piątek, 3 kwietnia 2026

W hołdzie Elvisowi {25} - impersonator Bill Cherry

Większość z nas fanów, nie przepada za naśladowcami Elvisa. Ja też nie, za ich słuchaniem a jeszcze mniej za oglądaniem. Razi nas ich tandeciarstwo w naśladownictwie, co wielu z nas odbiera jako ujmę dla Elvisa, uwłaczanie jego geniuszowi i szkalowanie dobrego imienia. Ranią nasze uszy w większości bardzo przeciętnymi głosami, fałszując prawie każdą frazę. To porażające, gdy w głowie ma się głos i wygląd oryginału. Niemniej to dla wielu krzywdzące, nie można generalizować. Wśród naśladowców Elvisa zdarzają się ludzie wyjątkowi, z dobrym głosem, gustem, nieprzerysowani karykaturalnie, którzy bardzo poważnie, z szacunkiem dla Elvisa, wielką starannością i dbałością o szczegóły, podchodzą do naśladowania swojego mistrza, próbując zbliżyć się do oryginału. Właśnie takim impersonatorem jest Bill Cherry.

Donna Presley (kuzynka* Elvisa z linii ojca), w jednym ze swoich materiałów na YouTube, wspominała o stosunku Elvisa do jego impersonatorów - czasami był pytany, jak się zapatruje na ludzi, którzy go naśladują. Odpowiadał wówczas:
"Naśladownictwo jest najwyższą formą pochlebstwa i uznania. Nie mam nic przeciw, czuję się zaszczycony".
* Donna Presley jest córką Nash Presley, siostry ojca Elvisa Vernona. Minnie Mae Presley jest ich wspólną babcią - jej i Elvisa.

To była jego szczera odpowiedź, dokładnie tak uważał. Elvis był nietuzinkową postacią z niespotykaną wrażliwością i osobowością, a jego odpowiedź jest tego przykładem. Dziś dla wielu z nas, którzy zetknęli się z impersonatorami różnego polotu, ta osobliwa odpowiedź Elvisa, może być zaskakująca, ale kiedy głębiej się zastanowimy, trudno nie przyznać mu racji i mądrości w ocenie zjawiska. Odkąd poznałam zdanie Elvisa na ten temat, staram się z większą wyrozumiałością podchodzić do jego odtwórców.

Rzadko mi się zdarza odsłuchiwać klip z impersonatorem, ale czasem to robię ze zwykłej ciekawości, dla porównania z oryginałem. Jeden z nich mnie zaintrygował - Bill Cherry.

Bill Cherry ma posturę Elvisa, w ogóle wygląda jak jego klon z drugiej połowy lat 70., chociaż dziś ma 61 lat, więc fizycznie ma 20 lat więcej niż Elvis wtedy. Jednak nie wygląd i nie głos zrobił na mnie takie wrażenie, choć śpiewa naprawdę dobrze i ma barwę zbliżoną do tej Elvisa.

Bill Cherry przechadza się po scenie jak Elvis. Wykonując daną piosenkę, spogląda jak Elvis, unosi brwi lub część górnej wargi, wprawia w ruch te same mięśnie twarzy, identycznie przymyka lub mruży oczy, a nawet porusza gałkami ocznymi, po prostu odwzorowuje mikę twarzy Elvisa w każdym szczególe. Także różne ruchy i gesty, jak przekładanie mikrofonu z ręki do ręki, trzymanie dłoni na pasie lub jego poprawianie, praca ramion, rąk, nóg, gestykulacja dłońmi i ich palcami, kołysanie biodrami, taniec, pozycje ciała, figury i wszystko inne. To właśnie tymi cechami najbardziej mnie zaskoczył. Pomijam już fakt, że wyglądem na scenie niekiedy jest aż tak podobny do Elvisa, że wielu nabiera się na jego klipy i zdjęcia, myśląc, że oglądają samego Elvisa. Jedyna różnica w wyglądzie twarzy, to górne zęby - on ma je idealnie w linii prostej, Elvis jedynki i dwójki miał lekko wysunięte w dół.

