).
I jeszcze jedna kwestia. W filmie jest scena jak Elvis rzuca w jedną dziewczynę kijem bilardowym, który rani ją w nogę. To było dyskutowane latami. Rzekomo ta historia nie miała takiego przebiegu jaki upubliczniono i jaki jest pokazany w filmie. Zdaje się, że tak przedstawił ją ktoś z otoczenia Elvisa w swojej książce (może nawet w "Elvis what happened"), co zostało później wielokrotnie dementowane przez bezpośrednich świadków zdarzenia (a było tam wtedy ze 30 osób). Kiedyś napiszę o tym więcej.
W każdym razie ten film polecam z czystym sumieniem. Wielka szkoda, że kończy się na 1969 roku (zanim jeszcze Elvis wystąpi w International Hotel). Ponoć miał być kolejny, uwzględniający okres 1969-1977, ale nigdy nie powstał.
"The King is Gone" ("Król odszedł") - Ronnie McDowell, to kolejna piękna piosenka w hołdzie dla Elvisa.
Niemniej coś mi nie pasuje, bo w opisie jednego klipu podano "Released on: 1977-02-02". No jak? Pół roku przed śmiercią Elvisa? Nie mogę tej informacji zweryfikować, w innych miejscach podaje się tylko 1977 rok. Jednak jest to z pewnością błąd, bo piosenka powstała dopiero po śmierci Elvisa. Płytę (najpierw singiel, a potem LP) wydano w 1977 roku, lecz z pewnością nie w lutym.
A tutaj informacja o płycie na stronie www.discogs.com: https://www.discogs.com/release/3051410-Ronnie-McDowell-The-King-Is-Gone
I stronka z AllFamous od Agi, na której możecie sobie przeczytać kilka informacji o tym piosenkarzu i impersonatorze Elvisa: https://allfamous.org/pl/people/ronnie-mcdowell-19500325.html
Piosenka "The King is Gone" w wykonaniu Ronnie McDowella, z płyty o tym samym tytule - klip ilustrowany archiwalnymi ujęciami
Piosenka "The King is Gone" w wykonaniu Ronnie McDowella, z płyty o tym samym tytule - Ronnie McDowella na scenie w 1977 roku - bardzo emocjonalne wykonanie, momentami widać jak stara się powstrzymać wzruszenie i nie rozpłakać
Piosenka "The King is Gone" w wykonaniu Ronnie McDowella, z płyty o tym samym tytule - okładka płyty
[część mówiona]
I was barely six years old when I first heard him sing
But somehow I knew, from that moment on...
That it would be a lifetime thing
And I'd stand in front of a mirror...
Day and night
And I'd listen to every one of his records
And I'd repeat every word...
And every note...
... till, somehow, I finally got it right...
And I was determined...
I'd wait for the day...
That I could stand and sing in front of an audience
And maybe someoned come up to ME and say...
Yknow, you sound just like Elvis...
[część śpiewana] There was man
Who gave the world his song
And the world stood still
To hear him sing...
A simple man
Who took his faith along
While all the world
Proclaimed him king...
Now the King is gone...
And, oh, what a reign...
And the crown on his head
Will remain
From a workin man
To royalty
To everlasting fame...
The King is gone
The King is gone
Long live his name...
The was a man...
Who tasted sweet success
Thank you for using Top40db.com.
But still gave his hand
To help a friend...
A Lovin man...
Who shared his happiness
Now the the King is gone
But THERE was a man...
Now the King is gone
And, oh, what a reign
And the crown on his head
Long will remain
From a workin man
To royalty
To everlasting fame...
Obejrzałam ten film dzięki Adze, która zapytała czy go znam. Trafiłam na niego już kilka lat wcześniej, ale wydawało mi się, że to kolejny film fabularny, który tylko wykorzystuje nazwisko Elvisa Presleya, żeby przyciągnąć widzów i nie obejrzałam.
Niemniej okazało się, że jest to film oparty na faktach. Dwoje młodych ludzi - Karen i Jack - staje się przestępcami. Jack od dziecka jest wielbicielem Elvisa, ale pewnego dnia słyszy głos nieżyjącej matki, która zmarła wydając go na świat, a teraz każe mu zabić Elvisa. Obmyśla plan i wdraża go w życie.
Film swoją światową premierę miał w 2016 roku, a wyreżyserował go Eddie O'Keefe.
Film "Zabić Elvisa" - Lato 1974 roku, psychopatyczni kochankowie wyruszają do Los Angeles z misją zabicia Elvisa
Do zamachu doszło w hotelu Beverly Canyon* w Los Angeles (CA).
* Nie mogę nic o nim znaleźć, więc albo nie istnieje, albo dziś nazywa się Beverly Hills, bo do niego kieruje mnie wyszukiwarka.
Film mówi wprost, że Jack zostaje zastrzelony przez Elvisa, co zostaje zatuszowane przez Pułkownika Colonela Parkera. Do publicznej wiadomości podano, że to nie Elvis go zabił, lecz Judd Feathers*, jeden z członków Memphis Mafii, który zmarł wskutek poniesionych obrażeń.
* Nie mogę nic znaleźć o tym człowieku, więc albo użyto nieprawdziwego nazwiska, albo w ramach "zamiatania pod dywan", nie jest już wspominany. Natomiast takie zdanie: "Nieznanego napastnika zastrzelił Judd Feathers z "mafii" Elvisa, który jednak zmarł w wyniku ran postrzałowych", pojawiło się na stronach dwóch translatorów w przykładach tłumaczeń. Jednak nie dotarłam do oryginału tekstu, z którego je zaczerpnięto.
Lecz scena w filmie pokazuje tylko jak Jack wchodząc do apartamentu strzela w sufit z rewolweru, a potem mierzy do ludzi z broni długolufowej (strzelby). Kiedy odwraca się, do pokoju wchodzi Priscilla z Lisą, to go na chwile deprymuje i opuszcza broń. W tym samym momencie drugimi drzwiami wchodzi do salonu Elvis i widząc uzbrojonego gościa z twarzą w barwach wojennych (dwie czerwone kreski na policzkach), wyciąga broń, którą zawsze ma przy sobie i strzela napastnikowi prosto w serce, zanim ten odda jakikolwiek strzał. W takim razie kto zabił ochroniarza Judda Feathersa?
No właśnie. Wracamy do dyskusji o rzetelności faktów w filmach. Z tak przedstawionej sceny wynika, że później ktoś musiał zastrzelić jeszcze Feathersa, tylko kto? A może jednak Jack zdążył oddać strzały zanim śmiertelnie postrzelił go Elvis, chociaż scena tego nie pokazuje? Czy może Judda Feathersa także zabił Elvis, bo dostał się na linię strzału?
