Dochodzę do wniosku, że Amerykanie to bardzo niechlujny naród. W związku z tym powoli przestają mnie dziwić rażące błędy w biografiach i książkach o Elvisie, oparte przecież na udokumentowanych faktach, skoro na tak ważnych urzędowych dokumentach również takowe występują i to nagminnie!
Postanowiłam w tym miejscu wypunktować te, które dotąd znalazłam, tylko literówki, inne pomijam.
1. Akt urodzenia Elvisa (pierwszy):
imię Gladys zapisano jako "Galdys";
2. Akt ślubu Elvisa i Priscilli:
drugie imię Elvisa zapisano jako "A(a)ron", zamiast "Aaron" (w kwestii pisowni swojego drugiego imienia, błędnej już od urodzin, zmienił metrykę 28 grudnia 1953, więc od tej daty powinien widnieć już we wszystkich dokumentach jako "Aaron", a ślub odbył się 1 maja 1967 roku, tj. 14 lat po wyprostowaniu aktu urodzenia);
3. Akt ślubu Vernona i Gladys (rodziców Elvisa Presleya):
imię ojca Elvisa Vernon przemianowano na "Virnon",
nazwisko panieńskie Smith matki Elvisa zapisano jako "Snith";
4. Humes High Band (jeśli nie wiesz co to, patrz post "Zwiastuny wielkości"):
nazwisko Elvisa Presley przemianowano na "Prestly";
5. Humes High Student Directory:
imię Elvis przemianowano na "Elvin";
6. Physicians Record of Birth Dr Roberta Hunt'a (zszywka od nr 896 do nr 921), pozycja 919 - rejestracja narodzin Jessego Garona:
drugie imię Gar(i)on zapisano jako "Garion" (dodając błędnie "i");
7. Physicians Record of Birth Dr Roberta Hunt'a (zszywka od nt 896 do nr 921), pozycja 920 - rejestracja narodzin Elvisa Aarona:
pierwsze imię Elvis zapisano jako "E(l)vis" (pomijając literę "l");
8. Akt urodzenia Jasona Petera Presleya, rzekomego syna Elvisa i Patricii Parker:
drugie imię Elvisa "Aaron" zapisano jako "Arron";
9.
c.d.n.
* * *
To tyle co sobie na razie przypomniałam, ale jest tego więcej. Będę ten post uzupełniać.
Małego Elvisa od dziecka fascynowała muzyka. Spotykał się z nią przede wszystkim w kościele oraz na piknikach mieszkańców - w tamtych czasach jednej z nielicznych rozrywek dostępnych dla ludności, zwłaszcza biednej części społeczeństwa.
Na małego Elvisa muzyka działała jak wabik. Wyzwalała też drzemiące w nim niespożyte siły fizyczne - energię, rytm, ruch. Już jako dwulatek biegał między ławkami w kościele próbując jednocześnie naśladować słyszany właśnie śpiew. Rick Stanley (przysposobiony brat - jeden z synów drugiej żony ojca Elvisa) tak to ocenia:
"Takie incydenty jak bieganie pomiędzy kościelnymi ławkami w wieku dwóch lat, ukazują instynktowną, potężną wrażliwość Elvisa na muzykę, która powodowała, że zachowywał się w sposób charakterystyczny dla cudownych dzieci".
Jako chłopiec chętnie śpiewał w kościele. Niektóre źródła podają, że razem z rodzicami śpiewał w kościelnym chórze, tymczasem inne to podważają (kwestia zastosowanego przyimka "w" czy "z"). To właśnie kościelne pieśni (gospel) odcisnęły największe piętno na jego muzycznym guście, lecz nie tylko one, także czarny blues, ekstatyczne, nieokiełznane tańce modlących się śpiewem kaznodziejów, które w dorosłym życiu Elvis wspominał:
"Ciągle chodziliśmy na te religijne śpiewania. Byli tam śpiewacy naprawdę świetni, ale nikt nie zwracał na nich uwagi. Byli też kaznodzieje i ci dawali czadu, wskakiwali na pianino i miotali się na wszystkie strony. To robiło wrażenie. Myślę, że sporo się od nich nauczyłem".
Gdy był jeszcze dzieckiem, korzystając z sąsiedztwa osiedla Shakerag (dzielnicy zamieszkałej przez czarnych mieszkańców), często tam chodził. Słuchał starych ludzi grających bluesa albo wykonujących muzykę gospel przy akompaniamencie gitary, pianina i innych instrumentów. Przede wszystkim w kościele Sanctified Church.
Mając osiem lat zaczął występować w lokalnej audycji radiowej Saturday Jamboree, nadawanej przez stację WELO. Tę samą, która później będzie transmitować konkurs młodych talentów z festynu Mississippi-Alabam Fair & Dairy Show. Dawano tam szansę wystąpienia przed mikrofonem chętnym dzieciom. Prowadzący ten program Charlie Boren pamięta, że Elvis śpiewał w nim w co drugą sobotę. Wykonywał muzykę gospel, piosenki Gene'a Autry'ego i utwór, który stał się jego stałym numerem - piosenkę Reda Foley'a "Old Shep". Do udziału w audycji Saturday Jamboree zaprosił Elvisa Carvel Lee Ausborn, piosenkarz country, za którym mały Elvis chodził rzekomo jak pies, tak przepadał za jego śpiewem. Mało tego, zaprosił też kilka razy małego Elvisa do udziału w swoim własnym programie.
Elvis Presley - portrety z dzieciństwa
Wychowawczynią Elvisa w piątej klasie była Oleta Grimes. Mieszkała wtedy na ulicy Old Saltillo, niecałe 100 metrów od Presleyów. W szkole w Tupelo prowadziła też świetlicę. Zaprzyjaźniła się z Gladys, gdy okazało się, że są ze sobą daleko spokrewnione. Elvisa śpiew znała z codziennych zajęć w świetlicy, gdzie co rano dzieci modliły się i śpiewały. Kiedyś poprosiła dyrektora szkoły J.D. Cole, aby posłuchał jak śpiewa. Był pod tak dużym wrażeniem, że postanowił wystawić Elvisa w dorocznym konkursie talentów podczas festynu Mississippi-Alabam Fair & Dairy Show, jako reprezentanta East Tupelo*. Sam festyn odbywał się niecały kilometr dalej, w Tupelo Fairgrounds* i był już lokalną tradycją razem ze swoimi konkursami - pierwszy festyn odbył się już w 1904 roku.
