czwartek, 25 maja 2017

Jumpsuit - Fringe Sleeves

Nazwa najczęściej spotykana:  White Fringe Sleeves Suit
Nazwa alternatywna:  White Second Fringe Suit
Inne nazwy:  White Short Fringe Suit
Linia:  Karate Style / Fringe
Kolor wiodący:  biały
Części kompletu:  1
Ilość elementów:  2
  • kombinezon - biały, z poszerzonymi w szpic rękawami u dołu, z rozcięciem i sześcioma guzikami, pokrytymi białym materiałem, po trzy z każdej ze stron rozcięcia; frędzle z kolorowymi koralami na obojczyku oraz spodzie rękawów (na całej ich długości); tył bez zdobień; rozcięcie na torsie wykończone rzędem nap tunelowych ze sznurówką; nogawki rozkloszowane, ale bez fałdy; kołnierz napoleoński, bez zdobienia (gładki);
  • pasek - dwukolorowa makrama (kolory nieznane);
Ilość egzemplarzy:  jeden;
Chustki dla publiczności:  nie wiadomo;
Projekt i wykonanie:  Bill Bellew; IC Costume Co.  
Używany na koncertach:
  • Sezon 4 (od 26 stycznia do 23 lutego 1971 roku), w International Hotel w Las Vegas, NV (okres wskazywany przez źródła, które podają, że Elvis wystąpił w tym kostiumie; patrz opis);

Opis:

Jumpsuit ten wygląda dokładnie tak samo jak "White Fringe Suit". Jedyna różnica to dodatkowe frędzle na całej długości spodu rękawów.

Wszystko wskazuje na to, że istnieje tylko jedno zdjęcie, na którym można go zobaczyć, zrobione przez fotografa Sean'a Shaver'a, jest na nim Elvis. Fotografii samego kostiumu nie ma.

Kiedy zdjęcie to pojawiło się w jednym z albumów Sean'a Shaver'a, wśród fanów, dokumentalistów, archiwistów i historyków Elvisa zapanowało poruszenie. Czyżby kolejny jumpsuit, który najpierw zaginął, a później odszedł w zapomnienie? - zadawano sobie pytanie.

Po tej publikacji informacja o nim zaczęła się pojawiać w wykazach jumpsuitów i koncertów Elvisa, umiejscawiając go w Sezonie 4 (od 26 stycznia do 23 lutego 1971 roku), w International Hotel w Las Vegas (NV). Jeśli chodzi o pierwszy jumpsuit "White Fringe Suit" Elvis nosił go od sierpnia 1970 roku, a pozostałe "Fringe" zaczął dopiero używać podczas Trasy 2 (od 10 do 17 listopada 1970 roku), a później właśnie w Sezonie 4 w Las Vegas. Pewnie dlatego "White Fringe Sleeves Suit" przypisuje się do tego okresu (poprzez analogię czasu).

Jak to zwykle bywa przy takich "cudownych odnalezieniach" kolejnego stroju scenicznego Elvisa, pojawiło się wiele głosów powątpiewania, w których podważano autentyczność tego kostiumu. Przede wszystkim z powodu jego identyczności (poza frędzlami na rękawach) z "White Fringe Suit". Z kolei inni podkreślali, że skoro zdjęcie znalazło się w albumie Sean'a Shaver'a, to musi być autentyczne. Sean Shaver był nieetatowym fotografem Elvisa. Fotografował go przez ponad dwadzieścia lat. Miał i ma największą kolekcję zdjęć Elvisa na świecie. Najlepszą też, gdyż Elvis zapraszał go wszędzie tam, gdzie sam bywał, a takich przywilejów nie miał żaden inny fotograf. Chociaż nie zawsze, bo Parker w swojej zachłanności nie był temu przychylny, zwłaszcza podczas koncertów. Dlatego Sean Shaver czasem robił zdjęcia z widowni, z ukrycia, tak jak inni fani (przemycając aparat zamontowany nad kostką pod spodniami).

Lecz prawda okazała się zaskakująca dla wszystkich, a zwłaszcza dla tych, którzy darzyli Shavera dużą estymą. Był to człowiek, który zrezygnował z pracy zawodowej i własnego życia tylko po to by móc jeździć za Elvisem i dokumentować na kliszach jego życie, prywatne i artystyczne.

To zdjęcie okazało się być przeróbką komputerową, którą Sean zrobił na potrzeby albumu! Nie był to zresztą jedyny "grzech" Shavera, ma na swoim koncie więcej takich przeróbek i co gorsza wydanych w albumach! Czasem umieszczał w nich też zdjęcia, które nie były jego autorstwa. Wszyscy zastanawiają się dlaczego będąc posiadaczem największego zbioru zdjęć Elvisa, posuwał się do takich zabiegów? Nie wiem czy to jedyny powód, ale wydaje się najbardziej sensowny. Shaver nie opracowywał na bieżąco fotografii, w związku z tym za chwilę już nie wiedział, które z nich kiedy i gdzie zostały wykonane (mówiono o nim, że jest najgorzej zorganizowanym człowiekiem świata). To jednak tłumaczy tylko posiłkowanie się zdjęciami innych autorów, lecz dlaczego je przerabiał poza normalnym dopuszczalny w fotografii retuszem, wciąż nie wiadomo. Niektórzy tłumaczą to chęcią pokazania czegoś, czego nie mają inni. Tylko najśmieszniejsze, że on ma takich rzeczy tysiące. Ja myślę, że popychała go do tego jakaś wizja artystyczna.

Podsumowując, to wcale nie jest druga wersja "White Fringe Suit", jak wielu myśli i pisze, tylko jego zmodyfikowana komputerowo wersja z dodanymi na rękawach frędzlami.

Co oczywiste, w tej sytuacji kostiumu nie da się zobaczyć na żadnej z wystaw, gdyż nie istniał i nie istnieje (oryginał, bo być może jakiś fan sobie taki sprawił we własnym zakresie). Z tego samego powodu, nie ma go także w ofercie sklepu firmy B & K Enterprises Costume Co.

