sobota, 24 listopada 2018

Elvis i sztuki medytacji

✦ joga ✦ krijajoga (Krija Joga)✦

W jednym z artykułów na stronie ROCK & ROLL Hall of Fame, możemy przeczytać:
"Dla wielu nieznana jest głębia i różnorodność wewnętrznego życia Elvisa Presleya. Presley interesował się egzystencjalizmem, jogą, medytacją i sztukami walki. Był także zapalonym czytelnikiem i podróżował z walizką około 200 książek".
Chociaż Elvis był chrześcijaninem, bardzo religijnym i oddanym wierze, to z wielką pasją zgłębiał także inne religie i wierzenia. Zafascynowały go zwłaszcza te z Dalekiego Wschodu, które oprócz praktyk religijnych i samej wiary, zwracały szczególną uwagę na duchowość człowieka, zwłaszcza stan harmonii i równowagi między duszą, umysłem i ciałem.

Elvis zainteresował się jogą już pod koniec lat pięćdziesiątych, początkowo bardziej teorią, jej istotą, niż regularnymi ćwiczeniami. Dopiero w 1960 roku joga stała się częścią jego życia, zgłębiając techniki jogi zaczął ćwiczyć i medytować. Do kontynuowania jogi (ćwiczeń i medytacji) zachęciła Elvisa jego partnerka filmowa z "G.I. blues" (1960) - Juliet Prowse*, która przyjaźniła się z nim jeszcze długo po zakończeniu zdjęć do filmu (prawdopodobnie do 1965 roku, kiedy to wyjechała na dłuższy czas do Afryki). Sama była przede wszystkim świetną tancerką (od czwartego roku życia jej pasją był balet klasyczny), oddaną również jodze, której notabene także nauczała. Później w jednym z wywiadów powiedziała: "Elvis był dosyć zaawansowany w jodze".

* Juliet Prowse - partnerka filmowa Elvisa Presleya w "G.I. blues" (1960). Przyjaźniła się z nim jeszcze długo po zakończeniu zdjęć do filmu (prawdopodobnie do 1965 roku, kiedy to wyjechała na dłuższy czas do Afryki). Sama była przede wszystkim świetną tancerką (od czwartego roku życia jej pasją był balet klasyczny), oddaną również jodze, której notabene także nauczała. To właśnie joga zbliżyła do siebie ją i Elvisa.
Data i miejsce urodzenia: 25 września 1936, Mumbaj, Indie. Data i miejsce śmierci: 14 września 1996, Holmby Hills, Los Angeles, Kalifornia, Stany Zjednoczone. Więcej o niej na Filmweb.

W filmie "Easy come, easy go" (1967) jest scena, w której grupa osób, w tym Elvis, ćwiczy jogę. To w zasadzie jedyny materiał, w którym możemy zobaczyć Elvisa w roli jogina. Nie ma zdjęć ćwiczącego, czy medytującego Elvisa, co trochę dziwi, bo wiemy skądinąd, że Elvis dzień w dzień regularnie przez trzydzieści minut oddawał się medytacji, do końca swoich dni, o czym mówi między innymi David Rosen (profesor na Texas A&M University):
"Elvis medytował przez trzydzieści minut dziennie, aby usunąć ego z drogi, aby Bóg mógł przemawiać przez jego pieśni".
Kiedyś o medytacji powiedział:
"To lepsze niż jakikolwiek znany mi lek".



Joga, to przede wszystkim pierwsza połowa lat 60. Wiosną 1964 roku, Elvis poznał Larrego Gellera, który tak wspomina ten dzień:
"Podczas mojego pierwszego spotkania z Elvisem w jego domu Bel Air na Perugia Way [red. 525], w kwietniu 1964 roku, kiedy przybyłem na jego prośbę o stylizację włosów, przeprowadziliśmy głęboką rozmowę dotyczącą religii, duchowego doskonalenia się, wczesnego życia Elvisa, jego matki i ojca, jego brata bliźniaka, kościoła, do którego uczęszczał w Tupelo i innych bardzo intymnych tematów. Było to zaskakujące i istotne, biorąc pod uwagę, że właśnie się poznaliśmy - był Elvisem Presleyem, a ja obcym, który został skierowany do niego z przyczyn zawodowych. Cóż, podczas tej rozmowy coś między nami zaklikało. Miałem szczęście być we właściwym miejscu, we właściwym czasie i nie tylko potrafiłem stylizować włosy, tak jak życzył sobie tego Elvis, ale także interesowałem się i studiowałem przedmioty bliskie jego sercu, tematy związane z jego wewnętrzną inteligencją, pragnieniem uczenia się i doskonalenia duchowego. Był bardziej niż chętny, aby rozwinąć swój horyzont i po południu doszło między nami do połączenia sił, które ostatecznie zmieniły nasze życie.
Elvis był bardzo inteligentną osobą, lata świetlne ponad swoim ogólnoświatowym wizerunkiem. Miał dociekliwy umysł, zawsze sondujący, zawsze szukający, usiłujący zrozumieć swoje miejsce we Wszechświecie, a przede wszystkim swoją wyjątkową rolę i pozycję na tym świecie. Przez lata walczył z tym dylematem. Był taki szczery, zawsze starał się jak najlepiej. Byłby pierwszym, który przyznałby się, że miał wady, słabości i upadł wiele razy, wiele razy i w sposób, którego większość ludzi nie potrafiła sobie wyobrazić. Ale dla mnie tym, co naprawdę wyróżnia zwycięzcę, osobę o prawdziwym charakterze, jest to, że podnosi się i walczy ze swoją pierwotną naturą, starając się czynić dobro. Elvis dokładnie właśnie tak postępował. W końcu zrozumiał, dlaczego został wybrany. Przypisał swój talent i sukces czystym błogosławieństwom od Boga".
Nowy przyjaciel, fryzjer, a przede wszystkim interlokutor w rozmowach duchowych, zapoznał go z naukami mistrza Paramahansa Yoganandy. Odtąd założyciel programu Self-Realization Fellowship (Paramahansa Yogananda) będzie miał duży i trwały wpływ na Elvisa, który zacznie często i w miarę regularnie odwiedzać siedzibę tej organizacji w Pacific Palisades, nadmorskiej dzielnicy Los Angeles (CA), wycofując się tam w poszukiwaniu spokoju, wyciszenia, równowagi duchowej, przez resztę okresu hollywoodzkiego, kiedy to najczęściej mieszkał w Los Angeles lub Palm Springs.

Na portalu Real Life Store, w artykule "Elvis Presley", pisze o tym Ralph Burden:
"Młody fryzjer Elvisa, Larry Geller, miał obsesję na punkcie »duchowego oświecenia« i dał mu książki na temat hinduizmu, judaizmu, numerologii, teozofii, pozytywnego myślenia, Nowej Epoki [red. New Age], medytacji i chrześcijaństwa. To przeniosło Elvisa do zupełnie innego wymiaru duchowego niż konserwatywne chrześcijańskie korzenie.
Chociaż Elvis badał wiele różnych religii i praktyk, nigdy nie porzucił ani nie odrzucił wiary w Jezusa Chrystusa. Podczas jednej rozmowy z Larrym Gellerem Elvis powiedział:
»Wszystko, czego pragnę, to poznać prawdę, poznać i doświadczyć Boga. Jestem poszukiwaczem, o to mi chodzi«".
Profesor David Rosen (Texas A&M University) interesujący się i badający duchowość Elvisa oraz jego życie wewnętrzne powiedział:
"Myślę, że uważał się za osobę głęboko duchową, religijną, ale był otwarty na wszystkie religie świata i wszystkie duchowe koncepcje".
W wywiadzie z 8 sierpnia 2016 roku dla magazynu "Memphis", a wcześniej również w swojej książce "Me and A Guy Named Elvis: My Lifelong Friendship With Elvis Presley", Jerry Schilling (przyjaciel, członek Memphis Mafii) mówi:
"Elvis Presley czytał wszystko, od Biblii, przez Koran, po filozofie Wschodu. Studiował autobiografię Paramahansa Yoganandy i stał się członkiem społeczności Self Realization Fellowship."
Podczas filmowania Harum Scarum (1965) Elvis zagłębiał się w "Autobiografię jogina", Paramahansa Yoganandy, która stała się jego ulubioną książką, obok "Proroka" (Kahlil Gibran) i "Bezosobowego życia" (Joseph Sieber Benner). Opowiada historię życia Mukundy Lal Ghosh, indyjskiego mistyka, który stał się sławny pod swoim religijnym imieniem, Paramahansa Yogananda.

Kiedy Elvis przeczytał i przeanalizował już wszystkie dostarczone mu przez Larrego książki*, w tym najważniejszą z nich "Autobiography of a yogi", Paramahansa Yoganady, zapragnął poznać od środka Self-Realization Fellowship.

* Lista książek duchowych Elvisa (łącznie z tymi poleconymi mu przez Larry Gellera) na końcu postu.

Pewnego dnia Elvis, w przerwie podczas filmowania "Harum Scarum", podniósł wzrok znad książki i poinformował Larry'ego Gellera, iż uważa się za gotowego do inicjacji w krijajogę. Elvis był zawsze w gorącej wodzie kąpany. Co urodziło się w jego myślach, natychmiast próbował przekuć w czyny. Larry Geller tak przedstawia tamtą ich rozmowę:
– Lawrence*, myślę, że jestem gotowy na inicjację w krijajogę, czy mnie zainicjujesz?
– Nie chciałbyś chyba, żebym złamał moje święte śluby, czyż nie? - diabelski błysk pojawił się w oczach Elvisa. – Do diabła, nie zrobiłbym tego! – Wyjaśniłem, że będzie musiał przejść kolejne etapy medytacji przez wyznaczony okres czasu i przestudiować serię lekcji z siedziby SRF. Powiedziałem mu, że to nie jest coś, co należy lekceważyć, a ci z nas, którzy byli inicjowani, obiecali, że nie będą zachęcać nikogo do ćwiczeń, ani zdradzać tajemnic. Widząc mój zatroskany wyraz twarzy, śmiał się uspokajająco.
– Chciałbym tylko wiedzieć, o co chodzi w krijajodze. A co z tą kobietą z Self-Realization, o której mi mówisz, myślisz, że mi pomoże?"
* Tak Elvis czasami zwracał się do Larrego Gellera, co zostanie wyjaśnione bardziej szczegółowo w innym przypisie tego postu.

Dla oszołomionego tym oświadczeniem Larrego Gellera, było to tak - jak sam wspomina - jakby Papież niespodziewanie uczynił go kardynałem. Geller wiedział doskonale, jak trudne to jest szkolenie, ile wymaga poświęcenia, samozaparcia, czasu, izolacji od otoczenia, przeorganizowania własnego życia, ponieważ sam przeszedł dwuletni program. Pierwszym krokiem był całoroczny reżim codziennych ćwiczeń fizycznych, świadomości zdrowia (pielęgnowania go) i ustalonego harmonogramu medytacji.

Niemniej Larry Geller, sam mocno powiązany z tą organizacją, medytujący na co dzień, zadzwonił do Self-Realization Fellowship, aby umówić spotkanie. Śri Daya Mata*, ówczesna przewodnicząca tej organizacji, zgodziła się spotkać z królem rock and rolla. Następnego dnia po tej rozmowie, wieczorem Elvis i Geller poszli do aszramu SRF**. Tak, na wiosnę 1965 roku (w trakcie kręcenia zdjęć do filmu "Harum Scarum", w okresie od 15 marca do 19 kwietnia 1965 roku), doszło do pierwszego spotkania Elvisa z Daya Matą, przywódczynią Self-Realization Fellowship. Nie wiem czy znana jest dokładna data tego spotkania, w każdym razie ja w źródłach nie trafiłam na żadną, poza sformułowaniem, że było to w trakcie kręcenia filmu "Harum Scarum", a zatem między 15 marca a 19 kwietnia 1965 roku (właściwie w jednym podano, że do spotkania doszło 17 marca 1965 roku, w jakimś Day By Day).

* Sri Daya Mata (pełny tytuł) była trzecim prezydentem tej organizacji (po Paramahansa Yogananda (1920–1952) i Rajarsi Janakananda (1952–1955), a swoją funkcję pełniła w latach 1955–2010). Jako Faye Wright, z Salt Lake City, została uczennicą Yoganandy w 1931 roku i blisko współpracowała z nim aż do jego śmierci w 1952 roku. Jeśli chodzi o tytuł "Sri", w języku polskim używamy pisowni "Śri" lub stosujemy formę "Sri", znaną z większości innych języków.

** I tutaj nie ma zgodności w źródłach, w którym z ośrodków SRF doszło do pierwszego spotkania. W Los Angeles i okolicy było ich kilkanaście, a w całej Kalifornii kilkadziesiąt. Część źródeł podaje, że był to ośrodek Lake Shrine w dzielnicy Pacific Palisade, a część International Headquarters (dzisiejsza nazwa, nie wiem czy za czasów Elvisa nazywał się tak samo w dzielnicy Mount Washington. W każdym razie Elvis z Larrym poszli do aszramu, w którym mieściła się wtedy główna siedziba Self-Realization Fellowship, czyli do jednego z wyżej wymienionych. Jednak najprawdopodobniej pierwsze spotkanie odbyło się w ośrodku SRF w Mount Washington, tak przynajmniej wskazują te najrzetelniejsze źródła.

Od pierwszego kontaktu z Self-Realization Fellowship, Elvis nawiązał bliski związek z przywódczynią tej organizacji, Sri Daya Matą*, następczynią jej założyciela Paramahansa Yoganandy. Był nią wręcz oczarowany, od początku mieli ze sobą natychmiastowy kontakt. W swoich rysach i postawie Daya Mata przypominała mu jego matkę (Gladys). Im bardziej opisywała cele organizacji, tym bardziej był podekscytowany:
"Ten wyższy poziom duchowości jest tym, czego szukałem przez całe życie. Teraz, gdy wiem, gdzie jest i jak go osiągnąć, chcę się go nauczyć" - oznajmił.
Elvis słuchał. Miał ogromny szacunek dla tej kobiety. Omówili proces treningu i medytacji, a Daya Mata przekazała mu swoje osobiste lekcje do studiowania. Przyjął je z radością, ale miał nieokiełznany entuzjazm, tak charakterystyczny dla nowicjuszy. Chciał natychmiastowej ewolucji. Przyzwyczajony do posiadania wszystkiego, czego chciał, kiedy tego chciał, emocjonalnie trudno mu było zrozumieć, dlaczego tym razem miałoby być inaczej. Dalej Larry Geller relacjonuje:
Kiedy byliśmy już w limuzynie [red. po spotkaniu, w drodze powrotnej do domu], Elvis powiedział:
– To są jej osobiste książki z lekcjami dla mnie. Ona chce, żebym przerobił jedną lekcję tygodniowo, aż przejdę przez całą tę rzecz raz. Człowieku, przysięgam na Boga Larry, nie wiem już jak długo nie czułem się tak dobrze! Miałeś rację, Daya Mata to coś więcej - jest jak święta.
Potem przyznał, że poprosił ją o "skrót", aby zostać inicjowanym w Krija Jogę*:
– Kocham ją! Wiesz, co ona mi powiedziała? Nieważne, czy jesteś Elvisem Presleyem, nieważne kim jesteś, ile masz pieniędzy. Musisz być gotowy, w przeciwnym razie to nie zadziała. Nie tylko nie zadziała, ale nie będę mogła przeciwdziałać temu, co słuszne [red. w sensie nic zrobić, pomóc mu osiągnąć odpowiedni stan duchowych umiejętności].
* Na stronach aszramów Self-Realization Fellowship używa się właśnie takiego zapisu "Krija Joga". Natomiast w Polsce "krijajoga", co moim zdaniem jest błędne, gdyż "krijajoga", to jedna z odmian tradycyjnej jogi, nie ta, której nauczał Paramahansa Yogananda, co dalej zostanie w tekście uściślone.

W ciągu nadchodzących miesięcy często wracał do aszramu, a kiedy tam przebywał nazywał Sri Daya Matę "Ma", co było jednocześnie skrótem od jej imienia i od słowa "matka". Elvis uważał ją za swoją "duchową matkę". Ujrzała w nim istotę głębszą duchowo, niż sam wiedział.

Czytał i medytował, ale jak większość poszukiwaczy miał nadzieję na krótką ścieżkę do celu, lecz kosmos nie dbał o to, że jest Elvisem Presleyem. Lubił też odwiedzać czternastoakrowe rekolekcje Fellowship nad oceanem w Pacific Palisades (Lake Shrine) oraz te w Encinitas* (też w Kalifornii), gdzie Yogananda napisał większość swojej autobiografii.

* W 1936 roku Pramahansa Yogananda otrzymał od swojego ucznia Rajarsi Janakanandy teren wraz z pustelnią w Encinitas w Kalifornii, które przekształcił w kolejny ośrodek SRF. To właśnie w tej pustelni Yogananda napisał swoją słynną autobiografię jogina i inne pisma. Dlatego Elvis uważał to miejsce za uświęcone, szczególnie ważne.

Self-Realization Fellowship nie dyskryminowała żadnego z wierzeń, dlatego była idealną organizacją duchową dla Elvisa - poszukiwacza prawdy o Bogu, wewnętrznej harmonii i równowagi pomiędzy duszą, umysłem i ciałem.




Elvis przystąpił do Self-Realization Fellowship w 1965 roku. Drugi klip przedstawia kilka informacji o samej organizacji jak i zaangażowaniu w niej Elvisa. Jest ilustrowany zdjęciami ośrodka Lake Shrine, gdzie mieści się jeden z ulubionych przez Elvisa ośrodków SRF (w Pacific Palisades, nadmorskiej dzielnicy Los Angeles), a w tle piękna piosenka "Wisdom of the Ages", nagrana 25 lutego 1965 roku na potrzeby filmu "Harum Scarum". Na pierwszym klipie jest zremesterowana wersja tej piosenki. Na trzecim także, lecz tu ważna jest grafika, która ilustruje jego duchowe zainteresowania

Pod trzecim klipem napisano między innymi:

"Wszyscy ci, którzy go dobrze znali, mówią, że Elvis był człowiekiem głęboko religijnym i zapalonym czytelnikiem, który godzinami czytał duchowe książki, medytował i modlił się, aby znaleźć prawdziwy sens życia. Ta duchowa strona Elvisa jest często pomijana.

Udokumentowano, że przez całe swoje życie Elvis przeczytał ponad tysiąc różnych książek obejmujących szeroki zakres tematów związanych z filozofią, naukami duchowymi i sztukami ezoterycznymi".

Lisa Marie Presley mówi:
„Biblioteka ksiąg duchowych mojego ojca jest niesamowita. Przejrzałem te księgi. Są pokryte jego notatkami. Pisał na górze strony, na dole strony, na marginesach – wszędzie. Można usłyszeć jego myśli, kiedy czytasz te notatki”.