Acz nie uważam, by to wszystko było tylko efektem świadomego, planowego wyuczenia. Myślę, że to pewien fenomen, który wykształcił się u niego naturalnie na przełomie kilkudziesięciu lat, kiedy to od wczesnego dzieciństwa namiętnie oglądał i słuchał Elvisa, zafascynowany jego śpiewem i wyglądem. To takie naturalne odruchy, które w pewnym stopniu ma prawie każdy z nas - na przykład patrzymy na twarz człowieka, który mruży oczy i mechanicznie robimy to samo, chociaż nas akurat wcale nie razi w tym momencie słońce. Gdy ktoś ziewa, ziewamy. Palacz, który widzi palącego aktora na ekranie TV, mimochodem także sięga po papierosa. Kiedy ktoś pociera czubek nosa, automatycznie odczuwamy świąd w tym samym miejscu i ręka sama zmierza w tym kierunku, by uczynić to samo.

Bill Cherry ma w zwyczaju odwzorowywać określone wykonanie Elvisa danej piosenki z konkretnego koncertu. Jeżeli nie jest to występ, podczas którego śpiewa kilka piosenek, tylko wychodzi wykonać jeden utwór, to ubiera ten sam kostium i biżuterię, jakie miał na sobie wtedy Elvis. Odwzorowuje też monologi Elvisa, jeśli poprzedzały wykonanie danej piosenki lub następowały tuż po niej. Co ciekawe, czasami jego występy nie polegają na samym śpiewaniu, ale na odtwarzaniu całej próby lub nagrania studyjnego, jest chyba jedynym, który to robi. Poniżej linki do konkretnego przykładu (10 odcinków) - niestety nie umiem ocenić tego odtworzenia. Fragmenty są mi znajome, ale nie mam pewności, czy to ta sama sesja nagraniowa, o której myślę, bo nie do końca zgadza mi się ubiór Billa (dokładnie pas), a on przy odwzorowaniach bardzo dba o takie szczegóły (nawet potrafi skombinować identyczny statyw do nut!).
Link nr 1: https://www.youtube.com/watch?v=cFH-N4uelYk
Link nr 2: https://www.youtube.com/watch?v=h_A3GrujRcc
Link nr 3: https://www.youtube.com/watch?v=rIrlTAYyqAA
Link nr 4: https://www.youtube.com/watch?v=lHvf26x_lbc
Link nr 5: https://www.youtube.com/watch?v=F_MtFpx9rvY
Link nr 6: https://www.youtube.com/watch?v=lZqYEGQlXyk
Link nr 7: https://www.youtube.com/watch?v=ijn0laKkRMw
Link nr 8: https://www.youtube.com/watch?v=qT7ZiePsYCE
Link nr 9: https://www.youtube.com/watch?v=PJ1WovYOpJc
Link nr 10: https://www.youtube.com/watch?v=28kwrMIAul0

UWAGA! Pod widoczne adresy nie są podłączone linki przekierowujące. Trzeba je skopiować i wstawić w okno adresu na nowej stronie.

Posiada repliki wszystkich kostiumów scenicznych, biżuterii i okularów, w jakich Elvis był widziany na scenie oraz w trakcie prób i nagrań studyjnych, a nawet sporą ilość replik jego garderoby prywatnej (nawet dres DEA).

Kiedy występuje na scenie, wzorem Elvisa, robi sobie makijaż oczu - kreskę dolną i górną. A propos makijażu... Bill od dwudziestu lat wygląda na scenie tak samo, zupełnie nie widać po nim upływu czasu! Tak dobrze się trzyma, czy to kwestia makijażu?

Czasami rozdaje chusteczki i pocałunki kobietom, a mężczyznom ściska dłonie. Ma też zawsze jakiegoś swojego Charlie Hodge'a od podawania wody, gitary, chusteczek, czy odbierania prezentów i zdjętej marynarki, ale bez gitary. Zwykle są to różne osoby z ekipy, nie zatrudnia nikogo w tym charakterze.

Natomiast zastanawiam się nad jego poczuciem humoru, którym emanuje, na ile ma je rzeczywiście, a na ile stara się sprostać wizerunkowi Elvisa. Kolejna rzecz, wydaje mi się, że momentami słyszę tam południowy akcent, którego on naturalnie nie ma (zwłaszcza gdy powtarza monologi lub dialogi Elvisa ze sceny lub prób). Mam też podejrzenie, co do jego brzucha, że czasami go sobie sztucznie powiększa, kiedy odwzorowuje wykonania Elvisa z przełomu lat 1976/1977. Trafiłam na klipy mniej więcej z tego samego okresu, na jednych miał bardzo wydatny brzuch, na innych nie miał go wcale - czyżby aż tak się upodabniał do Elvisa? A włosy? Naturalne, czy peruka?