Dwa zdjęcia (takie same, tylko różnej jakości i wielkości) Elvisa w "White Fringe Sleeves Suit", jakie zamieścił Sean Shaver w jednym ze swoich wydanych albumów

Zdjęcie Elvisa w "White Fringe Sleeves Suit", jakie zamieścił Sean Shaver w jednym ze swoich wydanych albumów. Pod spodem umieścił informację o edycji limitowanej albumu (i jego zapowiedź) oraz kontakt do siebie. Myślę, że specjalnie wybrał tą przerobioną fotografię aby zwrócić uwagę. W zasadzie nie wiadomo, czy pierwotny tytuł albumu miał być "I shot Elvis" (tak by sugerowała grafika), czy "The King of Rock N' Roll", w każdym razie żaden z jego albumów nie wyszedł pod takim tytułem. Nie udało mi się ustalić, w którym z jego albumów znalazło się to przerobione zdjęcie, chociaż pewne przesłanki wskazują na "Elvis, photographing the King"

Dwa zdjęcia Elvisa, pierwsze (to duże) w "White Fringe Sleeves Suit", a drugie (to małe u dołu, obok tekstu) to zdjęcie w "White Fringe Suit", które zostało przerobione przez Sean'a Shaver'a. Później znalazło się w jednym z jego albumów

Tapeta (tło) na monitor komputera, w którym wykorzystano zdjęcie Elvisa w "White Fringe Sleeves Suit" (wersja czarno-biała i kolorowa)

Sean Shaver - fan i fotograf Elvisa Presleya z wyboru. Niestety, nie znalazłam żadnej jego biografii. Jedyne co wiemy, to tyle, że był kilka lat młodszy od Elvisa. Zainteresował się nim w 1955 roku, będąc jeszcze nastolatkiem. Odtąd nocami, gdy rodzice myśleli, że grzecznie śpi, słuchał Presleya pod kołdrą. 

Jego pierwszą pasją była fotografia. Już jako małe dziecko biegał ze swoim aparatem marki Kodac. Później zafascynował go śpiew Elvisa, a wkrótce jego fenomen (osobowość, wygląd, ubiór, sposób poruszania się, dobroć, charyzma, życie), a oprócz fotografii także filmowanie.

Połączył swoje zamiłowania w jedno i tak zaczął podążać śladem Elvisa uwieczniając go na zdjęciach i filmach. Z tym drugim nośnikiem nie było łatwo, przemycenie kamery na koncert czasem było niemożliwe, jak wiadomo Parker zabraniał filmowania i fotografowania Elvisa. Sean mówił, że pułkownik nie chciał filmów ukazujących przekomarzania Elvisa na scenie, jego radość, żarty (wiele z nich było dość ostrych), gdyż uważał, że mogłoby to zepsuć jego wizerunek.

Sean zawsze mówił o tym, jak był szczęśliwy, że stał się nastolatkiem lat pięćdziesiątych i mógł dojrzewać obserwując jaśniejącą gwiazdę swojego Idola. W ciągu następnych ponad dwudziestu lat wielokrotnie zmieniał kamery, kierując je na Elvisa wiele tysięcy razy. W sierpniu 1977 roku miał już najwspanialszą prywatną kolekcję filmów największego Entertainer of the 20th Century. Sporo osób mówiło mu, że miał wielkie szczęście mając przywilej przebywania blisko Elvisa i fotografowania go. Jednak to wszystko wymagało z jego strony wielkiego poświęcenia, praktycznie rezygnacji z własnego życia.

Życie Seana, pełne wyrzeczeń i niewygód, nie było do pozazdroszczenia. Nie pracował zawodowo, bo był wiecznie w drodze, stale podążając za Elvisem. Nie zawsze stać go było na wynajęcie pokoju, czasem sypiał na ławkach w parku, dworcach kolejowych, w zaparkowanym samochodzie. Zwykle nie miał wejściówki na koncert Elvisa, a żeby dostać bilet, nierzadko trzeba było stać kilka godzin w kolejce. Bywało, że różnymi sposobami udawało mu się wśliznąć i bez biletu. Trzeba było jeszcze coś jeść, zarobić na paliwo lub inny transport oraz bilet na występ Elvisa (gdy nie miał od niego wejściówki). Czasem ktoś mu fundnął jakąś strawę, innym razem zarobił kilka dolarów na robieniu fotografii innym ludziom i tak to szło. Lecz Sean niczego nie żałuje, mówi że bez wahania powtórzyłby to jeszcze raz gdyby tylko mógł (czyli, gdyby Elvis żył).

W jego zbiorach są zdjęcia na scenie i poza nią, we wszystkich domach i na ranczo Presleya, w prywatnych samolotach i samochodach. W pracy i w trakcie zabawy. Aczkolwiek, niektóre negatywne obrazy nie zostały przez niego ujawnione. Sean fotografował Elvisa w Memphis, Hollywood, Las Vegas i na trasie. Fotografował go w latach 50., 60. i 70. XX wieku. Podczas kręcenia "Comeback Special '68", "That's Way It Is", "Elvis On Tour", koncertu "Aloha Special" oraz podczas ostatniego programu telewizyjnego "Special TV" w 1977 roku (pokazanego w TV w październiku 1977 roku, czyli dwa miesiące po śmierci Elvisa; przyśpieszono emisję z uwagi na jego odejście, gdyż początkowo była planowana dopiero na grudzień).

Największą satysfakcję poczuł, gdy Elvis osobiście zażądał od niego niektórych swoich zdjęć, a po jego śmierci również Vernon (ojciec) i Minnie Mae (babcia) poprosili go o zdjęcia "swojego chłopca". Był jedynym fotografem zaproszonym przez Vernona do sfotografowania ostatniego miejsca spoczynku Elvisa i Gladys (matki) w Ogrodzie Medytacji, po przeniesieniu ich ciał z cmentarza Forest Hill. Jednak jego największym marzeniem było, aby jego zdjęciami została zilustrowana autobiografia Elvisa. Sean wierzył, że jeśli nie teraz, kiedy Elvis jest bardzo zajętym człowiekiem, to z pewnością napisze ją gdy już będzie na emeryturze (wiemy, że Elvis chciał napisać swoją autobiografię, Sean też to wiedział, patrz "Autobiografia Elvisa Presleya"). Dlatego najlepsze zdjęcia odkładał dla Elvisa, do jego autobiografii.

