piątek, 22 maja 2026

♥ Kobiety - Shirley Searcy

Elvis poznał Shirley Searcy gdy występował na "Louisana Hayride" w Shreveport, w październiku 1954 roku, ale nie wiem czy 16, czy 23 października 1954 roku. Wypatrzył ją ze sceny na widowni, a podczas przerwy podszedł do niej, chwycił ją i zabrał za kulisy do zespołu, mówiąc:
„Zobaczcie, CO [w sensie jaki skarb] znalazłem!”.
Wtedy było to jeszcze możliwe, uwzględniając szalonych fanów. Podobnie później pozna June Juanico, wyłuskując ją z tłumu na widowni.

Podobno Shirley Searcy trafiła na ten konkretny występ Elvisa na "Louisana Hayride" dzięki swojej matce:
"Jej matka pracowała w studiu nagraniowym i to ona zorganizowała jej wizytę na tym wydarzeniu".
Shirley Searcy była również utalentowana wokalnie. Uczęszczała do Kilgore College i śpiewała tam w słynnym wówczas szkolnym zespole Rangerettes. Zasłynęła też umiejętnością jodłowania. Ponadto była bardzo duchową osobą. Do tego piękną, młodą, zawsze uśmiechniętą, rezolutną kobietą. To wszystko zapewne sprawiło, że nie stała się dla Elvisa tylko przelotną znajomością:
"Shirley Searcy nie była zwyczajną, szarą fanką. Pochodziła z Teksasu i przed poznaniem Elvisa uczęszczała do Kilgore College, gdzie należała do Kilgore Rangerettes – pierwszej i najbardziej elitarnej w całych USA akademickiej formacji taneczno-marszowej, słynącej z widowiskowych występów. Była dziewczyną o nienagannej prezencji, wysportowaną, a dodatkowo – co rzadkie – potrafiła świetnie jodłować. Prywatnie Shirley Searcy była osobą niezwykle uduchowioną i religijną, co stanowiło kolejny silny pomost między nią a Presleyem".
Według informacji od samej Shirley, spotykali się prawie trzy lata, a nawet planowali ślub. Jednak to im się nie udało przez pułkownika, który o planach małżeńskich swojego protegowanego powiedział: „nie są zgodne z naszym interesem”. W podobny sposób oznajmił to Elvisowi: „małżeństwo nie byłoby dobrym posunięciem biznesowym”. To spojrzenie Parkera jest nam dobrze znane także z wielu innych związków Elvisa z kobietami, z którymi chciał się ustatkować:
"Rozpoczął się romans, a Presley i Shirley zamierzali się pobrać. Jednak jego menedżer, pułkownik Tom Parker, uznał, że „małżeństwo nie jest dobrym posunięciem biznesowym” dla piosenkarza".
Inne źródła podają mniej więcej to samo, chociaż według większości, w tym jej syna, spotykali się dwa i pół roku. W pierwszym roku dość intensywnie, później bardziej okazjonalnie. Jak powiedział Victor Delgado (jej syn):
"Delgado i Presley jednak od czasu do czasu nadal się widywali, ale ostatecznie poszli w swoją stronę".
Odkąd zaczęli się ze sobą spotykać, przyjeżdżała na koncerty Elvisa, albo wręcz z nim na nie jeździła i spędzali razem czas.

Tak też było pewnego pamiętnego dnia, 5 lub* 7 czerwca 1955 roku. Po koncercie w Hope (AR), jechali do Texarkana (AR). Elvis z Shirley w jego różowym Cadillacu, a Scotty, Bill i jeszcze dwie dziewczyny - Doris McCree i Jeanette Turner - w samochodzie Doris. Mieli się spotkać w restauracji Lee's Drive In., coś zjeść, a potem udać się na nocleg do hotelu Park Plaza Motel In.

*Data ta ciągle jest dyskusyjna - odsyłam do postu "Różowy Cadillac Elvisa (cz. I) - pierwszy", a tam do tekstu oznaczonego "SPORNA DATA".