* - coś w rodzaju dzielnic
Dziesięcioletni wówczas Elvis, stojąc na krześle (tak, by mógł dosięgnąć mikrofonu), zaśpiewał bez akompaniamentu starą balladę country "Old Shep", dawny przebój Reda Foleya. Byli tam jacyś chłopcy grający na gitarach, ale jak mówiła nauczycielka, żaden z nich nie chciał akompaniować swojemu konkurentowi.
Elvis został doceniony przez jury konkursu i zajął w nim drugie miejsce. W nagrodę dostał 5 $ (za pierwsze było 10 $) oraz wstęp wolny na wszystkie atrakcje wesołego miasteczka tego dnia, z których nie omieszkał skorzystać (za co notabene matka później przetrzepała mu skórę, uznając że narażał własne życie oraz zdrowie). Konkurs był transmitowany przez lokalną stację radiową WELO. Elvis pierwszy od prawej na zdjęciach (poniżej) z ogłoszenia wyników konkursu. Z kolei Bill Burk, tropiciel błędów w biografiach Elvisa, którego darzę szczególną estymą za jego wkład i pracę w dochodzeniu do prawdy, ustalanie faktów i prostowanie wszelkich nieścisłości, bzdur, błędów i kłamstw, dziennikarz, kolega i biograf Elvisa, wydawca kwartalnika "Elvis World", uważa, że Elvis wtedy nie zdobył żadnej nagrody. Tak przynajmniej ustalił rozmawiając z kilkoma uczestnikami tego konkursu. Wydają się to potwierdzać zdjęcia z rozdania nagród, gdzie trójka dzieci trzyma jakieś statuetki, lecz Elvis nie. Z drugiej strony to zeznania dzieci, konkurentów Elvisa w konkursie. Natomiast coś zupełnie innego pamiętają dorośli świadkowie konkursu. Niezależnie jaka jest prawda, Elvis dostał pięć dolarów i darmowe korzystanie z lunaparku. Być może nagradzano do piątego miejsca lub były jakieś dodatkowe wyróżnienia (z całą pewnością nagrody nie były przewidziane dla wszystkich uczestników).
Oleta była zachwycona występem małego Elvisa. Opowiedziała o nim mężowi, który akurat tym razem nie mógł być na festynie (choć zawsze chodził, a jego ulubionym punktem był właśnie konkurs młodych talentów). Bardzo chciał posłuchać jak śpiewa mały Elvis, który zajął w konkursie aż drugie miejsce, więc Oleta zaprosiła go do swojego domu i poprosiła aby zaśpiewał tę samą piosenkę "Old shep", którą śpiewał na festynie. Mężowi bardzo się spodobało jego wykonanie i dał mu w nagrodę 5 centów na oranżadę.
Część źródeł podaje, że Elvis zajął piąte miejsce, które również było nagradzane. Natomiast strona elvispresleybirthplace.com pisze:
"3 października 1945 roku Elvis dokonał swojej pierwszej publicznej audycji radiowej. W wieku dziesięciu lat Elvis stał na krześle i śpiewał „Old Shep” w konkursie talentów dla młodzieży na targach Mississippi-Alabama Fair i Dairy Show na targach Tupelo. Radio WELO transmitowało ten program talentów, a Elvis wygrał drugą nagrodę w wysokości 5 USD na bilety na przejażdżkę. Jego występ jest jednym z pierwszych publicznych występów muzycznych dla Elvisa jako dziecka".
Teoretycznie to źródło powinno podawać najwiarygodniejsze informacje ponieważ rozpoczęło swą działalność jeszcze za życia Elvisa. Zatem miało dostęp do różnych dokumentów, archiwów i artefaktów, a także całej masy ludzi współżyjących obok rodziny Presley w Tupelo w tamtych czasach, w tym tych pamiętających tenże występ Elvisa. Z drugiej strony Bill Burk, to charyzmatyczna postać w ustalaniu faktów z życia Elvisa. Trudno też nie wierzyć pani Olecie. W tej sytuacji nie jestem w stanie ocenić gdzie leży prawda.
Ogłoszenie wyników konkursu i rozdanie nagród
Mississippi-Alabam Fairground - tak wyglądało to miejsce wtedy, gdy Elvis wystąpił tam jako chłopiec. To zdjęcie wykonano akurat nieco później, dokładnie 3 października 1954 roku
Gdy Elvis w wieku 11 lat dostał swoją pierwszą gitarę (patrz post "Dom w Tupelo i ..." lub "Rower czy strzelba?") prawie się z nią nie rozstawał. Początkowo miał zamiar poprosić proboszcza o kilka lekcji, jednak de facto skończyło się tylko na pokazaniu mu kilku chwytów gitarowych przez wujków: Vestera Presleya i Johnny'ego Smitha. Reszta to jego charyzmatyczna praca oparta na grze ze słuchu. Był samoukiem. Doszedł jednak do takiej perfekcji, że zadziwiał ludzi swoją grą. Kilka lat później, podczas jednego z jego pierwszych występów (w 1954 roku) Johnny Cash, kolega Elvisa z Sun Record, powiedział o jego grze:
„Presley nie mówił dużo. Ale nie musiał. Dzięki swojej charyzmie potrafił skupić na sobie uwagę wszystkich. Tamtego wieczoru obserwowałem przede wszystkim jego grę na gitarze. Elvis był niesamowitym gitarzystą rytmicznym. Zaczynał ‘That’s All Right (Mama)’ jedynie od wokalu i gitary akustycznej, a robił to tak dobrze, że żadne inne instrumenty nie były potrzebne”.
Można się o tym przekonać słuchając choćby jam session z programu "Comeback Special '68" lub materiałów z prób z lat 70.