Mówiono o nim "oficjalnie nieoficjalny" fotograf Elvisa Presleya, ponieważ nigdy nie był na liście płac Elvisa. Uczestniczył w wielu jego koncertach (497, tyle ma odnotowanych, a na ilu był w rzeczywistości, nie wiadomo), zwłaszcza w latach 70-tych. Zgromadził około 80.000 fotografii oraz wiele godzin filmów. Wydał jedenaście książek (większość to albumy, ostatni w 1992 roku), w których zawarł ledwie małą ich część. W albumach, oprócz zdjęć, są także teksty, a w nich różne ciekawe historie. Tak z występów Elvisa, jak i jego własnych perypetii związanych z życiem nieetatowego fotografa, który podąża za swoim Idolem krok w krok. Teksty w albumach zwykle pisali mu inni (w USA jest taki zwyczaj, że się podnajmuje "pisarczyka", żeby wszystko było napisane ciekawie i poprawnie językowo), na podstawie jego opowieści oraz w konsultacji z trzema mężczyznami, którzy pracowali z Elvisem przez wiele lat - Charlie Hodge, Dick Grob, Billy Smith.

Niestety, nie wiadomo co dziś dzieje się z Sean'em Shaver'em. Z tego co udało mi się ustalić, w latach dwutysięcznych odciął się od środowiska związanego z Elvisem. Po prostu nagle zniknął. Od czasu do czasu pojawia się tylko jakaś plotka, że był widziany tu czy tam, a nawet, że przeniósł się na stałe do Kanady. Ma swoją stronę internetową, chociaż ... Według oficjalnego wpisu prowadzona jest przez jakiegoś fana Sean'a Shaver'a (i jego zdjęć Elvisa), a jednocześnie fana samego Presleya. Jednak na forach amerykańskich przeważa opinia, że to sam Sean Shaver ją prowadzi, a postać trzeciej osoby - fana - została wprowadzona dla niepoznaki (po prostu nie po to schował się przed światem by potem się dekonspirować). Świadczyć ma o tym dziwny wpis. Może nie tyle dziwny, co trochę zaskakujący, gdyby prowadzącym stronę był rzeczywiście tylko jakiś fan.
"Jeśli jesteś zainteresowany obejrzeniem zdjęć z dowolnego koncertu lub Elvisa noszącego konkretny kombinezon lub zdjęciami z powyższych godzin i miejsc [red. tu chodzi o filmy dokumentalne i koncert Aloha, o których wspominał wcześniej], to napisz. Również napisz do mnie, aby dać mi znać, co myślisz o stronie internetowej lub gdy chcesz zamówić książki."
Taki tekst może napisać tylko właściciel (autor) lub ktoś umocowany prawnie (osoba z najbliższej rodziny, spadkobierca, obdarowany, reprezentant itp.), bo któż inny może dysponować tak szerokim zakresem praw do własności Sean'a Shaver'a? Zatem albo Shaver już nie żyje (a ktoś obcy przejął jego schedę i teraz za pomocą tej strony, próbuje spieniężyć zasoby) lub jest w stanie, który nie pozwala mu samodzielnie zajmować się swoją twórczością albo to on sam ukrywa się za tym tajemniczym fanem o pseudonimie "Suza B". Ciekawy jest też sam adres e-mail "myboymyboy@hotmail.com" - ulubione powiedzonko Elvisa "My boy, my boy", wypowiadane z odpowiednią modulacją głosu i towarzyszącym temu uśmiechem. Często zamiast "boy", Elvis podstawiał inne słowo, bardziej adekwatne w danej chwili, na przykład podczas kręcenia segmentu "Little Egipt" w programie "Comeback Special '68", wszyscy czekali aż charakteryzator wklei wreszcie w pępek tancerki orientalnej czerwony kamień, wtedy Elvis z uśmiechem powiedział "My belly, my belly". :) Wracając do adresu e-mailowego, ludzie piszą na niego, ale nie dostają odpowiedzi. To też można różnie interpretować, wszystko zależy co piszą.

Po wejściu na www.seanshaver.com we wprowadzeniu czytamy także:
"Shaver spędził całe życie fotografując i filmując Elvisa Presleya. Powiedział, że to jego hobby, ale myślę, że to było coś więcej. Nazwałbym to obsesją. Fani Elvisa są zadowoleni, że spędził całe życie na filmowaniu Elvisa. Ja jestem bardzo wdzięczny. Sean nakręcił tyle materiału z Elvisem, że ​​wielokrotnie nie miał czasu na przetworzenie tego wszystkiego. Zdarzało się, że zepsuł swoje negatywy, bo czasem coś na nie położył (zakrył je) lub włożył je do jakiejś koperty, czy pudełka, zapominając o tym, a potem nie mógł sobie przypomnieć co z nimi zrobił. Tak z biegiem czasu wiele z nich zostało na zawsze utraconych. Setki rolek nadal nie zostało przetworzonych po tym jak Elvis odszedł.

W latach, gdy Elvis był z nami, niezbyt wielu z nas znało Sean'a i wiedziało czym się zajmuje. Tylko niewielu z nas, konserwatywnych, zagorzałych fanów miało szczęście go poznać już wtedy. Od około 1967 roku wiele fotografii sprzedał lub rozdał za darmo fanom Elvisa. To było dopiero* po opublikowaniu jego pierwszej książki "Życie Elvisa Presleya" ("The life of Elvis Presley"), kiedy stał się już dość dobrze znany. Później jeździł z konwencjami Elvisa i spotykał się z fanami, pokazując im zrobione przez siebie ujęcia i opowiadając o Elvisie. Zawsze lubił spotkania z fanami. Pewnego razu, gdy był wykończony po 12-godzinnym dniu podpisywania książek i pozowania do zdjęć, zapytano go, czy nie czuje się tym zmęczony. Jego odpowiedź była klasyczna dla niego: "Ci ludzie to fani Elvisa, oni kochali Elvisa, a Elvis kochał ich, ja też ich kocham"."
* Tutaj mamy do czynienia z jakimś błędem. Książka, o której mowa, ukazała się dopiero dziesięć lat później, w 1977 roku. Natomiast z wypowiedzi autora wynika, że w 1967 roku, ponieważ dalej pisze: "To było dopiero po opublikowaniu jego pierwszej książki "Życie Elvisa Presleya" ("The life of Elvis Presley"), kiedy stał się już dość dobrze znany". Pewnie chodzi o to, że choć zaczął dzielić się z fanami zdjęciami od 1967 roku, to stał się bardziej znany dopiero po opublikowaniu książki w 1977 roku.