Wisdom of the Ages (Mądrość wieków)

Listen, to the wisdom of the ages
Listen, to the words of many sages
                                                                              Wsłuchaj się w mądrości wieków
                                                                              Wsłuchaj się w słowa wielu mędrców

Live each day, as if it were your last
It's written in the stars, your destiny is cast

And that hourglass, runs too fast no doubt
For the sands of time are running out

                                                                              Żyj każdym dniem jakby był twym ostatnim
                                                                              To zapisano w gwiazdach, twoje przeznaczenie jest już
                                                                              znane
                                                                              Klepsydra opróżnia się zbyt szybko, bez wątpienia
                                                                              Ponieważ piaski czasu umykają

Listen, to the wisdom of the ages
These words, can be found in history's pages

                                                                              Wsłuchaj się w mądrości wieków
                                                                              Te słowa możesz znaleźć na kartach historii

Live each day, for happiness can't wait
And love while you may, but heed the hand of fate
If the finger points, it's too late no doubt
For the sands of time, are running out
But the man who turns, and escapes somehow

                                                                              Żyj każdym dniem, ponieważ szczęście nie zaczeka
                                                                              I kochaj kiedy masz okazję, lecz zważaj na dłoń losu
                                                                              Kiedy wskaże cię palcem, będzie już za późno
                                                                              Ponieważ piaski czasu umykają
                                                                              Lecz ktoś kto zawraca i jakimś cudem ucieka

Is the wisest of men
And to such a man, I'd bow

                                                                              Jest najmądrzejszym z ludzi
                                                                              I takiemu się pokłonię

Daya Mata podkreślała, iż celem nauczania Yoganandy było ustanowienie harmonii pomiędzy duchem, umysłem i ciałem danej osoby. Gary Tillery, w książce "The Seeker King: A Spiritual Biography of Elvis Presley", pisze:
"Elvis szczerze starał się medytować i przekształcać zgodnie z jej sugestiami. Ciągle szukał znaków, że rozwija specjalne moce, a wraz z upływem czasu pojawiły się dowody na to, że mu się udało.
Rzeczywiście, Elvis posiadł różne umiejętności, przeciętnemu człowiekowi niedostępne. Chodzi tu przede wszystkim o uzdrawianie i telekinezę. Jednak nie będę tutaj rozwijać tych tematów, napiszę o nich więcej w poście o uzdrawianiu i innych dziwnych sytuacjach, których sprawstwo przypisuje się Elvisowi.

Aczkolwiek w tym miejscu (aby to zrozumieć) należy wyjaśnić dokładniej czym była krijajoga i czemu miała służyć. Bo tu nie chodzi li i wyłącznie o ćwiczenia, kontemplacje, medytacje, to tylko narzędzia służące do osiągnięcia konkretnego celu i nie jest nim rzeczona harmonia między ciałem, umysłem i duchem jednostki, to etap, stan wyjściowy, pozwalający przejść do etapu pośredniego, czyli wyższego pułapu stanu świadomości i samokontroli. Dopiero wtedy jesteśmy gotowi posiąść moce (obce innym ludziom, nadprzyrodzone), nauczyć się nad nimi panować, a także do kontaktu z bytem absolutnym (Bogiem) w znaczeniu teologicznym, metafizycznym i ontologicznym. Zatem krijajoga nie była tylko formą wyciszenia, relaksu i utrzymania ciała w harmonii z umysłem, jak tradycyjna joga. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że była to jej wyższa forma, pełniejsza, doskonalsza. Chociaż zarówno joga jak i krijajoga wykorzystują ćwiczenia fizyczne i medytację, co prowadzi do równowagi między umysłem, duchem i ciałem, to dla jogi jest to forma skończona (docelowa), a dla krijajogi tylko jeden z etapów (początkowy) na drodze do rzeczywistego celu - opanowania umiejętności nadprzyrodzonych i pozytywnego wykorzystania ich w służbie człowiekowi i całej przyrodzie - Ziemi, a także do kontaktów ze Stwórcą (Absolutem, Bogiem).

Krijajoga, to specyficzna technika ćwiczeń jogi i medytacji, bardzo pilnie strzeżona przez organizację Self-Realization Fellowship oraz jej mistrzów. Zarówno propagowanie krijajogi jak i opisywanie jej bez zezwolenia osób upoważnionych z ramienia organizacji jest surowo zakazane, a jej adepci (osoby wtajemniczone w krijajogę) składają specjalne święte śluby, w których zobowiązują się, że dopóki nie uzyskają tytułu mistrza krijajogi, nie będą nikogo nauczać jej technik. Dlatego o samych technikach nie wiemy nic. Nie znamy też konsekwencji jakie grożą za złamanie ślubów.

Według Paramahansy Yoganandy (jej założyciela) techniki krijajogi były znane od tysiącleci, lecz trzymane w tajemnicy. Ponoć ich ślady możemy spotkać również w naszej Biblii, w Pierwszym Liście do Koryntian. Yogananda wskazywał na słowa:
"Na każdy dzień umieram przez chwałę naszą, którą mam w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”, [1 Kor, 15:31].
Według Yoganandy słowo "umieram" nie odnosi się do zwykłej śmierci, bo nie można umierać każdego dnia, lecz do stanu zjednoczenia z własną jaźnią*, za pośrednictwem technik krijajogi, który prowadzi do całkowitego zatrzymania pulsu i oddechu na dłuższy czas, podczas którego następuje kontakt duchowy z Bogiem. Taki stan może trwać od kilku do nawet kilkunastu minut, bez konsekwencji medycznych chwilowej utraty oznak życiowych, ale tylko w przypadku osób wysokozaawansowanych w krijajodze, nie u przeciętnego człowieka.

* Jaźń – psychologia definiuje ją jako oś, wokół której organizuje się struktura psychiczna człowieka. Jest odpowiedzialna za przepływ informacji z części świadomej do nieświadomej i odwrotnie. Pełni funkcję integrującą. Celem Jaźni jest własne urzeczywistnienie w procesie teleologicznym (celowościowym), aczkolwiek w trakcie rozwoju jednostki elementem pośredniczącym na tej drodze jest wytworzenie własnego "ja" (czyli ego).

W terminologii Carla Gustava Junga jaźń stanowi centrum życia psychicznego i całości psychiki człowieka. Z poziomu nieświadomości podejmuje próby kierowania psychiką jednostki. Jest celem i źródłem energii dla rozwoju człowieka poprzez proces indywiduacji (łączenia w całość dwóch części naszej osobowości: świadomości i podświadomości, w celu ich wzajemnej komunikacji), jak również motorem wszelkiej twórczości i duchowych poszukiwań. Konotuje obraz Boga. Przez późniejszych autorów bywa określana jako cząstka istoty ludzkiej w Bogu, odpowiednik Królestwa Bożego wewnątrz człowieka z doktryny chrześcijańskiej.

Wiemy, że znany był Elvisowi. Kilku jego ochroniarzy mówiło, że Elvis wprowadził się kiedyś w taki stan, żeby ich nastraszyć (czytałam o dwóch takich sytuacjach, czy było ich więcej nie wiem). Kiedy znaleźli "tak martwego" Elvisa (bez pulsu i oddechu), zaczęli go natychmiast reanimować. Kiedy się ocknął miał niezłą zabawę i zaśmiewał się do łez, w przeciwieństwie do swoich bodyguardów, którzy najpierw byli przerażeni, a potem wściekli, co wcale nie dziwi. Tym zachowaniem Elvis pogwałcił zasady krijajogi, a także organizacji Self-Realization Fellowship, a jednocześnie naraził się na sytuację w przyszłości, że kiedy zajdzie taka potrzeba, to nikt nie udzieli mu pomocy, myśląc, że znowu udaje. Być może tak nieroztropne zachowanie kosztowało go życie, bo kiedy 16 sierpnia 1977 roku znaleziono go w łazience przy sypialni na piętrze, początkowo nikt nie raczył nawet wezwać pogotowia, uczyniono to dopiero po godzinie - najpierw sami go reanimowali, później zadzwonili do dwóch lekarzy i dopiero, gdy Dr Nick (osobisty lekarz Elvisa) nakazał im natychmiast wezwać pomoc nie czekając na jego przyjazd do Graceland, zadzwonili do Szpitala Baptystów w Memphis. Zdaniem jednego z ochroniarzy właśnie z tego powodu, z obawy, że znowu stosuje te "swoje sztuczki" i ośmieszą się wzywając pomoc. Notabene to tylko hipoteza, bo według wszelkich danych Elvis już nie żył, gdy został odnaleziony.

Elvis wiele razy powtarzał (nawet publicznie):
"Nie boję się śmierci, wiem co jest po tamtej stronie. A wszystko co tam jest, jest wspanialsze od najpiękniejszej rzeczy na ziemi".*
* Czasem mówił: "Nie boję się śmierci, wiem co jest po tamtej stronie", innym razem "Nie boję się śmierci, byłem już po tamtej stronie".

To może świadczyć, że Elvis tam był. Oczywiście dla nas wszystkich, to tylko takie gadanie, ale nie dla osób, które dzięki technikom krijajogi osiągnęły wysoki poziom duchowy, jak adepci i mistrzowie Self-Realization Fellowship, bo oni też bywali "po tamtej stronie".

Krijajoga ma też swoją filozofię moralną, która naucza dialogu międzyreligijnego, miłości dla innych, walki z własnymi wadami i ułomnościami. Był to niewątpliwie jeden z czynników, który związał Elvisa z organizacją Self-Realization Fellowship na zawsze. Nikt nie oczekiwał od niego, że zacznie wierzyć w innego Boga, nie było ważne jakiej religii jest wyznawcą. Liczyło się tylko to, że chce się doskonalić duchowo, czynić dobro i żyć dla innych, co tak bardzo wpisywało się w osobowość Elvisa. Był wręcz zakręcony na punkcie pomagania i czynienia dobra.

O technikach krijajogi, pozwalających przenieść się człowiekowi na najwyższy dostępny poziom świadomości, jak wspominałam już wcześniej, nie wiemy w zasadzie nic. Niemniej pewne wskazówki możemy znaleźć w książkach napisanych przez mistrzów krijajogi, rzecz jasna tylko z przygranicza wiedzy objętej tajemnicą. Z tych źródeł wiemy między innymi, że mamy sześć poziomów techniki krijajogi, które nazywają się odpowiednio: pierwsza Krija, druga Krija, trzecia Krija, czwarta Krija, piąta Krija, szósta Krija. Prawdopodobnie mają związek z pracą nad poszczególnymi czakramami (czakrami)*. Którą Kriję osiągnął Elvis, nie wiem, źródła milczą na ten temat.

* Czakram, czakra - ośrodek energetyczny w ciele, czyli miejsce, gdzie krzyżuje się wiele kanałów energetycznych i gromadzi się energia. Ośrodek ten odbiera, magazynuje i promieniuje energię o wibracji właściwej dla swojej funkcji, która konieczna jest do życia istot (w szczególności ludzi). Rozwijanie czakr prowadzi do rozwoju wewnętrznego i duchowego wyzwolenia. Istnienie czakr i kanałów energetycznych stanowi składnik wierzeń głównie hinduizmu i buddyzmu tantrycznego. Joga, bioenergoterapia, reiki i wiele technik rozwoju wewnętrznego, bazuje na wiedzy o czakrach. Jako że wiedza o czakrach jest wiedzą ezoteryczną, traktowana jest przez naukowców jako pseudonauka. To dziwi, bo na takich podstawach opiera się cała medycyna Wschodu, zwykle skuteczniejsza od naszej, rotszyldowskiej, opartej na chemii. Ot, taka zachodnia arogancja, jak zawsze.

Yogananda napisał w "Autobiografii Jogina", że krijajoga polega na mentalnym sterowaniu oddechem w dół i w górę, wokół sześciu centrów na kręgosłupie (czakr). Opisał tę technikę medytacji tak ogólnie ze względu na obowiązek trzymania jej w tajemnicy. Inny mistrz krijajogi, Lahiri Mahaśaja podał w jednej ze swych książek, że techniki krijajogi to: właściwy oddech, wizualizacja pozycji (nie wiem jak to rozumieć), odpowiednie ułożenie języka w głowie, koncentracja na bindu* (kropce), wsłuchiwanie się w dźwięk Om**, a także utrzymywanie gwiazdy między gardłem a czołem (cokolwiek to znaczy). Yogananda opisał też korzyści płynące z praktykowania krijajogi. Należało do nich między innymi: spowalnianie procesu starzenia się oraz gwałtowne przyśpieszenie osiągania stanu nadświadomości. Ponadto, według "Autobiografii jogina", krijajoga uwalnia krew z dwutlenku węgla i napełnia ją tlenem, a część z tych atomów tlenu tworzy prąd subtelnej energii oczyszczającej mózg i czakry.

* Bindu, pojęcie z sanskrytu oznaczające kropkę o charakterze ornamentalnym, religijnym bądź mistycznym. Koncentracja na bindu, oznacza wpatrywanie się w ten punkt.

** Om (funkcjonuje także zapis Aum, który również wymawiamy "om", to najświętsza sylaba hinduizmu. Om to sylaba będąca najważniejszą mantrą, pierwotnym dźwiękiem, znanym także jako: pranawa, akszara i omkara. Dźwięk ten występuje w wedach, jest pierwotnym hymnem. Om postrzegany jest jako dźwięk powstania Wszechświata.

Wikipedia wzmiankuje tylko o pierwszej i szóstej kriji. Swami Hariharananda naucza, że efektem pierwszej kriji jest "przeistoczenie umysłu w świadomość" oraz wyciszenie, a uczeń percypuje takie boskie cechy jak: światło, dźwięk i wibrację. Według Swami Hariharananda pierwsza krija pozwala podnieść swoją energię duchową, moc i siłę (zwane kundalini) z poziomu czakry podstawy (Muladhara) ponad przysadkę mózgową (czakrę trzeciego oka - Ajna). Z kolei w szóstej kriji, "wielbiciel otrzymuje stałą świadomość Boga" w życiu codziennym, jak również złączenie z Bogiem (kundalini osiąga czakrę korony - Sahasrara, najwyższą z siedmiu czakr głównych).

Krijajoga jest uważana za bezpieczną technikę medytacji, ale tylko wtedy gdy jest praktykowana pod nadzorem kompetentnego mistrza.

Tutaj muszę zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Słowo krija pochodzi od cząstki kri, która oznacza czynić, reagować i znaczy ono czyn. Słowo joga oznacza zjednoczenie, a także zjednoczenie z Bogiem. Połączenie słów krijajoga znaczy jednoczyć się z Bogiem poprzez czynność. Lecz uwaga, są dwa bardzo podobne pojęcia "krijajogi", oba związane z tym samym zakresem tematycznym. Pierwsze oznacza jedną z odmian jogi, silnie powiązaną z praktykami typu krija bardzo popularnymi w filozofii i religiach hinduskich (i o tej tu nie mówimy), a drugie specyficzną technikę jogi i medytacji propagowaną przez Paramahansa Yoganadę, ale znaną już od starożytności, o której między wierszami (bo była to wiedza tajemna, dostępna nielicznym) wzmiankują różne święte księgi, traktaty filozoficzne itp. (i tylko ta nas interesuje). Różnice między jogą i krijajogą wyjaśniałam już kilka akapitów wcześniej, tu tylko o nich przypominam.

UWAGA. Na całym świecie, w tym w Polsce, stosowany jest zapis "Kriya Yoga (Krija Joga)". Zamieszania narobiła Wikipedia, jedyne miejsce, w którym to pojęcie jest wyjaśnione w naszym języku (w tradycyjnych słownikach i encyklopediach nie występuje). Są w niej dwa takie same hasła - "krijajoga" - acz do jednego z nich dopisano w nawiasie "(Jogananda)", dla rozróżnienia. Dlatego zdecydowałam się w całym tekście używać błędnej nazwy "krijajoga", zamiast poprawnej "Krija Joga", żeby wam nie mieszać i uniknąć uwag od osób, które będą się powoływać na Wikipedię. Zobacz na Wikipedii hasło "krijajoga" i hasło "krijajoga (Jogananda)".

Ogród Medytacji (Meditation Garden) Elvisa Presleya w Graceland. Jego budowa zakończyła się w grudniu 1965 roku, a powstał ponieważ Elvis chciał sobie stworzyć takie miejsce w swojej posiadłości, które będzie sprzyjać wyciszeniu, modlitwie i medytacji

Elvis był pod tak wielkim wrażeniem nauczania Paramahansa Yoganandy, Dayi Maty i aszramów SRF, że postanowił sobie stworzyć namiastkę tych miejsc w Graceland. Tak powstał Ogród Medytacji (Meditation Garden), w którym mógł się wyciszyć, zrelaksować, pomyśleć, pomodlić, pomedytować, poczytać, zgłębiać nauki i mądrości płynące ze świętych ksiąg, od różnych mędrców i mistrzów świata duchowego. Meditation Garden został ukończony na krótko przed Świętami Bożego Narodzenia 1965 roku.

Oprócz monumentu krzyża z Jezusem i aniołami (Najświętszego Serca Jezusowego), mamy w nim posąg prawdopodobnie jednego z myślicieli (filozofów greckich lub rzymskich) lub też rzymskiego legionisty* (nie mogę ustalić), który stoi między wspomnianym monumentem a ceglanym murem, modernistyczną rzeźbę Jezusa pod kolumnadą przed łukowym murem, cztery posągi z brązu, a także cztery hiszpańskie witraże (z połowy XIX wieku) w łukowym murze poprzedzonym kolumnadą. Są też ławeczki, nastrojowe oświetlenie, a w centralnym miejscu fontanna z wieloma dyszami. Elvis lubił to miejsce. To tu szukał spokoju i odosobnienia, gdy był akurat w Graceland.

* Nie mogę ustalić kto jest na tym pomniku. Z jednej strony bardziej by pasował jakiś filozof lub wybitny starożytny władca, ale obejrzałam go sobie dokładnie i obstawiam, że to jednak rzymski legionista. Wskazuje na to ubiór, a także hełm u podnóża, dokładnie takie jakie nosili rzymscy legioniści. Aczkolwiek nie można wykluczyć, że rzeźbiarz nie do końca miał rozeznanie, co do wyglądu i stroju historycznej postaci, którą Elvis sobie zażyczył.

Na jego sferę duchową miało silny wpływ jeszcze jedno zdarzenia, kiedy w marcu 1965 roku, wraz ze swoim orszakiem (w kilka samochodów), Elvis przemierzał pustynię Arizony w drodze do Hollywood, gdzie miały się rozpocząć zdjęcia do filmu „Harum Sacrum”. Zwykle rozmowny, tym razem nie mówił dużo, jak sam powiedział, gdy wyruszali: „Muszę pobyć z dala od wszystkich, by rozważyć w sobie coś ważnego” i zabrał do samochodu tylko Larrego Gellera, który rozumiał się z nim bez słów (mentalnie byli bardzo podobni). Elvis wiedział, że jeśli poprosi Larrego by milczał, to ten się w pełni do tego dostosuje. Poza tym Memphis od Los Angeles dzieli prawie trzy tysiące kilometrów, mieli już za sobą dwadzieścia godzin nużącej jazdy, co też nie sprzyjało ożywionym rozmowom.