W latach pięćdziesiątych na biednym południu wielu chłopców i mężczyzn "pobrzdękiwało" na gitarze. Telewizji nie było, a radio mieli nieliczni. Jednak to przy Elvisie skupiało się zawsze największe grono słuchaczy i chętnych do śpiewania. Kuzyn Elvisa Herschell Presley tak to wspomina:
"Jeździliśmy do Tupelo szkolnym autobusem. Odwiedzaliśmy Elvisa, chodziliśmy na występy, tłukliśmy się i co tylko. Elvis wszędzie nosił tę starą gitarę. Uwielbiał ją. Przez większość czasu miała nie więcej jak trzy struny, ale on robił z nią cuda!".
W 1948 rodzina Presleyów przeprowadziła się do Memphis w poszukiwaniu lepszego życia. Niestety, początkowo ich sytuacja na nowym miejscu była jeszcze gorsza niż w Tupelo. Elvis kontynuował tu naukę od ósmej klasy (pierwsze siedem klas zrobił w Tupelo, a od ósmej do dwunastej w Memphis) w Humes High School. To była klasa muzyczna.
W ósmej klasie Presley otrzymał tylko C w muzyce, w pięciostopniowej skali. Kiedy jego nauczyciel muzyki poinformował go, że nie ma zdolności do śpiewania, następnego dnia przyniósł swoją gitarę i zaśpiewał niedawny przebój „Keep Them Cold Icy Fingers Off Me”, starając się udowodnić, że jest inaczej. Kolega z klasy przypomniał sobie później, że nauczyciel „zgodził się, że Elvis miał rację, kiedy powiedział, że nie docenia jego śpiewu”. Zazwyczaj był zbyt nieśmiały, by występować otwarci
O pierwszym roku Presleyów w Memphis zachowało się niewiele informacji, zwłaszcza jeśli chodzi o Elvisa. Tressie Miller, która podobnie jak Presleyowie przeprowadziła się do Memphis i zamieszkała w tej samej kamienicy, przy alei Poplar 572, wspomina tylko, że przed domem na przestronnym podwórku "Elvis zabawiał znajomych grając na gitarze i śpiewając piosenki".
W 1950 roku zaczął regularnie ćwiczyć grę na gitarze pod okiem Jesse Lee Densona (sąsiada), który był dwa i pół roku starszy. Oni i trzej inni chłopcy - Paul Burlison i dwaj przyszli pionierzy rockabilly, bracia Dorsey i Johnny Burnette - utworzyli luźny muzyczny kolektyw, który często grał w Lauderdale Courts.
Elvis przez całe dzieciństwo i okres młodzieżowy był nad wyraz cichy, nieśmiały, poważny i grzeczny. Podkreślają to wszyscy, którzy kiedykolwiek mieli do czynienia z rodziną Presleyów. Był też bardzo wrażliwy, uczuciowy i kochający rodziców, a w szczególności matkę, co okazywał tak wyraźnie, że zapadało to ludziom w pamięć. Był też dzieckiem bardzo posłusznym i zdyscyplinowanym, co nie znaczy, że był mazgajem. O, nie.
Pomimo nadopiekuńczego wychowania rodziców, był twardy. Potrafił zawalczyć w słusznej spawie, lecz prawie nigdy o siebie. Zwykle stawał w obronie honoru innych. Był bardzo szybki i sprawny fizycznie. Buzzy (Evan Forbess), jeden z najbliższych przyjaciół Elvisa z czasów szkolnych w Memphis pamięta różne bójki z udziałem przyjaciela. Do jednej z nich doszło, gdy chodzili do X klasy. Tuż po meczu futbolowym jakiś osiłek z drużyny przeciwnej (z innej szkoły) siedział w szkolnym autobusie i rzucał obraźliwe epitety pod adresem trenera ze szkoły Humes High. I jak mówi Buzzy:
"Elvis od razu przeszedł do rzeczy. Zrobił wymach swoim kościstym ramieniem [red. Elvis w tamtym okresie był drobny i chudy, jeszcze nie osiągnął swojego docelowego wzrostu], sięgnął przez otwarte okno autobusu, walnął tamtego chłopaka prosto w nos i zakończył temat".
20 września tego samego roku, Presleyowie przeprowadzają się na ulicę Winchester 185 do jednego z 433 mieszkań osiedla Lauderdale Courts, stanowiącego własność miasta. Były to mieszkania objęte specjalnym programem w ramach pomocy mieszkaniowej dla ubogich rodzin rokujących nadzieję na przyszłość (porządnych, bez patologii).
Widok Laurderdale Courts z lat pięćdziesiątych, z lotu ptaka i współczesny
Niecały kilometr na południe od osiedla Lauderdale Courts znajdowała się słynna ulica Beale Street, legendarna kolebka bluesa i muzyki Czarnych. To właśnie tam młody Elvis wchłaniał murzyńskie rytmy, muzykę, taniec oraz śpiew. I chyba również zamiłowanie do jaskrawych, barwnych, świecących, błyszczących strojów, tak awangardowych wtedy dla białej części społeczeństwa. Nabywał je w sklepie u braci Lanskych, gdzie zaopatrywała się przede wszystkim ludność czarnoskóra i różni artyści. Znawcy przypuszczają, że to właśnie sposób ubierania się czarnej ludności z Beale Street miał wpływ na jego wczesny i późny image wizualny. Podsumował to bardzo fajnie Bono, lider grupy U2, wielki fan Elvisa:
"Ten genialny, pochodzący z miasteczka Tupelo w stanie Missisipi chłopak pojawił się w Memphis zupełnie niespodziewanie. Na pierwszy rzut oka żółtodziób w garniturze, który uganiał się za spódniczkami i nosił ciemne okulary. Elvis Presley był białym kierowcą ciężarówki, który nosił się jak dandys, czym wiele ryzykował, a do tego śpiewał jak Czarny i ubierał się niczym gej. Pamiętajmy, że to nie był Nowy Jork ani nawet Nowy Orlean. To było Memphis lat 50".