Co by nie powiedzieć, był wielkim człowiekiem, na miarę swojego idola. Poświęcił własne życie dla Elvisa (dokumentując jego), sam żyjąc w jego cieniu. Uważam, że córka i ex-żona Elvisa mają moralny obowiązek zadbać o tego człowieka, zwłaszcza że korzystają z jego dorobku przez cały czas (o ile wciąż jest wśród nas). Jestem pewna, że taka byłaby również wola Elvisa. Czas się też zainteresować zbiorami, a jest czym - 80 tysięcy zdjęć, z czego zdecydowana większość nieznana (niepublikowana) i Bóg wie ile taśm filmowych (tu i ówdzie mówi się o setkach, a nawet tysiącach), a tam mogą być perły o jakich nam się nie śniło i na pewno są.

Mam jakieś dziwne przeczucie, że Sean się zagubił (popadł w depresję, nie radzi sobie), ponieważ zniknął sens jego życia - Elvis - któremu poświęcił się całkowicie i dlatego wycofał się w cień. Początkowo pustkę tę zastępował wydawaniem albumów i spotkaniami z fanami Presleya. Jednak wiek i zdrowie zapewne nie pozwoliły mu już na taką obrotność i zaradność, a jednocześnie zbywanie się byle czym, jak to kiedyś bywało, gdy siłą napędową było bycie blisko Elvisa i uwiecznianie go na kliszach. Pewnie też brakuje mu pieniędzy, przecież nigdy nie miał stałej pracy. Z tych samych powodów tysiące materiałów fotograficznych wciąż czeka na opracowanie, ale do tego potrzeba sztabu ludzi, jakiegoś lokum, materiałów, sprzętów, a zatem i pieniędzy. Boję się, że jego dorobek wpadnie w niepowołane ręce lub już tak się stało, czego dowodem może być tamta strona internetowa. Jeśli uda mi się ustalić coś więcej, to uzupełnię.

Kiedy szukałam o nim informacji, udało mi się znaleźć kilka historyjek, o których wspominał w swoich albumach.

Pewnego razu Elvis wyszedł na scenę, ale nie podszedł od razu do mikrofonu, tylko stał przez chwilę w jej niedoświetlonym punkcie. Tam poddał się małej charakteryzacji, po czym ruszył w stronę mikrofonu. Oczom widowni ukazał się łysy Elvis z dwoma wielkimi kępami pomarańczowych włosów po bokach głowy. Widownia pokładała się ze śmiechu, nie tylko z powodu jego wyglądu ale i zaraźliwego śmiechu, żartów i min jakie robił. Elvis w życiu nie utrzymałby powagi w takiej sytuacji, był wielkim śmieszkiem.

Innym razem na scenę wjechało wielkie łóżko, a w nim Elvis pod kołdrą z mikrofonem. Konotacje były bardzo jednoznaczne. Publiczność oczywiście zaśmiewała się do łez, a panie dodatkowo wykazywały histeryczną ekscytację. Wołały do niego, wyznawały mu miłość, wzdychały, a na scenie lądowały części damskiej bielizny i klucze do hotelowych pokoi (takie zachowania miały miejsce na każdym koncercie, ale na tym pewnie się jeszcze nasiliły).

Ochrona zabraniała Elvisowi opuszczania sceny, lecz jego ciągnęło do tych, którzy go uwielbiali. Zawsze próbował dać im jak najwięcej siebie. Czy to w postaci materialnej (chusteczki, maskotki, elementy stroju, biżuteria, kwiaty), czy w niematerialnej (rozdając pocałunki, przytulając, ściskając rękę, schodząc ze sceny by być bliżej nich). Tak było też na koncercie w Houston. Elvis zeskoczył ze sceny i dalej śpiewał przechadzając się przed ludźmi. Tylko był jeden szkopuł, wcześniej w tym miejscu odbył się pokaz rodeo i tuż przed sceną było pełno zwierzęcego łajna, którego nie uprzątnięto (być może specjalnie, żeby przyhamować zapędy niektórych fanek). Jak pisze Shaver, Elvis stąpał nieustraszony w swoich lśniących, pięknych białych butach, starając się nie zwracać uwagi na stan podłoża. Potem powrócił na scenę, ale nie mógł strząsnąć z butów kupy, która wkleiła się w podeszwę jednego z nich. Nie tracił jednak rezonu, tylko wszystko obrócił w żart, a publiczność śmiała się razem z nim i gorąco oklaskiwała jego wszelkie zabiegi zmierzające do pozbycia się tej niepożądanej "okleiny". 

W sierpniu 1976 roku, Sean był świadkiem krótkiego wywiadu, na którym zagadnięto Elvisa o książkę "Elvis what happened", napisaną przez jego trzech ochroniarzy. Mówił jak bardzo był wstrząśnięty jej niskim poziomem i rozczarowany ludźmi (autorami), którzy twierdzili, że ciągle są jego przyjaciółmi.

Ciekawa historia wydarzyła się w tym samym roku w Roanoke. Sean czekał na Króla na lotnisku wraz z tłumem fanów w ogromnym deszczu (ulewie). Jeden z obecnych powiedział: „Kiedy Elvis przyleci, to zatrzyma ulewę". Sean popatrzył na niego pobłażliwie i pomyślał sobie: "Co Elvis może zrobić by zatrzymać deszcz [red. oczywiście w sensie pytania retorycznego, a nie rzeczywistego, czyli, że nic nie może zrobić]?", lecz dalej kontynuując napisał: "Cóż prawda jest taka, że kiedy jego samolot wylądował, deszcz ciągle padał, ale kiedy Król pojawił się w drzwiach ..., deszcz natychmiast zniknął ... Czy to przypadek? Jak sam Elvis kiedyś powiedział, nie ma przypadków, wszystko ma swoje powody ... Po prostu wierzę, że nawet deszcz na cześć Króla przestał padać".