Elvis chciał jechać z Shirley sam, ponieważ mieli do omówienia jedną ważną dla nich sprawę. Był to okres, w którym Elvis i The Browns (Jim Ed i jego siostra Maxine Brown), występowali na tych samych koncertach, co Elvis. Elvis przyjaźnił się z nimi, a nawet z ich rodzicami, zresztą bywał stałym gościem w ich domu. Wszystko zaczęło się psuć, gdy Elvis poznał Shirley Searcy, a potem przedstawił ją innym na backstage. Jim Ed zapałał do niej uczuciem i koniecznie chciał by przestała spotykać się z Elvisem i została jego dziewczyną. Lecz Shirey nie była tym zainteresowana. Wtedy Jim Ed zaczął grać nieczysto, rozsiewając różne nieprawdziwe plotki, których sam był autorem, próbując w ten sposób doprowadzić związek Elvisa z Shirley do rozpadu. Podczas przejazdu z Hope do Texarkana para chciała wzajemnie skonfrontować wszystkie te dziwne informacje na swój temat, jakie do nich docierały za pośrednictwem innych, postronnych osób. To dlatego chcieli być sami.

Jim Ed nie mogąc się pogodzić z odrzuceniem, wprost powiedział Shirley, że skoro on nie może być jej chłopakiem, to nikt nim nie będzie i zrażał do niej wszystkich osobników płci męskiej jacy tylko znaleźli się w jej otoczeniu. Jak to się skończyło, nie znalazłam, ale chyba w końcu odpuścił, bo relacje Elvisa z Brownami pozostały dobre na lata.

Kiedy dojeżdżali do Fulton, Elvis poczuł swąd dymu i zjechał na pobocze. Zauważył ogień przy kole i próbował go ugasić sypiąc ziemię, lecz było na to za późno bo zajął się już płyn hamulcowy i wkrótce w płomieniach stanęło całe auto. Zdążył tylko powyrzucać z bagażnika bagaże i instrumenty, wcześniej odsyłając Shirley Searcy na bezpieczną odległość. Była przerażona, błagała go żeby zostawił wszystko i przyszedł do niej. Bała się, że auto wybuchnie, a Elvis zginie. Na tej trasie, kiedy spłonął jego Cadillac, Elvis dużo ją filmował, ale kamera była w schowku w kabinie auta i spaliła się razem z nim. Pełniejsza relacja Shirley z tego zdarzenia pod mapką poniżej.

Tego samego dnia, jeszcze przed koncertem Elvisa, byli razem na "Watermelon Party", imprezie zorganizowanej przez fanów Elvisa.

W jakich okolicznościach się rozstali, nie znalazłam. Podejrzewam, że był to "naturalny proces", jak w przypadku wielu innych kobieta Elvisa - coraz rzadsze spotkania, aż do ich całkowitego ustania. Elvis miał szczęście nie tylko do pięknych, lecz także wartościowych kobiet. Jedną z nich była właśnie Shirley Searcy:
"Po ostatecznym rozstaniu w 1957 roku, Shirley nigdy nie próbowała zbijać kapitału na swojej przeszłości ani też pisać skandalizujących książek. Żyła skromnie w Houston, a swojemu synowi powtarzała, że czas spędzony z Elvisem był okresem czystej, młodzieńczej i bardzo „czułej” miłości (loved tenderly).
To w zasadzie wszystkie informacje do jakich jeszcze udało mi się dotrzeć.

Alanna Nash w swojej książce "Baby, Let’s Play House. ELVIS PRESLEY and the WOMEN WHO LOVED HIM", jak o wielu innych kobietach Elvisa, nie wspomina o niej ani słowem. Nie sądzę, żeby to była kwestia niewiedzy, raczej świadomego wyboru.

Niestety mamy tylko te dwa zdjęcia Shirley Searcy z Elvisem i oba są z 1955 roku. Prawdopodobnie w sieci jest ich więcej, ale ponieważ nie są odpowiednio opisane, nie sposób je znaleźć.