Sklep braci Lanskych z lat pięćdziesiątych i Elvis na zakupach w latach sześćdziesiątych
Ulica Beale w Memphis z wczesnych lat sześćdziesiątych i pięćdziesiątych, czyli dokładnie taka po jakiej przechadzał się Elvis Presley
Ulica Beale współcześnie - rychło rano i nocą
Oprócz wspaniałego słuchu, sprawności fizycznej miał niesamowite poczucie rytmu, bardziej czarne niż niejeden Czarny. O tym niejednokrotnie możemy się przekonać oglądając jego zachowanie na scenie pod koniec lat pięćdziesiątych, chociaż mało jest tego typu materiału. Przede wszystkim z uwagi na ówczesną estetykę moralną i cenzurę, która zabraniała Elvisowi takich wygibasów na scenie (nawet sądownie), a kamerzyści mieli przykaz by nagrywać go od pasa w górę.
W wieku lat nastu Elvis ciągle pozostawał skromnym, grzecznym i nieśmiałym chłopcem. Z drugiej strony był odważny, szczery, ekscentryczny, co w tamtych czasach i środowisku wymagało grubej skóry i sporej odporności. Były w nim jakby dwie sprzeczne, zupełnie różne osobowości. To samo dotyczyło jego śpiewu i gry na instrumentach. Nie miał oporów śpiewać i grać dla przyjaciół, czy na podwórku dla sąsiadów, znajomych i rodziny, ale ilekroć nadarzyła się okazja by wystąpić przed inną publicznością, wycofywał się. Evan Forbess (kolega) tak opisuje jedną z takich sytuacji:
"Mieliśmy razem zajęcia z biologii [red. Evan był w klasie o rok niższej, dlatego podkreśla, że ten przedmiot mieli razem, połączony dla dwóch roczników]. Nadszedł czas Bożego Narodzenia. Elvis był w dziesiątej klasie i chcieliśmy żeby zaśpiewał na świątecznej imprezie. Przeraził się na śmierć! Celowo nie przyniósł gitary [red. choć zwykle przychodził z nią prawie codziennie do szkoły], by powiedzieć, że nie może śpiewać".
Nie tylko Evan pamięta takie przypadki. Mona Raburn Finley (koleżanka z klasy) również.
"Kiedy Presley przychodził na lekcję z gitarą, musieliśmy go prosić przez godzinę żeby coś zaśpiewał. A kiedy w końcu zaczynał, dzwonił już dzwonek na koniec lekcji".
Nie przeszkadzało mu, kiedy wokół gromadzili się jacyś gapie i słuchacze, gdy już śpiewał, ale odwrotna kolejność go peszyła, stresowała, wręcz paraliżowała.
Czasami w piątkowe i sobotnie wieczory Presleyowie szli do kina, zostawiając Elvisowi mieszkanie na imprezę. Jak to mówią "starych ni ma, chata wolna, oj będzie bal". :) Oczywiście nastolatek skrzętnie wykorzystywał takie okazje. Z tym, że imprezy u niego w domu różniły się od tych u jego kolegów. I nie dlatego, że on tak chciał, tak chcieli jego goście. Jak wyjaśnia Buzzy:
"To nie były głośne imprezy, nic z tych rzeczy. Zamiast płyt [red. jak to było na innych domówkach] słuchaliśmy Elvisa. Grał i śpiewał, ale niezbyt głośno [red. Elvis lubił dać upust rozsadzającej go energii, szarpnąć strunami i zaintonować mocnym głosem, lecz hamował się z uwagi na sąsiadów, jak to Elvis, zawsze grzeczny, nie wadzący nikomu]".
Zresztą tak samo było na imprezach u innych, gdy pojawił się z gitarą. Z tego powodu ponoć nauczył się tańczyć później niż reszta, bo robił stale za szafę grającą, nie licząc oczywiście jego własnego, solowego stylu. Miał niepisaną siłę oddziaływania na innych, prędzej czy później stawał się niejako z automatu liderem każdej grupy. Dlatego dość szybko zaczęto przejmować jego styl tańca, jako aktualnie będący na czasie. Evan wspomina:
"Pamiętam, jak raz zobaczyłem go stojącego przed szafą grająca. Słuchał płyt, udawał, że gra na gitarze i wykonywał te swoje wygibasy. Innym razem poszliśmy gdzieś na imprezę i stało tam pianino. Zaczął się nim bawić i już po chwili grał jakąś melodię. Robił to ze słuchu. Miał do tego dryg".
Jego koledzy z czasów gdy byli nastolatkami wspominają, że Elvis bardzo lubił imprezować, a wśród znajomych nie był wcale taki nieśmiały. Ponoć był duszą towarzystwa i wodzirejem. Nie pozwolił nikomu się nudzić, dbał by każdy czuł się dobrze, nie był osamotniony i świetnie się bawił.
Elvis Presley z przyjaciółmi (paczką chłopaków) - Farley Guy, Elvis Presley, Paul Dougher i Evan "Buzzy" Forbess
Dzięki swojej inteligencji błyskawicznie rozwiązywał problemy. Był zaradny. Buzzy opowiadał historię jak to umówili się na randkę w dwie pary. Panowie wymyślili żeby wynająć ciężarówkę i pojechać gdzieś na przejażdżkę. Zrzucili się po 50 centów (więcej nie mieli), ale to było jeszcze trochę za mało. Elvis wszedł do pobliskiego sklepu z płytami i ogłosił "organizujemy przejażdżkę, a na zewnątrz stoi już ciężarówka". Tym sposobem momentalnie mieli pełny samochód i dość pieniędzy z nawiązką by za niego zapłacić. :)
Gdy nauczycielka historii w Humes High, pani Mildred Scrivener (wychowawczyni Elvisa w dwunastej klasie) powzięła wiedzę o jego umiejętnościach muzycznych, postanowiła go wciągnąć do szkolnej rewii (zespołu w różny sposób uzdolnionych artystycznie dzieci). Jak sama mówi:
"Nie wiedziałam, że potrafi śpiewać, aż do czasu, gdy ktoś w mojej klasie nie powiedział, że Elvis powinien zabrać gitarę na szkolny piknik".
Bardzo ciekawe i znamienne jest też to, co powiedziała po pikniku. Świadczy to bowiem o tym, że już wtedy Elvis posiadał zdolność skupiania uwagi innych swoją grą, śpiewem i artystyczną interpretacją. Ten talent też wyraźnie dawał już o sobie znać. Za dwa lata tę siłę oddziaływania na ludzi, przyciągania ich, nazwaną później magnetyzmem, zaczną zauważać i inni (muzycy, menadżerowie, didżeje).