Właśnie dlatego jestem aż taka upierdliwa i bezkompromisowa kiedy chodzi o precyzyjne ukazywanie rzeczywistych faktów w filmach ...
Żadnych odsępstw, zmian, przeinaczeń, które mogłyby wpłynąć na ich inne rozumienie, czy stwarzać możliwości ich niepoprawnej interpretacji.
Oczywiście kostium też, się nie zgadza, a jakże! - "White Pyramid Suit" z peleryną to rok 1972, a nie 1974. Natomiast jeśli chodzi o koncert w Los Angeles, Elvis jest pokazany w jakimś granatowym typu "Elvis style". W rzeczywistości dał tam dwa koncerty - na pierwszym wystąpił w "White Peacock Suit", a na drugim w "White American Eagle Suit".
Jeśli chodzi o chronologię zdarzeń, też namieszano. W filmie cały czas jest mowa o czerwcu 1974 roku, a w Los Angeles Elvis wystąpił 11 maja 1974 roku.
Nie wiem też, czy wiadomości w TV, są autentyczne (archiwalne), czy utworzone na potrzeby flimu.
I pytanie kluczowe, czy to wydarzyło się naprawdę? Nigdy wcześniej o tym nie czytałam, co dziwne skoro w TV pojawiła się publiczna informacja (parwdopodobnie w innych mediach także), a później Elvis wydał jeszcze oświadczenie, również pokazane przez stację telewizyjną, jak informuje film.
Uff, kto nie był w kinie, niech obejrzy tu ... Niestety nie wiem, jak długo link będzie dostępny, nie ma o tym informacji na stronie.
Film "Elvis" z 2022 roku - teraz możesz obejrzeć go tutaj, dzięki uprzejmości Agi, która wyszukała dla was te linki! Gdyby tutaj film nie działał lub ktoś chciałby go obejrzeć na większym ekranie, to tu dwa linki:
https://vider.info/vid/+fscm5m5 (to ten tu osadzony)
https://filemoon.sx/d/h9coumqsdhon (niestety więcej reklam i bardziej wymagający sprzętowo)
Miał to być mój najlepszy prezent imieninowy w życiu ... Rozczarowanie, to najdelikatniejsze słowo jakie przychodzi mi na gorąco do głowy. Niemniej oczywiście cieszę się, że mogłam go zobaczyć i wyrobić sobie własne zdanie na podstawie tego, co widziałam, a nie w oparciu o opinię innych.
Właśnie wróciłam do domu po pierwszym seansie (o godzinie 11:40) i jestem zniesmaczona i wściekła. Na prawdę nie wiem za co ta historyczna owacja w Cannes (patrz post "Film "Elvis" - Cannes 2022")!
Dwie i pół godziny (a wcześniej 40 minut reklam) wielkiego chaosu biograficznego. Jeśli ktoś mało zna biografię Elvisa, to wyłapie kilkanaście błędów, a jeśli stosunkowo dobrze (jak ja), będzie w ciężkim szoku. Ja większości scen nie rozumiałam (zwłaszcza z pierwszych 40 minut filmu), nie wiedziałam czego dotyczą i o czym mówią, czyli do jakich wydarzeń je odnieść. Jak w przyszłości film będzie dostępny do odtwarzania, to obejrzę go jeszcze raz (kwestię po kwestii) i wypunktuję, co się nie zgadza, co z czym pomylono itp. Tego było tyle, że nie szło spamiętać. Grubo ponad 50. Właściwie łatwiej będzie policzyć to, co się zgadza z faktami - palce u obu rąk starczą.
Jeśli ktoś z fanów Elvisa uważa ten film za dobry, to ja tego nigdy nie zrozumiem.
Dziś w nocy w ogóle nie spałam, być może to klasyczne reisefieber spowodowane ekscytacją filmem o Elvisie, który nazajutrz zobaczę?
Idę pospać. Wieczorem postaram się dopisać jeszcze kilka zdań.
c. d.
Poniżej kilka przykładów, hm nawet nie wiem jak to nazwać, błędów, wypaczeń, nieścisłości? Po prostu rzucę kilka luźnych zdań dla przykładu.
Po tej niezrozumiałej początkowej rąbance, jest scena niby z jakiegoś koncertu w 1955 roku, ale jego przebieg odpowiada koncertowi z 30 lipca 1954 roku w Overton Park Shell w Memphis. Elvis tam obraca się do Billa Blacka i Scotty'iego Moore'a, pytając "Dlaczego oni tak na mnie krzyczą" To nie miało miejsca na scenie, jak przedstawiono w filmie, tylko już za kulisami.
W filmie Gladys umiera na schodach w Graceland. W rzeczywistości zmarła w szpitalu. Do tego jest to tak przedstawione jakby Elvis poszedł do wojska dopiero po jej śmierci.
Steven Binder, reżyser i producent "Comeback Special '68", przez cały czas nazywany jest "Bindle" lub "Blinde" (już nie pamiętam dokładnie).
Podczas "Specjalnego" Parker informuje Elvisa, że swój powrót na scenę zacznie od występów w International Hotel w Las Vegas. No, nie. Specjalny kręcony był w czerwcu (zdjęcia z udziałem Elvisa, produkcja ruszyła już w kwietniu), a International Hotel został wybrany przez Parkera z ofert jakie napłynęły po grudniowej emisji programu w TV.
Podczas swojego premierowego występu w International Hotel, 30 lipca 1969 roku, Elvis pokazany jest w "White Concho Suit", a to kostium z 1970 roku, czyli już następnego sezonu. To samo dotyczy "White Turquoise Concho Suit", w którym Elvis został pokazany w filmie niby podczas jednego z sierpniowych koncertów 1969 roku.
W ogóle jeśli chodzi o kostiumy Elvisa, to z ich pomocą wprowadzono totalny chaos chronologiczny. Wybrano kilka z nich, głównie z 1972 roku ("Blue Powder Suit", "Blue Wheat Suit", "Red Pinwheel Suit") i jeden z 1973 roku ("Black Spanish Green Linning Suit"), które wpleciono w chronologię 1972-1977. Absurdalne. W sumie tylko dwa, "White Tiger Suit" i "Dark Blue Alpine Suit", pokazano poprawnie. No rzecz po prostu niewybaczalna w takim filmie. Przecież jeśli nie padają konkretne daty, to właśnie po kostiumie scenicznym Elvisa rozpoznajemy konkretny okres czasowy. No i kuriozum na koniec. Po wspaniałym wykonaniu przez Elvisa "Unchained Melody" przy fortepianie, w czerwcu 1977 roku, Elvis pokazany jest jak schodzi ze sceny w niebieskim jumsuicie z peleryną z 1972 roku. I kolejne zaskoczenie, Elvis w jumsuicie, którego raczej nie miał, "Red Powder Suit"! Wpleciono w film materiał, na którym przekolorowano "Blue Powder" na "Red Powder", no taka rzecz nie powinna się zdarzyć (więcej na temat tego jumpsuitu w poście "Jumpsuit "Red Powder Suit" - sensacja, czy mistyfikacja"). Dla jasności, tej zmiany koloru nie dokonał reżyser tego filmu, ale wykorzystał ten fake'owy obraz umieszczając go w swoim filmie.