Jeśli chodzi o zaplecze muzyczne, ma odpowiednik TCB Band, w składzie: gitara prowadząca, gitara basowa, perkusja, instrumenty klawiszowe. Kiedy odwzorowuje jakieś konkretne wykonanie piosenki Elvisa z koncertu, w którym zwracał się do Jamesa Burtona o krótką, instrumentalną solówkę, on też prosi o to samo swojego basistę. Natomiast nie ma stałego wsparcia ani żeńskiej, ani męskiej grupy wokalnej. Rolę tą pełnią chórki w różnym składzie (liczące od jednej do trzech osób), a także muzycy z odpowiednika TCB Band (jego zespół nazywa się TCB2 Band), każdy z nich ma mikrofon. Trudno się temu dziwić, nie dźwignąłby finansowo zatrudnienia na stałe jeszcze wokalnych grup wspierających.

W moim odczuciu (i nie tylko, sadząc po wpisach pod klipami) Bill Cherry jest najbardziej naturalnym odtwórcą Elvisa i najbliższym oryginałowi (wokalnie i wizualnie).

I powiem tak, gdybym miała okazję, na koncert akurat tego impersonatora bym poszła.


Bill Cherry - "It’s Now or Never" (2021)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=IbPSlRirpYU

Tutaj mamy odwzorowanie wykonania z koncertu, gdzie najpierw oryginalny fragment "O sole mio" po włosku śpiewał Sherrill Nielsen (tu Cote Deonath), a później włączał się Elvis z "It’s now or never".


Bill Cherry - "Are You Lonesome Tonight" (2020)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=Cu8m2wYzIpM

Jakość dźwięku nie jest najlepsza, ale wybrałam ten klip z uwagi na sposób w jaki Bill wykonuje tą piosenkę. To wykonanie z czerwcowego koncertu w 1977 roku, kiedy Elvis zapomniał słów w części mówionej i wyrecytował w ich miejscu frazę "[jakiś bełkot] please text".


Bill Cherry - "Hurt" (2022)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=agez0DcdR5w

Kolejne wykonanie odwzorowujące to Elvisa ze sceny. Co ciekawe, mimo posiadania dużo mniejszego zakresu skali głosu, z tą piosenką Bill poradził sobie idealnie. Każdy gest, ruch, zgodny z wykonaniem Elvisa podczas konkretnego koncertu (którego dokładnie, nie wiem, ale kojarzę to wykonanie, to był 1976 lub 1977 rok (raczej ten), a Elvis miał na sobie właśnie ten jumpsuit). Cudowne wykonanie, świetnie odwzorowane.


Bill Cherry, “Unchained Melody” (2022)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=cL4BZ1eBkaA

Tu też świetnie sobie poradził z tą piosenką, choć mam wrażenie, że pomógł sobie miejscami zmianą aranżacji. W każdym razie takiego wykonania Elvisa nie kojarzę. Tu mamy też ten charakterystyczny dla Elvisa ruch gałek ocznych. Naprawdę dobre wykonanie, za które dostał wielki aplauz i owacje na stojąco, co notabene w jego przypadku nie jest rzadkością. Nawet jego muzycy byli pełni uznania i gratulowali.


Bill Cherry - "You Gave Me A Mountain" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=kN4DHbth4js

Mimika twarzy, ruchy ciała, niczym Elvis. To na pewno odwzorowanie jakiegoś koncertu z 1977 roku, prawdopodobnie z czerwca, chociaż Elvis śpiewał tą piosenkę na scenie w latach 1972-1977.


Bill Cherry - "He'll Have To Go" (2022)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=aw7Nt970rMs

Tej piosenki Elvis raczej nigdy nie zaśpiewał na scenie. Została nagrana 31 października 1976 roku i wydana na płycie "Moody Blue". Dlatego nie należy się sugerować ani jumpsuitem z 1974 roku, ani solówkami basisty.


Bill Cherry - "Shake A Hand" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=EXw5degP8Ss

Bluesowy kawałek śpiewany przez Elvisa na scenie na pewno w 1975 i 1976 roku. Bill ma na sobie kostium z 1972 roku, ale nie należy się tym sugerować, bo to jedna z kilku piosenek jakie śpiewał podczas tego występu. Okulary jakie ma, to też replika oryginalnych Elvisa.


Bill Cherry - "Welcome To My World" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=CAEshuZDMfk

Wykonanie z "Aloha from Hawaii" i odpowiedni jumpsuit.