"Przyszedł z gitarą i kiedy wszyscy biegali dookoła, on siedział z boku grając i śpiewając dla kilku osób, które się przy nim zebrały. Powoli zaczęli dochodzić inni uczniowie. Było coś takiego w jego rzewnym śpiewie, co przyciągało ich jak magnes".
Co roku na zakończenie nauki odbywał się bardzo ważny (prestiżowy z racji swoich szczytnych celów) występ szkolnej rewii. Dochód ze sprzedaży biletów zasilał specjalny fundusz, z którego dyskretnie finansowano najbiedniejsze dzieci. Jeśli jakieś dziecko nie mogło sobie pozwolić na zakup biletu na szkolne tańce, lunchu, czy ubrania, szło na poufną rozmowę do dyrektora szkoły, a ten wypłacał mu z tego funduszu małe kwoty na konkretny zakup. Odbywało się to poza rodzicami, komisjami itp., wszystko w cztery oczy, dziecko kontra dyrektor. Chodziło o to, by nawet dzieci z rodzin żyjących w skrajnej nędzy (lub patologicznych) nie czuły się gorsze i wyalienowane na terenie szkoły i podczas imprez przez nią organizowanych. W związku z tym nikt nie odważyłby się nie przyjść na tak ważne wydarzenie. To była sprawa honoru.
Głównym punktem występów był konkurs rewiowy, na którym prezentowali się wszyscy uczestnicy po kolei. Każdy z nich miał prawo do wykonania jednego bisu, jeżeli tego domagała się publiczność (gdy bardzo się spodobał). Tego roku miało wystąpić ponad 20 uczestników (zwykle liczba ta ograniczała się do kilkunastu osób). Zmieniono więc zasady. Ustalono, że tylko jeden z uczestników wybrany przez publiczność dostąpi zaszczytu bisowania, a nie każdy tuż po swojej prezentacji, jak to było wcześniej, lecz dopiero na sam koniec (po występie wszystkich).
Tym jednym jedynym, którego wybrała publiczność spośród wszystkich występujących śpiewaków, recytatorów, tancerzy, muzyków, gimnastyków itp., był ... Elvis Presley.
Humes High School - program występu szkolnego bandu (rewii artystycznych talentów) na koniec roku szkolnego 1952-1953
Humes Midle School Auditorium, zdjęcia współczesne. To tu Elvis wystąpił 9 kwietnia 1953 roku na pokazie szkolnej rewii
Elvis w ogóle nie brał pod uwagę, że to on może zostać wyróżniony. Stał cichy, wycofany, schowany za kurtyną, na skraju sceny, obok tłumu pozostałych podekscytowanych uczestników, z których każdy miał nadzieję, że to właśnie do niego uśmiechnie się szczęście. Nauczycielka musiała go dosłownie wypchnąć na scenę, szepcząc mu do ucha "To ty, Elvis. Idź i zaśpiewaj jeszcze jedną piosenkę.", gdy widownia domagała się jego bisu. Jak komentuje pani Mildred Scrivener:
"Nigdy nie zapomnę wyrazu jego twarzy, kiedy zszedł ze sceny po bisowaniu. »Naprawdę im się podobało pani Scrivener. Naprawdę im się podobało«" - powtarzał szczerze zaskoczony.
Elvis po prostu nie mógł uwierzyć, że aż tak się wszystkim spodobał. Jednak jego kolega Buzzy nie miał co do tego żadnych wątpliwości obserwując publikę.
"Najpierw zaśpiewał miłosną piosenkę i nauczyciele zaczęli płakać [red. to była piosenka "Till I Waltz Again With You"]. Naprawdę. Po prostu zaczęli chlipać. Potem zaśpiewał jeszcze kilka piosenek i bodaj trzecią zadedykował mnie".
Buzzy pożyczył Elvisowi na ten występ swoją czerwoną koszulę, którą dostał w prezencie od jednej z sióstr, ponieważ bardzo spodobała się Elvisowi. Niestety, ten wsiadając do auta zahaczył o drzwi i nieznacznie ją rozdarł. Elvis w ten sposób chciał podziękować przyjacielowi za pożyczenie koszuli a jednocześnie przeprosić za jej uszkodzenie. Zawsze się umiał znaleźć, nawet jako gołowąs. :)
Jeśli chodzi o piosenki, które na tym pokazie wykonał, jest w źródłach trochę bałaganu. Przypuszczalnie śpiewał jeszcze "Keep Them Cold Icy Fingers Off Of Me" i "Old Shep".
Elvis nigdy nie nagrał tej piosenki na płycie. Tutaj zapis jej domowego wykonania z lat siedemdziesiątych
Tutaj fragment wywiadu z Elvisem z 1972 roku, w którym zostaje zapytany o swoje dwa konkursy w 1945 i 1953 roku
Po ukończeniu L. C. Humes High School pojechał autostopem do Meridian w Missisipi na pierwszy festiwal Jimmiego Rodgersa (nazywanego "ojcem country"). Zajął tam drugie miejsce i otrzymał nową gitarę. Niestety, większość biografii pomija to osiągnięcie. Nie wiadomo też co stało się z tą gitarą, bo nie ma jej w "Wykazie gitar Elvisa" na Wikipedii, w każdym razie żadna z nich nie jest odpowiednio opisana aby móc ją zidentyfikować. Być może sprzedał?
W czasie swojego pobytu w armii na terenie Niemiec Elvis był w tej komfortowej sytuacji, że czas poza planowymi zajęciami pozwolono mu spędzać poza jednostką. Nie był to jednak żaden ukłon wojska w stronę sławnego rekruta. Wynikało to po prostu z przepisu, który mówił, że jeśli w okolicy jednostki mieszkają osoby zależne od żołnierza finansowo, to może on przebywać i nocować poza jednostką w czasie wolnym od zajęć.
Za Elvisem do Niemiec przyjechał ojciec wraz z matką Minnie Mae, a babcią Elvisa. W ten oto sposób Elvis spełnił warunki przepisu i mógł przebywać więcej poza jednostką.