Z kobiet Elvisa w filmie pokazano tylko dwie. Dixie Locke w latach 50. i Priscillę. Oczywiście Priscillę przedstawiono jako anioła, żeby film otrzymał akceptację z EPE. W zasadzie postacie Lindy Thompson i Ginger Alden, nie istnieją. Być może takie były wytyczne Priscilli.
Natomiast dwie rzeczy warto podkreślić in plus. Pierwsza dotyczy przejmującej sceny, gdy mały Elvis, zwiedziony śpiewem i muzyką, wraz ze swoimi murzyńskimi kolegami, zakrada się na nabożeństwo kongregacji Czarnych w namiocie. W pewnym momencie zostaje zauważony, "pojmany" i ma zostać wyprowadzony. Wtedy ingeruje pastor, krzyczy "Nie!" i każe go zostawić, mówiąc, że ten dzieciak jest darem niebios, zesłanym przez samego Boga (to zostało inaczej powiedziane, ale w tym sensie).
Druga dotyczy kłótni Elvisa z Parkerem, kiedy Elvis definitywnie go zwalnia na początku lat 70. No i tu mam wątpliwości, czy rzeczywiście tak to wyglądało, jak to zostało przedstawione, bo dotąd z takim opisem się nie spotkałam. Jest jeszcze kwestia kwoty, jakiej Parker zażądał. Dotąd źródła mówiły o dwóch, trzech, sześciu milionach. W filmie na rachunku widnieje 8.548.000,-.
Muzyka. Jeśli chodzi o utwory, jednak w większości wykonania innych rażą, w każdym razie mnie, ale kilka było do przyjęcia. W tej początkowej czterdziostominutowej papce znalazły się dwa utwory w wykonaniu Elvisa, które mnie przeraziły. Były tak źle zremasterowane, że nie szło tego słuchać. No i zupełnie dla mnie niezrozumiała koncepcja z "Unchaimed melody" przy fortepianie, gdzie zmieszano autentyczne wykonanie Elvisa, z wykonaniem impersonatora.
Dobór aktorów. Moim zdaniem w ogóle nietrafiony, zwłaszcza tych odgrywających Memphis Mafię. Identyfikowalni są tylko Charlie Hodge i Jerry Sheff, ale tylko dlatego, że mają swoje kwestie słowne, z których wynika kim są. Jeśli z jakichś powodów zdecydowano się obsadzić akurat tych, a nie innych, bardziej podobnych aktorów, to powinni zostać tak ucharakteryzowani, aby przypominać odgrywane postacie. Inaczej są tylko bezimiennym tłumem. Charakterystycznego Reda Westa, nie zauważyłam, acz niby był pokazany w krótkiej migawce razem z Sonnym Westem. Tylko aktor go grający był tak bez wyrazu, że nie potrafię go sobie przypomnieć. Ba, nawet w trakcie trwania filmu nie potrafiłam go rozpoznać, choć pewnie na niego wiele razy patrzyłam na ekranie.
Natomiast duży szacun za scenografię. Naprawdę bardzo się postarano, w wielu scenach odtwarzając najmniejsze szczegóły, najdrobniejsze detale. To ciągnie ten film, jedyny pozytyw.
W pierwszych 40 minutach filmu, aż siedem razy wstawałam żeby opuścić salę, tak byłam wkurzona muzyką, obrazem i błędami faktografii, że nie mogłam się zmusić do pozostania na miejscu. Jednak, zawsze wracałam przekonując sama siebie: "zostań, zobacz do końca". Po tych 40 minutach było już znacznie lepiej, niemniej jak na moje nerwy, zbyt dużo poważnych uszczerbków.
Narratorem filmu jest pułkownik Parker. To mi się bardzo nie podobało i nadal nie podoba, lecz ta decyzja reżysera się obroniła. Rozumiem już dlaczego zdecydował się na taką figurę narracyjną. Chciał przedstawić Parkera z dwóch stron, stosownie do tego jak odbierany jest przez fanów Elvisa, jako "złego" i "dobrego", a jednocześnie poniekąd oddać mu głos, żeby mógł się wytłumaczyć.
I jeszcze jedna rzecz, której sama unikam i wprost alergicznie nie znoszę. Poza rokiem 1955, 1968 i 1969, nie pada inny. Ciągle jest tylko "w następnym roku" lub "w kolejnym roku". I nawet jeśli nie zgubimy się w obliczeniach, który to już następny, czy kolejny rok, to z pewnością pogubimy się patrząc na obraz, na którym widzimy Elvisa w kostiumach z innych lat, niż wyszło nam z obliczeń!
W moim odczuciu po prostu wylano dziecko z kąpielą. Bo z jednej strony film jest rewelacyjny, właśnie od strony scenograficznej i wielka szkoda, że tak położono go faktograficznie. Moim zdaniem został też źle zmontowany. Gdyby jeszcze tekst był sensowny i wyjaśniał, co widzimy, ale tekst był momentami bardzo skąpy i niezrozumiały merytorycznie, zdawkowy.
Czy my, fani Elvisa, doczekamy się jeszcze kiedyś filmu biograficznego z prawdziwego zdarzenia?
P. S.
Jak tylko będę miała możliwość swobodnego dostępu do filmu (o ile w ogóle), postaram się kolejno wypunktować wszelkie rozbieżności między filmem a faktami.
* * *
* *
*
Ex Post
Uzupełnienie (10 lipca 2022 roku):
Poniżej dwie recenzje znanych osób o tym filmie - Tomasza Raczka i Beaty Pawlikowskiej. Warto ich posłuchać.
Z ich wypowiedzi można wnioskować, że znają dość dobrze biografię Elvisa. Beata Pawlikowska mówi wprost, że jest zafascynowana postacią Presleya i przeczytała o nim wszystkie książki oraz obejrzała wszystkie filmy na jakie trafiła. Aczkolwiek Tomasz Raczek myli się w dwóch kwestiach. Raz, kiedy mówi o Elvisie - aktorze i o Barbrze Streisand oraz filmie "Narodziny gwiazdy". Drugi, kiedy sugeruje, że Elvis nadużywał alkoholu. Niemniej robi tam ciekawy wywód o wspomagaczach chemicznych, które nazywa "podpórkami" - polecam ten fragment, bo wyjaśnia mechanizm jak i dlaczego wielu artystów najpierw się nimi posiłkuje, a potem od nich uzależnia.