Jechali drogą Route 66 i byli już w pobliżu Flagstaff (AR), na ziemiach Indian Hopi. Zmierzchało. Kiedy Elvis spojrzał w niebo, nagle krzyknął: "Whoa!" i zwrócił się do Larrego: „Patrz człowieku! Widzisz to, co ja?!". Obaj natychmiast rozpoznali przepastne wąsy i masywne brwi zmarłego przywódcy Związku Radzieckiego - Józefa Stalina. Patrzyli na chmurę ze zdumieniem. Elvis wciąż mamrotał: "Dlaczego Stalin?, Dlaczego Stalin?, Co Józef Stalin robi w tej chmurze?". Faktycznie, twarz Stalina uformowana z chmur była bardzo wyraźna, tak bardzo, że nie szło pomylić jej z żadną inną. Zjechali na pobocze. Elvis ruszył w głąb pustyni wołając by Larry podążył jego śladem. Gdy Geller go dogonił, Elvis stał jak zahipnotyzowany, wpatrując się w chmury, a łzy toczyły się po jego policzkach. "Miał wygląd Juana Diego z Guadalupy lub Bernadette z Lourdes" - jak skomentował później wygląd Elvisa Larry.
– Myślę, że Bóg próbował mi coś przekazać, o mnie samym i pamiętam jak kiedyś powiedziałeś: »To nie jest coś w głowie. To ma związek z sercem.« [red. tamta rozmowa dotyczyła doświadczania Boga]” – zwrócił się po chwili do Larrego, po czym spojrzał na chmurę i powiedział: – Boże, zrzekam się mego ego. Oddaję całe moje życie Tobie.
– I wtedy to się stało! – powiedział Geller. – Twarz Stalina przekształciła się w twarz uśmiechniętego Jezusa. Elvis znowu zaczął płakać, przytulił mnie, mówiąc że mnie kocha i powtarzał: "To się wydarzyło Larry, to się wydarzyło!".
Świadkami całego wydarzenia - chmury z wyraźną twarzą Stalina, która po chwili przemieniła się w oblicze Jezusa Chrystusa - byli wszyscy jadący wtedy z Elvisem do Hollywood, jakieś ze dwadzieścia osób, nie wszyscy wierzący, także ateiści i ludzie innych wyznań. Natomiast samego zachowania Elvisa i tego co powiedział na pustyni, tylko Larry, gdyż tylko on poszedł za nim w jej głąb, reszta pozostała na poboczu przy samochodach.

Różnie można sobie to tłumaczyć, rzecz wydaje się nieprawdopodobna. Być może był to niezwykły zbieg okoliczności, albo... Bóg faktycznie w ten sposób przemówił na pustyni do Elvisa, kwestia wiary... Niemniej całe to zajście mocno wryło się w umysł Elvisa. Pewnego wieczoru w 1974 roku w Palm Springs, Elvis i Larry Geller siedzieli samotnie na zewnątrz. Larry zauważył, że Elvis bije się z myślami i rozważa w sobie czy o czymś mu powiedzieć. W końcu Elvis zaczął ... Wrócił do zdarzenia na pustyni, które miało miejsce prawie dziesięć lat wcześniej i przyznał się Larremu, co rzeczywiście wtedy poczuł, ale o tej rozmowie napiszę więcej już w innym poście.

W międzyczasie pracował nad kolejnymi produkcjami w Hollywood. Na planie filmu "Frankie i Johnny" (1966), dowiedział się, że zarówno reżyser, Frederick de Cordova jak i Donna Douglas*, jego partnerka filmowa, lubią angażować się w filozoficzne dyskusje podczas przestoju. Donna Douglas była w rzeczywistości inteligentną i bardzo uduchowioną kobietą. Zaimponowała Elvisowi jeszcze bardziej, gdy powiedziała mu, że również jest członkiem społeczności Self-Realization Fellowship i doskonale zna Sri Daya Matę.

* Donna Douglas - aktorka amerykańska. Urodziła się 26 września 1932 roku, a zmarła 1 stycznia 2015 roku. Donna Douglas dorastała w rejonie Baton Rouge w Luizjanie. Uczęszczała do szkoły katolickiej St. Gerard Catholic High School. Uczestniczyła w konkursach piękności, zdobywając tytuł "Miss Baton Rouge" i "Miss New Orleans" w 1957 roku. Swojego pierwszego męża, Rolanda Bourgeois Jr., poślubiła w 1949 roku. Miała z nim syna. Rozwiodła się w 1954 roku. W 1971 roku wyszła ponownie za mąż za M. Leedsa, jednak i to małżeństwo nie przetrwało, rozwiedli się w 1980 roku.

Nawiązał też więź duchową z Deborah Walley*, jedną z aktorek grających z nim w filmie "Spinout" (1966). Była katoliczką, lecz przyznała:
"Nie byłam w dobrych stosunkach z Bogiem. Tkwiłam w pustce, w której nie czułam się dobrze".
* Deborah Walley - aktorka, zagrała z Elvisem w "Spinout" (1966). To właśnie na planie tego filmu zaprzyjaźniła się z Elvisem, za sprawą wspólnego zainteresowania sprawami duchowymi. Razem z nim uczęszczała do aszramu Lake & Shrine Self-Realization Fellowship w Pacific Palisades, nadmorskiej dzielnicy Los Angeles (CA). Urodziła się w rodzinie łyżwiarzy Ice Capades i choreografów - Nathana i Edith Walley. Gdy miała zaledwie trzy lata, po raz pierwszy wystąpiła publicznie w Madison Square Garden. Jednak w wieku kilku lat zdecydowała się na karierę aktorską. Data i miejsce urodzenia: 12 sierpnia 1941 roku, Bridgeport, Connecticut, Stany Zjednoczone. Data i miejsce śmierci: 10 maja 2001, Sedona, Arizona, Stany Zjednoczone (rak przełyku). Więcej o niej na Wikipedii (angielski).

Elvis zabierał ją na przejażdżki swoim Harleyem i codziennie zapraszał do przyczepy na lunch, gdzie toczyli głębokie rozmowy duchowe. Deborah Walley była tak samo zainteresowana doświadczaniem tego, o czym mówił, jak on:
"Rozmawialiśmy o buddyzmie, hinduizmie i wszystkich rodzajach religii. Nauczył mnie medytować. Zabrał mnie do Centrum Samorealizacji i przedstawił mi Sri Daya Matę. W pewien dziwny sposób, Elvis był dla mnie guru, a ja byłam bardzo gorliwą uczennicą".
Podczas tych rozmów powiedział kiedyś do niej:
"Nie jestem mężczyzną, nie jestem kobietą, jestem duszą, duchem, siłą. Nie interesuje mnie nic z tego świata. Chcę całkowicie żyć w innym wymiarze".
To zdanie pokazuje jak ważna dla Elvisa była sfera duchowa, którą przedkładał ponad wszystko. Jest to pewna przenośnia, która mówi, że trzeba żyć według najwyższych standardów duchowych.

Z kolei Jerry Schilling, wspomina:
"Elvis często chodził po lustrzanym jeziorze w Sanktuarium [red. SRF Lake Shrine] do Światowego Pomnika Pokoju. Tam z szacunkiem klękał przy kamiennym sarkofagu zawierającym część męczeńskich prochów Mahatmy Gandhiego*.
Lubił też odwiedzać czternastoakrowe rekolekcje (ośrodek SRF) nad oceanem w Encinitas (CA), gdzie Yogananda napisał większość swojej autobiografii".
* Mahatma Gandhi (Mohandas Karamchand Gandhi) - jeden z twórców współczesnej państwowości indyjskiej. Urodził się 2 października 1869 roku w Porbandarze, zmarł 30 stycznia 1948 roku w New Delhi. Nazywany: Mahatma Gandhi, albo po prostu: Mahatma, co w sanskrycie znaczy "wielka dusza". Mahatma Gandhi spotykał Paramahansę Yoganandę, rozmawiał z nim na wiele tematów religijnych i otrzymał inicjację (dikszę) do praktyk krijajogii. Prochy Gandhiego zostały podzielone i znajdują się w czterech miejscach na świecie, jedna część w SRF Lake Shrine.

Podczas jednego ze spotkań z Daya Matą Elvis powiedział, że jest gotowy, aby zrezygnować ze swojej kariery i wstąpić do klasztoru lub założyć komunę. Poradziła mu, żeby zwolnił - że jego rozwój musi być ewolucyjny i wyjaśniła:
"Mówisz to teraz i wiem, że tak myślisz, ale jutro się obudzisz i pamiętaj, że jesteś artystą estradowym. To wspaniała praca. W twoim przypadku jest to podwójnie ważne ze względu na więź między tobą a twoimi fanami. Lecz praca artysty różni się od pracy nauczyciela duchowego. Nie jest ani gorsza, ani lepsza, jest po prostu inna. Wewnętrzny spokój, którego szukasz, może być twój bez względu na to, co robisz".
Wspomina o tym, a także o kontaktach Elvisa z Self -Realization Fellowship, również Priscilla w swojej książce "Elvis by the Presley". Twierdzi, że pewnego wieczoru Elvis zabrał ją do aszramu i przedstawił Śri Daya Macie. Pisze tam o czymś jeszcze i wiem, że kłamie w końcowych słowach tego zdania:
"Poza mówieniem o wstąpieniu do klasztoru, chciał stworzyć komunę, chciał poświęcić swoje życie pomaganiu innym w wypełnianiu się poprzez dyscyplinę oddania, w rzeczywistości chciał być przywódcą wspólnoty samorealizacji".
Przedstawiła to tak, jakby Elvis czyhał na stanowisko Daya Maty. Moim zdaniem taka sugestia jest obrzydliwa, Elvis całym swoim życiem udowadniał, że nie szuka stanowisk i splendorów. Był skromny i pokorny, co przyznają na każdym kroku nawet ci, przy których był najbardziej otwarty, swobodny i szalony, Memphis Mafia. Być może powiedział kiedyś, że chciałby osiągnąć w krijajodze tak wysoki poziom jak Daya Mata i inni mistrzowie, ale wcale nie po to by zająć jej miejsce, lecz dla siebie, a także by móc nauczać innych, co było jego marzeniem. Wielokrotnie mówił, że chciałby ukierunkować swoje życie na pomaganie ludziom i ich nauczanie (rozwoju duchowego), nawet swoich fanów wprost ze sceny, co mu się czasami zdarzało. W dysputy duchowe wciągał też swoją Memphis Mafię i ich rodziny, przyjaciół oraz fanów, którzy gościli akurat w jego domu. Ileż to kobiet wyszło zawiedzionych z jego sypialni, gdy zamiast namiętnego seksu ze swoim idolem, którego się spodziewały, dostały w zamian religijno-duchowy wykład.

Swoją drogą to też ciekawy aspekt. Można się zastanawiać po co zabierał te kobiety do sypialni, a nie w żadne inne miejsce swojej posiadłości. Odpowiedź jest prosta, to było jedyne miejsce, do którego nie wolno było wchodzić innym domownikom bez jego zgody. W każdym innym zaraz pojawiłby się ktoś z jakąś mniej lub bardziej ważną sprawą, albo chłopaki z Memphis Mafii w nadziei, że poderwą jakąś dziewczynę. Elvis miał w sypialni interkom i jeśli ktoś chciał do niego wejść, musiał się najpierw przez niego zaanonsować. Kiedy był tam w towarzystwie, po prostu go nie odbierał, co znaczyło tyle, że potrzebuje intymności i nie życzy sobie na tą chwilę z nikim więcej kontaktu. Dzięki temu wybiegowi mógł prowadzić niezakłócane przez intruzów dyskusje ze swoimi sypialnianymi gośćmi.

W wielu źródłach możemy przeczytać zdania podobne do tego poniżej, które pochodzi z jednej opinii o szkalującej Elvisa książce: "Elvis. What happened", napisanej przez jego trzech bodyguardów:
"Po występach Elvis śpiewa muzykę gospel, często całą noc. Jeśli w swoim pokoju gościł kobiety, często czytał z nimi traktaty filozoficzne i religijne, czasem by uratować* je od Memphis Mafii. W mniejszym stopniu interesuje się 'bezsensownym' seksem a bardziej relacjami i różnymi pomysłami. Mafia z Memphis zakłada, że Elvis zachowuje się tak źle**, jak oni, chociaż nie wiedzą, co dzieje się za drzwiami jego sypialni".
* Elvis zdawał sobie sprawę, że panowie z Memphis Mafii próbują uwodzić dziewczyny, które do niego przychodziły. Nie podobało mu się to, więc starał się je chronić. Dlatego zabierał je do swojej sypialni, gdzie zwykle tylko rozmawiali.

** Mężczyźni w Memphis Mafii byli przekonani, że Elvis spółkuje z tymi wszystkimi kobietami, które trafiały do jego sypialni. Do głowy im nawet nie przyszło, że robią coś całkiem innego. Jednak dzięki temu dziewczyny nie były narażone na niechciane awanse z ich strony, ponieważ obowiązywała zasada: "dziewczyny naszego szefa są nietykalne". Te nietrafione domniemania Memphis Mafii, które pojawiły się we wspomnianej książce, skutkowały nieuzasadnionymi pomówieniami Elvisa o seks orgiastyczny (grupowy).

Jego intensywne życie duchowe źle wpływało na członków Memphis Mafii, czuli się odrzuceni przez swojego szefa, który od ich towarzystwa wolał święte księgi, modlitwę, medytację i przebywanie z ludźmi, z jakimi mógł swobodnie prowadzić dysputy filozoficzne, religijne i duchowe. Najbardziej nienawidzili Larrego Gellera, którego obwiniali o ten stan rzeczy, ponieważ od momentu kiedy pojawił się przy boku Elvisa natychmiast został jego bratnią duszą. Obaj byli uduchowieni, mieli sporą wiedzę na różne tematy, nie tylko te z zakresu zagadnień religijno-duchowych, szanowali się i lubili z sobą przebywać. Od poznania Larrego Gellera Elvis bardziej zintensyfikował swoje działania w kierunku rozwoju duchowego i zamiast grać z chłopakami w piłkę, chodzić na całe noce do kina, robić wypady za miasto na motorach, strzelać do celu, grać w karty i błaznować na wszelkie możliwe sposoby, coraz więcej czasu spędzał w ośrodkach SRF. A kiedy był w domu? Cóż, w tamtym czasie był przy nim nieodłącznie mu towarzyszący Larry Geller. To doprowadzało jego "kumplo-pracowników" do szału*, a nienawiść do Larrego Gellera eskalowała z każdym dniem.

* Mafia z Memphis nie była zainteresowana żadnym odejściem od status quo. Nie znosili Gellera, bo kradł czas i uwagę Elvisa, która kiedyś należała do nich. Nazywali go sarkastycznie "Swami", "Rasputin", a ponieważ był Żydem, także "Lawrence z Izraela". Nie wahali się używać tych określeń zwracając się do niego bezpośrednio lub mówić tak o nim w jego obecności, ale nigdy przy Elvisie. Chociaż Elvis wiedział o tym i czasami sam zwracał się "Lawrance" do Larrego, to bez żadnych negatywnych konotacji.

Gary Tillery w duchowej biografii Presleya "The Seeker King: A Spiritual Biography of Elvis Presley", tak komentuje tą sytuację:
"Jedynym człowiekiem, który zdawał się sięgać do tego duchowego głodu Elvisa, był Larry Geller, który powiedział mu, że najbardziej interesuje go odkrycie »skąd pochodzimy, dlaczego tu jesteśmy i dokąd zmierzamy«. Geller powiedział też Elvisowi: »Jeśli jest cel ... wtedy moim celem jest odkrycie mojego celu. Nie ma dla mnie znaczenia, czy to zajmie lata, czy całe życie. To jest to, do czego się urodziliśmy«.

To był klucz do zdobycia uwagi Elvisa. »Whoa, whoa, człowieku! Larry, nie wierzę! Mam na myśli to, o czym mówisz, to, o czym ja potajemnie myślę przez cały czas« - powiedział Presley.

Geller zadawał właśnie transcendentne pytania, których Elvis nie mógł oczekiwać od Mafii z Memphis. Elvis przeszedł przez płytkość gwiazdorstwa, ale był więźniem własnego sukcesu. Pragnął więcej z życia i miał obsesję na punkcie przeznaczenia i celu.

Pod okiem Gellera, zaczął pochłaniać książki o hinduizmie, judaizmie, numerologii, teozofii, pozytywnym myśleniu, medytacji i chrześcijaństwie. To odesłało go do zupełnie innego duchowego kierunku, co nie było dobrze widziane w jego wewnętrznym kręgu."
W końcu ich modły o cud, zostały wysłuchane. Kiedy w 1967 roku Elvis przebywał w swoim domu w Los Angeles (na Rocca Place 10550, Bel Air), przewrócił się w łazience uderzając głową w wannę. Skutkiem tego był poważny i rozległy wstrząs mózgu. Na arenie pojawił się Parker (jego menadżer) i przejął dowodzenie.

Najpierw zabronił Gellerowi omawiać z królem "wschodnie książki" i robił, co mógł, aby Geller nie był sam na sam z Elvisem. Później zaczął wywierać na niego presje, żeby ten w ogóle pozbył się Larrego ze swojego otoczenia, bo jest źródłem samego zła i niszczy jego karierę. Oskarżał go nawet o spadek popularności Elvisa, co było czystym nonsensem. Nalegał, by Elvis przestał spędzać tak wiele swojego czasu i zaangażowania na "religijnych kopach" i przestał czytać te wszystkie książki. W sukurs przyszła mu Priscilla, z którą zawarł pakt. Obiecał jej, że w najbliższym czasie doprowadzi do ich małżeństwa, do którego Elvis zupełnie się nie kwapił, wręcz wymigiwał się na wszelkie możliwe sposoby (nawet na własnym ślubie szepnął do ucha Marty Lakera: "Marty, ja wcale nie chcę tego robić"), jeśli ona pomoże mu zniszczyć jego przyjaźń* z Gellerem i odciągnie go od zaangażowania w poszukiwania religijno-duchowe. Priscilla była w pełni świadoma, że serce Elvisa bije mocniej dla innej niewiasty - Ann Margret, a jej małżeństwo z Elvisem wisi na włosku. Dlatego swoją nową misję zaczęła od spalenia sterty książek religijno-duchowych, w których Elvis się zaczytywał. Oboje robili Elvisowi pranie mózgu, przy wydatnej pomocy innych członków Memphis Mafii, która czuwała nad tym, by Elvis nie miał żadnych kontaktów z Larrym Gellerem.

* Parker wiedział, że Elvis rozważa rezygnację z kariery i pełne zaangażowanie w sprawy duchowe i charytatywne, a nawet wstąpienie do jakiegoś klasztoru lub przynajmniej pozostanie mnichem w Self-Realization Fellowship. Na początku traktował to z przymrużeniem oka, ale kiedy dowiedział się jaki wszystko przybrało rozmach, był przerażony. W każdej chwili mógł zostać bez kury, która znosi złote jajka warte miliony i mało było prawdopodobne, że znajdzie kolejny taki diament, a długi hazardowe uwierały coraz bardziej. Tak bardzo, że nawet Elvis (wtedy najlepiej wynagradzany artysta) nie był w stanie na nie zarobić, choć Parker zarabiał na nim więcej niż dostawał sam Elvis (w wyniku różnych machlojek).

Ludzie z najbliższego otoczenia Presleya byli zadowoleni z takiego obrotu sprawy i z zadowoleniem przyjęli tę nową dyrektywę Parkera, ponieważ ich zdaniem, Elvis z kochającego zabawę faceta zmienił się w poważną osobę, która nie znajdowała już spełnienia w tym, co dotąd z nimi robiła, spędzając większość czasu na czytaniu nużących traktatów, a potem zanudzając ich tą wiedzą i próbując wciągać w dyskusje. Pułkownik Parker kontynuował kultywowanie podejrzeń Elvisa, że Larry manipulował nim metodami kontroli umysłu. Z czasem Elvis powoli zaczął w to wierzyć. W końcu uwierzył, że Larry Geller nim sterował dla własnych celów, a jego przyjaźń nie była uczciwa i bezinteresowna. Odtąd drzwi domu Elvisa były dla Larrego Gellera zamknięte.