Amerykańscy żołnierze, częściej niż to bywało w innych armiach, mogli też liczyć na kilkudniowe przepustki. Elvis również z nich korzystał. Wtedy wyjeżdżał z ekipą do różnych niemieckich miast (najczęściej do Wiesbaden i Monachium) lub do ... Paryża, gdzie miał kilka swoich ulubionych lokali: La Bantu, Carousel, Folies Bergere, Lido, Café de Paris. Czasem bywał też w sławnym Moulin Rouge*.
* Moulin Rouge (Czerwony Młyn) – music-hall i kabaret został otwarty 6 października 1889 przez Josepha Ollera, właściciela paryskiej Olympii (sala koncertowa w Paryżu). Położony w dzielnicy czerwonych latarni niedaleko Montmartre w Paryżu, jest znany z wielkiej, czerwonej imitacji młyna na dachu (zdjęcie z 1914 roku: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/08/Paris_1914_Moulin_Rouge.jpg).
Od czasu powstania prezentuje przedstawienia taneczne, w których na scenie występują tancerze i tancerki w kolorowych, wymyślnych strojach. Tancerki często prezentują się topless, ozdobione biżuterią i barwnymi piórami. Moulin Rouge stało się słynne właśnie z powodu rewiowych występów skąpo ubranych kobiet i słynnego kankana - tańca wykonywanego przez nie na scenie. Do dziś jest znany i popularny jako klub nocny, a wygląd i nazwa tego kabaretu jest często kopiowana przez inne kluby na świecie. Adres: 82 Boulevard de Clichy, 75018 Paryż
Natomiast poniższe zdjęcia są z klubu nocnego Moulin Rouge*, ale w niemieckim Monachium, chociaż w wielu miejscach są opisywane jako Paryż 1959 roku. Wskazują na to choćby niemieckie napisy (patrz dwa ostatnie zdjęcia).
* Bardzo popularny w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych nocny lokal w Monachium w Niemczech, wzorowany na paryskim Moulin Rouge, od którego przejął nazwę. Tutaj Elvis bywał regularnym gościem w czasie przepustek wojskowych. Ten nocny klub mieścił się przy Herzogspitalstraße 6 w Monachium (München; Munich), Bavaria.
Elvis w niemieckim Moulin Rouge, w Monachium, w 1959 roku. Tutaj z aktorką Verą Tschechową, z którą się umawiał
Elvis w niemieckim Moulin Rouge, w Monachium. Tutaj z tancerką i striptizerką Marianne, z którą romansował ilekroć tam bywał
Elvis w niemieckim Moulin Rouge, w Monachium. Tutaj z tancerką i striptizerką Angeliką, w której się zadłużył i z którą romansował ilekroć tam bywał
Elvis w niemieckim Moulin Rouge, w Monachium. Na pierwszych kilku zdjęciach z bliźniaczkami - siostrami Orlowski. Potem z innymi dziewczynami tam tańczącymi. A na zdjęciu trzecim od dołu jest z nim też Red West
To właśnie w Lido wpadły mu kiedyś w oko piękne tancerki, które umilały mu czas. :) Pewnego dnia po występach zabrał cały zespół dziewcząt ze sobą do hotelu. Towarzystwo tak zapamiętale się bawiło, że następnego dnia po południu właściciel klubu Lido zaniepokojony nieobecnością tancerek na krótko przed kolejnym pokazem, zadzwonił do hotelu, by przypomnieć dziewczętom, że tego dnia mają kolejny zakontraktowany występ i już dawno powinny być w lokalu. :)
Kiedy Elvis dotarł do Paryża, zarezerwował pokój w hotelu Prince de Galles, położonym przy Avenue George V. Tam, według kelnera z obsługi pokoju, widziano „młode damy wchodzące i wychodzące z apartamentu Monsieur Presleya, wchodzące i wychodzące, niczym drzwi obrotowe”.
Do jego najbardziej rozpasanych seksualnie okresów przypuszczalnie należał właśnie ten spędzony w jednostce wojskowej w Niemczech oraz krótki czas przed wyjazdem, tuż po otrzymaniu przydziału, jeszcze w Ameryce. Wskazuje na to kilka źródeł, a zwłaszcza wypowiedź samego Presleya, który kiedyś zwierzył się Larremu Gallerowi (swojemu styliście włosów i przyjacielowi), podczas rozmowy o swoich relacjach z Ann Margaret i Priscillą. Miał wtedy powiedzieć:
"Człowieku, od czasu gdy dowiedziałem się, że jadę do wojska, zachowywałem się jak dziki wieprz. Larry, uprawiałem seks z każdą dziewczyną, którą mogłem znaleźć. Posunąłem się tak daleko ponieważ mogłem, do czasu gdy byłem aż tak wyczerpany, że wylądowałem w szpitalu. Zgaduję, że potrzebowałem tego doświadczenia. To uświadomiło mi, że seks bez miłości albo przynajmniej sympatii jest nic nie wart."
Myślę, że to był jedyny taki czas w jego życiu, wbrew temu co się mu przypisuje. Później, nawet w okresie hollywoodzkim, był już nieco bardziej powściągliwy w sprawach seksualnych, co nie oznacza, że stał się monogamiczny. Nie, Elvis miał duży temperament i zawsze miał kilka kobiet jednocześnie, w tym samy czasie, jednak bardziej starannie dobierał sobie partnerki.
Tutaj zdjęcia z paryskiego Moulin Rouge, z czerwca 1959 roku. Tam gdzie Nancy Holloway jest w brokatowej sukience, to 14 czerwca 1959 roku, a tam gdzie w białej, to 18 czerwca 1959 roku
Aczkolwiek z datowaniem tych zdjęć jest pewien problem, najczęściej wszyscy wszystkie podpisują jako 17 czerwca 1959 roku.
Tutaj także zdjęcie z paryskiego Moulin Rouge, z czerwca 1959 roku, lecz co to za skład osobowy nie opisano. To prawdopodobnie jeszcze inny dzień
Niejasne okoliczności przedwczesnej śmierci Elvisa Presleya doprowadziły ludzi przekonanych o jej mistyfikacji do wyszukiwania najróżniejszych faktów i dowodów potwierdzających jej sfingowanie. A jeśli takowych nie ma, to trzeba je szybko spreparować lub wymyślić jakąś infantylną teorię do faktów powszechnie znanych. Tak wzięto na celownik drugie imię Elvisa - A(a)ron.