BIO

Jej pełne (ustalone) personalia to ---> Nan Shirley (Searcy) [Delgado]:

— Nan ― imię pierwsze;
— Shirley ― imię drugie;
— Searcy ― nazwisko panieńskie;
— Delgado ― nazwisko po mężu;

Urodziła sie 18 czerwca 1934 roku, w Troup, w stanie Texas, jako córka Harm i Berta Searcy. Była siedem miesięcy starsza od Elvisa.

Uczęszczała do Kilgore College. Mimo tego, że była uzdolnioną śpiewaczką, nie zdecydowała się pójść tą drogą. Po ukończeniu szkoły podjęła pracę zawodową.

Później, kiedy pracowała jako sekretarz wykonawczy w koncernie naftowym w Shreveport, poznała swojego przyszłego męża, Victora M. Delgado, lekarza, który był stażystą w szpitalu. Para mieszkała w Monterrey w Meksyku przez pięć lat i w Terrell (TX), zanim przeniosła się do Houston.

Ile lat trwało to małżeństwo, trudno powiedzieć, ale chyba całkiem długo. Później się rozwiedli. Raczej ponownie nie wyszła za mąż, skoro jest pochowana jako Delgado, czyli pod nazwiskiem męża.

Mieli ze sobą trzy córki (Melody Suzanne Delgado z Troup, Stacey Sophia Delgado z Houston i Ricci Mace z Fort Worth) i dwóch synów: (David Adrian Delgado i Victor Matthew Delgado) oraz wiele wnucząt i prawnucząt. Jej były mąż, który jest na emeryturze, mieszka w Houston (według danych z 2007 roku).

Miała przynajmniej dwóch braci (David Searcy z Troup i Nelsonem Searcy) i jedną siostrę (Delight Searcy z Kilgore).

Zmarła 14 maja 2007 roku w Houston w Teksasie, w wieku 72 lat. Została pochowana 19 maja 2007 roku, o godzinie 11:00 na cmentarzu Griffin, położonym w hrabstwie Cherokee przy East Highway 110, między New Summerfield a Troup. Przeżyła Elvisa trzydzieści lat.


*       *       *
*      *
*

Ex Post

Uzupełnienie i ostatnie ustalenia (28 maja 2026 roku):

Ledwo opublikowałam post, a już muszę go uzupełniać, tradycja! Poszukując zupełnie czegoś innego, przypadkiem trafiłam na kilka ciekawych informacji o związku Elvisa z Shirley Searcy, ale najpierw to, co mi częściowo uciekło kiedy pisałam ten post.

Zapomniałam wspomnieć wcześniej o udziale jej i Elvisa w „Watermelon Party”, prywatnej imprezie na cześć Elvisa, wydanej przez jego fanów :
"Słynna „Watermelon Party” w Hope:
Zanim doszło do pożaru auta, 5 lub 7 czerwca 1955 roku, Elvis i Shirley spędzili ten dzień w bardzo sielankowej atmosferze. Gościli w domu lokalnej przyjaciółki Elvisa, Lury Mae Impson Mitchell, w miejscowości Hope w Arkansas. Zorganizowano tam małe, prywatne przyjęcie dla artystów, znane dziś wśród biografów jako "Elvis Presley Watermelon Party".
Na końcu postu dodałam też dwa zdjęcia z tej imprezy, co prawda nie ma na nich Shirley. A pod nimi więcej informacji na temat tej imprezy.

Jeśli chodzi o nowe informacje, wyczytałam, że mieli swój specjalny kod na jego koncertach, była nim piosenka "I got a woman", którą Elvis grał ze sceny dla Shirley, kiedy ją wypatrzył w tłumie:
"Gdy Elvis grał trasę koncertową w okolicach Teksasu czy Arkansas, Shirley Searcy i jej przyjaciółki często jechały za nim z miasta do miasta (tak jak w dzień pożaru do Hope). Elvis doskonale wiedział, że Shirley będzie na widowni, ponieważ umawiali się przed występem. Jednak widownia na koncertach Elvisa w 1955 roku była już ogarnięta histerią. Wypełnione po brzegi sale, krzyki tysięcy fanek i oślepiające światła reflektorów sprawiały, że stojąc na scenie miał ogromny problem, by fizycznie odnaleźć wzrokiem konkretną osobę w morzu ludzi.