Natomiast Beata Pawlikowska opowiada historię powstania loga TCB i TLC, która nie jest prawdziwa, to wersja podawana przez Priscillę, jaką sobie przypisuje, jak wiele innych rzeczy (np. peleryny przy kostiumach scenicznych) - odsyłam do postu "Niektóre symbole i terminy obecne w życiu duchowym Elvisa", gdzie przeczytacie prawdziwą historię powstania TCB i TLC.
Tomasz Raczek o filmie "Elvis" i o samym Elvisie
Beata Pawlikowska o filmie "Elvis" i o samym Elvisie
Ex Post
Uzupełnienie (6 stycznia 2023 roku):
Forbes w swoim corocznym raporcie o zarobkach nieżyjących celebrytów, tegoroczne 110 milionów (najwyższa jak dotąd kwota) Elvisa, tłumaczy filmem "Elvis" (2022) - odsyłam do postu " Elvis na liście FORBES'a - 2022".
Ex Post
Uzupełnienie (9 stycznia 2023 roku):
Jak wszyscy zauważyliśmy, perfidnie przemilczano kilka najważniejszych kobiet Elvisa. Oczywiście na polecenie Priscilli, która w materiałach o Elvisie toleruje w zasadzie tylko Dixie Locke, nie wiedzieć dlaczego. Do filmu odniosła się Linda Thomson, która niby dotąd miała poprawne relacje z Priscillą. Na różnych portalach możemy przeczytać mniej więcej ten sam tekst, poniżej cytat z jednego z nich:
"Jak podkreśliła eksdziewczyna Presleya, twórcy przeinaczyli wiele faktów, zwłaszcza tych dotyczących ostatnich lat życia gwiazdora i jego relacji z Priscillą.
„Za każdym razem, gdy Elvis był hospitalizowany, to ja dzieliłam z nim pokój. W filmie pokazano jego byłą żonę siedzącą przy szpitalnym łóżku. A ona go nawet nie odwiedziła. Elvis nadal żywił do niej urazę, że go zostawiła, by związać się z instruktorem karate. Przez te lata to ja się nim opiekowałam. Uratowałam mu życie kilkanaście razy”".
Po prostu takie są fakty. Pominięcie Lindy Thompson uważam za skandaliczne, celowe wypaczenie historii. Jeszcze mogę zrozumieć, że pominięto kobiety, z którymi łączył go tylko seks i przyjemności, ale nie Lindę, która od 1974 roku praktycznie była wyłącznie jego pielęgniarką i aniołem stróżem?
Ex Post
Uzupełnienie (14 stycznia 2023 roku):
Pod koniec grudnia 2022 roku, Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej (HFPA) ogłosiło nominacje do Złotych Globów. Fim "Elvis" (2022) został nominowany w trzech kategoriach:
Najlepszy film dramatyczny
„Avatar: Istota wody”
„Elvis”
„Fabelmanowie”
„Top Gun: Maverick”
„Tár”
Najlepszy aktor w filmie dramatycznym Austin Butler („Elvis”)
Brendan Fraser („Wieloryb”)
Hugh Jackman („Syn”)
Bill Nighy („Living”)
Jeremy Pope („The Inspection”)
Najlepsza reżyseria
James Cameron („Avatar: Istota wody”)
Daniel Scheinert, Daniel Kwan („Wszystko wszędzie naraz”) Baz Luhrmann („Elvis”)
Martin McDonagh („Duchy Inisherin”)
Steven Spielberg („Fabelmanowie”)
Ogłoszenie zwycięzców nastąpiło podczas 80. gali Złotych Globów, 10 stycznia 2023 roku. Z tych trzech nominacji Złotego Globa otrzymał tylko Austin Butler w kategorii "Najlepszy aktor w filmie dramatycznym".
Austin Butler pozuje z nagrodą Złoty Glob na ściance po rozdaniu nagród podczas 80. ceremonii wręczania Złotych Globów
Kiedyś nagroda Złoty Glob cieszyła się wielkim prestiżem, jednak w wyniku nieuczciwych działań od lat przestała być poważana, tak przez ludzi, jak i samych artystów. Do tego stopnia, że jej dalsze funkcjonowanie stanęło pod dużym znakiem zapytania. Postanowiono oczyścić szeregi HFPA oraz przywrócić jej ponownie istotne miejsce w świecie filmu. W związku z tym rzekomo podjęto szereg działań naprawczych, a ten rok jest pierwszym po zmianach. Pisano o tym tak:
Vogue:
"Złote Globy traktowano do tej pory jak miarodajny wskaźnik oscarowych faworytów. Ostatni rok sprawił jednak, że wydarzenie za sprawą wielu skandali straciło swój prestiż i dziś mówi się o kryzysie, z którego stowarzyszenie HFPA nie będzie w stanie się podnieść. Zarzucano mu korupcję, nieuczciwe praktyki, wykluczenie i rasizm. Gala była bojkotowana nie tylko przez fanów kina na całym świecie, ale też znanych aktorów i aktorki. Tom Cruise zwrócił swoje trzy Złote Globy, a Scarlett Johansson publicznie skrytykowała wydarzenie i wyznała, że dziennikarze ze stowarzyszenia zachowywali się wobec niej w sposób seksistowski. Świat filmu domagał się dużych zmian".
Film:
"Słynne statuetki nie cieszą się dziś takim prestiżem jak kiedyś. Kolejne skandale i oskarżenia rzuciły cień na rangę tego szanowanego niegdyś wydarzenia. Przez wiele lat uroczystość wręczania Złotych Globów była drugą największą filmową ceremonią na świecie i zapowiedzią tego, co może stać się podczas rozdania Oscarów.
W 2021 roku transmitowano ją do ponad 165 krajów. Zdarzało się, że ich oglądalność dorównywała popularnością ceremonii wręczenia statuetek Akademii Filmowej. Seksualne skandale, korupcja, systemowy rasizm sprawiły, że przyszłość Hollywoodzkiego Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej stanęła pod dużym znakiem zapytania.
Wprowadzono szereg zmian i decyzji, które mają naprawić taki stan rzeczy i poprawić wizerunek imprezy. Zdaniem wielu, wymowny jest fakt, że prowadzenie gali powierzono czarnoskóremu komikowi Jerrodowi Carmichaelowi. "Nie jestem hipokrytą" - powiedział Brendan Fraser, który nie pojawi się na gali Złotych Globów".
Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej i NBC doszły do porozumienia i 80. ceremonia wręczenia nagród była transmitowana na żywo.
W tym roku do grona osób typujących nominowanych dołączyły 103 osoby reprezentujące 62 kraje. Z Polski dwie krytyczki filmowe - Barbara Kosecka oraz Elena Rubashevska.