Niektórzy zacięcie twierdzą, że imię to zapisane na nagrobku jako "Aaron" (przez dwa "a"), to błąd zamierzony, a Elvis w ten sposób postanowił dać znać fanom, że to nie on leży w tym grobie. :)
Oczywiście to jeden wielki absurd. Kwestia drugiego imienia jest po wielokroć wyjaśniona, więc nawet jeśli ktoś mniej zorientowany w sprawach dotyczących Elvisa spotkał się z tą teorią spiskową, to z łatwością mógł ją zweryfikować w biografiach i wywiadach.
W pierwszej połowie życia Elvis faktycznie częściej używał formy "Aron" (jedno "a"). Choć poprawniej byłoby powiedzieć, że nie on, tylko osoby przygotowujące dokumenty. Z niechlujstwa lub dlatego, że właśnie tak miał wpisane w metryce urodzenia.
Gladys od początku podawała "Aaron" jako drugie imię Elvisa. Później wielokrotnie wszystkich w koło informowała:
"Nadaliśmy im pasujące do siebie imiona Jesse Garon Presley i Elvis Aaron Presley."
Potwierdza to między innymi Faye Harris (najbliższa przyjaciółka Gladys z tego okresu, która mówiła: "Nie ma takiej rzeczy, o której wiedziałabym ja, a nie wiedziałaby Gladys i odwrotnie"), jak i wiele innych osób. Doktor Hunt, odbierający poród w swojej księdze porodowej zarejestrował "Elvis Aaron Presley" i "Jesse Garon Presley". Błąd popełnił urząd stanu Mississippi, który przygotował akt
urodzenia. To właśnie on nie wiedzieć czemu napisał imię przez jedno "a".
Niemniej w tamtym czasie w USA funkcjonowały dwie formy zapisu imion, jakimi obdarzono braci: Aron lub Aaron oraz Jessie lub Jesse. Gladys chciała aby imiona dzieci były jak najbardziej do siebie podobne, by w ten sposób podkreślić ich bliźniaczy związek. W tym celu zmieniła nawet imię Jessego. Starszy z bliźniaków otrzymał swoje pierwsze imię po swoim dziadku (ojcu Vernona), a młodszy drugie imię swojego ojca. Mimo to, żeby ilość liter zgadzała się u bliźniaków, Gladys przyjęła dla starszego syna zapis "Jesse", choć ojciec Vernona pisał się "Jessie".
ELVIS AARON PRESLEY
JESSE GARON PRESLEY
Elvis swoje drugie imię otrzymał na cześć najbliższego przyjaciela swojego ojca, Aarona Kennedy'ego, a także biblijnego Aarona. Zatem mamy kilka dowodów na potwierdzenie zamierzonej pisowni imienia Aaron Presleya przez dwa "a". Są to:
zapis w książce porodowej Dr Hunt'a,
słowa Gladys o maksymalnym upodobnieniu imion bliźniaków (czyli ilości liter i zbliżone brzmienie drugiego imienia, co powtarzała wszystkim wokół przez całe życie),
biblijna forma imienia, to "Aaron" przez dwa "a" (podkreślali bardzo wierzący Presleyowie),
imię nadane na cześć Aarona Kennedy'ego (przyjaciela Vernona), przez dwa "a",
podawanie wszędzie personaliów Elvisa z drugim imieniem pisanym przez dwa "a" (np. tak został zapisany w Humes High School w Memphis),
rozmowa siedemnastoletniego Elvisa z ojcem na ten temat, którą Vernon przytaczał w kilku wywiadach,
wystąpienie Elvisa w 1953 roku do urzędu w celu dokonania korekty drugiego imienia w akcie urodzenia - zastąpienia imienia "Aron" imieniem "Aaron"
informacja w lokalnej gazecie Tupelo News, o narodzinach bliźniaków Presley.
W związku z tym wszelkie spekulacje, o których pisałam na wstępie, są nie tylko nieuzasadnione, lecz wręcz idiotyczne i pozbawione sensu.
Physicians Record of Birth Dr Roberta Hunt'a, odbierającego poród bliźniaków Presley. Pod pozycją 919 odnotował narodziny Jessego Garona, a pod pozycją 920 Elvisa Aarona.Poniżej, pierwszy akt urodzenia Elvisa Presleya, z błędną formą zapisu (przez jedno "a") jego drugiego imienia - Aaron
Grafika przedstawiająca informacje o narodzinach bliźniaków Presley w Tupelo News (gazecie lokalnej), tu też widzimy drugie imię Elvisa przez dwa "a"
Jak wiemy Elvis był bardzo wierzącym człowiekiem, który dzień w dzień studiował Biblię i inną literaturę chrześcijańską. Dziwił się dlaczego jego imię pisane jest przez jedno "a", gdy tymczasem biblijny Aaron przez dwa "a", skoro otrzymał je właśnie po Aaronie z Biblii oraz po swoim wujku Aaronie, również pisanym przez dwa "a".
O pomyłce w dokumentach mówiła Gladys (matka Elvisa), zrzucając winę za to całe niedopatrzenie na Vernona, gdyż to on załatwiał akt urodzenia. Przypuszczalnie Vernon odbierając dokument nie zwrócił uwagi na zapis drugiego imienia swojego syna. Gladys od początku twierdziła, że w metryce jest błąd, co poświadczają osoby z jej najbliższego otoczenia, tak z czasów kiedy narodził się Elvis, jak i późniejszych. W szczególności te, z którymi o tym rozmawiała.
Vernon (ojciec Elvisa) nie raz i nie dwa opowiadał w wywiadach o swojej rozmowie z synem na ten temat, po której to Elvis postanowił oficjalnie poprawić swoją metrykę.