Tutaj wkraczamy w pewną mistykę. Dla ludzi twardo stąpających po ziemi, to zwykły przypadek, zbieg okoliczności, nie warty uwagi. Jednak to nie jest odosobniony przypadek, tam gdzie pojawiał się Elvis czasem działy się różne dziwy, a nawet uzdrowienia. Takie rzeczy zwykle są pomijane w biografiach, każdy autor ich unika by nie zostać posądzonym o zabobony, gusła i w ogóle jakąś wiarę w rzeczy nadprzyrodzone i nie daj Boże moc sprawczą Elvisa, co w dzisiejszych czasach nie przysporzyłoby mu szacunku i uznania. Kiedyś napiszę o tym więcej.

Zdjęcia Elvisa i Sean'a Shaver'a, zrobione 26 stycznia 1974 roku na backstage, przed koncertem otwarcia w Hilton Hotel w Las Vegas

Zdjęcia Elvisa i Sean'a Shaver'a, przypuszczalnie również zrobione 26 stycznia 1974 roku na backstage, przed koncertem otwarcia w Hilton Hotel w Las Vegas, ponieważ miejsce i ubiór Elvisa są te same, tylko Sean ma już inną koszulę - czyżby kolejna przeróbka Sean'a?

Zdjęcie Sean'a Shaver'a  na koniu, zrobione przypuszczalnie na przełomie lat 60. i 70. Zwróćcie uwagę na jego indiańską kurtkę - frędzle wszyte w obojczyk oraz ... na całej długości spodów rękawów, zupełnie jak na zdjęciu Elvisa w "White Fringe Sleeves Suit"

Zdjęcie Sean'a Shaver'a, fotografa Presleya, podczas jednej z konwencji (spotkania) z fanami Elvisa, zrobione około 1990 roku

P. S.
Wracając do jumpsuitu przedstawionego w tym poście. Najprawdopodobniej jego zdjęcie ukazało się w albumie "Elvis, photographing the King", Sean Shaver, Timur Pub, 1981; [Signed by author Sean Shaver. 256 pages of text, many color and black and white photos. Publisher: Timur Pub; First Edition edition (1981) Language: English. ISBN-10: 096028267X ISBN-13: 978-0960282678. Product Dimensions: 8.75 x 6.3 x 0.9 inches. Shipping Weight: 1.3 pounds].

poniedziałek, 15 maja 2017

Jumpsuit - Velvet

Nazwa najczęściej spotykana:  Dark Blue Velvet Suit
Nazwa alternatywna:  Dark Blue Comeback Special Velvet Suit
Inne nazwy:  Dark Blue Two Piece Nixon Suit
Linia:  Comeback Special
Kolor wiodący:  atramentowy
Części kompletu:  2
Ilość elementów:  6
  • marynarka - z poszerzonymi w szpic rękawami u dołu, wykończona dwoma dużymi, okrągłymi, metalowymi guzikami z atramentowym środkiem (po jednym po każdej ze stron); poły marynarki proste (bez zaokrąglenia na narożnikach); kołnierz z szerokim, ale dość krótkim rewersem; kołnierz i rewers obwiedziony atłasową lamówką; na linii bioder dwie kieszenie z prostymi patkami, obszytymi atłasową lamówką; zapięcie dwurzędowe (dwa rzędy po cztery guziki w każdym); lekko wydłużana, z podwójnym rozcięciem z tyłu (typu klapa), zwieńczonym ozdobnie guzikami; na każdym ramieniu marynarki przyszyto po jednym guziku, dokładnie w miejscu przerwy między kołnierzem a rewersem;
  • spodnie - atramentowe; zwężane dołem;
  • koszula - biała, typu "puffy sleeves";
  • pasek - czarny, skórzany, ze srebrno-złotą klamrą;
  • chustka - czarna, ze złotą nasuwką; 
  • opaski - szerokie, czarne, skórzane na przeguby rąk; zapinane na duże srebrne sprzączki (każda na dwie); lewa z zegarkiem umieszczonym centralnie, prawa bez dodatkowych elementów;
Chustki dla publiczności:  nie
Projekt i wykonanie:  Bill Bellew, IC Costume Co.;
Używany na koncertach:
  • 30 czerwca 1968 roku, w Studio 4 NBC-TV w Burbank (CA), w ramach materiałów do programu "Comeback Special '68" telewizji NBC ("Supper Club" - scena w eleganckim klubie, w którym Elvis śpiewa dla publiczności z wyższych sfer), wyemitowanego 3 grudnia 1968 roku;

Opis:

Kostium czasem opisywany jest jako czarny, w rzeczywistości był bardzo ciemno granatowy z nutą fioletu (atramentowy).

Co ciekawe, garnitur wykonano z welwetu. Nie był to jedyny kostium z tego materiału w garderobie Elvisa, ale chyba jedyny welwetowy przeznaczony na scenę. Welwet zaliczany jest do materiałów z grupy "pluszy", tak jak welur i aksamit, których cechą charakterystyczną jest dodatkowa "okrywa włókienna" (mówiąc ludzkim językiem, po prostu wierzchnia warstwa materiału), utworzona z długich, rozciętych przeplotów, co daje króciutkie włoski na jego powierzchni.   

Pierwszy raz Elvis ubrał go w programie "Comeback Special '68". W emitowanej części pojawił się w nim tylko w jednej, kilkudziesięciosekundowej scenie: "Supper Club Sequence", podczas drugiego wykonania (końcowego) piosenki "Trouble".

Natomiast samą marynarkę od tego kompletu Elvis ubrał dwa lata później, gdy wybrał się na spotkanie z prezydentem Richardem Nixonem, 21 grudnia 1970 roku. Właśnie temu wydarzeniu zawdzięcza jedną ze swoich nazw "Dark Blue Nixon Suit". 