Ex Post
Uzupełnienie (8 listopada 2025 roku):
Wszystkie sceny w Graceland tak naprawdę były kręcone w Australii. Na ich potrzeby zbudowano odpowiednią scenografię. Poniżej duży fragment artykułu "Graceland Was Recreated With Meticulous Detail for the New "Elvis", z którego dowiecie się jak starano się najlepiej odwzorować posiadłość Elvisa oraz inne miejsca, w których bywał.
Graceland został odtworzony z najdrobniejszymi szczegółami na potrzeby nowego filmu "Elvis". Wielokrotnie nagradzana projektantka Catherine Martin opowiada o tym, jak kultowa posiadłość i inne plany zdjęciowe zostały ożywione na potrzeby filmu w Queensland w Australii.
Znaczące ikony kultury są często kojarzone z miejscami – miastami, w których dorastały, domami, w których mieszkają i miejscami, w których często bywają. Kiedy myślisz o Elvisie Presleyu, myślisz nie tylko o surowym talencie muzycznym Króla Rock'n'Rolla, ale także o jego posiadłości w Graceland, dawnym International Hotel w Las Vegas i Club Handy w Memphis (zagorzali fani mogli nawet słyszeć o jego potencjalnie nawiedzonym starym mieszkaniu). Tak więc w przypadku nowego filmu biograficznego Baza Luhrmanna "Elvis" dla Catherine Martin i jej zespołu produkcyjnego kluczowe było ożywienie przestrzeni, które ukształtowały muzyka.
Kręcenie filmu w całości w Queensland w Australii wymagało skrupulatnego odtworzenia, zwłaszcza podczas budowy Graceland. Zespół produkcyjny przeprowadził ogromną analizę, wielokrotnie odwiedzając posiadłość Memphis, uzyskując dostęp do oryginalnych planów za pośrednictwem archiwów Graceland i przeglądając zdjęcia przez wiele godzin. "Baz chciał, aby błyskawiczny wzrost sławy Elvisa i jego historia od do bogactwa znalazły odzwierciedlenie w ewolucji zarówno wnętrza, jak i wyglądu zewnętrznego" - wyjaśnia Martin, współscenograf, a także projektant kostiumów i producent filmu.
Scenografia została zbudowana na miejscu, które kiedyś było wybiegiem dla koni, w pobliżu farmy kwiatowej, obszaru, który miał odpowiednią topografię, aby pasowała do rzeczywistej lokalizacji, która jest położona na zboczu. Kiedy posiadłość po raz pierwszy pojawia się w filmie, jest pokazana jako działająca farma bydła, podobna do tej, do której Elvis wprowadził się w latach 50. Wnętrze ma niebieskie ściany i czerwoną wykładzinę. "Mieliśmy to szczęście, że główna archiwistka, Angie, oprowadzała nas po Graceland i zaprowadziła nas do szafy w holu" – mówi Martin. "W szafie pozostało trochę tej niebieskiej farby, więc byliśmy w stanie pobrać odpryski i dopasować kolor".
Scenografia została zaprojektowana tak, aby przypominała to, jak wyglądała rezydencja, gdy Elvis wprowadził się do niej w latach 50. - tak podpisano to zdjęcie w artykule
Kolejny ważny element? Architektura krajobrazu. Na początku pusty przyległy teren w końcu obejmuje obsadzone ogrody, kamienne lwy i krawężnik, gdy Elvis staje się bogatszy. Wnętrze również nawiązuje do tego, jak widzimy dziś Graceland - z bardziej neutralną paletą, akcentami kolorystycznymi, metalicznymi akcentami i witrażami z motywami pawi. "Bardzo ważne było, aby mieć dla widzów punkt odniesienia, w którym poczuli się zaznajomieni z wnętrzem" – wyjaśnia Martin.
Wiele mebli zostało wykonanych na zamówienie w Australii, jak na przykład niezwykle długa sofa (Martin zastanawia się, jak to możliwe, że tak duża sofa zmieściła się w drzwiach prawdziwego domu!). Inne elementy zostały pozyskane lub zmienione, aby odtworzyć wygląd. Są jednak pewne drobne różnice, w tym tapeta w stylu vintage w szafie matki Elvisa. Pojawia się podczas sceny, w której Elvis (grany przez Austina Butlera) opłakuje śmierć swojej matki. To była decyzja podjęta w ostatniej chwili, nie tylko o tym, by nakręcić scenę w tej szafie, ale także o pokryciu realistycznych białych ścian tapetą, którą mieli pod ręką. Został szybko zamontowany w ciągu 20 minut, aby scena wydawała się bardziej klaustrofobiczna i otulająca, dzięki czemu można silnie poczuć więź Elvisa z jego matką (graną przez Helen Thomson).
Przez cały film widzimy wiele innych definiujących miejsc. Shake Rag – historycznie społeczność w Tupelo w stanie Mississippi, gdzie dorastał Elvis – została zrealizowana na jałowej, wysuszonej farmie krewetek, która została zamknięta przez rząd australijski z powodu infekcji wirusowej. Zestaw apartamentów Elvisa w International Hotel, ulubiony przez Martina, został zaprojektowany tak, aby wyglądał jak złota klatka i sarkofag z bardzo specyficznym widokiem na Las Vegas. Jest przesiąknięty głębokimi kolorami w odcieniach klejnotów, aksamitną tapicerką, metalicznymi detalami i wzorzystymi draperiami. "Było w tym coś kwintesencji Elvisa, mimo że było to fikcyjne wnętrze" – mówi Martin.
*
* *
* * *
Baz Luhrmann (reżyser), Lisa Marie Presley (córka Elvisa Presleya), Austin Butler (odtwórca Elvisa w filmie "ELVIS" Baza Luhrmanna 2022)
Rita Moreno jest wymieniana na listach kobiet Elvisa, acz z jej wypowiedzi wynika, że byli tylko na kilku randkach.
Rita Moreno była szaleńczo zakochana w Marlonie Brando, odkąd w 1954 roku poznali się na planie dramatu historycznego "Désirée". To była dziwna relacja. Dla niej miłość życia, dla niego tylko seks. Chociaż w ostatnich wywiadach Rita mówi, że jej największą miłością był Leonard Gordon (jej mąż, z zawodu lekarz kardiolog i internista, z którym była od 1965 roku do jego śmierci w 2010 roku), a Marlon Brandon największym pożądaniem, to wiadomo, że to tylko wypowiedź czysto wizerunkowa. To Marlon Brando był jej największą miłością, o czym sama mówiła wielokrotnie wcześniej. Teraz, na stare lata zmieniła śpiewkę, zresztą nie tylko w tej kwestii.
Marlon Brando był wielkim kobieciarzem. W trakcie trwania ich związku notorycznie ją zdradzał, a nawet dwukrotnie się ożenił.