Bill Cherry - "Polk Salad Annie" (2025)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=Zzv8q3HRIsUo

Jeśli chodzi o wykonanie, Elvis zawsze podobnie wykonywał tą piosenkę, więc trudno powiedzieć na jakim oparł się tutaj Bill Cherry, zwłaszcza, że Elvis śpiewał ją na scenie od 1969 do 1977 roku, około 500 razy. Kostium jaki wybrał sugeruje 1972 rok, ale on chyba śpiewał wtedy kilka piosenek, więc jumpsuit nie ma tu znaczenia.


Bill Cherry - "Tryin' To Get To You" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=j2u8Ra6KfNk

Tu też idealnie podrabia ruchy i mimikę Elvisa, zwłaszcza w pierwszej minucie klipu. Elvis śpiewał tą piosenkę na scenie od 1955 do 1977 roku, z setlist wiemy, że przynajmniej 147 razy. Czy Bill Cherry tu odwzorowuje jakieś konkretne wykonanie Elvisa, nie potrafię powiedzieć.


Bill Cherry - "Tender Feeling" (2017)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=ZdcCo1zqyIk

Bardzo subtelne wykonie, podobnie jak to Elvisa do filmu "Kissin' Cousins". Tej piosenki Elvis raczej nie zaśpiewał podczas koncertu, w każdym razie żadna z dostępnych setlist jej nie wykazuje, chociaż jak wiemy one są znane tylko do około połowy jego koncertów, więc pewnym być nie można.


Bill Cherry - "Little Darlin'" (2023)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=leSQVgYjM3U

Zsynchronizowane jednoczesne poruszanie ramionami i biodrami, odstawianie ręki na bok, drżenie nóg, cały Elvis. Tutaj Bill ma akurat kostium z 1972 roku, bo to jedna z kilku piosenek jakie wykonał podczas tego koncertu, ale Elvis "Little Darlin'" śpiewał na scenie w latach 1975-1977.
Na internecie jest też jego odwzorowanie wykonania Elvisa z koncertu o godzinie 20:30, 7 maja 1975 roku, w Murfreesboro (TN), gdzie ma na sobie ten sam kostium, co wtedy Elvis, czyli "Dark Blue Totem Pole Suit" - niestety zgubiłam tego linka i teraz nie mogę znaleźć.


Bill Cherry - "Always on My Mind" (2024)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=_RunBZqPQko

Tej piosenki Elvis raczej nigdy nie zaśpiewał na scenie, chociaż można znaleźć klipy, które to sugerują, ale to montaże z innych występów z podłożoną studyjną ścieżką dźwiękowa tej piosenki, jaką Elvis nagrał w 1972 roku.


Bill Cherry - "Solitaire" (2018)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=FLjISIQjIWg

Nieźle zaśpiewana, ale w refrenie, zwłaszcza w słowie "solitaire" zabrakło mi tej potęgi Elvisa i tych jego płynnych, harmonijnych łączeń słów i fraz. Tutaj Bill nie odwzorowuje koncertu, tylko próbę, podczas której Elvis ją ćwiczył w studio. Bill ma na sobie replikę dresu DEA. Nawet statyw na nuty dobrał identyczny, jak ten, jaki Elvis miał wtedy na próbie.


Bill Cherry - "Rub It In" (2016)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=ltVlw7mu7LM

Tej piosenki w wykonaniu Elvisa na scenie nie mogłam sobie przypomnieć. I słusznie, Bill tam mówi:
"Wiem, że El nigdy nie zaśpiewał tej piosenki [przynajmniej na scenie], ale wy wszyscy tak bardzo ją kochacie, więc musiałem to zrobić".
I zrobił w iście elvisowskim stylu.


Bill Cherry - odwzorowanie jednego z koncertów Elvisa z 1972 roku (2016) - w dwóch częściach
Link nr 1: https://www.youtube.com/watch?v=HKKrS5yvEoM
Link nr 2: https://www.youtube.com/watch?v=HC04Dcqk4f4

Nie wiem czy ten koncert Elvisa znany jest w całości, w sensie materiałów filmowych. Rozpoznaję tylko niektóre wykonania. Uważam, że Bill jest tu po prostu świetny.