Utwór „I Got a Woman” stał się ich zakulisowym kodem. Kiedy Elvis w trakcie koncertu w końcu namierzył wzrokiem Shirley w gęstym tłumie, natychmiast zaczynał śpiewać ten konkretny hit, patrząc prosto na nią. Dla Shirley był to jasny komunikat ze sceny: „Widzę cię, ta piosenka jest dla ciebie”. Dla reszty krzyczących dziewcząt był to po prostu element jego drapieżnego show, lecz dla nich dwojga – potwierdzenie, że mimo otaczającego ich szaleństwa, Elvis myśli tylko o niej".
Oczywiście wiedzieli o tym Bill i Scotty, ponieważ musieli dostosować swoją grę do wykonu Elvisa, a ten, zawsze gdy śpiewał tą piosenkę dla Shirley, był inny:
"Zespół Elvisa, czyli gitarzysta Scotty Moore oraz basista Bill Black, reagowali na ten sceniczny rytuał z dużym rozbawieniem, ale też z czysto praktycznym podejściem.

Gdy tylko Elvis odnalazł wzrokiem Shirley i zaczynał śpiewać „I Got a Woman”, Scotty i Bill od razu wiedzieli, co się dzieje. Dla nich był to znak, że Presley prawdopodobnie ten utwór przedłuży, dając z siebie wszystko i wykonując swoje najbardziej drapieżne ruchy biodrami specjalnie dla swojej dziewczyny. Muzycy musieli wtedy mocno improwizować na instrumentach i dopasowywać rytm do dłuższego szaleństwa Elvisa na scenie.

Bill Black był znanym żartownisiem i klasycznym komikiem w zespole. Gdy tylko widział, że Elvis „maślanymi oczami” wpatruje się w jeden punkt na widowni i śpiewa dla Shirley, po koncercie w garderobie bezlitośnie przedrzeźniał Presleya. Udawał jego zakochany wzrok i żartował z niego, że „wielki rock'n'rollowiec traci głowę dla jednej dziewczyny”, co zawsze wywoływało głośny śmiech całej ekipy, w tym podróżującego z nimi Jima Eda Browna".
Trafiłam też na takie zdanie, które mnie zaciekawiło:
"Shirley Searcy (później Delgado) była jedną z najważniejszych partnerek Elvisa w latach 1954–1955".
Poprosiłam sztuczną inteligencję o wyjaśnienie tak wysokiego uplasowania Shirley Searcy w życiu Elvisa, wśród tak pokaźnego panteonu jego kobiet we wskazanym okresie. Wyjaśniła to tak:

[AI+]

Sformułowanie to wynika bezpośrednio z relacji, jakie sama Shirley Searcy Delgado oraz jej rodzina przedstawili po latach, dokumentując jej związek z Elvisem Presleyem z tamtego pionierskiego okresu.

Długość relacji - Shirley spotykała się z Elvisem przez blisko dwa i pół roku (od października 1954 do pierwszej połowy 1957 roku), co w realiach tamtego dynamicznego i chaotycznego okresu jego życia było bardzo stałym związkiem.

Poważne plany - ich relacja nie była przelotnym romansem z fanką z korytarza. Para oficjalnie planowała ślub, a Shirley była wprowadzona do jego najbliższego kręgu znajomych z Louisiana Hayride.

To właśnie ona była bezpośrednią towarzyszką Elvisa w najbardziej ikonicznych momentach jego wczesnej kariery. Określenie jej „jedną z najważniejszych partnerek” odnosi się do faktu, że Shirley była filarem jego życia prywatnego na Południu USA dokładnie w tych miesiącach, gdy rodziła się światowa Elvisomania, a jej wspomnienia stanowią jedno z najbardziej unikalnych, intymnych świadectw z tamtych czasów".