Od samego początku ich relacji, Marlon Brando nie chciał być kojarzony z Ritą, więc przez długi czas spotykali się ukradkiem, a nawet potem, gdy inni już się dowiedzieli o ich romansie. Jak napisano w jednym materiale:
"Pomimo tego, że zaczęli spotykać się ze sobą często, a uczucie, które ich połączyło, kwitło, Marlon Brando nie chciał, by świat dowiedział się o ich związku, o czym Rita Moreno powiedziała w rozmowie z "Vulture" w 2017 roku:
„Ludzie przez długi czas nawet nie wiedzieli, że Marlon i ja się spotykamy. Był prawdziwym maniakiem w tej kwestii i wychodziliśmy bardzo niewiele. Zawsze chadzaliśmy do małych, obskurnych restauracji”".
Ta informacja też dużo mówi o jego stosunku do jej osoby. Nie miała dobrej reputacji w Hollywood, o czym więcej za chwilę.
Kiedy zaszła z nim w ciążę, załatwił jej lekarza, który dokonał aborcji i wrócił do swoich nawyków, dalej ją zdradzając. w 1961 roku Rita Moreno nie wytrzymała i targnęła się na swoje życie, przedawkowując leki. Zrobiła to będąc w jego rezydencji, czekając aż wróci z kolejnej zdrady:
"Kiedy próbowałam ze sobą skończyć, zrobiłam to, bo nie byłam w stanie znosić więcej bólu, który przeżywałam w związku z Marlonem Brando. Byłam upokorzona i czułam, że pozwoliłam mu się zdeptać".
Odratowano ją, ale ich związek rozpadł się na dobre. Marlon Brando ożenił się z Taritą Teriipią, z którą zdradzał ją już wcześniej. Byli małżeństwem od 1962 do 1972 roku, mieli dwójkę dzieci (syna Simona i córkę Cheyenne, która popełniła samobójstwo w 1995 roku, mając 25 lat).
Jak twierdzi Rita Moreno, pomimo wszystko, pozostali na zawsze przyjaciółmi. Ponoć przez ostatnie kilka lat poprzedzających jego śmierć w 2004 roku, dzwonił do niej kilka razy, wyznając miłość. To tylko jej słowa, więc nie wiem czy to prawda. Ona w ogóle nie jest dla mnie wiarygodna, z uwagi na to, co mówi i w jaki sposób to robi.
Swoją krótką relację z Elvisem w ostatnich latach przedstawia tak:
"Pewnego dnia znalazłam damską bieliznę w jego [Brando] sypialni. Wróciłam do domu cała we łzach, czułam się upokorzona i wściekła. Następnego dnia dzwoni telefon i słyszę:
— Panna Moreno?
— Tak.
— Z tej strony pułkownik Parker, moim klientem jest Elvis Presley. Elvis zauważył panią w studio 20th Century Fox i bardzo chciałby się z panią spotkać. Czy pani również chciałaby go poznać?
— Och... ― Pomyślałam o tych znalezionych majtkach w sypialni i odpowiedziałam — Tak, chciałabym!"
W kilku ostatnich wywiadach powiedziała o Elvisie:
"Elvis był słodki, ale nieco nudny. Był typowym chłopakiem z prowincji".
Powiedziała wielka "inteligentka" bez wykształcenia, o robotniczo-rolniczym pochodzeniu, z biednej portorykańskiej prowincji, która Elvisowi nie dorastała do pięt! Karierę zrobiła przez łóżko, co później sprytnie przekuła w swoją rzekomą krzywdę, opowiadając przy każdej nadażającej się okazji jakich to traumatycznych doświadczeń doznała z mężczyznami ze świata filmu. Jak napisano w jednym artykule na podstawie wywiadów, które udzieliła:
"Gwiazda wyznała, że jej pierwszy agent zgwałcił ją, gdy miała zaledwie 17 lat. Chociaż może się to wydawać nielogiczne, Rita Moreno nie zerwała z nim kontaktu, lecz nadal prowadziła współpracę. Jak można przeczytać w dzienniku "Guardian" zrobiła to, bo miała niskie poczucie własnej wartości i uważała, że nikt inny z branży nie zwróciłby na nią uwagi.
Niedługo po tym, jak została zgwałcona, nastoletnia Rita Moreno poznała notorycznego, seksualnego łowcę, którym był jeden z założycieli Columbia Pictures, Harry Cohn. W wywiadzie udzielonym dla "Guardian" aktorka przyznała, że gdyby Harry Cohn był nadal żywy, z pewnością odpowiedziałby za molestowanie kobiet i zmuszanie ich do stosunków seksualnych".
Oczywiście cały męski świat filmowy ją gwałcił i napastował, zwłaszcza ci stojący na czele wytwórni filmowych. Tylko dlaczego mówi o tym dopiero teraz, gdy jej "ciemiężyciele" już nie żyją i podaje tak głupie wyjaśnienia? No nie kupuję tego, że zgwałcona kobieta "nie zerwała z nim kontaktu, lecz nadal prowadziła współpracę", a zrobiła to, bo "miała niskie poczucie własnej wartości i uważała, że nikt inny z branży nie zwróciłby na nią uwagi". To właśnie dowodzi, że nie była to przemoc seksualna, tylko jej świadome przyzwolenie, które miało otworzyć jej drogę do kariery filmowej. I prawdopodobnie stąd te wszystkie molestowania i niestosowne propozycje (o ile faktycznie miały miejsce), gdyż wiedziano, że seks to jej waluta płatnicza za utrzymanie się w Hollywood. Takie jest moje zdanie w tej kwestii. Żadna zgwałcona kobieta nie pozostaje dobrowolnie u boku swojego oprawcy! Nie ma takiej opcji.
Wróćmy do jej spotkań z Elvisem. W zasadzie nie wiadomo kiedy to było. Część źródeł mówi o 1957 roku, inne o 1961 roku. Sposób w jaki charakteryzuje Elvisa, sugeruje lata 50., jednak kiedy Elvis wrócił z wojska był już całkiem innym człowiekiem. Lecz nawet w latach 50. był nie tylko grzecznym dżentelmenem, ale także przebojowym uwodzicielem, który potrafił rozmawiać z kobietami i miał o czym. Oczywiście te rozważania mają w ogóle sens, gdy przyjmiemy, że Rita mówi prawdę, co do czego mam duże wątpliwości. W to, że umówił ich Parker, akurat wierzę, jednak jej pogardliwa, wyniosła i prześmiewcza ocena Elvisa nastawiona jest wyraźnie na publikę - rechoczące kobiety w studio, po tym, co o nim powiedziała, są tego dowodem. Po prostu chciała sobie "wytrzeć gębę Elvisem", tak jak to robią inni do dziś.