Większość osób jest przekonana, że "Dark Blue Velvet Suit" został specjalnie zaprojektowany na to spotkanie. Czasem można nawet przeczytać różne takie historyjki jak to Elvis poprosił Billa Belewa o zaprojektowanie czegoś na spotkanie z Prezydentem, a kostium ten jest tego efektem. Niestety to mit. Być może kiedyś Elvis faktycznie poprosił o to Billa Belewa i być może ten faktycznie zaprojektował jakiś strój, niemniej z pewnością nie był to "Dark Blue Velvet Suit", gdyż ten powstał prawie dwa lata wcześniej (zaledwie kilka dni po poznaniu się obu panów - Elvisa i Billa - w czerwcu 1968 roku) i został zaprojektowany specjalnie na program "Comeback Special '68". Poza tym wyjazd Elvisa do Białego Domu był spontaniczny* (taka jest przynajmniej oficjalna wersja). Po kłótni z Priscillą i ojcem, którzy zarzucali mu szastanie pieniędzmi na prawo i lewo (rozrzutność; kupił wtedy na prezenty gwiazdkowe 32 sztuki broni i 10 mercedesów 😃 - uwielbiał obdarowywać ludzi, dzielić się tym co ma), Elvis się wkurzył, powiedział tylko, że to jego sprawa jak wydaje pieniądze, które zarabia i wnerwiony poszedł do swojego pokoju. Jakiś czas po tym wydarzeniu, nie opowiadając się nikomu, niezauważony wyszedł z domu i udał się na lotnisko, skąd odleciał do Waszyngtonu.

* Opisana wyżej sytuacja faktycznie miała miejsce. Niemniej moim zdaniem spotkanie w Białym Domu było zaplanowane dużo wcześniej, mimo iż oficjalnie podaje się, że to była spontaniczna decyzja Elvisa, a on i tak by się wymknął z domu, tylko pod innym pretekstem. Kłótnia tylko ułatwiła mu sprawę. Więcej o tym, choć nie wszystko, w poście "Komu mogło zależeć na śmierci Elvisa". 

Kostium "Dark Blue Velvet Suit" Elvis nosił także prywatnie, zarówno przed wizytą u Prezydenta, jak i po. Częściej wykorzystywał marynarkę, którą zakładał jako dodatkowe okrycie (zamiast płaszcza, kurtki).

Charakterystyczne skórzane opaski na przeguby rąk, Elvis założył do większości strojów w programie, nie miał ich chyba tylko przy "Burgund Gospel Suit", "Ripped Lame Gold Suit" i "White Can Dream Suit" (a może i miał, tylko na zdjęciach nie widać). Zastanawiam się, czy miał to być taki symbol, charakteryzujący jego udział w programie, czy po prostu tak mu ten nowy element stroju przypadł do gustu. Jak wiemy, Elvis miewał takie fazy fascynacji jakimś elementem stroju, który potem musiał się "nanosić", aż mu nie przeszło lub nie znalazł kolejnego "faworyta". Raz były to konkretne pasy, innym razem wielkie chusty na ramiona, ulubiony akurat wisior z biżuterii, peleryny, skórzane kurtki lub kamizelki z frędzlami, płaszcze w stylu europejskiej szlachty z XVIII wieku, kaftany tureckie itp. 

O koszuli w zasadzie nie wiadomo nic, poza tym, że była biała. Patrząc na zdjęcia, na których widać tylko kołnierzyk, niewiele można się o niej dowiedzieć. Przypuszczalnie nie była wykonana z jedwabiu, w każdym razie nie ma charakterystycznego połysku, a głównie z takiego jedwabiu były wykonywane koszule dla Elvisa. Oczywiście, to niczego nie dowodzi, przecież matowy jedwab też jest. Trudno też powiedzieć jak była uszyta, chociaż jeśli wierzyć Graceland, była to "puffy sleeves" (ulubiony fason Elvisa). Kołnierzyk ma taki sam krój jak przy trzech czarnych koszulach, które nosił w programie do "Black Satine Suit", "Black Two Piece Grand Suit" i "Ripped Lame Gold Suit" oraz białej przy "Burgund Gospel Suit". Natomiast nie należy się sugerować koszulą, jaką miał na sobie prawie dwa lata później na spotkaniu z Richardem Nixonem. Nie była założona bezpośrednio pod marynarkę tylko pod kostium "Black Herringbone Suit" i dopiero na niego zarzucił górę (marynarkę) od "Dark Blue Velvet Suit". Była to już inna koszula, z wysokim, sztywnym, łamanym kołnierzem, wzorowanym na kostiumach scenicznych.

Kostium ten na razie jest w Graceland i bywa pokazywany na wystawach, raz jest to ekspozycja całego kompletu (rzadziej, a ostatnio prawie w ogóle), innym razem sama marynarka zostaje przewieszona przez "Black Herringbone Suit".

W sklepie firmy B & K Enterprises Costume Co. jest dostępny w dwóch wersjach, jako pełny komplet i w kombinacji "Nixon", nazywanej w ofercie "Superfly Outfit". Wersja ta różni się kolorem marynarki w stosunku do tej, jaką znamy z wizyty Elvisa w Białym Domu - założył atramentową, a w ofercie sklepu jest czarna. Wersja "prezydencka" (pełna, z marynarką, kompletem "Herringbone", koszulą i pasem, ale bez chusteczki), kosztuje 3.000,- dolarów, a replika "Dark Blue Velvet Suit" (bez koszuli, sam kostium), 1.800,- dolarów.

Kostium "Dark Blue Velvet Suit" jaki można kupić w sklepie firmy B & K Enterprises Costume Co. Poniżej kostium stanowiący kombinację czarnego "Herringbone" oraz omawianego tutaj "Dark Blue Velvet Suit" (w sklepie występującego pod nazwą "Superfly Outfit",  z czarną marynarką zamiast atramentowej)

Elvis w kostiumie "Dark Blue Velvet Suit" podczas kręcenia materiałów do programu "Comeback Special '68", 30 czerwca 1968 roku oraz sceny, które znalazły się w wyemitowanym odcinku

Elvis w kostiumie "Dark Blue Velvet Suit" prywatnie. Tutaj na lotnisku w Memphis, o godzinie 11:30, 15 stycznia 1971 roku

Tak jak pisałam w tekście, trudno o zdjęcia z wystaw pełnego kompletu "Dark Blue Velvet Suit", najczęściej eksponowana jest tylko jego marynarka na kostiumie "Black Herringbone Suit" (plus biała koszula pod spodem), czyli tak jak Elvis ubrał się na spotkanie z Prezydentem Richardem Nixonem w Białym domu (21 grudnia 1970 roku)