Stało się to w 1953 roku. Od tego czasu, już do końca swoich dni będzie używał podwójnego "a" w drugim imieniu. On! Urzędnicy niekoniecznie, jak czas pokaże. :)
Niezależnie od tego wszystkiego Presleyowie i tak zawsze stosowali pisownię "Aaron" drugiego imienia Elvisa. Tak na przykład Elvis figuruje od 6 listopada 1948 roku w Humes Junior High School, gdzie kończył ósmą klasę po przeprowadzce rodziny z Tupelo do Memphis, czyli na pięć lat przed oficjalną zmianą metryki oraz w kilku innych dokumentach.
Drugi akt urodzenia Elvisa Presleya, z poprawną formą zapisu jego drugiego imienia - Aaron
Dokument ten nie jest oryginałem (ten posiada Graceland) tylko repliką - w lewym górnym rogu widoczna jest okrągła pieczęć "Replica from Graceland Archive". Data 19 marca 1999 roku u dołu, nie jest datą wydania dokumentu, tylko również pieczątką przystawioną przez archiwum Graceland - tego dnia utworzono tę replikę.
Zwolennicy teorii spiskowych zupełnie pomijają datę 28 grudnia 1953 roku, widniejącą po prawej na szczycie dokumentu (bo ta nie koresponduje z ich chorą linią dowodzenia), a skupiają się na tej u dołu. Ma to być według nich dowód, że Elvis żyje i właśnie 19 marca 1999 roku odebrał swoją metrykę, o którą wystąpił, bo była mu do czegoś potrzebna. :) Do czego nie bardzo wiem, skoro żył rzekomo w konspiracji i nie mógł posługiwać się prawdziwymi personaliami. Zatem totalny brak logiki, co mnie akurat nie dziwi, bo czegóż można wymagać od ludzi takiego pokroju, dla których ważniejsze są ich urojenia niż rzeczywiste fakty? Zwolennicy teorii spiskowych powołują się też na akt ślubu, w którym drugie imię Elvisa jest pisane przez jedno "a". Niestety, amerykańscy urzędnicy byli niechlujni. W każdym razie ci z pierwszej połowy XX wieku. Podobna sytuacja jest zresztą na akcie ślubu Vernona i Gladys, gdzie Vernona przemianowano na "Virnona", a nazwisko panieńskie Gladys Smith wpisano jako "Snith". Co oczywiście nie znaczy, że odtąd Vernon stał się Virnonem, a jego żona Gladys okazała się nagle dzieckiem rodziny Snithów. Więcej takich przykładów w poście "Literówki w dokumentach".
W każdym razie fakt jest taki, że nowa, poprawiona metryka (z drugim imieniem pisanym przez dwa "a") została mu wydana 28 grudnia 1953 roku.
[Hopkins, 16]
* * *
* *
*
Ex Post
Dodatkowa informacja (22 lipca 2021 roku):
Jedna z osób w komentarzu podała link do strony z imionami, na której omówiono imię "Aaron", a poniżej kilka ciekawszych informacji z tego miejsca.
Imię Aaron ma korzenie hebrajskie. Spotykamy je w Biblii, w Starym Testamencie - to imię brata Mojżesza. Arabska wersja tego imienia to Harun i Haroun.
Znaczenie imienia Aaron pochodzi od hebrajskiego "Aharon", co oznacza "oświecony, wywyższony" [red. to nie jest takie oczywiste, patrz czarny tekst po niebieskim].
Numerologia mówi, że Aron jest człowiekiem szczególnie rygorystycznym, męskim i magnetycznym. Lecz nawet kiedy jest gwałtowny, asertywny, niecierpliwy, o silnym i stanowczym charakterze, to jest równie zdolny do życzliwości i czułości.
Jest dość zmienny - większość czasu jest uprzejmy, troskliwy, kurtuazyjny i pomocny, by nagle wybuchnąć gniewem lub okazać złość - zazwyczaj jest to spowodowane postawą obroną w chwili poczucia zagrożenia (honoru, interesów, zdrowia, życia) lub wzburzeniem na błędną krytykę - Aaron nie może przejść obojętnie obok niesprawiedliwości czy niesłusznych osądów. Jest wymagającym perfekcjonistą, rzadko przebacza złamaną obietnicę, nieuczciwość czy złośliwość (bycie nie fair).
Jako dziecko bywa niezwykle wrażliwy, obdarzony wyobraźnią, ogromnie chłonny i podatny wpływom, szczególnie matki. Ważne jest, aby wzmacniać jego pewność siebie i zachęcać do ćwiczeń fizycznych, szczególnie do sztuk walki, gdzie może wykazywać się dużym talentem.
Ech, no wypisz, wymaluj Elvis. :)
Wracając jeszcze do tej strony. Podano tam: "Znaczenie imienia Aaron pochodzi od hebrajskiego "Aharon", co oznacza "oświecony, wywyższony". Sprawdziłam w słowniku, nie ma w nim takich znaczeń tego słowa, wszystkie formy tego imienia są tłumaczone jako "Aaron", nawet jeśli wpiszemy je małą literą. Aczkolwiek polska Wikipedia podaje, iż etymologicznie imię może oznaczać "oświecony, wywyższony" i mieć swoje korzenie w Egipcie.
Nieco inaczej to tłumaczy też anglojęzyczna Wikipedia. według niej "Aharon", to męskie imię "Aaron" z alternatywną pisownią, powszechnie stosowaną w Izraelu, mogące oznaczać człowieka "z gór", "górala". Podaje też, że istnieją także inne warianty zapisu imienia, w tym "Ahron" i "Aron" (takie najbardziej popularne, ale jest też na przykład włoski "Arone" i portugalski "Aarão").
Elvis w wojsku nosił różne uniformy i mundury wojskowe. Jedna z koszul pojawiła się w 2011 roku na aukcji.
Nie wiem czy tylko Elvis dostąpił takiego znakowania swojej odzieży wojskowej, czy dla każdego żołnierza wyrabiano taką pieczątkę. Z całą pewnością na kieszonce zewnętrznych mundurów były naszywki z imionami i nazwiskami dla wszystkich żołnierzy, ale czy pieczątka na odzieży od środka również?
http:
Elvis w piaskowej koszuli oraz pieczątki od wewnątrz. Taką sama koszulę nosił też w jednym z filmów "Żołnierski blues" z 1960 roku