Poza tym skoro Elvis był taki "nudny", to czemu spotkała się z nim tyle razy? Nie wierzę w wersję "żeby wzbudzić zazdrość w Marlonie Brando". Gdyby tak rzeczywiście było, nie ukrywałaby swoich randek z Elvisem, tylko wręcz się nimi afiszowała, a wiemy że tak nie było.
W 20th Century Fox, Elvis nagrywał pod koniec w 1956 roku, potem wrócił tam na kolejne dwa filmy dopiero po powrocie z armii w 1960 roku. W 1961 roku nakręcił dla nich trzeci i ostatni film. Niemniej pojawiał się w wytwórniach filmowych nie tylko w związku ze swoimi filmami, więc kiedy wypatrzył tam Ritę Moreno, trudno powiedzieć. Być może jakieś źródło podaje dokładniejszy okres, ale ja na nie nie trafiłam. W każdym razie chodzi o okres 1956-1961. Niektóre źródła sugerują, że spotykali się dwukrotnie, najpierw w 1957 roku, a potem w 1961 roku.
Czy spała z Elvisem? Trudno powiedzieć. Z jej kilku ostatnich wypowiedzi (poczynając od 2017 roku) wynika, że nie. Lecz czy to prawda, nie wiadomo, albowiem nie należy do prawdomównych osób. A może to Elvis nie chciał i stąd te jej lekceważące wypowiedzi o jego osobie? Nie byłaby pierwszą, z którą ograniczył się do spotkań, nie zapraszając na wspólne tete a tete do alkowy. Takie kobiety są zawsze najbardziej rozżalone i później wypowiadają się o nim nieprzychylnie, a im żal większy, tym bardziej zajadle i pogardliwie, próbując go zdyskredytować w roli kochanka.
Rita Moreno urodziła się 11 grudnia 1931 roku w Humacao w Portoryko, jako córka krawcowej Maríi Rosy i rolnika Paco Alverío. Po rozstaniu z mężem, Maria Rosa przeniosła się z Ritą do Nowego Jorku, gdy ta miała pięć lat. Rita przyjęła nazwisko ojczyma - Edwarda Moreno.
Jej pełne personalia to ---> Rosita Dolores (Alverio) (Moreno) "Rita Moreno" Gordon:
― Rosita - imię pierwsze,
― Dolores - imię drugie,
― Alverio - nazwisko panieńskie pierwsze (po biologicznym ojcu),
― Moreno - nazwisko panieńskie drugie (po ojczymie, drugim mężu jej matki),
― "Rita Moreno" - pseudonim,
― Gordon - nazwisko po mężu.
Nie mam szacunku dla tej kobiety, więc nie będę się tu o niej rozpisywać bardziej szczegółowo, ani też załączać większej ilości jej zdjęć.
* * *
* *
*
Ex Post
Sprostowanie (26 czerwca 2022 roku):
Wprowadziłam was w błąd, poddając w wątpliwość czy ze sobą spali. Po prostu zasugerowałam się jej ostatnimi wypowiedziami, w których o tym nie mówi, zapominając o wcześniejszych wywiadach oraz innych źródłach. Gdy pisałam post, kojarzyłam wypowiedź Rity o seksie z Elvisem, ale w kontekście tych ostatnich materiałów, pomyślałam, że pomyliłam ją z inną kobietą. Dopiero gdy Aga podesłała mi linki do dwóch artykułów, uświadomiłam sobie, że gdzieś też mam coś na ten temat, w tym fragmenty z książki biograficznej Rity Moreno, zatytułowanej "Rita Moreno: A Memoir", wydanej w 2011 roku. Poniżej kilka cytatów z tej książki:
"Kiedy poznałam Elvisa w Hollywood, był on najsłynniejszym piosenkarzem na świecie i wkrótce miał też zostać gwiazdą filmową. Był już znanym symbolem seksu, ze swoimi obcisłymi ubraniami i zmysłową twarzą. Te wydęte wargi, z czymś, co wydawało się szyderstwem seksualnym, były w rzeczywistości wypadkową fizjonomii ust – w takim samym stopniu, jak jego ruchy miednicy i bioder".
"W wieku dwudziestu dwóch lat Elvis był cztery lata młodszy ode mnie. To później zaczęło mieć większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. Jednak w czasie, gdy się poznaliśmy, moja radość z umawiania się z Elvisem Presleyem opierała się wyłącznie na jednym fakcie: wiedziałam, że nikt nie może sprawić [red. oprócz Elvisa], by Marlon Brando był bardziej zazdrosny".
"W ten mój emocjonalny wir wszedł król ze swoją słynną rozpórką falliczną. Od razu wiedziałam, że rozpórka była zwodem. Ponieważ zawsze udawałam seksowną Latynoskę, rozpoznałam innego hipokrytę z czterdziestu kroków".
"A więc tam byliśmy, on - nieśmiały, ignorancki chłopak z Południa grający swoją rolę międzynarodowej gwiazdy seksu, i ja - zbolała na sercu portorykańska dziewczyna. Nasze spotkanie było nieuniknione".
"Elvis zauważył mnie w kantorze Foxa i za pośrednictwem znanej felietonistki, Louelli Parsons, dał mi do zrozumienia, że chce się ze mną spotkać. Wydrukowała to w swojej kolumnie".
No to w końcu jak to było? Dał jej do zrozumienia w studio, że chce się z nią spotkać, zadzwonił do niej jego menadżer Tom Parker, czy dowiedziała się o tym z kolumny w gazecie? Co wywiad, to inna wersja! Podobnie jak z seksem między nimi, to był, to go nie było, to był tylko pozornie!
Obcisłymi ubraniami? W latach 50.? Wtedy nosił głównie przesadnie duże spodnie, szerokie na całej długości, zwężane w kostkach. Coś się pani Moreno lata 50. z 70. pomyliły. Elvis hipokrytą? No śmiech na sali.
Wypowiedź o "fallicznej rozpórce" jest dla mnie zupełnie niezrozumiała. Może to sugestia, że Elvis nosił w spodniach jakąś atrapę? To by znaczyło, że powtarza po Edzie Sullivanie, który nie uwierzył w to, co zobaczył na scenie - wzwód Elvisa - i posądził go o umieszczenie w spodniach butelki, która go (wzwód) tylko udawała.
Na stronie www.se.pl, w artykule o tytule "SZOKUJĄCE wyznanie KOCHANKI: Presley był KIEPSKI w ŁÓŻKU", z 8 kwietnia 2013 roku, czytamy:
"Parę słynnych ruchów miednicą i... koniec! Według sławnej aktorki Rity Moreno, tak właśnie wyglądał seks z bożyszczem kobiet, Elvisem Presleyem. Swoje chwile wątpliwej przyjemności z królem rocka opisała w wydanej właśnie autobiografii".