Bill Cherry śpiewa "Let Me Be There", potem krótki wywiad z nim przeprowadza Tom Brown, po którym Bill śpiewa jeszcze "You Asked Me To" i "Help Me" (z Jeffem Lewisem) (2022)
Link: https://www.youtube.com/watch?v=xfeGrFRZjg8

Krótki, ale fajny wywiad. Bill jest żartownisiem, jak Elvis. Ma liczne nagrody, acz najbardziej dumny jest z pierwszego miejsca w Tupelo, ciągle bardzo to przeżywa. Kiedy dostał się do finałowej piątki był przekonany, że zajął piąte miejsce. Kiedy okazało się, że pierwsze, nie mógł w to uwierzyć - opowiada o tym ze swarą, warto posłuchać. Mówi też, o ile nie żartuje, że po tej wygranej zwolnili go z pracy, gdzie pracował jako spawacz, ale nie wyjaśnia tego (powodów). Pokazuje też prawdziwy pierścień Elvisa, jaki udało mu się zdobyć i opowiada jak.
"Let Me Be There", Elvis śpiewał w latach 1974-1976. Natomiast "You Asked Me To", nagranej w 1973 roku, raczej nigdy nie zaśpiewał na scenie, w każdym razie znane setlisty jej nie wykazują.
Jeśli chodzi o piosenkę gospel "Help me", zaśpiewał ją w duecie z Jeffem Lewisem i całkiem fajnie im to wyszło, nieźle harmonizują. Znamy ją z występów Elvisa na scenie w latach 1974-1977.


BIO - Bill Cherry

Urodził się 30 stycznia 1965 roku, w Collinsville, Illinois, USA, czyli 22 dni po trzydziestych urodzinach Elvisa. Swoją karierę, jako impersonator Elvisa Presleya, rozpoczął w 1989 roku, w wieku 24 lat.

W jego krótkiej biografii jaką znalazłam na jego stronie, napisano:
Link: https://legendsinconcert.com/performer/bill-cherry-elvis-presley/

Dorastając słuchał Króla, Elvis był pierwszą inspiracją Billa. Jako dziecko Bill chętnie oglądał wszystkie filmy Elvisa i słuchał jego płyt. A kiedy nie słuchał Elvisa, ani innych wielkich tamtych czasów – jak Beatlesi czy Johnny Cash – szlifował własne umiejętności wokalne, śpiewając wraz z ojcem.

Oddając hołd królowi od 1989 roku, Bill jest absolutnie jednym z najlepszych artystów hołdu Elvisa w branży. Dla Billa nie wystarczy śpiewać, grać i tańczyć jak Król, jeździ nawet tym samym samochodem co on - Stutz Blackhawk (z których jeden można zobaczyć w Graceland). Jego kariera doprowadziła go do występów z wieloma tymi samymi zespołami, które wspierały Elvisa, takimi jak Jordanaires, Sweet Inspirations, DJ Fontana i członkowie J. D. Sumner oraz kwartet The Stamps.

Otrzymał wiele nagród i wyróżnień. Przed wygraną w Memphis w 2009 roku, Bill zajął pierwsze miejsce na Ultimate Elvis Tribute Artist Preliminaries w Tupelo, Missisipi. Ta wygrana okazała się historyczna, ponieważ po raz pierwszy jakikolwiek Elvis Tribute Artist zdobył tytuł Ultimate zarówno w miejscu urodzenia, jak i w rodzinnym mieście Elvisa Presleya w tym samym roku. Został uhonorowany przez Time Magazine, jako jeden z najlepszych artystów Elvis Tribute, a także zdobył nagrodę The Heart of the King w Las Vegas w Hilton Hotel, gdzie Elvis występował przez kilka lat. Bill nigdy osobiście nie spotkał Króla.

Jestem ciekawa waszego zdania, acz mam świadomość, iż większość z was raczej nie odsłucha klipów, które dołączyłam, nawet tych z pojedynczymi piosenkami (pomijam te dwa z całym koncertem, czy dziesięcioodcinkową serię z odtworzenia sesji nagraniowej), uznając "szkoda czasu na impersonatora". Ja uważam, że w jego przypadku warto. Gdyby jednak to się komuś udało, koniecznie zostawcie swoją opinię.

Chyba nikt nigdy, w kilkudziesięcioletniej historii naśladownictwa Elvisa Presleya, nie zbliżył się aż tak bardzo do oryginału.

P. S.
Początkowo zamierzałam napisać post o impersonatorach Elvisa w ramach cyklu "W hołdzie Elvisowi", ale w inny sposób. Chciałam wymienić kilku najlepszych i dołączyć do każdego po jednym klipie z jego wykonaniem, bez większych analiz i zagłębiania się w ich życiorysy. Niemniej kiedy odkryłam Billa Cherry, postanowiłam poświęcić mu oddzielny post, bo dla mnie w tym towarzystwie jest po prostu wyjątkowy.