Parker kuł żelazo póki gorące. Naprędce zorganizował ślub Elvisa i Priscilli, ustalając jego termin na dzień 1 maja 1967 roku, utrzymując wszystko w wielkiej tajemnicy (nawet najbliższe otoczenie Elvisa nie zostało o tym powiadomione, tylko pojedyncze osoby, pod przysięgą i w wielkiej konspiracji; notabene Parker nie poinformował o tym też mediów, które zaprosił w ostatniej chwili pod hotel Alladin, gdzie całe to wydarzenie miało mieć miejsce). Oczywiście na początku Elvis się bronił, ale wytoczono przeciw niemu najcięższe działa perswazji, wykorzystując do tego ojczyma Priscilli, Paula Beaulieu. Poisntruowany przez Parkera jak ma rozmawiać z Elvisem, Beaulieu przypomniał mu o danym kiedyś słowie, w którym Elvis zobowiązał się poślubić Priscillę, gdy ta osiągnie pełnoletność. Kiedy Elvis się tłumaczył, że była to tylko strategia uzgodniona z Priscillą, aby nakłonić ich (ojczyma i matkę Priscilli) do wyrażenia zgody na powrót córki z Niemiec do Stanów, Beaulieu zagroził procesem sądowym o uwiedzenie nieletniej i rozdmuchaniem tematu w mediach. Elvis nie miał wyboru, został postawiony pod ścianą.

Memphis Mafia była przeszczęśliwa, wręcz promieniała z radości. W końcu pozbyli się Larrego Gellera, a nowa żona Elvisa, co do jego osoby miała podobne zapatrywania. Wkrótce też powróciły dawne zwyczaje, w tym te bardziej prymitywne, dzikie i momentami infantylne zachowania. Memphis Mafia triumfowała (wreszcie odzyskali Elvisa dla siebie), a Parker i Priscilla świętowali. Aczkolwiek "sprawa" została załatwiona tylko pozornie. Choć Elvis nie miał już kontaktu z Larrym Gellerem, to wcale nie zrezygnował ze swojego rozwoju duchowego i odwiecznych poszukiwań swojej misji na Ziemi. Nadal odwiedzał aszramy SRF poszukując duchowej doskonałości i odpowiedzi na pytanie dlaczego to jego Bóg wybrał do roli Elvisa Presleya i jaką drogą ma podążać by sprostać jego oczekiwaniom. Larry Geller też nie zniknął na trwałe z życia Elvisa i całej reszty, jeszcze się w nim pojawi a wtedy zostanie już na zawsze, ku niezadowoleniu całej "czeredzi".

Circle G Ranch - posiadłość Elvisa położona jakieś 20-30 minut od Graceland. Zdjęcia z okresu użytkowania rancza przez Elvisa oraz współczesne (więcej o samym ranczu będzie w specjalnym poście). Zdjęcie w sepii zostało zrobione krótko po zakupie rancza (niewidoczny krzyż znajduje się na lewo od budynku mieszkalnego). Cały akwen wodny (wraz z mostem) należał do rancza. Budynki gospodarcze w tym stajnie były rozstrzelone na całym terenie. Na tym małym, kwadratowym obrazku (obok zdjęć z krzyżem) widać dwa domy-przyczepy (biało-czerwone), są również widoczne na czarno-białym zdjęciu poniżej

Jeszcze przed ślubem, 8 lutego 1967 roku, Elvis nabył ranczo, które nazwał Circle G Ranch, położone nieopodal Graceland. Któregoś dnia na początku 1967 roku, wybrał się z kilkoma osobnikami z Memphis Mafii po nowe konie. W drodze powrotnej zauważył wielki biały krzyż w oddali. Nie znał dotąd tego miejsca, a ponieważ zaintrygował go ten krzyż górujący nad drzewami, postanowił zobaczyć go z bliska. Tak dojechali do podupadłego rancza. Elvisa urzekło to miejsce, tak sama okolica jak i ten wspaniały olbrzym stojący na środku gospodarstwa, który tak bardzo współgrał z jego osobowością, wiarą jaką wyznawał oraz jej symboliką. Postanowił je mieć, cena nie grała roli. Gdy dotychczasowy właściciel rzucił kwotę, co uwzględniając stan zaniedbania tego miejsce, nie była najniższa, Elvis od razu na nią przystał, bez żadnych targów.

Początkowo postrzegał ranczo jako idealne miejsce blisko domu, w którym będzie mógł się schronić, uciekając z Graceland, a także idealną oazę spokoju, sprzyjającą rozważaniom duchowym, modlitwie i medytacji. Szybko jednak zrodził się inny pomysł w jego głowie. Zobaczył siebie w roli farmera i ta wizja pochłonęła go wkrótce bez reszty. A, co najważniejsze, wpisywała się też w nauki SRF, które zalecały dużo kontaktu z ziemią i przyrodą dla lepszego "otwarcia duchowego". Spędzał tu każdą wolną chwilę, ciężko pracując fizycznie na roli i przy oporządzaniu zwierząt. Kupił też kilka domów-przyczep dla najbliższych przyjaciół, aby mogli zamieszkać na ranczu z rodzinami, gdy on tam jest. Wolne chwile upływały im na jeździe konnej, strzelaniu, grillowaniu, śpiewaniu i rozmawianiu przy ognisku, a także łowieniu ryb w jeziorku przynależnym do rancza.

To właśnie tu, wcale nie w Los Angeles, Palm Springs, ani na Bermudach, jak podaje większość źródeł, Elvis z Priscillą spędzili większość swojego miesiąca miodowego i pierwszych miesięcy małżeństwa.

Jednak sielanka nie trwała długo, Presleya goniły zawodowe terminy. W połowie 1968 roku nakręcenie materiałów do widowiska telewizyjnego "Elvis", telewizji NBC (Comeback Special '68) oraz ostatnie zobowiązania filmowe na ten rok, a w 1969 roku kolejne trzy filmy oraz powrót do koncertowania na żywo. Napięte plany zawodowe, ciąża Priscilli i oczekiwanie na potomka, a także zbyt duże koszty utrzymania rancza oraz zupełny brak czasu na jego doglądanie spowodowały, że podjął decyzję o jego sprzedaży, co nastąpiło 20 maja 1969 roku.

31 lipca 1969 roku w wielkim stylu powrócił na żywą scenę. Pokazał światu, że wciąż jest TYM Elvisem Presleyem, a nawet jeszcze lepszym, dojrzalszym, z mocniejszym głosem, wspaniałym performerem. Jak podkreślało środowisko związane ze stroną muzyczną i widowiskową koncertów, Elvis Presley był wówczas marką samą w sobie, jedynym wykonawcą, który nie potrzebował, fontann, fajerwerków, bajecznej gry świateł, wyszukanej scenografii i wszystkich innych gadżetów, które składają się na pokaz, bo wystarczył jego głos, fantastyczna interpretacja utworów, wygląd, rewelacyjny kontakt z publicznością i niesamowita charyzma. Wszystko inne było zbędne.
"Elvis posiadał niezwykłą magię i moc, nie tylko jako wykonawca, ale także jako człowiek. Jako performer po prostu nigdy nie był równy. Nikt nie ma tego, co on miał. To takie proste. Był jedynym artystą na świecie, który potrafił poruszać i inspirować ludzi. Kiedy cię "dotknął", to było to. Byłeś już uzależniony na całe życie." - Joe Esposito

"Grałem na scenie z wieloma gwiazdami i nie chce tu nikogo postponować, ale to nie ta klasa, co Elvis. Jezu Chryste! To było doświadczenie nie z tej ziemi! Trochę piosenek, bardzo mało choreografii - nie tak, jak w przypadku wielu innych show w Las Vegas. Jeśli jednak mówimy o wyjściu na scenę i potrząśnięciu publicznością, to Elvis nie miał sobie równych i drugiego takiego już nie będzie. Te emocje na widowni ... coś niewiarygodnego. Nie chce powiedzieć, że muzycznie było to mistrzostwo świata, ale ta charyzma ...! Uwielbiał okręcać sobie ludzi [red. widownię] wokół małego palca i naprawdę potrafił to robić." - Joe Guercio

"Po czterdziestu minutach od rozpoczęcia show, publiczność była nie do poznania - fryzury w nieładzie, przekrzywione krawaty, wszyscy zlani potem. (...) sala przypominała miejsce orgii albo co najmniej apogeum spotkania odnowy wiary zielonoświątkowców." - Jerry Hopkins
Larry Geller pojawił się na jednym z koncertów Elvisa w 1969 roku (być może na pierwszym, nie udało mi się dokładnie tego ustalić). Tak doszło do ich ponownego kontaktu. Elvis miał już świadomość w jaki podstępny sposób doprowadzono do rozejścia się ich dróg. Po koncercie zaprosił Larrego Gellera do siebie. Dalej, jak tylko możemy się domyślać, doszło między nimi do szczerej rozmowy, w której wszystko sobie wyjaśnili. Ostatecznie Larry Geller powrócił do kręgu najbliższych znajomych Elvisa i pozostał już w nim do końca (śmierci Elvisa).

Powrót na scenę z żywą publiką niewiele zmienił w życiu duchowym Elvisa, nigdy nie zrezygnował ze swoich poszukiwań, ani z wiary chrześcijańskiej. Jak to ktoś ładnie powiedział (nie wynotowałam źródła):
"Był ekscentrycznym poszukiwaczem religijnym na turbodoładowaniu. Wydawał się mieć do dyspozycji każdą ziemską przyjemność, ale miał nienasycony intelektualny i duchowy głód poznawania mistycznego i nadprzyrodzonego świata".
Tak na marginesie, w nawiązaniu do tego cytatu, Priscilla w swojej książce "Elvis and me" tłumaczyła się, że jej niewierność wynikała z braku zainteresowania seksem ze strony Elvisa, który całkowicie oddał się życiu duchowemu, przez co ona czuła się wyalienowana z jego świata i przestała się czuć kobietą.

Kiedy jego małżeństwo z Priscillą zakończyło się w 1972 roku (początkowo separacja; rozwód uzyskali formalnie 9 października 1973 roku), poprosił Daya Matę o prywatne spotkanie. Potem powiedział Larremu:
"Nie ma się co ukrywać przed nią Lawrence, to na pewno. W chwili, gdy wszedłem do jej pokoju, wiedziała dokładnie gdzie jestem. Po prostu siedzieliśmy razem przez chwilę, najpierw nie rozmawiając, a potem medytując. Wiedziała, że cierpię bez mojego słowa, a ona nie osądzała mnie, nie zadawała pytań, po prostu trzymała moje dłonie. To było tak piękne, jakby dodawała mi miłości i siły wzrokiem i dotykiem.
Przez resztę życia Elvis utrzymywał kontakty z Daya Matą, często zwracając się do niej o radę i prosząc o wskazówki. Elvis nigdy nie zaprzestanie kontaktów z Self-Realization Fellowship. W każde turnee zabiera ze sobą dwie wielkie walizki książek, a kilka kluczowych dla niego pozycji zawsze tam jest, wśród nich: Biblia, Tora, "Prorok" (Kahlil Gibran), "Autobiografia jogina" (Paramahansa Yoganada). Z kolei w domu w sypialni w swojej podręcznej biblioteczce na czołowym miejscu trzymał "Only Love", Dayi Maty.

Kiedyś, będąc w aszramie SRF Lake Shrine, powiedział do jednego z braci duchowych - Paramanandy: "Człowieku, dokonałeś właściwego wyboru!". Może gdyby Elvis w połowie lat pięćdziesiątych miał wiedzę i doświadczenia duchowe takie, jakie uzyskał w połowie lat sześćdziesiątych, to kto wie czy nie znalibyśmy go lepiej jako guru? Może zamiast mówić o utalentowanym chłopcu z Tupelo, czy kierowcy ciężarówki z Memphis, mówilibyśmy o śpiewającym mnichu, mistrzu duchowym lub guru?

Chociaż szczyt zainteresowań Presleya innymi religiami oraz naukami duchowymi mistrzów Wschodu przypadł głównie na lata sześćdziesiąte, to w rzeczywistości interesował się tymi tematami już od lat pięćdziesiątych, także w wojsku, o czym wspominali jego koledzy. Jeden z nich mówi: "Będąc w armii Elvis interesował się reinkarnacją i parapsychologią".

Natomiast Biblię i inne pisma chrześcijańskie czytał od zawsze (jak tylko nauczył się czytać) i przez całe życie. Nawet w chwili śmierci miał w ręce książkę o całunie turyńskim. Od początku swojej kariery powtarzał: "Nie wierzę, żebym tak śpiewał, gdyby Bóg nie chciał, abym to robił. Mój głos jest wolą Boga, nie moją". Jego dziewczyna z lat pięćdziesiątych (1956), Dottie Harmony powiedziała Garemu Tillery, autorowi "The Seeker King: A Spiritual Biography of Elvis Presley", duchowej biografii Elvisa Presleya:
"Żarliwość [red. religijna] Elvisa wykraczała daleko poza jego miłość do muzyki gospel. Kiedyś czytaliśmy Biblię, jeśli możesz w to uwierzyć - czytał mi ją na głos, a potem o tym rozmawialiśmy. Był bardzo religijny i nie było w tym nic fałszywego, zupełnie nic".
W tej samej książce przeczytamy:
"Elvis interesował się teozofią i to była jedna z rzeczy, które badał. Przeszedł okres głębokich poszukiwań duchowych po tym, jak uświadomił sobie, że hedonizm doprowadził go do emocjonalnej pustki, a także wewnętrznego kryzysu, który przyszedł przez seksistyczny obraz, jaki został stworzony przez jego filmową osobowość".
Według Tillery'ego, Elvis wierzył, że jest medium powołanym przez Boga do wielkości. W sensie, że Bóg obdarzył go głosem aby trafiał do ludzi swoim śpiewem i wpływał na rozwój ich duchowości. Między innymi dlatego na scenie śpiewał też gospel, co uważał za swoją misję (wbrew swojemu menadżerowi, który mu tego zakazywał). Larry Geller dopowiada, że Elvis był zafascynowany Wielkim Białym Braterstwem (jednym z jego członków był Jezus Chrystus): "wierzył, że spełnia swoją rolę w świecie pod kierunkiem jego mistrzów [red. Wielkiego Białego Braterstwa]".

*  Wielkie Białe Braterstwo, znane również jako Wielkie Bractwo Światła lub Duchowa Hierarchia Ziemi.

Bractwo istot doskonałych o wielkiej mocy, które szerzy duchowe nauki przez wybranych ludzi. Członkowie Bractwa nazywani są Mistrzami Starożytnej Mądrości lub Wniebowstąpionymi Mistrzami. Wśród nich byli między innymi: Jezus Chrystus, Konfucjusz, Gautama Budda, Maryja Matka Jezusa, Hilarion, Henoch, Paweł Wenecjanin, Kwan Yin, Saint Germain, Kuthumi, Yoganada, Zoraster, Yukteswar, Babaji, El Morya, Krishna i jeszcze inne największe postacie duchowe z całego świata. Było to braterstwo ponad podziałami - jak podaje jedno ze źródeł: "odłożyli na bok wszelkie różnice, jakie mogli mieć w swoich ziemskich karierach i zjednoczyli się aby podnieść duchowy dobrobyt ludzkości".

Jeśli chodzi o wpływ Dayi Maty na Elvisa, Tillery konkluduje: "Elvis dokonał szczerego wysiłku, aby medytować i przekształcać się zgodnie z jej sugestiami".

W innym miejscu Gary Tillery przypomina, że początki duchowości Elvisa sięgają pentekostalizmu (zielonoświątkowców) i ukazuje jak długą drogę duchową przeszedł od tego czasu, co podsumowuje:
"Jako poszukiwacz, Elvis wykroczył poza ortodoksyjne granice wiary swego wychowania, aby odkryć bardziej ekstrawaganckie rzeczywistości duchowe".
Z kolei Larry Geller, opierając się na swoich rozmowach z Elvisem i tym, co zaobserwował spędzając z nim czas, ukazuje nam związek Elvisa z wiarą, duchowością, potrzebą czynienia dobra i śpiewania oraz jego przełożenie na sferę zawodową i charytatywną. Zwraca też uwagę na dziecięcy okres życia Elvisa, w którym to wszystko zaczęlo się formatować (wykształcać), a także mówi nam o ostatnich planach zawodowych Elvisa. To wszystko reasumuje w następujący sposób:
"W końcu zrozumiał, dlaczego został wybrany. Elvis przypisywał swój talent i sukces czystym błogosławieństwom od Boga. Od dłuższego czasu nie wiedział, jak i jaki kierunek oraz formę należy przyjąć. Jeszcze będąc trzylatkiem, siedząc na kolanach swojej matki w kościele, uznał, że chce śpiewać. Chciał zeskoczyć z jej kolan, przebiec ścieżką między ławkami, dołączyć do chóru i wyśpiewać mu serce. Elvis powiedział: »Śpiewałem i bawiłem ludzi, uszczęśliwiając ich i wnosząc radość do ich życia«. Wiedział, że to była jego misja w życiu, jego ostateczne przeznaczenie. Pewnego razu myślał, że może powinien głosić lub nauczać, lecz w głębi serca wiedział kim jest [red. przede wszystkim artystą]. W ostatnich latach planował także rozszerzyć swoją karierę do działania w dramatycznych rolach [red. o czym marzył od zawsze, a co Parker mu uniemożliwiał] i produkować filmy, które miałyby prawdziwie głęboką treść i inspirowały ludzi. Świadomie poruszał się także w działalności charytatywnej i często o tym rozmawialiśmy, szczególnie pod sam koniec".
Możemy się zastanawiać jakie przełożenie na realne życie Elvisa miało jego życie duchowe. Bardzo trafnie podsumował to Steve Beard, w artykule: "The winding path to Graceland: Elvis Presley’s spiritual quest" (opublikowanym 10 grudnia 2012 roku na portalu Thunderstruck. A Truckustop for the Soul), gdzie napisał zdanie, którym można by zakończyć każdy artykuł o religii i poszukiwaniach duchowych Elvisa:
"Duchowa podróż Elvisa jest kluczowym elementem do zrozumienia triumfów i zmagań jednej z najważniejszych postaci amerykańskiej kultury".
Na kilka godzin przed śmiercią, Elvis powiedział do Ricka Stnaleya: "Rick, wszyscy musimy zacząć żyć dla Chrystusa".

Przysięga Elvisa, napisana przez niego w książce "Nauki Buddy" (obecnie w prywatnej kolekcji Wanda June Hill):

Moja przysięga:
Obiecuję, że będę starał się żyć czystym życiem, praktykować wiarę, szukać doskonałości, medytować codziennie, ćwiczyć abstynencję i uwolnić moje ciało od żądzy cielesnych, najlepiej jak potrafię.
Elvis Presley

* * *

Krijajogin - praktykant, adept, uczeń krojajogi Pramahansa Yoganandy (czyli Krija Jogi). Czasami nazywany także krijabanem.

Teozofia - światopogląd religijno-filozoficzny głoszący możliwość uzyskania bezpośredniego kontaktu człowieka ze światem nadprzyrodzonym. Mottem teozofii jest "Nie ma religii wyższej niż prawda".

Egzystencjalizm – XX-wieczny nurt filozoficzny, literacki i kulturowy, dotyczący życia i ludzkiej egzystencji w świecie, jego wyborów moralnych oraz ról życiowych a także miejsca, w którym się znalazł.

Parapsychologia - dziedzina badająca rzekome zjawiska psychiczne, wywołane przez siły, zdające się posiadać charakter inteligentny lub przez nieznane moce utajone w umyśle ludzkim. Bywa też definiowana jako nauka badająca zjawiska paranormalne za pomocą metod eksperymentalnych i statystycznych.

Reinkarnacja - pogląd, według którego dusza po śmierci ciała może wcielić się w nowy byt fizyczny.

Kosmologia - nauka empiryczna poszukującą odpowiedzi na pytanie o strukturę i ewolucję Wszechświata. Przed powstaniem nowożytnych nauk przyrodniczych, przy wyjaśnianiu zasad rządzących Wszechświatem, łączono kwestie jego strony fizycznej z problemami natury metafizycznej (kosmologia religijna). Powstanie ogólnej teorii względności dało podstawę do tworzenia fizycznych modeli Wszechświata, a co za tym idzie do powstania kosmologii fizycznej, obejmującej kosmologię obserwacyjną i kosmologię teoretyczną

Kosmologia fizyczna - dziedzina nauk fizycznych, zajmująca się badaniem i opisywaniem Wszechświata w wielkich skalach, jego powstania, ewolucji do stanu obecnego oraz przyszłości.