"Noc z Elvisem - za coś takiego w latach 50. każda kobieta dałaby się pokroić. Lecz jak donosi Rita Moreno, te fanki, które się nie załapały na romans z piosenkarzem, niewiele straciły. Ówczesna gwiazda Hollywood i laureatka Oscara za rolę w "West Side Story" w opublikowanej właśnie książce przedstawiła swe liczne miłosne podboje. Opis romansu z Elvisem w 1957 roku szokuje... — Nasze randki niemal zawsze wyglądały tak: leżeliśmy na podłodze w mojej sypialni, a ja przez jego napięte spodnie czułam te słynne ruchy miednicy i... koniec! Po wszystkim! ― wspomina gwiazda. — Gdy patrzyłam, jak zajada bekon, banany i masło orzechowe, myślałam, że to podnieca go bardziej niż seks. Umawiałam się z nim tylko po to, by Marlon Brando był zazdrosny ― kwituje aktorka".
Hm, niby spotkania odbywały się u niej w domu. No nie sądzę, by Elvis idąc na nocne spotkanie z kobietą do jej sypialni zabierał ze sobą kanapki z masłem orzechowym, bananem i bekonem! Coś się pani Ricie Moreno wyraźnie pokićkało. Wyraźnie mylą się jej zasłyszane fakty z tym, co rzeczywiście się między nimi wydarzyło, o ile w ogóle!
Na Onecie, w artykule "Rita Moreno: Brando był kochankiem stulecia, Presley nie dorastał mu do pięt", z 16 maja 2018 roku, czytamy:
"I ten epizod ją nie usatysfakcjonował. — Kochana to jakby porównać dwulatka z królem. Elvis nie był dobry w te klocki ― mówi gwiazda. — Był słodki, nieśmiały, uroczy, lecz ..., no wiesz, Elvis Presley i Marlon Brando? Proszę cię, to była noc z amatorem ― podsumowała".
"Rita Moreno o tym, że Presley był kiepskim kochankiem wspomniała w swojej biografii. Napisała, że zbliżenia z Elvisem polegały na tym, że oboje leżeli na podłodze, a ona czuła na sobie jego słynne ruchy, przy czym Elvis był ubrany".
Krótko mówiąc, po prostu kobieta nie może się zdecydować, czy spała z Elvisem, czy też nie. Raz mówi, że nic nie było, innym razem, że ich seks polegał na wzajemnym ocieraniu się w ubraniach, a jeszcze innym, że współżyli, a Elvis był marnym kochankiem.
W 1957 roku, Elvis z pewnością nie był kiepskim kochankiem, ponieważ był już po "lekcjach" u Tury Satany, która była bardzo wymagającą partnerką, a o jego umiejętnościach łóżkowych wypowiadała się w samych superlatywach (patrz post: "♥ Kobiety - Tura Satana"). Poza tym, jak może oceniać jego umiejętności łóżkowe, skoro niby tylko się o siebie ocierali w ubraniach?
Rzecz jasna, zakochana kobieta idąc do łóżka z innym mężczyzną, niż ten, do którego żywi uczucia, nigdy nie będzie usatysfakcjonowana i to mogę zrozumieć. Niemniej myślę, że prawda była inna. Elvis nie planował odbyć z nią pełnego stosunku seksualnego, ale chciał zaznać przyjemności seksualnej, stąd forma pobudzania poprzez ocieranie, technika zaliczana do pettingu, w książce Rity Moreno nazwana "szlifowaniem". Można się zastanawiać - dlaczego?
Według mnie wyjaśnienia mogą być dwa. Elvis po prostu z niektórymi kobietami nie sypiał. Zwykle kiedy je szanował i tę sferę obcowania z nimi pozostawiał ich przyszłym mężom, dając w ten sposób do zrozumienia, że nie jest zainteresowany stałym związkiem. Wtedy w grę wchodziły tylko pocałunki i intymne pieszczoty, bez penetracji (pełnego aktu). Jednak z pewnością wiedział, że Rita "jadła już chleb z niejednego pieca", więc raczej to nie ten powód stał na drodze nieskrępowanego seksu między nimi. Prawdopodobnie chodziło o ostrożność, nie chciał aby ich narządy miały ze sobą bezpośredni kontakt z obawy przed ciążą lub chorobami przenoszonymi drogą płciową.
Jak już wcześniej pisałam: "te rozważania mają w ogóle sens, gdy przyjmiemy, że Rita mówi prawdę, co do czego mam duże wątpliwości". W tym, co mówi nic się kupy nie trzyma, w związku z czym, nie wiemy jaka była rzeczywistość. Wiele jej stwierdzeń tak naprawdę pochodzi z innych źródeł, jak chociażby przykład z wypowiedzi Eda Sullivana.
Książka autobiograficzna Rity Moreno, zatytułowana "Rita Moreno: A Memoir" oraz dwa fragmenty z rozdziału o Elvisie (do reszty nie udało mi się dotrzeć)
Ex Post
Ostatnie ustalenia (16 sierpnia 2022 roku):
Na portalu Closer Weekly, trafiłam na krótki artykuł o kilku kobietach Elvisa. Wymieniona została tam także Rita Morena. Acz zaskoczyło mnie jedno zdanie:
"W rzeczywistości Rita szczegółowo opisała ich poprzedni związek i ujawniła, że miała ośmioletni romans z Elvisem, aby wzbudzić zazdrość Marlona Brando. „Wiedziałam, że nikt nie może sprawić, by Marlon Brando był bardziej zazdrosny” – napisała w swoim pamiętniku".
Osiem lat? Nie sądzę. Może powinno być osiem miesięcy, tygodni, ale nie lat. Inna rzecz, że po wydaniu swojej książki trochę inaczej wszystko przedstawiała, niż po tym ostatnim wywiadzie z 2017 roku. Podobnie jak przed latami dwutysięcznymi, wtedy już w ogóle ćwierkała z różnych kluczy i kręciła. Jej wypowiedzi nie były ani spójne, ani klarowne, zależy dla kogo się wypowiadała i jakie były oczekiwania drugiej strony. Dlatego jest dla mnie niewiarygodna, o czym już wcześniej pisałam.
*
* *
* * *
Od roku 2017 do 2021 Rita Moreno udzieliła kilku wywiadów dla różnych telewizji i magazynów. We wszystkich recytowała tą samą wyuczoną kwestię i oczywiście był w nich ten wątek o Elvisie. Powyżej jeden z nich
Powyżej cztery zdjęcia Rity Moreno są mniej więcej z okresu kiedy umawiała się z Elvisem Presleyem. To czarno-białe jest z 1957 roku. A poniżej z późniejszych lat, kiedy była już bardziej dojrzałą kobietą