Znalazłam też sformułowanie: "Potajemne spotkania po „zakazie”", które odnosi się do zablokowania ich planów matrymonialnych przez Parkera, co w dalszej części wyjaśniono tak:
"Kiedy Pułkownik Tom Parker oficjalnie nakazał Elvisowi zakończyć temat małżeństwa z powodów wizerunkowych, uczucie między młodymi nie wygasło z dnia na dzień. Shirley i Elvis widywali się potajemnie przez kolejny rok. Elvis Presley rezerwował dla nich pokoje hotelowe pod fałszywymi nazwiskami lub spotykał się z nią w mniej oczywistych miejscach na trasie, z dala od oczu prasy i wścibskiego menedżera, próbując desperacko utrzymać tę relację przy życiu".
W poście wspominałam też o zachowaniach nie fair Jima Eda, zakochanego w Shirley. Okazuje się, że Elvis wcale nie pozostał mu dłużny i zagrał trochę jego własną kartą (Jima Eda), co określono "złośliwą kontrą". Gdy Shirley Searcy wyznała Elvisowi, że Jim Ed Brown bez przerwy za nią biega, próbuje ją poderwać i zabiega o jej względy, reakcja Elvisa Presleya była natychmiastowa i "uderzyła w jego dwie największe słabości: ogromną zazdrość oraz dumę".

Rzekomo według wspomnień samej Shirley, Presley zareagował na te wieści w następujący sposób:
"Elvis, mimo że sam nie był wzorem wierności (w tym samym czasie spotykał się przecież z siostrą Jima Eda – Bonnie*), na wieść o tym, że jego sceniczny kolega próbuje uwieść jego dziewczynę, potwornie się spiął. Zrobił się zazdrosny i zaczął dopytywać o szczegóły. Chcąc zniechęcić Shirley do swojego rywala i uderzyć w jego wiarygodność, Elvis użył przeciwko Jimowi Edowi jego własnych, dawnych słów. Powiedział Shirley, że Jim Ed wcale nie traktuje jej poważnie, a w rozmowach z chłopakami z trasy twierdził cynicznie, że Shirley to dziewczyna, która „leci tylko na sławę i popularność” artystów z Louisiana Hayride. Elvis próbował w ten sposób dowieść, że zaloty Jima Eda są nieszczere, podczas gdy on sam [Elvis] uważa ją za kogoś o wiele bardziej wartościowego".
* Przykład z Bonnie akurat nie jest zasadny, wtedy jeszcze nie mieli ze sobą romansu, chociaż jeździła już z nimi w trasy.

Jim Ed wcale tego o niej nie powiedział, aczkolwiek wkurzony Elvis postanowił ten jeden raz wejść w jego buty i przypisać mu słowa, które wcześniej Jim Ed fałszywie jemu przypisywał w rozmowach z Shirley.

Kiedy doszło do pożaru auta, Elvis z Shirley właśnie na ten temat rozmawiali. Jim Ed Brown dowiedział się o tej rozmowie już w ciągu najbliższych minut. W tym samym czasie trasą wracała reszta artystów występujących tego wieczoru w Hope, również rodzeństwo Brown, Scotty Moore i Bill Black. Shirley Searcy, wciąż będąc w szoku, wprost przy muzykach i w obecności Jima Eda wspomniała o tym, o czym rozmawiali na chwilę przed wybuchem pożaru. Tak Jim Ed Brown dowiedział się, że Shirley powtórzyła Elvisowi sekrety o jego zalotach oraz usłyszał jak "Presley złośliwie oczernił go w oczach dziewczyny, zarzucając mu cynizm i twierdzenie, że Shirley „leci tylko na sławę”". Choć sytuacja była napięta "widok spalonego auta i załamanego Elvisa, skutecznie zgasił ochotę na kłótnię o dziewczynę".

W kontekście powyższego zastanawiam się, dlaczego tak mało Shirey Searcy w biografiach, a tak dużo wszędzie Dixie Locke, która praktycznie poza samym faktem bycia dziewczyną Elvisa przez chwilę niczym się nie wyróżniła. Ba, zachowywała się względem Elvisa niczym udzielna księżniczka, traktując go z góry, by odrzucić go w momencie kiedy jej najbardziej potrzebował, czego Gladys nigdy jej nie wybaczyła. Powiedziała kiedyś o tym Anicie Wood, puentując temat Dixie Locke: "Ona złamała serce mojemu synowi".