Kosmologia religijna – jedna z podstawowych składowych doktryny religijnej, opisująca teorię świata. W zakres kosmologii religijnej wchodzą takie zagadnienia, jak powstanie świata, etapy jego rozwoju, cel i koniec jego istnienia.

Kosmogonia - całość wyobrażeń o pochodzeniu świata dla danej religii lub systemu filozoficznego oraz dział astronomii, który zajmuje się genezą i ewolucją ciał niebieskich, przeważnie tych z Układu Słonecznego.

Ontologia - dział filozofii starający się badać strukturę rzeczywistości i zajmujący się problematyką związaną z pojęciami bytu, istoty, istnienia i jego sposobów, przedmiotu i jego własności, przyczynowości, czasu, przestrzeni, konieczności i możliwości.

Numerologia - prognozowanie z liczb, opierające się na przekonaniu, że numer przyporządkowany danemu obiektowi ma związek z jego losem. Numerologia uważana jest przez naukowców za pseudonaukę, nie mającą żadnych racjonalnych ani eksperymentalnych podstaw, aczkolwiek od wieków występuje na całym świecie, także w wielu religiach.

Aszram (aśrama) - pustelnia, miejsce skupienia, odosobnienia, także relaksujące miejsce sprzyjające wyciszeniu, rozważaniom, medytacji, kontemplacji, skupione wokół nauczyciela duchowego, mędrca, ośrodek, w którym spotykają się jego słuchacze, uczniowie.

Paramahansa Yogananda (1893-1952), w rzeczywistości Mukund Lala Ghosh. Jest powszechnie czczony jako wybitny przywódca duchowy naszych czasów. Urodził się 5 stycznia 1893 roku w północnych Indiach. W 1915 roku, tuż po ukończeniu studiów na Uniwersytecie w Kalkucie, złożył śluby zakonne i został oficjalnie przyjęty do prastarego indyjskiego zakonu Swamich. Dwa lata później rozpoczął dzieło swego życia, zakładając szkołę, która od tamtego czasu rozrosła się i obejmuje wiele placówek oświatowych w całych Indiach, gdzie obok tradycyjnych przedmiotów ogólnokształcących prowadzi się ćwiczenia jogi i wpaja ideały duchowe.
W 1920 roku Paramahansa Yogananda został zaproszony do USA na Międzynarodowy Kongres Przywódców Religijnych, gdzie wygłosił historyczną mowę "The Science of Religion". Tego samego roku założył międzynarodową organizację Self-Realization Fellowship (Towarzystwo Urzeczywistnienia Jaźni) i pozostał już na zawsze w Stanach Zjednoczonych.
Celem towarzystwa jest rozpowszechnianie na całym świecie jego nauk o odwiecznej filozofii Krija Jogii i związanej z nią tradycji medytacji, by pomóc ludziom wszelkich ras i wyznań lepiej poznać i wyrażać w życiu piękno, szlachetność i boskość ducha.
Już jako chłopiec Yogananda poczuł pociąg do życia duchowego i szukał właściwego guru. W wieku siedemnastu lat związał się ze Swami Yukteswar Giri, mistrzem Krija Jogi. Swami posiadał zadziwiające zdolności, które demonstrował Yoganandzie na przestrzeni lat, włączając w to moc materializowania się w więcej niż jednym miejscu w tym samym czasie. On sam został wcielony w Krija Jogę w 1884 roku przez Lahiri Mahasaya, świętego mężczyznę, który w 1861 roku otrzymał zadanie ponownego wprowadzenia starożytnej dyscypliny na świat - Krija Jogi.
W przeciwieństwie do wielu świętych mężów Yogananda doradzał większości swoich uczniów, aby kontynuowali swoje dotychczasowe codzienne życie dokładnie tak, jak poprzednio. Dla niego życie w oświeconym stanie nie wymagało wyrzeczenia się świata i bycia ascetą (pozostania mnichem). Nie czyni rozróżnienia między hinduskimi, muzułmańskimi, chrześcijańskimi i żydowskimi zwolennikami, a dla ubogich z najniższej kasty był tak gościnny jak dla maharadży.
Yogananda założył swoją siedzibę w Los Angeles w 1925 roku. Wielokrotnie wykładał i rozpowszechniał wiedzę na temat wierzeń hinduskich oraz korzyści płynących z Krija Jogi, gdziekolwiek się udał. W 1946 roku opublikował swoją autobiografię, która zawierała historie wielu świętych mężów i opis mocy, jakie posiadali - niesamowite moce takie jak jasnowidzenie i lewitacja.


Sri Daya Mata (co w Sanskrycie oznacza "Matka Współczująca") - przewodnicząca Self-Realization Fellowship w latach 1955–2010. Przyszła na świat 31 stycznia 1914 roku w Salt Lake City (Utah, Stany Zjednoczone) w rodzinie mormońskiej, jako Rachel Faye Wright, choć rodzina była przede wszystkim związana z kościołem The Church of Jesus Christ of Latter-day Saints (LDS Church). Zmarła 30 listopada 2010 roku w Los Angeles (Kalifornia, Stany Zjednoczone).
Daya Mata po raz pierwszy spotkała Yoganandę w 1931 roku w wieku 17 lat, poszukując doskonałej, bezwarunkowej miłości. Znalazła ją w Yoganandzie, Premavatar (boskie wcielenie miłości) i dołączyła do aszramu Yoganandy w tymże samym roku. Z czasem złożyła śluby zakonne i otrzymała imię Daya. Tak została uczennicą Y>oganandy i blisko współpracowała z nim aż do jego śmierci w 1952 roku. Część członków rodziny Daya Mata również została członkami SRF. Jej brat, Richard Wright, przez wiele lat był osobistym sekretarzem Yoganandy i towarzyszył Yoganandzie w podróży do Indii 9 czerwca 1935 roku. Jej matka była również członkiem SRF. Daya Mata i jej siostra Ananda Mata (Virginia Wright) zasiadali w Radzie Dyrektorów SRF.

Self-Realization Fellowship (SRF) - międzynarodowa organizacja duchowa (religijna) założona przez Paramahansę Yoganandę w 1920 roku. Siedziba tej organizacji znajduje się w Los Angeles. Na jej czele stoi prezydent - pierwszym był jej założyciel Paramahansa Yogananda (w latach 1920–1952). Self-Realization Fellowship naucza krijajogi. Self-Realization Fellowship jest tłumaczone jako Towarzystwo Urzeczywistnienia Jaźni.



* * *

WYKAZ
książek Elvisa, które czytał w swoich poszukiwaniach duchowych

Oczywiście wykaz ten jest niepełny, to pozycje, które wywarły na niego największy wpływ oraz te, po jakie sięgał najczęściej. Trzy pogrubione tytuły, to książki, po których przeczytaniu Elvis oddał się całkowicie swoim poszukiwaniom duchowym, a w konsekwencji krijajodze. W rzeczywistości przeczytał setki książek o tej tematyce, o ile nie tysiące.

Wyjaśnienia, czyli jak należy rozumieć zapisy poszczególnych pozycji (układ):

Znak "▪" jako oznaczenie kolejnej pozycji (tytułu). Potem autor, jaki widnieje na stronie tytułowej książki lub na okładce, jeśli jest to tylko skrót nazwiska, pseudonim lub tytuł mistrzowski, w nawiasie dodano jego pełne personalia (jeśli są znane). Po przecinku tytuł książki w wersji angielskiej, a w nawiasie jego polskie tłumaczenie.

Pod wykazem zdecydowałam się umieścić kilka wyjaśnień (oznaczonych gwiazdkami) dotyczących użytych w tytułach książek nazw.

▪ Frank Adams, The Scientific Search for the Face of Christ (Naukowe poszukiwanie oblicza Jezusa);
▪ Vera Stanley Alder, The Initiation of the World (Inicjacja świata);
▪ Vera Stanley Alder, The Finding of the Third Eye (Odnalezienie trzeciego oka);
▪ Vera Stanley Aldr, The Fifth Dimension (Piąty wymiar);
▪ Vera Stanley Alder, The Secret of the Atomic Age (Tajemnica ery atomowej);
▪ Saint Augustine, The City of God (Św. Augustyn; Miasto Boga);
▪ Alice Bailey, The Light of the Soul (Światło duszy);
▪ Alice Bailey, Initiation, Human and Solar (Inicjacja, człowiek i energia słoneczna);
▪ Alice Bailey, Glamour: A World Problem (Wspaniałość: światowy problem);
▪ Alice Bailey, The Reappearance of Christ (Ponowne pojawienie się Chrystusa);
▪ Alice Bailey, Esoteric Healing (Ezoteryczne uzdrowienie);
▪ Alice Bailey, From Intellect to Intuition (Od intelektu do intuicji);
▪ Alice Bailey, The Externalization of the Hierarchy (Eksternalizacja hierarchii);
▪ Murdo McDonald Bayne, Beyond the Himalayas (Za Himalajami);
▪ Joseph Benner, The Impersonal Life (Życie bezosobowe);
▪ Joseph Benner, Brotherhood (Braterstwo);
▪ Joseph Benner, The Way to the Kingdom (Droga do Królestwa);
▪ Helena Blavatsky, Isis Unveiled (Helena Bławatska; Izis odsłonięta);
▪ Helena Blavatsky, The Secret Doctrine (Helena Bławatska; Tajemna doktryna);
▪ Paul Brunton, Wisdom of the Overself (Madrość nadświadomości);
▪ Paul Brunton, Hidden Teachings Beyond Yoga (Ukryte nauki poza jogą);
▪ Paul Brunton, Search of secret India (W poszukiwaniu sekretnych Indii);
▪ Paul Brunton, The Secret Path  (Tajemna ścieżka);
▪ Paul Brunton, Discover Yourself (Odkrywać siebie);
▪ Paul Brunton, A Hermit in the Himalayas (Pustelnik w Himalajach);
▪ Paul Brunton, The Quest of the Overself (Poszukiwanie samego siebie);
▪ Bozema Brydlova, Ten Unveiled: The Brylovan Theory of the Origin of Numbers (Dziesięć odsłon: Bryłowska teoria pochodzenia liczb);
▪ Richard Maurice Bucke, Cosmic Consciousness (Kosmiczna świadomość);
▪ Richard Maurice Bucke, The Lost Books of the Bible and the Forgotten Books of Eden (Zagubione księgi Biblii i zapomniane księgi Edenu);
▪ Cheiro (Count Louis Hamon). Cheiro's book of Numbers (Księga liczb Cheiro);
▪ Cheiro (Count Louis Hamon), When Were You Born (Kiedy się urodziłeś);
▪ Cheiro (Count Louis Hamon), Cheiro's World Predictions (Prognozy świata Cheiro);
▪ Cheiro (Count Louis Hamon), Fate in the Making (Los w tworzeniu);
▪ Mary Baker Eddy, Science and Health with the Key to the Scriptures (Nauka i zdrowie z kluczem do Pisma Świętego);
▪ Martin Fisher, Gracian's Manual (Podręcznik Gracjana);
▪ Larry Geller, The New Age Voice [magazine] (Głos Nowej Epoki [czasopismo]);
▪ Kahlil Gibran, The Prophet (Prorok);
▪ Kahlil Gibran, The Spiritual Sayings of Kahlil Gibran (Duchowe przysłowia Kahlila Gibrana);
▪ Kahlil Gibran, Thoughts and Meditations (Myśli i medytacje);
▪ Joel Goldsmith, The Infinite Way (Nieskończona droga);
▪ The Gospel According to Thomas, from the Nag Hamadi Library (Ewangelia Tomasza z Biblioteki Nag Hamadi)*;
▪ George Ivanovich Gurdjieff, Meetings with Remarkable Men (Spotkania z wybitnymi mężczyznami);
▪ Manly Palmer Hall, Man, Grand Symbol of the Mysteries (Człowiek, wielki symbol tajemnic);
▪ Manly Palmer Hall, The Mystical Christ (Mistyczny Chrystus);
▪ Manly Palmer Hall, The Phoenix (Feniks);
▪ Manly Palmer Hall, Twelve World Teachers (Dwunastu światowych nauczyciel);
▪ Manly Palmer Hall, The Secret Teachings of All Ages (Sekretne nauki wszechczasów);
▪ Manly Palmer Hall, The Lost Keys of Freemasonry (Zagubione klucze masonerii);
▪ Manly Palmer Hall, Old Testament Wisdom (Mądrość Starego Testamentu);
▪ Max Heindal, The Rosicrucian Cosmo-Conception (Różokrzyżowa koncepcja kosmologiczna);
▪ Corinne Heline, America's Invisible Guidance (Niewidzialne wytyczne Ameryki);
▪ Corinne Heline, Color And Music In New Age (Kolor i muzyka w Nowej Epoce);
▪ Corinne Heline, Music: The Keynote of Human Evolution (Myśl przewodnia w ewolucji człowieka);
▪ Corinne Heline, The Sacred Science of Numbers (Święta nauka o liczbach);
▪ Corinne Heline, New Age Bible Interpretation, Volume 1 (Interpretacja Biblii w Nowej Epoce; część I);
▪ Godffrey Hodson, The Hidden Wisdom of the holy Bible, Volume 1 (Ukryta mądrość świętej Biblii; część I);
▪ Godffrey Hodson, The Hidden Wisdom of the holy Bible, Volume II (Ukryta mądrość świętej Biblii; część II);
▪ Holy Bible Old And New Testaments, King James Version;
▪ Jiddu Krishnamurti, You And the World (Ty i świat);
▪ Jiddu Krishnamurti, The first and Last Freedom (Pierwsza i ostatnia wolność);
▪ Charles Webster Leadbeater, The Masters and the Path (Mistrzowie i ścieżki);
▪ Charles Webster Leadbeater, The Inner Life (Życie wewnętrzne);
▪ Charles Webster Leadbeater, The Chakras (Czakry);
▪ Levi H. Dowling, The Aquarian Gospel of Jesus the Christ (Ewangelia Ery Wodnika Jezusa Chrystusa);
▪ Max Freedom Long, The Huna Code in Religions (Kod Huny w religiach)**;
▪ Sri Daya Mata (Rachel Faye Wright), Only Love (Tylko miłość);
▪ Mabel Collins, Light on the Path (Światło na ścieżce);
▪ Charles Fillmore, Metaphysical Bible Dictionary, (Metafizyczny Słownik Biblijny);
▪ Czohan Morya (także El Morya), Leaves of Morya's Garden Volumes I and II (Liście w ogrodzie Morya; część i i II);
▪ Czohan Morya (także El Morya), Agni Yoga (Agni joga)***;
▪ Czohan Morya (także El Morya), Aum (Aum)****;
▪ Czohan Morya (także El Morya), Brotherhood (Braterstwo);
▪ Czohan Morya (także El Morya), Hierarchy (Hierarchia);
▪ Czohan Morya (także El Morya), Heart (Serce);
▪ Czohan Morya (także El Morya), Fiery World, Volumes I and II (Ognisty świat; część I i II);
▪ Czohan Morya (także El Morya), Infinity, Volumes I and II (Bezkres; część I i II);
▪ Maurice Nicoll, The New Man (Nowy człowiek);
▪ Pyotr Demianovich Ouspenskii, In Search of the Miraculous (W poszukiwaniu nadprzyrodzoności);
▪ Pyotr Demianovich Ouspenskii, The Fourth Way (Czwarta droga);
▪ Harold Percival, Thinking and Destiny (Myślenie i przeznaczenie);
▪ Harold Percival, Masonry and Its Symbols (Kamieniarstwo i jego symbole);
▪ Albert Pike, Morals and Dogma (Moralności i dogmaty);
▪ Yogi Ramacharaka (William Walker Atkinson), Fourteen Lessons in Yogi Philosophy (Czternaście lekcji filozofów jogi);
▪ Helena Roirich, Letters of Helena Roerich, Volumes I and II (Listy Heleny Roerich, tom I i II);
▪ Dane Rudhyar, New Mansions for New Men (Nowe rezydencje dla nowych mężczyzn);
▪ Dane Rudhyar, Fire Out of the Stone (Ogień z kamienia);
▪ Walter Russell, The secret of Light (Sekret światła);
▪ Adam Rutherford, Pyramidology: The Science of the Divine Message of the Great Pyramid (Piramidologia: Nauka o boskim przesłaniu Wielkiej Piramidy);
▪ Adam Rutherford, Pyramidology: The Glory of Christ as Revealed by the Great Pyramid (Piramidologia: Chwała Chrystusa objawiona przez Wielką Piramidę);
▪ Satprem (Bernard Enginger). The Adventure of Consciousness (Przygoda świadomości);
▪ Joseph Sieber Benner, The Impersonal Life (Bezosobowe życie);
▪ Baird Spaulding, Life and teachings of the Masters of the Far East, Volumes I-V. The Urantia Book (Życie i nauki mistrzów Dalekiego Wschodu, tomy I-V, Księga Urantii)*****;
▪ Arthur Edward Waite, The Holy Kabbalah (Święta kabała);
▪ Paramahansa Yogananda (Mukunda Lal Ghosh), Autobiography of a Yogi (Autobiografia jogina);
▪ Paramahansa Yogananda (Mukunda Lal Ghosh), How You Can Talk with God (Jak możesz rozmawiać z Bogiem);
▪ Paramahansa Yogananda (Mukunda Lal Ghosh), Science of Religion (Nauka religii);
▪ Paramahansa Yogananda (Mukunda Lal Ghosh), Man's Eternal Quest (Odwieczne poszukiwania człowieka);
▪ Sri Yukteswar (Priyanath Karar), The Holy Science (Święta nauka);

* Ewangelia Tomasza, uważana za apokryf (nie weszła do kanonu Pisma Świętego). Patrz też The Gospel of Thomas (ang.).

** Huna – nazwa nadana przez Maxa Freedom Longa, opracowanej przez niego wersji dawnych wierzeń hawajskich.

*** Agni Yoga (wymiennie "Żyjąca Etyka" lub "Nauczanie Życia"), to jedna z neo-teozoficznych doktryn religijnych przekazanych przez Helenę Roerich i Mikołaja Roericha z 1920 roku. Termin "Agni Yoga" oznacza "Połączenie z Boskim Ogniem" lub "Ścieżkę do połączenia z Boskim Ogniem". Termin ten został wprowadzony przez Roericha. Zwolennicy Agni Yogi wierzą, że nauczanie zostało przekazane rodzinie Roerichów i ich towarzyszom przez Mistrza Moryę, guru Roerichów i Heleny Bławatskiej, jednego z założycieli współczesnego ruchu teozoficznego i Towarzystwa Teozoficznego.

**** Aum - święta sylaba hinduizmu „Aum”, wymawiana „Om” (sanskryt), a postrzegana jako dźwięk powstania Wszechświata.

***** Księga Urantii  - dzieło o charakterze duchowym i filozoficznym, którego tematyka obejmuje Boga, nauki przyrodnicze, religię, historię, filozofię oraz przeznaczenie.


* * *


Siedem czakr (czakramów) podstawowych, ich symbole i rozmieszczenie

7.  Czakra Korony
Sanskryt:  Sahasrara ("posiadająca tysiąc płatków")

Kolor:  fioletowy, biały (diamentowy), tęczowy

Położenie:  Na szczycie głowy.