Zdjęcia Elvisa w Białym Domu (Waszyngton, USA), podczas spotkania z Prezydentem Richardem Nixonem, do którego doszło 21 grudnia 1970 roku. Zdjęcia zostały zrobione przez etatowego fotografa Białego Domu

  Elvis w kostiumie "Dark Blue Velvet Suit" podczas nagrywania materiałów do programu "Comeback Special '68", 30 czerwca 1968 roku

niedziela, 14 maja 2017

Jumpsuit - Black Satine

Nazwa najczęściej spotykana: Black Satine Suit
Nazwa alternatywna:  Guitar Man Outfit Black Suit
Inne nazwy:  Comeback Special Black Satine Suit,  Black Two Piece Satine Suit,  Comeback Special Second Black Suit,  Comeback Special Black Suit, Gitar Man Black Suit
Linia:  Comeback Special
Kolor wiodący:  czarny
Części kompletu: 2
Ilość elementów: 5
  • koszula - z czarnego jedwabiu; szerokie rękawy, dołem zebrane szerokim mankietem; zamiast tradycyjnego zapięcia, zamek błyskawiczny; charakterystyczny karczek ze szpicem z tyłu i dwoma szpicami z przodu  (po obu stronach zapięcia);
  • spodnie - czarne, bez fałdy na dole nogawki; zwężane od kolan do dołu;
  • pasek - czarny, skórzany, średniej szerokości, ze srebrno-złotą klamrą;
  • chustka - czerwona, ze złotą nasuwką; 
  • opaski - szerokie, czarne, skórzane na przeguby rąk; zapinane na duże srebrne sprzączki (każda na dwie); lewa z zegarkiem umieszczonym centralnie, prawa bez dodatkowych elementów;
Chustki dla publiczności:  nie
Projekt i wykonanie:  Bill Bellew, IC Costume Co.;
Używany na koncertach:
  •  30* czerwca 1968 roku, w Studio 4 NBC-TV w Burbank (CA), w ramach materiałów do programu "Comeback Special '68" telewizji NBC ("Guitar Man Opening" - scena otwarcia), wyemitowanego 3 grudnia 1968 roku;
* Niektóre źródła podają, że było to 27 czerwca do południa, jednak Scotty Moor i jeszcze kilka innych źródeł (w tym www.elvisrecordings.com) mówią, że zdjęcia tej sceny nagrywano tylko 30 czerwca, 27 czerwca nawet nie nagrywano dźwięku ani do "Trouble", ani do "Guitar man".

Opis:

Jeden z trzech czarnych strojów przygotowanych dla Elvisa przez Billa Belewa na program "Comeback Special '68" telewizji NBC (z tych znanych, bo strojów na ten program przygotowano więcej, ale część z nich nigdy nie została zaprezentowana szerszemu gremium), do którego materiały nagrywano już w czerwcu, choć emisję przewidziano dopiero na 3 grudnia 1968 roku (Elvis miał jeszcze zobowiązania filmowe, więc był to jedyny dogodny termin).

W "Black Satine Suit" Elvis pojawił się zaraz na początku programu, w "Opening Sequence", śpiewając "Trouble", a zaraz po niej "Guitar Man". To jedyna scena, w której Elvis wystąpi w tym kostiumie podczas całego programu (chociaż materiału nagrano więcej).

Koszulę wykonano z czarnego jedwabiu, co potwierdza między innymi notatka na projekcie. Natomiast spodnie przypuszczalnie z wełny lub mieszanki wełnianej, chociaż raczej nie była to jeszcze gabardyna, jaką znamy z późniejszych kostiumów Elvisa.

Oprócz najbardziej znanego kompletu z czarnej skóry ("Black Leather Suit"), Elvis wystąpił w tym programie jeszcze w dwóch innych czarnych kostiumach bardzo do siebie podobnych. Początkowo nawet sama myślałam, że do stroju "Black Satine Suit" w segmencie "Cabaret" (znanym też jako "Discotheque") założył czarną marynarkę, a w rzeczywistości był to jeden i ten sam kostium, który nosił z marynarką lub bez. Jednak nie, "Black Satine Suit" i "Black Grand Suit", to dwa odrębne kostiumy (pisało o tym między innymi TCB World). Pierwszy (tutaj omawiany), nie miał marynarki, drugi tak. Poza tym jest też różnica w spodniach i w koszulach - "Black Satine Suit" miał koszulę z karczkiem w szpice i spodnie poszerzane dołem (według projektu), "Black Grand Suit" miał prawie identyczną koszulę, lecz bez karczku z przodu i spodnie zwężane dołem, jak wszystkie pozostałe garnitury użyte w tym programie (więcej szczegółów - patrz opis pod zdjęciem).

Jak już jesteśmy przy różnicach między tymi dwoma kostiumami, to mała ciekawostka. Na wystawie "Black Satine Suit" prezentowany jest ze spodniami lekko rozkloszowanymi, podczas gdy na zdjęciach z programu widzimy Elvisa w spodniach zwężanych dołem. Pytanie tylko, czy to Elvis namieszał na planie, czy Bill przygotowując komplet zmienił koncepcję, co do nogawek?

W zasadzie jedne i drugie spodnie (od "Satine" i od "Grand") są taka samo uszyte od pasa do kolan, jedyna różnica to wspomniane wyżej zwężenia lub poszerzenie nogawek. Lecz trzeba tu zaznaczyć, że sceny w obu tych kostiumach nagrywane były tego samego dnia, co może nie być bez znaczenia, a Elvis w jednym i drugim przypadku miał na sobie spodnie z wąskimi nogawkami. Kwestia, czy świadomie ich nie zmienił, czy po prostu zapomniał (lub też był zupełnie inny powód).

Nie znamy projektu do czarnego kostiumu z marynarką, ale tak jak pisałam wcześniej, wszystkie garnitury przygotowane na ten program, miały zwężane nogawki.

Z kolei na wystawach, co ciekawe, oba te kostiumy prezentowane są ze spodniami o poszerzonych nogawkach. Być może Graceland nie dysponuje już tymi zwężanymi (Elvis zniszczył je lub wydał, zostały sprzedane, leżą gdzieś w magazynach itp.).