Mało tego, Dixie Locke jest jedyną dziewczyną Elvisa, o jakiej pozwala wspominać w opracowaniach (artykułach, książkach, filmach) Priscila Presley, jeśli ktoś liczy na błogosławieństwo z Graceland dla swojego dzieła, które ułatwia promocję i sprzedaż.

*
*      *
*       *       *


Elvis i Shirley Searcy na parkingu przy Coliseum, gdzie występował tego dnia, Hope (AR) - 5 lub 7 czerwca 1955 roku

5 czy 7 czerwca 1955 roku? - niestety, to ciągle nie zostało do końca ustalone, ponieważ są materiały, które potwierdzają jedną i drugą datę. Po szczegółowe wyjaśnienia odsyłam do postu "Różowy Cadillac Elvisa (cz. I) - pierwszy".

Elvis na scenie w Coliseum w Fair Park w Hope (AR) oraz Shirley Searcy i Elvis z fanami na tle jego Cadillaca Fleetwood Series 60 z 1954 roku - 5 lub 7 czerwca 1955 roku, Hope (AR)

To dokładnie dzień, w którym samochód spłonął. Na tych zdjęciach uwieczniono jego ostatnie godziny. Elvis jechał wtedy tylko ze swoją nową dziewczyną - Shirley Searcy, a reszta ekipy drugim autem.

Jeśli chodzi o lewe zdjęcie na kolażu, gdzie Elvis obejmuje dwie dziewczyny przy swoim samochodzie, patrz Ex Post z 5 maja 2026 roku, w poście "Różowy Cadillac Elvisa (cz. I) - pierwszy".

Cadillac Fleetwood Series 60 z 1954 roku - 5 lub 7 czerwca 1955 roku, auto zapaliło się i spłonęło!

5 lub 7 czerwca 1955 roku, na drodze pomiędzy Hope a Texarkana (Arkansas), zużyte klocki hamulcowe samochodu zapaliły się, a ogień natychmiast rozprzestrzenił się na cały samochód. Elvis zdołał tylko uratować rzeczy osobiste, instrumenty i sprzęty sceniczne oraz kasetkę z pieniędzmi i dokumentami zanim płomienie całkowicie pochłonęły auto. Był zdruzgotany. Siedział na poboczu i patrzył jak jego "duma" płonie.

Cadillac Fleetwood Series 60 z 1954 roku - 5 lub 7 czerwca 1955 roku, trasa z Hope (AR) do Texarkana (AR), z zaznaczonym miejscem zdarzenia na wysokości Fulton (AR)

To właśnie ona jechała z Elvisem feralnej nocy z Hope (AR) do hotelu w Texarkana (AR). Byli sami w aucie, reszta ekipy jechała innym samochodem.

Obszerna relacja Shirley Searcy z tego dnia:
"Tego wieczoru występowali również Brownowie, więc podczas przerw Elvis szukał mnie i znajdowaliśmy cichy kącik, aby porozmawiać. Po zakończeniu koncertu Elvis, Scotty, Bill, Doris, Jeanette i ja zebraliśmy się razem, a Jeanette zrobiła kilka zdjęć Elvisa i mnie wraz z fanami na parkingu przed różowym Cadillakiem.
Postanowiliśmy się rozdzielić i pojechać do Texarkany. Nie wiedzieliśmy, że te zdjęcia zrobione przez Jeanette będą ostatnimi zdjęciami pięknego różowo-białego Cadillaca z 1954 roku w pełnej krasie. Bill, Scotty, Jeanette [Turner] i Doris [McCree] zdecydowali się jechać samochodem Doris, podczas gdy Elvis i ja mieliśmy podążać z instrumentami w Cadillacu. Kilka mil od Hope, kiedy Elvis i ja byliśmy głęboko zaangażowani w rozmowę dotyczącą Eda Browna, który próbował zniechęcić Elvisa do chodzenia ze mną (skoro ja nie chciałam się z nim umówić, to on chciał zniechęcić innych do chodzenia ze mną), wtedy zauważyliśmy mijające nas samochody fanów, którzy, machali, krzyczeli i trąbili klaksonami. W końcu zjechaliśmy na pobocze, a Elvis i ja wyszliśmy z samochodu. Poczuliśmy ostry zapach dymu i mniej więcej w tym czasie zobaczyliśmy płomienie wylizujące się spod samochodu. Elvis natychmiast próbował rzucać ziemię i kamienie na płomienie, które były bardziej ograniczone do tylnej opony po stronie kierowcy. Następnie wczołgał się pod tył samochodu i próbował rzucić na ogień głównie małe kamienie (tego dnia padało i było bardzo mało ziemi). Wciąż wołałam go spod samochodu, mówiąc mu, że boję się, że zbiornik z gazem* może wybuchnąć. Na szczęście udało nam się wyrzucić instrumenty i walizki.