Urzeczywistnienie:
Rozumienie rzeczywistości w głęboki, duchowy sposób, transcendencja, mistyka, modlitwa, poczucie łączności z wszechświatem, poczucie nieskończoności, wewnętrznej wolności i nieograniczonego potencjału, poczucie boskości, szeroka świadomość, otwartość, zaufanie, nieosądzanie, oświecenie, łaska.

Urzeczywistnienie jogiczne:  transcendencja, oświecenie.

Dodatkowe informacje:
W tradycji hinduistycznej jest to czakram urzeczywistnienia, oświecenia i nieśmiertelności. Czakram wykroczenia poza wszystkie ograniczenia.


6.  Czakra Trzeciego Oka
Sanskryt:  Ajna (widząca, wiedząca, dowodząca)

Kolor:  indygo, szafirowy

Położenie:  Pomiędzy brwiami – do 1 cm ponad linią brwi.

Urzeczywistnienie:
Mądrość, intuicja, wyobraźnia, jasnowidzenie, medytacja, zjednoczenie przeciwieństw, synergia, synteza, geniusz, twórczość, inspiracja, spokój, równowaga, charyzma, mistrzostwo w dowolnej dziedzinie, przywództwo (a także wymienia się: pamięć poprzednich wcieleń, świadome sny).

Urzeczywistnienie jogiczne:  jasnowidzenie, widzenie aury, energii, czakramów, radiestezja.

Dodatkowe informacje:
W tradycji hinduistycznej jest to czakram, w którym energia kosmiczna: słoneczna i księżycowa bilansują się, to czakram neutralności, jasności postrzegania. Tak jak oczy fizyczne widzą przeszłość i teraźniejszość, tak czakram Trzeciego Oka widzi przyszłość.


5.  Czakra Gardła
Sanskryt:  Vishuddha (oczyszczenie)

Kolor:  błękitny

Położenie:  Pomiędzy gardłem a zagłębieniem między obojczykami.

Urzeczywistnienie:
Twórczość, inteligencja analityczna, wiedza, nauka, komunikacja, samoekspresja, kariera, realizacja marzeń, dynamiczność, przebojowość, delikatność, szczerość, zdolności muzyczne.

Urzeczywistnienie jogiczne:  jasnosłyszenie, mesmeryzm (magnetyzm).

Dodatkowe informacje:
W tradycji hinduistycznej jest to czakram symbolizujący także czystość, ciągłość i delikatność. Czakram ten uosabia esencję żywiołów: ziemi, wody, ognia i powietrza, a także esencję zmysłów: wzroku, słuchu, dotyku, smaku i węchu.


4.  Czakra Serca
Sanskryt:  Anahata (mężna)

Kolor:  zielony i różowy

Położenie:  Serce.

Urzeczywistnienie:
Harmonia, miłość, akceptowanie, zrozumienie, wybaczenie, łagodność, wrażliwość, uczuciowość, uzdrawianie, pojednanie, pomaganie.

Urzeczywistnienie jogiczne:  telepatia, empatia, uzdrawianie.

Dodatkowe informacje:
W tradycji hinduistycznej jest to czakram harmonii i zrozumienia. Ze względu na swe środkowe położenie wśród czakramów, uważana jest za centralny punkt ludzkiej energii. Jest symbolem równowagi istniejącej we wszechświecie.


3. Czakra Splotu Słonecznego
Sanskryt:  Manipura (lśniący klejnot)

Kolor:   żółty

Położenie:  Splot słoneczny, 2 palce powyżej pępka.

Urzeczywistnienie:
Dostatek, szczęście, komfort, działanie, moc w działaniu, pracowitość, skuteczność, współdziałanie, optymizm, samoświadomość, akceptacja.

Urzeczywistnienie jogiczne:  telekineza.

Dodatkowe informacje:
W tradycji hinduistycznej jest to czakram motywacji, energii i działania. Reprezentuje element ognia, dynamiczny, żywotny i przenikający. Na poziomie tej czakry ujawnia się także moc współdziałania i lojalności wobec innych ludzi.


2.  Czakra Sakralna (seksualna)

Sanskryt:  Svadhisthana  (mający swą siedzibę)

Kolor:  pomarańczowy

Położenie:  Poniżej pępka, ponad kością łonową.

Urzeczywistnienie:
Radość, przyjemność, seksualność, szacunek, inteligencja emocjonalna, siła życiowa, niezależność, swobodne przejawianie się, wolność.

Urzeczywistnienie jogiczne:  empatia.

Dodatkowe informacje:
W tradycji hinduistycznej jest to czakram wody i zmysłu smaku. Centrum pierwotnych, nieoczyszczonych emocji, energii seksualnej i sił twórczych. Czakra ta ukierunkowana jest głównie na szukanie przyjemności. Podstawowe zadanie to aktywność płciowa i dążenie do przyjemności zmysłowych. Stymuluje przeżywanie życia w pełni i odczucia emocjonalne. O ile pierwsza czakra zadowala się samym przetrwaniem, w drugiej budzi się pragnienie doświadczania radości.


1.  Czakra podstawy (korzenia) 
Sanskryt:  Muladhara  (korzeń)

Kolor:  czerwony

Położenie:  Pomiędzy narządami rozrodczymi a odbytem.

Urzeczywistnienie:
Zdrowie, witalność, energia, bezpieczeństwo, łączność z ziemią i naturą, ukorzenienie, stabilność, pewność, siła, odwaga, moc.

Urzeczywistnienie jogiczne:  lewitacja.

Dodatkowe informacje:
W tradycji hinduistycznej jest to czakram ziemi, czakram początku życia, źródło. To pierwotna, surowa moc życia, moc powoływania do istnienia, moc woli życia. To czakram pierwszego triumfu nad strachem, śmiercią, nicością i słabością.


* * *

The Self-Realization Fellowship Lake & Shrine

Strona: https://www.seeing-stars.com/Churches/LakeShrine.shtml 
https://www.yogananda-srf.org/About_SRF/Contact_SRF/Contact_SRF.aspx
Adres: 17190 Sunset Boulevard, Pacific Palisades, CA.


Pełna nazwa Lake Shrine to "Lake i Shrine Self-Realization Fellowship". To wyjątkowe miejsce zostało stworzone w 1950 roku przez wschodniego jogina Paramahansę Yoganandę.

Lake Shrine to dziesięcioakrowe miejsce (dawny plan filmowy), które zawiera duże, okrągłe, zasilane wiosną jezioro, otoczone naturalnymi wzgórzami i bujną zielenią. Wodospady, fontanny, kolorowe klomby kwiatowe, inspirujące posągi, białe łabędzie pływające po jeziorze, strzępiaste paprocie, lilie wodne, a nawet malowniczy, stary holenderski wiatrak,który był już tam, gdy Paramahansa Yogananda kupił tę nieruchomość i nadal służy za kaplicę, w której spotykają się jego uczniowie w niedzielne poranki.

Jest to wspaniała, spokojna oaza (park), do której można wybrać się na relaksujący spacer, podziwiając piękno rustykalnej okolicy, a przede wszystkim idealne miejsce do medytacji. Ogrody zaprojektowano tak, aby zapewniały spokój i pogodę ducha odwiedzającym wszystkich wyznań - to miejsce, w którym można odpocząć wśród naturalnego otoczenia i kontemplować tajemnice i cuda życia.

Elvis Presley uwielbiał je i często tu bywał. Nawiązał dwunastoletnią relację ze Sri Daya Matą, przewodniczącą Stowarzyszenia na rzecz Samo-Realizacji. Często też do niej dzwonił po poradę, kiedy był czymś zaniepokojony.

Na lewo od wejścia znajduje się mały Trybunał Religii przedstawiający symbole wszystkich wielkich światowych wyznań: krzyż dla chrześcijaństwa, gwiazda Dawida dla judaizmu, koło prawa dla buddyzmu, półksiężyc i gwiazda dla islamu oraz Sanskryt charakterystyczny dla hinduizmu. Małe tablice dyskretnie położone na zboczach oferują inspirujące cytaty z Nowego Testamentu i Ved.

Wraz z kilkoma posągami Kryszny i innych hinduskich bóstw, znajdziesz także naturalną figurę Jezusa Chrystusa (nad wodospadem, po północno-zachodniej stronie jeziora), a także świętego Franciszka z Asyżu (na północ od świątyni Gandhiego) oraz Madonnę z Dzieciątkiem (w zatopionej ogrodowej grocie, niedaleko sklepu z pamiątkami). Krótko mówiąc, każda wiara jest tutaj mile widziana.

Ogrody są wypełnione licznymi małymi ceglanymi ścieżkami i krótkimi schodami, które prowadzą od głównego szlaku do ukrytych wnęk, gdzie można medytować lub po prostu usiąść i napawać oczy pięknym widokiem przyrody. Niektóre z tych miejsc znajdują z dala od głównego szlaku, znajdziesz na nich zaciszne ławeczki, a nawet karmniki dla kolibrów.

Najładniejsze miejsce w parku znajduje się prawdopodobnie na zachód od holenderskiego wiatraka. Tutaj znajdziesz liliowy staw, mały ogród różany i spokojną, zapadniętą grotę wypełnioną paprociami, gdzie lubią gromadzić się białe łabędzie. Stamtąd rozciąga się wspaniały widok na główną kaplicę za spokojnymi wodami jeziora.

Jest tu też sklep z pamiątkami, który dzieli swój budynek z maleńkim muzeum. Eksponaty w małym muzeum oferują klejnoty, dzieła sztuki, religijne posągi i trochę historii o założycielu Lake Shrine. Intrygujący sklep z pamiątkami oferuje egzotyczną biżuterię, książki i inne przedmioty.

Najważniejszym zabytkiem jest ogromny łuk Golden Lotus, widoczny z wszystkich części parku. Wyniosły, gładki, biały łuk pokryty niebieskimi płytkami i zwieńczony ogromnymi złotymi kwiatami lotosu. Brama stanowi pomost do Gandhi World Peace Memorial, zewnętrznej świątyni, w której autentyczny 1000-letni chiński kamienny sarkofag skrywa prochy Mahatmy Gandhiego (1869-1948), założyciela współczesnych Indii.

A wszystko to znajduje się zaledwie kilka przecznic od ruchliwej Pacific Coast Highway i słynnego na całym świecie Malibu, choć wydaje się, że jest to odległy świat. Najdziwniejsze jest to, że mało kto z mieszkańców Los Angeles wie o tym rajskim miejscu, ponieważ ukryte jest między górami.

W 2001 roku odbyło się tutaj nabożeństwo żałobne George'a Harrisona z The Beatles.

W 2017 roku w Lake Shrine odbył się także pogrzeb kolegi George'a, Toma Petty'ego (który został skremowany).

Opłaty za wstęp nie są pobierane, a bezpłatny parking znajduje się tuż przy Sunset Boulevard. Lake Shrine, to nie jedyne miejsce Self-Realization Fellowship w Los Angeles. Jest tam kilka innych ośrodków, a w samej Kalifornii (stanie) jeszcze więcej, między innymi Self-Realization Fellowship w Encinitas, w którym tworzył i medytował Paramahansa Yogananda, tam też Elvis chętnie bywał, ale najwięcej w Lake Shrine (w dzielnicy Pacific Palisades), później Self-Realization Fellowship pod górą Washingtona, Self-Realization Fellowship w dzielnicy Hollywood, a także w Pasadenie i Glendale.

Aszram Lake Shrine Self-Realization Fellowship, w Pacyfic Palisade, nadmorskiej dzielnicy Los Angeles, gdzie Elvis Presley oddawał się medytacji, ćwiczył krijajogę, zgłębiał wiedzę duchową, a przede wszystkim relaksował się, wyciszał, osiągał równowagę ciała i umysłu. Jeziorka, strumyczki, rzeczki, sadzawki, kaskady, wodospady, fontanny, łódki, alejki, dróżki, ścieżynki, mosty, latarnie, świątynie, zacienione roślinnością altanki, woliery, groty, widokowe placyki z ławeczkami, podesty i maty do medytacji, a wszystko to otoczone bogactwem fauny (ryby, łabędzie, kaczki i inne ptaki) i flory (przebogata roślinność), sprzyjające osiąganiu spokoju wewnętrznego, relaksacji, zjednoczeniu duchowemu z przyrodą, oczyszczeniu umysłu. To tu uciekał Elvis Presley od zgiełku Hollywood i swojego codziennego życia


środa, 14 listopada 2018

Elvis Presley zostanie uhonorowany Prezydenckim Medalem Wolności

Elvis Presley zostanie uhonorowany Prezydenckim Medalem Wolności (!), taką decyzję podjął Donald Trump, czterdziesty piąty prezydent Stanów Zjednoczonych.

Prezydencki Medal Wolności - najwyższe odznaczenie cywilne Stanów Zjednoczonych, nadawane przez Prezydenta USA obywatelom amerykańskim oraz cudzoziemcom za szczególnie wybitny wkład w dziedzinie bezpieczeństwa lub narodowych interesów Stanów Zjednoczonych, pokoju światowego, kultury oraz innych znaczących dokonań w sferze publicznej lub prywatnej.

Zostało ustanowione 22 lutego 1963 roku przez Johna Fitzgeralda Kennedy'ego, trzydziestego piątego Prezydenta USA, zastępując Medal Wolności, który został ustanowiony przez Prezydenta Harry'ego S. Trumana w 1945 roku, aby uhonorować służby cywilne podczas II wojny światowej.

Był to pierwszy amerykański medal zakładany na wstążce na szyję, a w kategorii z wyróżnieniem, jest jedynym amerykańskim medalem przekładanym przez ramię na szarfie złączonej gwiazdą. Zarządzenie nakazuje, aby medal był przyznawany w dniu 4 lipca (w Święto Niepodległości) lub w jego okolicach, ewentualnie w innych dogodnych okresach, wybranych przez prezydenta. Zwykle jest przyznawany co roku, ale są takie lata, w których w ogóle nie przyznano tego odznaczenia.

Odznaczeni są wybierani przez prezydenta z własnej inicjatywy lub na podstawie rekomendacji. Medal może zostać przyznany danej osobie więcej niż jeden raz (dotąd zaistniały dwa takie przypadki). Może być również przyznany pośmiertnie.

Odznaczenie posiada dwa stopnie:


Presidential Medal of Freedom with Distinction

– (z wyróżnieniem) noszony w postaci gwiazdy po lewej stronie piersi, ze wstęgą przez prawe ramię.


P. S.
Otwórz w nowym oknie, aby zobaczyć zdjęcie w pełnym rozmiarze.














Presidential Medal of Freedom 

– (podstawowy) noszony na wstążce na szyi.


P. S.
Otwórz w nowym oknie, aby zobaczyć zdjęcie w pełnym rozmiarze.













Elvis Presley znalazł się wśród siedmiu osób zasłużonych dla Stanów Zjednoczonych, które w piątek (16 listopada 2018 roku) zostaną uhonorowane przez prezydenta Donalda Trumpa Prezydenckim Medalem Wolności. Elvis prawdopodobnie otrzyma medal w stopniu podstawowym.

Jak czytamy w komunikacie, z 10 listopada 2018 roku, na stronie Białego Domu:
"Elvis Presley zdefiniował amerykańską kulturę dla miliardów uwielbiających go fanów z całego świata. Elvis połączył gospel, country i rhythm and bluesa by stworzyć swoje własne brzmienie, sprzedając ponad miliard płyt. Przez prawie dwa lata Elvis służył w Armii Stanów Zjednoczonych pokornie przyjmując wezwanie do służby pomimo swojej sławy. Wystąpił w trzydziestu jeden filmach fabularnych, przyciągnął rekordową publiczność na swoje występy, podniósł oglądalność telewizji i zdobył czternaście nominacji do Nagrody Grammy, ostatecznie zdobywając trzy za muzykę gospel. Elvis Presley pozostaje niezmiennie amerykańską ikoną nawet cztery dekady od swojej śmierci".
Niestety w komunikacie brak informacji gdzie to nastąpi, być może w Białym Domu. Znamy tylko dzień. Również w innych źródłach, które definiują Presidential Medal of Freedom, nie zostało to dopowiedziane.

Oczywiście cieszy nas ten fakt niezmiernie, lecz patrząc na 316 nazwisk* wcześniej nagrodzonych, aż prosi się by zapytać: dlaczego dopiero teraz?! Powinien się tam znaleźć jeszcze za życia, a najpóźniej krótko po śmierci.

* Jest tam wiele pomniejszych nazwisk ze świata artystycznego, które w zestawieniu z Elvisem, znaczą niewiele, ale to oczywiście moje subiektywne odczucie. 

P. S.
Podziękowania dla Marii, Ewy, która poinformowała mnie dziś o tym szczytnym wydarzeniu.


*      *      *
*      *
*

Ex Post

Ostatnie wiadomości (17 listopada 2018 roku):

16 listopada 2018 roku, o godzinie 13:00, w Białym Domu, odbyła się uroczystość wręczenia nagrody Presidential Medal of Freedom.


Klip ze strony Białego Domu, z transmisją tej uroczystości. Donald Trump mówił o nim przez cztery i pół minuty (na klipie od 17:31 do 22:00 minuty). Odznaczenie to z rąk Donalda Trumpa odebrał Jack Soden (na klipie od 30:25 do 31:28 minuty) 


I jeszcze jeden klip, przygotowany przez portal YouTube pod kątem Elvisa. Jest początek uroczystości, moment wręczenia medalu Jackowi Snodenowi, a na końcu pełna wersja "How Great Thou Art". Warto zobaczyć, bo dodano ujęcia z innych kamer

Elvis Aaron Presley został odznaczony Prezydenckim Medalem Wolności w stopniu podstawowym, jak wszyscy pozostali tego dnia. Był jedną z trzech osób nagrodzonych pośmiertnie.

W imieniu rodziny, medal dla Elvisa odebrał Jack Soden, dyrektor generalny i prezes Elvis Presley Enterprises, Inc. od maja 1990 roku do dziś.

Kiedy Donald Trump mówił o Elvisie przez cztery i pół minuty, było autentycznie widać, że ten medal też go cieszy. Na koniec jego wypowiedzi puszczono pierwszych kilkadziesiąt sekund piosenki "How Great Thou Art" w jego wykonaniu. Wzruszająca chwila ...

Panie: Priscilla Presley (żona) i Lisa Marie Presley (córka), nie uznały za stosowne pofatygować się po odbiór nagrody do Białego Domu, widocznie za niskie to dla nich progi.

ŻENUJĄCE! WSTYD! SKANDAL! RAŻĄCY BRAK WDZIĘCZNOŚCI i SZACUNKU, tak dla człowieka, dzięki któremu żyją w luksusie, jak i afront dla Prezydenta Donalda Trumpa!

P. S.
Bóg mi świadkiem, jak rzadko jakieś przekleństwo wymsknie się z moich ust, tak teraz pod adresem obu tych ... pań (!) cisną mi się najobraźliwsze epitety jakie tylko znam! Być może jest jakieś tego wytłumaczenie, bo to, co uczyniły jest niepojęte.

Po wyczytaniu nazwiska Elvisa Presleya na środek wyszedł Jack Soden, który w imieniu rodziny odebrał medal przyznany Elvisowi pośmiertnie. Pierwsze zdjęcie to moment, w którym odczytywana jest krótka notka o Elvisie poprzedzająca wręczenie medalu. Na drugim zdjęciu, moment wręczenia medalu dla Elvis Jackowi Sodenowi


Ex Post

Ostatnie wiadomości (25 listopada 2018 roku):

Poszukiwałam w internecie wiernego tłumaczenia, lecz nie znalazłam. Dziś otrzymałam od kolegi e-maila właśnie z takim tłumaczeniem.