Czy Elvis zakładał ten komplet także w innych ujęciach na planie lub nosił go później prywatnie, nie wiem. W każdym razie góra kostiumu wciąż znajduje się w posiadaniu Graceland i czasem pojawia się na wystawach. Oczywiście dół w postaci spodni także, jednak nie mamy pewności, czy rzeczywiście są od tego kompletu, czy może dobrano jakieś inne z prywatnej garderoby. Po drugie na pewno to nie w nich Elvis wystąpił w scenie otwarcia (przypomnę, miał spodnie dołem zwężane).

W ofercie sklepu firmy B & K Enterprises Costume Co. nie ma "Black Satine Suit", ani w charakterze kompletu, ani nie da się go zestawić z pojedynczych części garderoby. Są tylko podobne spodnie (może nawet identyczne) za 160 dolarów, a jeśli chodzi o koszulę, to nie ma żadnej, choćby nawet zbliżonej wyglądem.

Poniżej zamieszczam szkic projektowy Billa Belwa do "Black Satine Suit", który w 2013 roku pojawił się na aukcji Juliena [dane aukcji: Icons and Idols 2013: Rock n' Roll (#12613) 12/06/2013 2:00 PM;  Lot 432 of 882: ELVIS PRESLEY BILL BELEW COSTUME SKETCH; Lot closed - unsold (nie sprzedano); cena wywoławcza: 2.500 $]. W opisie przedmiotu nie padła żadna nazwa konkretnego kostiumu. Sam Bill Belew napisał tylko na szkicu "Elvis Special", pod złożył swój podpis i dopisał "1968". Można odnieść wrażenie, że nie wiedziano do jakiego stroju go przypisać, a takie informacje znacznie podnoszą cenę, bo dla kolekcjonerów są bardzo istotne. Może właśnie dlatego nie udało się go sprzedać w pierwszym podejściu (o ile mnie pamięć nie myli, to został sprzedany półtora roku później, jak znajdę stosowne materiały, to uzupełnię).

Z kolei z opisu przedmiotu wynika tylko tyle, że Bill podarował go (szkic) Desert AIDS Foundation z przeznaczeniem na aukcję charytatywną. Fundacja na dziesięć lat wypożyczyła go Graceland, gdzie był pokazywany na wyświetlaczu. Po tym czasie wrócił do fundacji, a następnie trafił na aukcję. Na szkicu tym Bill Belew zawarł kilka uwaga (wytycznych) dla swojego krawca Ciro Romano. Dotyczą nie tylko "Black Satine Suit", ale również "Black Leather Suit". 

Ex Post

Tak, szkic został zlicytowany za 4.687,50 dolarów, na aukcji rok później [dane aukcji: Icons and Idols 2014: Rock n' Roll (#11714) 11/07/2014 10:00 AM PST CLOSED!;  Lot 584 of 724: ELVIS PRESLEY BILL BELEW COSTUME SKETCH; Lot closed - Winning bid:$4,687.50].

Szkic kostiumu "Black Satine Suit", na którym Bill Belew poczynił też uwagi dla swojego krawca Ciro Romano odnośnie uszycia "Black Leather Suit"

Komplet "Black Satine Suit" na zdjęciach z wystaw, głównie z "Elvis at The O2" w Wielkiej Brytanii (Londyn, od 12 grudnia 2014 roku do 10 stycznia 2016 roku). Na ostatnim zdjęciu na pierwszym planie jest "Black Leather Suit", a "Black Satine Suit" został ucięty, widać tylko kawałek

Elvis w komplecie "Black Satine Suit" podczas nagrywania materiału do programu "Comeback Special '68), wyemitowanego przez TV NBC 3 grudnia 1968 roku
 
Po lewej Elvis w "Black Two Piece Grand Suit", a po prawej w "Black Satine Suit" podczas nagrywania materiału do programu "Comeback Special '68". Jak łatwo zauważyć, w jednym i drugim kostiumie ma spodnie ze zwężanymi nogawkami

Zdjęcie dwóch koszul, pierwsza od lewej od "Black Satine Suit", a druga od "Black Two Piece Grand Suit". Można zobaczyć, że choć z pozoru są takie same, to jednak mają dość istotne różnice. Rękawy i kołnierz są prawie bliźniacze, w "Grand" rękawy są tylko lekko podmarszczone na wszyciu (w "Satine" są wszyte na gładko). Natomiast "Satine" ma charakterystyczny obojczyk ze szpicami, od których biegnie cięcie do dołu (nie bardzo je widać, spójrzcie na szkic projektowy), a w "Grand" ono wychodzi łukiem z połowy wysokości rękawa (akurat tutaj tych cięć też nie widać; jedynie po prawej stronie, patrząc na ekran, można zauważyć lekki łuk). W "Grand" nie ma też z przodu obojczyka, jest tylko tradycyjny z tyłu (wzmocniony, krótki i prosty karczek na plecach, zgodnie ze standardem męskich koszul, stosowanym do dziś) 

Koszule od "Black Satine Suit" (po lewej) i "Black Two Piece Grand Suit" (po prawej) nieznacznie różnią się także kołnierzykami - w "Satine" narożniki są wykończone ostrym szpicem, a w "Grand" drobnym zaokrągleniem. Niemniej mam pewne wątpliwości czy koszula po prawej (teoretycznie od "Grand") na tym zdjęciu oraz tym wyżej, faktycznie jest od "Black Two Piece Grand Suit", a nie od "Ripped Lame Gold Suit" - patrz post "Jumpsuit - Black Grand", gdzie wyjaśniam dlaczego (ostatni akapit opisu oraz zdjęcia po koniec postu)
 
Elvis w kostiumie "Black Satine Suit", wykonujący piosenkę "Trouble" (wcześniej prezentowaną w filmie "King Creole", 1958) w segmencie "Guitar Man", podczas programu "Comeback Special '68" telewizji NBC (scena nagrywana 27 czerwca 1968 roku, emisja 3 grudnia 1968 na kanale TV NBC)


Kostium "Black Satine Suit" pokazywano również na słynnej wystawie "Elvis at The O2" w Londynie, która trwała od 12 grudnia 2014 roku do 10 stycznia 2016 roku (ponad rok). Na klipie można go zobaczyć między minutą 2:01 a 2:40