Alicja, która przetłumaczyła fragmenty uroczystości dotyczące Elvisa Aarona Presleya, spisała się rewelacyjnie. To bardzo dobre i inteligentne tłumaczenie.

Część I - Prezydent Trump prezentuje sylwetki nagrodzonych

[minuty:  od 17:31 do 22:00 - na klipie ze strony Białego Domu]

Prezydent Trump:
Nasz ostatni Medal of Freedom jest dla najbardziej uwielbianego artysty, którego wpływ na kulturę jest najtrwalszy ze wszystkich. Król Rock'n'Rolla, prawdziwy król, to trzeba przyznać: to Elvis Aaron Presley.

[Muzyka: początek "How Great Thou Art" - Prezydent Trump kiwa głową przy chórze, przy słowach "Oh Lord, my God". Później na chwilę przykłada rękę w okolice krawatu i porusza nią, pokazując miejsce skąd wydobywa się vibrato u śpiewającego, co w niektórych komentarzach błędnie opisano jako poprawianie krawatu. Melodia zostaje ucięta po kilku wersach.]

Prezydent Trump:
To był Elvis. Tak, to był mój pomysł. Dajcie mi trochę... nieco piosenki [śmiechy z sali]. Tak, to taka mała promocja, ale coś wam powiem - on był naprawdę wyjątkowy. Z chęcią bym wysłuchał reszty piosenki, zupełnie nie wiem dlaczego tak szybko ucięli [śmiechy z sali]. Nie mają umiejętności promowania, oto dlaczego [śmiechy z sali].

Wzrastając w ubóstwie w Mississippi, Elvis żył od 1935 do 1977, a początek jego sławy to singiel z 1954 "That's All Right", nagrany w starym dobrym Sun Studio w Memphis, Tennessee. To świetne miejsce. Niemal błyskawicznie okrzyknięty gwiazdą na skalę międzynarodową, nagrywał ponad trzy dekady niezapomniane hity, od "Heartbreak Hotel" przez "Suspicious Minds" do "Burning Love". Elvis też otrzymał trzy nagrody Grammy za swe nagrania utworów gospel, które były niewiarygodne, łącznie z tą, której kawałek wysłuchaliśmy: "How Great Thou Art".

Patriota do głębi! Elvis, będąc u szczytu sławy, służył w wojsku Stanów Zjednoczonych Ameryki. Miał wybór, ale to dla niego nie był żaden wybór.

Presley grał w ponad 30 filmach. Jego specjalny program w telewizji, w 1973 "Elvis: Aloha From Hawaii", obejrzało ponad miliard ludzi na całym świecie. To jedna z najwyższych oglądalności w historii telewizji.

Po tym, jak nam przedefiniował muzykę w latach 50'tych i na nowo określił kino w latach 60'tych, stał się Królem znanym wszystkim, wszystkim do dziś! Zrewolucjonizował występy na żywo w latach 70'tych - od chwili, gdy Elvis wkraczał na scenę, po ostatnie, zamykające akordy "I can't Help Falling In Love", tłumy były oczarowane elektryzującymi występami Elvisa i nierozerwalną więzią z fanami. W zasadzie, na końcu występów, często publiczność szalała. Byłem tam raz, w Las Vegas, w Hiltonie. Publiczność roznosiła to miejsce na strzępy, wrzeszczeli i odchodzili od zmysłów. Aż ogłoszono: Elvis opuścił lokal [Prezydent Trump omyłkowo mówi: "Elvis has left the house", zaś sławne słowa to: "Elvis has left the building" - Elvis opuścił budynek, przyp. Ali]. Gdyby tego nie powiedzieli, to myślę, że jeszcze bym tam był, może by mnie wcale nie było tutaj [śmiechy z sali], ale oni musieli to powiedzieć: "Elvisa już nie ma, Elvis już wyszedł".

Dziś, jest tu z nami prezes oraz CEO of Elvis Presley Enterprises, Jack Soden - dziękuję Ci Jack [Prezydent Trump zwraca się do obecnego na sali przedstawiciela EPE].

Część II - Prezydent Trump wręcza oznaczenie

[minuty:  od 30:25 do 31:28 - na klipie ze strony Białego Domu]

[Jack Soden staje obok Prezydenta Trumpa, prezentowany jest medal, odczytywana jest nota]: 

Elvis Presley był uwielbiany przez miliardy fanów na całym świecie, stał się definicją amerykańskiej kultury. Elvis, Król Rock'n'Rolla, połączył gospel, country oraz rhythm and blues i stworzył swoje własne brzmienie, sprzedał więcej niż miliard płyt, a także służył blisko dwa lata w Armii Stanów Zjednoczonych, z pokorą przyjmując powołanie do wojska, nie zważając na sławę. Zagrał w 31 filmach, na jego koncerty przybywały tłumy bijące wszelkie rekordy, wskaźniki oglądalności telewizji szalały. Był nominowany osiemnaście razy do nagrody Grammy, otrzymał trzy takie nagrody za swą muzykę gospel. Mimo, że minęły dekady odkąd odszedł, Elvis Presley jest trwałą i ukochaną amerykańską ikoną. Stany Zjednoczone są zaszczycone, że mogą uhonorować tę amerykańska legendę.

[Prezydent Trump wręcza medal i pozuje do zdjęcia z Jackiem Soden].


Ex Post

Ostatnie wiadomości (18 listopada 2018 roku):

No to już wiemy czemu Priscilla olała, mówiąc kolokwialnie, Biały Dom. Ważniejszym było dla niej błyszczeć w innym miejscu.

Jak ustaliła Maria, Ewa, która podała tą informację w komentarzu:
"16 listopada 2018 roku, popularny kanadyjski piosenkarz popowy i jazzowy Michael Buble został uhonorowany gwiazdą w Alei Sław Hollywood w Los Angeles. Podczas oficjalnej ceremonii była żona Elvisa, Priscilla Presley, wygłosiła przemówienie podczas ceremonii o Michaelu Bublé i współpracy z Royal Philharmonic Orchestra".
No to już wiemy jakie "ważne" sprawy nie pozwoliły jej osobiście odebrać nagrody dla Elvisa z rąk Prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Ciągle nie wiemy jakie "ważne" sprawy nie pozwoliły tego uczynić również córce i wnukom.


Ex Post

Ostatnie wiadomości (24 maja 2019 roku):

Kilka komentarzy na klipach (podlinkowane pod nazwy):

BBC, Global News, CNN.


Ex Post

Ostatnie wiadomości (17 października 2022 roku):

Trafiłam na wpis Larry'ego Gellera, napisany następnego dnia po przyznaniu Elvisowi nagrody:
"Elvis naprawdę zasłużył na Medal Wolności – najwyższe odznaczenie cywilne narodu – przyznane mu wczoraj. Często mówił o swojej miłości do Ameryki, jej wartościach, możliwościach i życiu, które, jak sądził, umożliwił mu jego kraj.

Pewnego popołudnia na górze w sypialni Elvisa w Graceland rozmawialiśmy o odejściu jego matki w 1958 roku. To był najbardziej burzliwy, zdezorientowany i zagmatwany okres w jego życiu: został powołany do wojska, porzucając karierę, która eksplodowała dwa lata wcześniej, niepewny, co przyniesie przyszłość.

»Człowieku, nie możesz uwierzyć, przez co wtedy przechodziłem. Mam na myśli to, że wszystko się na mnie wylało na raz, każdy sen, jaki kiedykolwiek miałem. Kiedy wszystko szło po mojej myśli, wzywa mnie wojsko. Moja kariera zatrzymała się z piskiem opon; wszystkie filmy, w których grałem, telewizja, moje nagrania, wszystko. Szczerze myślałem, że po tym, jak odetnę swój czas, zapomną o mnie, że będę jakimś błyskiem w rondlu. Ludzie będą mówili: „Hej, pamiętasz tego gościa, tego, który potrząsał swoim ciałem, jak miał na imię”?

Więc pierwszą rzeczą, jaką robią, kiedy mnie wprowadzają, jest ścięcie mi włosów! — Elvis pokręcił głową z niedowierzaniem. — Wyobrażasz sobie, Larry, moje włosy? Na zdjęciu, na których to robią, mam ten głupi uśmiech na twarzy. Wewnątrz, nienawidziłem tego! Potem, kiedy zmagam się ze wszystkim, co dzieje się w moim życiu, moja mama nagle umiera! Moja mama była światłem mojego życia, moją najlepszą przyjaciółką. To znaczy, to do niej zawsze mogłem pójść... człowieku, bez względu na wszystko. To cios, którego nigdy naprawdę nie możesz przeboleć.

Ale bez względu na to, co się wydarzyło i tak dalej, zawsze będę się cieszył, że służyłem mojemu krajowi. Larrym, jestem z tego dumny. Kocham Amerykę. Gdzie jeszcze możesz śnić niemożliwe marzenie? Uwierz mi, nikt nie wie lepiej niż ja. Żyłem tym snem. Moja mama ciągle mi powtarzała, nawet gdy nic nie mieliśmy, że mogę być kimkolwiek, kim chcę, jeśli wystarczająco się postaram.

I powiem ci coś Larry, nie musiałem iść do wojska, jak wszyscy inni faceci. Powiedzieli mi, że gdybym chciał, mógłbym być w specjalnej jednostce serwisowej - wiesz, reprezentuj armię i zwiedzaj inne bazy na całym świecie, rozmawiaj z chłopakami, może zabawiaj się i śpiewaj. Nawet nie musiałem o tym myśleć. Odrzuciłem ich ofertę. Nie chciałem być traktowany wyjątkowo. Chciałem być wzorem do naśladowania i dać wszystkim znać, że jestem taki, jak każdy inny facet«.


Elvis miał silne wyczucie historii i był dumny ze swojej tradycyjnej miłości Południowca do kraju. Czerpał energię i siłę z amerykańskiej ziemi, jej dziedzictwa i ludzi.

»Jasne, Ameryka nie jest idealna, ale to najlepsza nadzieja, jaką mamy dla tego świata. To znaczy, kto jeszcze jest tak wolny jak my? Ludzie zrobią wszystko, żeby się tu dostać, niektórzy nawet umierają. Ameryka reprezentuje nadzieję dla tego świata. Jestem dumny, że jestem Amerykaninem i jestem dumny, że służyłem mojemu krajowi«".

*
*      *
*      *      *


sobota, 3 listopada 2018

Elvis na liście FORBES'a - 2018

FORBES, to amerykański dwutygodnik o tematyce biznesowej, założony w 1917 przez B. C. Forbesa. Po jego śmierci w 1954 roku i po śmierci jego syna Bruce'a w 1964 roku magazyn kojarzony był głównie z postacią Malcolme'a Forbesa (1917–1990). Dziś spółką i magazynem kieruje Steve Forbes i jego bracia.

Obecnie Forbes najczęściej kojarzy nam się z listami najbogatszych ludzi na świecie i największych spółek biznesowych na ziemi, aczkolwiek to nie jedyne zestawienia, jakie tworzy. Pomimo, że majątek czasami trudno oszacować, listy Forbesa są uznawane za pewne źródło informacji.

Od 16 grudnia 2004 roku istnieje także polska edycja Forbesa, wydawana przez Axel Springer Polska w formie miesięcznika.

Od 2001 roku, Forbes zaczął opracowywać listę najlepiej zarabiających zmarłych celebrytów. Na swojej stronie internetowej, raz w roku (zwykle na przełomie października i listopada), publikuje takąż listę, podając na niej od 13 do 20 pozycji (więcej nazwisk dostępnych jest dla osób posiadających konto). Kilka dni temu ukazała się kolejna taka lista. Z założenia dane są zliczane za okres od 15 października jednego roku do 15 października następnego roku, ale nie jest to sztywny zakres, czasem dochodzi do przesunięcia w jedną lub drugą stronę o kilka dni. Następnie zestawienie to jest upubliczniane zazwyczaj w pierwszych dniach listopada każdego roku w miesięczniku ukazującym się tradycyjnym drukiem oraz na stronie internetowej (tylko dla zalogowanych, opłacających prenumeratę).

Nie wiem czy wcześniej takie listy były tworzone przez kogokolwiek innego oprócz Forbesa. Te Forbesa w internecie są publikowane dopiero od 2001 roku. Obecnie wersja amerykańska strony prowadzona jest dość chaotycznie, a starsze materiały nie są profesjonalnie archiwizowane (z dostosowaniem do zmian technologicznych w wyświetlaniu stron internetowych), dlatego dotarcie do nich nie jest proste, a część stron ze starszymi plikami jest uszkodzona, przez co w ogóle nie da się ich otworzyć (zawieszają wyszukiwarki) lub wyświetlane dane zawierają błędy (tzw. krzaczki).

Jeśli ktoś wie o podobnych zestawieniach z innych źródeł, za okres 1977-2000, to proszę o info.

Poniżej cztery tabele ukazujące pozycje i dochody Elvisa Presleya na przestrzeni ostatnich osiemnastu lat, prezentowane w różnych układach.



Tabela 1
Tabela z pełną listą pięćdziesięciu dwóch osób*, czyli wszystkich jakie dotąd pojawiły się na 18 wydanych listach Forbes'a. Oprócz imienia i nazwiska podana jest specjalność danego celebryty, która wskazuje z jakiego tytuły czerpie pośmiertne zyski oraz przyczyna zgonu i ukończone lata w chwili śmierci.

* Niektóre pozycje zawierają dwa nazwiska. W Stanach czasami artyści pracują w parach, co notabene znamy też z podwórka Presleya (na przykład spółka pisząca piosenki - Jerome "Jerry" Lieber i Mike Stoller), a potem ich twórczość znajduje się we wspólnym katalogu. Stąd na listach Forbesa trzy pozycje, w których występują po dwa nazwiska.

Kolumna "Ile razy" pokazuje nam ile razy dany celebryta gościł dotąd na tych 18 listach. Kolumny ponumerowane od 1 do 20 to zajmowane pozycje na liście (których było zawsze między 13 a 20). Jeśli chodzi o Elvisa, to możemy przeczytać, że siedem razy był na miejscu pierwszym, siedem na drugim, raz na trzecim i trzy razy na czwartym, w sumie 18 razy.

Niestety, znowu muszę ją pociąć i zamieścić w częściach, ponieważ blogger nie pozwala na tak długą grafikę (samoczynnie ją zmniejsza, przez co staje się nieczytelna).



Tabela 2
Lewa część tabeli pokazuje pozycje jakie dotąd zajmował Elvis ze swoimi pośmiertnymi dochodami, uszeregowane od najwyższej do najniższej. Prawa część tabeli pokazuje ile w danym roku zarobił Elvis, a całość została uszeregowana od największej do najmniejszej kwoty.

Najwyższa pozycja jaką Elvis zajmował to pierwsza, a najniższa czwarta. Największy roczny dochód to 60 milionów dolarów, a najmniejszy 27 milionów dolarów. Przez te 18 ostatnich lat, zarobił łącznie 832 miliony dolarów, co daje średni dochód roczny w wysokości 46,2 miliona dolarów, miesięczny 3,85 miliona dolarów, a dzienny 126.626 dolarów.



Tabela 3
Wszystkie listy (18) najlepiej zarabiających nieżyjących celebrytów, poczynając od pierwszej z 2001 roku, a kończąc na ostatniej z 2018 roku. Jak wspominałam wcześniej, ilość pozycji na listach nie jest równa, zawsze jest ich nie mniej jak 13 i nie więcej jak 20, w każdym razie w wersji internetowej dostępnej publicznie (bez posiadania konta).

Trochę analizowałam spadek zarobków Elvisa o połowę w 2016 roku w stosunku do poprzednich pięciu lat, gdy rok w rok zarabiał 55 milionów dolarów. Prawdopodobnie było to związane z pracami budowlanymi, które wówczas trwały na terenie na przeciw Graceland, co spowodowało zamknięcie centrum rozrywkowo-handlowo-muzealnego (Graceland Plaza i Graceland Crossing Shopping Center), a w konsekwencji doprowadziło do znacznie mniejszej ilości codziennych gości i wszelkiej sprzedaży.

Prace związane z budową nowego kompleksu Graceland Complex na tym terenie mają się definitywnie zakończyć w tym roku. Nowy kompleks został otwarty i udostępniony gościom 2 marca 2017 roku (z wyjątkiem nowego hotelu The Guest House at Graceland, który otwarto już 27 października 2016 roku), jednak trwają jeszcze różne prace wykończeniowe (9 kwietnia 2018 roku zaczęto rozbiórkę Heart Break Hotel, nadal są prowadzone prace porządkowe i rekultywacja terenu).

Od 2017 roku widać wzrost zarobków Elvisa, do 35 milionów dolarów w 2017 roku i do 40 milionów w 2018 roku, co może potwierdzać tę teorię. Niemniej obawiam się, że dochody te w późniejszych latach nie wrócą do poziomu sprzed tej inwestycji. I to nie z powodu spadku zainteresowania Elvisem, lecz z uwagi na znaczny wzrost kosztów wycieczki do Graceland. W nowym kompleksie nie można zrobić kroku, ani nawet wziąć głębszego oddechu, jeśli się za to wcześniej nie zapłaciło. Droższy jest też hotel i wszelkie jadłodajnie. To wszystko przypuszczalnie spowoduje, iż niewielu będzie obecnie stać na taką eskapadę, a i z grupy osób, które odwiedzały Graceland regularnie lub po kilka razy, też większość się wykruszy. Obym się myliła. I nie chodzi mi tu wcale o nieodpowiedzialną Lisę Marię, która tonie w długach na własne życzenie, tylko o nas fanów. Nie wiadomo do jakich desperackich działań się jeszcze posunie. Przypomnę, w 2005 roku Lisa Marie sprzedała 85% swoich udziałów w EPE (Elvis Presley Enterprises, Inc.). W ramach swoich piętnastu procent zachowała tylko mury domu, bo to co znajduje się w jego wnętrzu (majątek ruchomy - meble, sprzęty, rzeczy osobiste Elvisa itp.) już też nie stanowi jej własności.



Tabela 4
Lista wszystkich celebrytów, którzy dotąd pojawili się w corocznych zestawieniach oraz całkowita suma ich zarobków z wszystkich osiemnastu list Forbes'a jakie dotąd się ukazały.

Jedyne co warto tutaj dodać, to informację, że w sumach tych zawarte są też kwoty z przeniesienia praw autorskich między różnymi firmami, co moim skromnym zdaniem powinno być wyłączone z tego zestawienia, albo przynajmniej jakoś wyodrębnione, ponieważ czymś innym jest sprzedaż detaliczna dorobku danego celebryty, a czymś innym sprzedaż praw do niego między podmiotami gospodarczymi (firmami), co wypacza ideę zestawienia. To tak jak ze sprzedażą używanego samochodu, jego dalsza odsprzedaż kolejnym osobom nie zwiększa przecież jego rzeczywistej wartości, bo trudno powiedzieć, iż jeśli pierwszy właściciel kupił auto w salonie za 500 tysięcy, za dwa lata odsprzedał je kolejnej osobie za 300 tysięcy, a ta za pięć lat odsprzedała je następnemu nabywcy za 50 tysięcy, to auto zarobiło 850 tysięcy, a niestety właśnie według takiego klucza tworzy listy Forbes. Tym sposobem kilka nazwisk na listach, to efekt jednorazowej sprzedaży praw, na przykład Yves Saint Laurent (100%) i Kurt Cobain (100%), większościowej sprzedaży praw, na przykład Michael Jackson (85%) i Elizabeth Taylor (70%), no i oczywiście wiele nazwisk z mniejszościową sprzedażą praw.

Dla lepszego zobrazowania sytuacji dodam, że gdyby odliczono tą sprzedaż, to Michael Jackson nadal pozostałby na pierwszym miejscu (z sumą trochę ponad miliarda dolarów), Elizabeth Taylor znalazłaby się w drugiej dziesiątce (około 14 pozycji, teraz pozycja 5), a Yves Saint Laurent (pozycja 4) i Kurt Cobain (pozycja 20) w ogóle wypadliby z zestawienia.

Powinno się zliczać sprzedaż produktów, tylko to co idzie do ludzi, przeciętnego Kowalskiego, a nie odsprzedaż praw między firmami, która jest tylko formą przeniesienia zysków z tytułu sprzedaży dorobku danego celebryty do innego podmiotu biznesowego.



P. S.
Myślę, że nie ma tu co wyjaśniać i co komentować, a dane w tabelach są tak oznaczone i uszeregowane, że wszystko widać jak na dłoni. Gdyby jednak ktoś miał jakieś pytania, to w miarę swojej wiedzy i możliwości odpowiem.

Z uwagi na szerokość kolumny bloga Tabela 1 i Tabela 3, są widoczne w znacznym pomniejszeniu. Trzeba je otworzyć w nowym oknie, aby zobaczyć w pełnym rozmiarze.


* * *

Poprzednie zestawienie:  "Elvis na liście FORBES'a - 2017"

Następne zestawienie:  "Elvis na liście FORBES'a - 2019"


piątek, 19 października 2018

Elvis i instrumenty - banjo i mandolina

Na ten temat to już kompletnie brak oficjalnych informacji. Niemniej tu i ówdzie (niezmiernie rzadko) można coś takiego przeczytać, mianowicie że Elvis grał na banjo.

Zanim jednak przystąpię do bardziej wnikliwych rozważań, najpierw kilka słów o samym instrumencie.

Banjo, to instrument muzyczny strunowy z grupy szarpanych. Posiada okrągłe pudło rezonansowe wielkością i wyglądem przypominające tamburyn. Struny rozpięte są wzdłuż gryfu z progami. Mamy kilka odmian tego instrumentu - banjo tradycyjne, banjo elektryczne, a także różne hybrydy: – banjola,
– banjolele (połączenie banjo i ukulele),
– mandobanjo, zwane też  banjolina (połączeniem banjo i mandoliny);

Z kolei podstawowy podział odnosi się do ilości strun:
– banjo 4-strunowe (banjo tenorowe),
– banjo 5-strunowe (banjo bluegrassowe),
– banjo 6-strunowe;

Jak przeczytałam, w niektórych stanach na południu USA jest niemal narodowym instrumentem, o czym nie miałam nawet pojęcia.

Banjo 4-strunowe używane jest w muzyce muzyce celtyckiej oraz w tradycyjnym jazzie.

Banjo 5-strunowe jest jednym z głównych instrumentów muzyki bluegrass i muzyki country, ale bywa również używane w muzyce folkowej i celtyckiej.

Banjo 6-strunowe używane jest w jazzie tradycyjnym i innych stylach muzyki popularnej.

Na jednym z for o grze na banjo, znalazłam wątek zatytułowany "Ktoś wie czy Elvis grał na banjo?", który mnie zainteresował, ponieważ kiedyś trafiłam na zdjęcia jakie zamieściłam poniżej. Było jeszcze jedno kolorowe, z planu filmowego, ale teraz nie mogę go znaleźć (chyba z G.I. Blues). Początkowo zignorowałam je, ale po przeczytaniu uzasadnienia gościa, który zadał to pytanie na forum, uznałam że warto o tym wspomnieć.

Właściwie nikt nie odpowiedział mu twierdząco, ktoś przysłał tylko jakieś zdjęcie, dziś już niedostępne, więc nie wiem co tam było dokładnie, ale na pewno Elvis z banjo.

Chłopak gra na banjo, stąd jego obecność na tym forum. Natomiast pytanie takie zadał z powodu, jak sam pisze: "Wszystko zaczęło się od mojej babci", która weszła do pokoju kiedy on z kolegami ćwiczył grę na instrumencie. Pozwolę sobie przytoczyć jego opis:

"Wszystko zaczęło się od mojej babci, która weszła do pokoju kiedy ćwiczyliśmy nasze Fiddles & Banjos, z kawą dla nas wszystkich. Mój przyjaciel właśnie grał na moim banjo.
– Dlaczego?! Och, dlaczego on nie wygląda jak Elvis grający na banjo? – powiedziała moja babcia z westchnieniem.
– Madam, Elvis nigdy nie grał na banjo – odpowiedział jej mój przyjaciel.
– Och! – krzyknęła moja babcia. – Tak! Właśnie, że grał, widziałam to na własne oczy!"

Kiedy chłopcy zaczęli ją wypytywać kiedy to było i gdzie powiedziała tylko, że było to dawno temu, o ile sobie dobrze przypomina był to jakiś występ na żywo gdzieś około 1956 roku. Elvis grał na gitarze i w połowie występu ktoś (z widowni) podał mu banjo, a on je wziął, przełożył sobie przez ramię i zaczął na nim grać śpiewając piosenkę. Tytułu tej piosenki nie mogła sobie przypomnieć.

Na dwóch załączonych fotografiach, Elvis trzyma banjo czterostrunowe. Nie wiemy czy był to jego instrument. Natomiast wiemy, że Elvis posiadał banjo w swoim domu - sześciostrunowe, zabytkowe (Bacon Banjo z 1928 roku, z manufaktury wczesnego Gibsona, jedno z dwudziestu, jakie pozostały na świecie, "unikatowy kawałek wart fortuny" - informacja od gitarzysty Elvisa, pasjonata banjo, Johna Wilkinsona), które dostał od Marie i Jack'a Lordów, kiedy był w ich domu na kolacji.

Kiedy Elvis odwiedził Lordów w ich domu, Jackowi sprezentował złotego kolta, a Marie złoty pierścień wysadzany szmaragdami i diamentami. Po kolacji Jack oprowadził go po domu, w którym Elvis był pierwszy raz. Lordowie mieli dużą kolekcję rzadkich instrumentów muzycznych z całego świata, ale po przeprowadzce na Hawaje, większość przekazali do UCLA Music Department, zostawiając sobie tylko niewielki zbiór. Wśród niego było rzadkie sześciostrunowe banjo, które posiada strój jak gitara. W momencie gdy Elvis je zobaczył wziął je do ręki, usiadł na łóżku Lordów i zaczął je głaskać z pietyzmem. Jack widząc z jakim szacunkiem i namaszczeniem Elvis podszedł do instrumentu, po prostu mu je podarował, wiedząc że trafia w najlepsze ręce. Marie była w salonie, kiedy Elvis nagle zaczął krzyczeć: "Marie, Marie, Jack dał mi sześciostrunowe banjo!". Jego oczy znów były szeroko otwarte jak u dziecka i po prostu nie mógł pojąć, że ktoś obdarował go tak wspaniałym prezentem - "jakby sam nie był najhojniejszą osobą na świecie i jakby sam chwilę wcześniej nie podarował złotej broni Jack'owi i drogocennego pierścionka wysadzanego szmaragdami i diamentami Marie" - jak to skomentował autor artykułu.

Kiedy Elvis się żegnał, krótko przed północą, poprosił Jack'a i Marie, aby przyjechali i odwiedzili go w Las Vegas, kiedy tylko mogą, lub aby przyszli do jego domu i pozostali tam dowolnie długi czas jako jego goście.

Wkrótce nadarzyła się taka okazja. Mieli właśnie krótką przerwę w kręceniu "Havaii 5-0". Będąc w San Francisco i Los Angeles przez przypadek dowiedzieli się, że Elvis właśnie "otwiera się" w Las Vegas. Zadzwonili do pułkownika Parkera i powiedzieli mu, że chcieliby przyjechać.

Kiedy zasiedli przy stole Elvisa (specjalne miejsce na widowni do dyspozycji artysty i jego gości), światła zgasły i na scenie pojawił się Presley. Kiedy kurtyna się podniosła, na środku sceny stało sześciostrunowe banjo, które Jack podarował wcześniej Elvisowi.

John Wilkinson, który był zapalonym graczem na banjo i zanim jeszcze trafił do TCB Band Elvisa, grał na nim w The King Trio, tak to wspomina (to nie jest dokładny cytat, tylko skrót fragmentów z artykułu):

"Zdarzało się, że zabierałem swoje banjo w trasę, bo lubiłem na nim grać. W każdym razie pamiętam, że Elvis kilka razy słuchał mojej gry na banjo, ale nigdy nie trzymał instrumentu. Aż pewnego dnia wepchnął mi piękne bajkowe Banjo z 1928 roku. Ta historia rozpoczęła się w listopadzie 1972 roku na Hawajach, gdzie Elvis dał trzy koncerty. Dowiedział się, że jego ulubiony aktor, Jack Lord, będzie na sali. Jack Lord mieszkał na wyspie Oahu i występował w telewizyjnym serialu »Hawaii Five-O«. Elvis oglądał serial co tydzień w domu w Graceland lub gdziekolwiek był. Elvis zawsze go podziwiał i chciał zobaczyć Jacka po koncercie.

Minęły dwa miesiące, a Elvis dał swój piękny program »Aloha z Hawajów« w Honolulu. Po koncercie Jack i Elvis spotkali się ponownie i tym razem Jack zaprosił Elvisa i jego przyjaciół do swojego domu. Kilka dni później Elvis, Charlie, Sonny, Red, Joe i być może ktoś jeszcze poszli do domu Lordów. Dopiero następnego dnia - ostatniego dnia naszego pobytu na Hawajach - dowiedziałem się, że Elvis otrzymał piękny prezent: stare sześciostrunowe banjo.

Elvis powiedział do mnie: »John, wiem że jesteś kolekcjonerem banjo, chciałbyś nastroić je dla mnie?«. Naturalnie chciałem, nawet myślałem, że to niesamowite dla mnie doświadczenie móc trzymać i stroić tak wyjątkową sztukę. Nastroiłem je i oddałem Charliemu, który przekazał je Elvisowi.

W tym samym miesiącu, styczniu 1973 roku, Elvis miał serię koncertów w Las Vegas. Gdy dowiedział się, że Jack i Mary przyjadą do Las Vegas żeby wziąć udział w przedstawieniu, Elvis zadzwonił do mnie: »John, wyświadcz mi przysługę i sprawdź, czy banjo wciąż jest nastrojone. Jack Lord jest na widowni i chcę, żeby zobaczył banjo. Zabierz je ze sobą na scenę i upewnij się, że jest ustawione pomiędzy tobą a Jamesem, przed wzmacniaczami, aby każdy mógł je zobaczyć«. Wziąłem banjo, ponownie nastroiłem i umieściłem na jednym z moich stojaków na gitary między dwoma wzmacniaczami. Mimo, że nie było używane podczas koncertu, to Jack Lord musiał je widzieć.

Ostatni raz widziałem to banjo w Graceland, podczas sesji w pokoju dżungla. Chociaż normalnie stało w prywatnym gabinecie Elvisa, obok fortepianu, dwóch akustycznych gitar i organów. Nie było na nim kurzu. Elvis był szczególnie szczęśliwy, że otrzymał taki prezent od »wielkiego Jacka Lorda« i polecił dziewczynom z Graceland, by zajmowały się nim z najwyższą ostrożnością. Nie wiem, co się później wydarzyło. Może być w archiwum Graceland, a jeśli tam go nie ma, pewnie zostało skradzione. Elvis był tak dumny z niego, że nigdy by go nie wydał".

Na tą historię pewne światło rzuca też Charlie Hodge, który był wtedy wraz z innymi u Lordów. Ponoć zanim Lord jeszcze podarował Elvisowi banjo, Jack poprosił Charliego by ten mu obiecał, że uda się do fabryki Gibsona po komplet oryginalnych strun. Charlie początkowo starał się przekonać Lorda by nie dawał Elvisowi tego banjo. Podobnie jak później zrobi to John Wilkinson, gdy dowie się jak cenny instrument Elvis dostał od Lorda. Charlie Hodge wyraził swoje obawy, że banjo trafi na strych, tam gdzie wszystkie inne prezenty jakie Elvis dostawał. Lecz summa summarum obiecał Lordowi, że zakupi oryginalne struny, a nawet z własnej inicjatywy obiecał dodatkowo, że przypilnuje by banjo nie trafiło na strych, nawet gdyby miało stać u niego w pokoju, gdzie Elvis będzie je często widywał, gdy ten kategorycznie powiedział: "Naprawdę chcę, żeby miał to banjo. To bardzo rzadkie, wiesz?". Charlie odpowiedział: "Bardzo rzadkie. Wiem o nich wszystko". Charlie dotrzymał słowa, jak długo mieszkał w Graceland (jeszcze przez kilka miesięcy po śmierci Elvisa). Potwierdza także to, co mówił Wilkinson, że banjo za życia Elvisa stało w jego gabinecie na piętrze (przylegającym do sypialni), obok organów, fortepianu i podręcznej gitary akustycznej Elvisa.

Charlie wspomniał też, że będąc u Lordów, Elvis zaczął na nim brzdąkać, ale było rozstrojone. Wtedy zwrócił się do Jacka z pytaniem, czy sam gra na tych wszystkich instrumentach, które są wokół. Jack odpowiedział tylko, że próbuje, ale na wszystkich nie potrafi.

Z tych strzępków informacji wydaje się wysoce prawdopodobne, że Elvis grywał na banjo, zwłaszcza w latach pięćdziesiątych, natomiast w latach siedemdziesiątych jeśli nawet grał na tym instrumencie, to raczej w zaciszu swojego domu. Chociaż miał takie możliwości, bo jego całe TCB Band dobrze znało ten instrument, James Burton, John Wilkinson, Ronnie Tutt grali na banjo bardzo dobrze, Charlie Hodge chyba też trochę, nie wiem tylko jak Jerry Schilling.

Banjo pojawiło się też w kilku filmach Elvisa, między innymi "Love me tender" i "Frankie and Johnny", ale nie grał na nim Elvis (w sensie ścieżki dźwiękowej). Natomiast czy w przerwach nie brzdąkał sobie na nim, nie wiemy.

To tyle w temacie banjo i Elvisa z oficjalnych źródeł. Dalej możemy się jedynie zastanawiać jak to było w rzeczywistości. Brak konkretnych informacji na ten temat sugeruje, że Elvis nie potrafił grać na banjo. Z kolei z drugiej strony wydaje się to mało prawdopodobne, że nie opanował go chociaż w niewielkim stopniu, skoro w opisie instrumentu czytamy: "w niektórych stanach na południu USA jest niemal narodowym instrumentem" i było wykorzystywane w country, bluegrassie, jazzie, folku i popie. Jak wiemy Elvis palił się do gry na każdym instrumencie i nie omijał żadnego, jak to napisano na stronie Graceland w artykule zatytułowanym: "Elvis Presley, the Musician", Elvis "nigdy nie wahał się podnieść jakiegokolwiek instrumentu aby zobaczyć, co może na nim zagrać".

Nie wierzę też, że mając takie cudo w domu, tylko na nie parzył i podziwiał, nie grając. To przeczy naturze Elvisa. Zresztą po co by kazał je kilka razy stroić Wilkinsowi? Przecież stroju instrumentu na stojaku nie widać.

Poza tym to, że czegoś nie ma na zdjęciach, nie oznacza, że nie miało miejsca. Jak wiele jest takich rzeczy, które Elvis robił bardzo często, a mimo to nie zostały uwiecznione można przeczytać w poście: "Elvis, jakiego nie zobaczymy i nie usłyszymy".

* * *

W tytule dodałam też mandolinę, by zasygnalizować wam kolejny instrument jaki jest przypisywany Elvisowi w nielicznych wzmiankach, na jakie bardzo rzadko można trafić w niektórych materiałach. Na razie poza monosylabowymi frazami typu "grał na mandolinie", "miał mandolinę", nie trafiłam na żadne konkrety, dlatego nie będę zakładać oddzielnego postu dla tego instrumentu.

Jak wiemy Elvis wiele instrumentów trzymał w swoich domach w Kalifornii. Rzekomo wśród nich była też mandolina.

Znając też niechlujność w nazywaniu instrumentów przez Amerykanów, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby pisząc "mandolin" mieli na myśli właśnie banjo lub odwrotnie.

Zdjęcie przedstawia banjo (po lewej) i mandolinę (po prawej), lecz widoczne na zdjęciu te konkretne instrumenty nie należały do Elvisa


Czekający na scenie Elvis z czterostrunowym banjo na kolanach. Zdjęcie przypuszczalnie pochodzi z 1956 roku


Rozbieżności źródłowe:

W źródłach nie ma zgodności, kiedy Elvis poznał się osobiście z Lordami. Z artykułu "Jack Lord’s Special Memory of Elvis", autorstwa Marcia Borie, wynika że dopiero w dzień koncertu satelitarnego. Z artykułu "Did Elvis have a banjo?", na stronie Elvis Matters, wynika że w listopadzie 1972 roku. Z kolei kiedyś trafiłam na źródło, które mówiło, że te dane są błędnie powielane od lat, gdyż Elvis poznał Lordów już w maju 1972 roku, podczas wakacji na Hawajach. Ponoć spędzał wtedy z nimi każdą chwilę, kiedy nie pracowali akurat na planie. Niestety nie było w nim informacji, czy Elvis był wówczas w ich domu.

W związku z tym trudno dociec kiedy rzeczywiście Jack Lord podarował mu banjo. Autor artykułu - Marcia Borie - z którego zaczerpnęłam opis przebiegu kolacji u Lordów, podaje, że było to kilka dni po koncercie satelitarnym, ostatniej nocy pobytu Elvisa na Hawajach, co nie jest możliwe, gdyż Elvis wyjechał wtedy już następnego dnia, 15 stycznia 1973 roku, do Los Angeles, a 18 stycznia 1973 roku był już w Las Vegas, tak przynajmniej podają wszelkie "Day by Day". Z kolei Marie Lord mówiła, że Elvis przyszedł do nich o ósmej wieczorem (zgodnie z umówionym terminem), a wyszedł o północy, zatem nie mógł być tam w dzień koncertu satelitarnego.
Natomiast od 16 do 25 listopada 1972 roku był też na Hawajach, gdzie 17 i 18 listopada 1972 roku koncertował. Był to pierwszy planowany termin koncertu satelitarnego, który później (z różnych względów) przesunięto na 12 i 14 stycznia 1973 roku. Wtedy (w listopadzie 1972 roku) Elvis faktycznie został na Hawajach jeszcze tydzień dla odpoczynku, a noc z 24 na 25 listopada była ostatnią w tym miejscu. Dlatego zastanawiam się czy autor nie pomylił obu tych okresów i w rzeczywistości nie chodziło o noc z 24 na 25 listopada 1972 roku, a nie o styczeń 1973 roku. Wtedy Lordowie byli przynajmniej na jednym z koncertów, a później odwiedzili Elvisa za kulisami. Zatem Elvis nie mógł ich poznać dopiero w styczniu 1973 roku, to kolejna nieścisłość.

Również John Wilkinson mówi o tym, że kilka dni po koncercie satelitarnym Elvis został zaproszony do Lordów, gdzie udał się z grupą swoich przyjaciół z Memphis Mafii. To by jednak znaczyło, że wszelkie "Day by Day" jednak świadczą nieprawdę mówiąc, że Elvis już następnego dnia po koncercie (15 stycznia 1973 roku), wyjechał do Los Angeles. Natomiast potwierdzałoby informację, że pierwszy raz był u nich w domu.

Niemniej wiele pewnych źródeł podaje, że Elvis poznał Lordów osobiście w maju 1972 roku podczas swoich wakacji na Hawajach.