* To oczywiście błąd tłumaczenia. Cadillac był na zwykłe paliwo, a nie na gaz.

W tym czasie zdążyliśmy już wysłać wiadomość do Texarkany do Scotty'ego, Billa i innych, i wkrótce wszyscy wrócili do nas*. Na szczęście Jeanette miała jeszcze film w aparacie i udało jej się zrobić kilka zdjęć spalonego i dymiącego pojazdu.

* I tu się coś nie zgadza, wysoce prawdopodobne, że z mojej winy - dwie rzeczy w pierwszym zdaniu. Nie mam już angielskiej wersji tego wpisu, żeby zweryfikować ten akapit.
Na początku czytamy: "W tym czasie zdążyliśmy już wysłać wiadomość do Texarkany do Scotty'ego, Billa i innych (...)" - jak, skąd? Z pobocza drogi na odludziu? Komórek nie było. To kwestia błędnego tłumaczenia,. Mam ten materiał od ponad dwudziestu lat, a wtedy translatory fatalnie tłumaczyły, trzeba było zgadywać. Prawdopodobnie kontekst był inny i powinno brzmieć "W tym czasie poinformowaliśmy już Scotty'ego, Billa i innych w Texarkanie" (kiedy już tam dotarli podwiezieni przez Kena Palmera).
I drugi fragment zdania: "(...) i wkrótce wszyscy wrócili do nas". Według Kena Palmera, to on ich podjął z pobocza drogi i zawiózł do Texarkany. Przypuszczalnie wszyscy wrócili do spalonego Cadillaca z Texarkany aby go zobaczyć, wskazują na to także same zdjęcia, na których nie widać już płonącego auta, tylko spalony wrak. Zatem tam powinno być: "i wkrótce wszyscy wrócili razem z nami [do Cadillaca, na miejsce zdarzenia]" lub "i wkrótce wszyscy wróciliśmy [do Cadillaca, na miejsce zdarzenia]".

Załadowaliśmy instrumenty i wszyscy wróciliśmy do Texarkany, aby zadzwonić do Vernona i Gladys, aby przywieźli różowo-białego Forda Crown Victoria, którego Elvis dla nich kupił, aby muzycy mogli kontynuować podróż powrotną do Shreveport. Kiedy czekaliśmy na Vernona i Gladys, którzy przyjechali z Memphis, wszyscy zebraliśmy się w pokoju w motelu. Elvis był, co zrozumiałe, najbardziej zrozpaczony i wyciągnął się na łóżku. Miał do czynienia z bardzo dużym wysiłkiem energetycznym spowodowanym długim występem w Hope, plus stres związany z wypadkiem samochodowym. Siedząc w pobliżu, obserwowałam, jak jego ciało trzęsło się i drżało przez kilka godzin, kiedy próbował się zrelaksować. Rodzice w końcu przybyli. Po kilku pospiesznych powitaniach i komentarzach oraz łzawych pożegnaniach, my, dziewczyny, wyruszyłyśmy w drogę powrotną do Shreveport".
Po więcej informacji na ten temat, odsyłam do postu "Różowy Cadillac Elvisa (cz. I) - pierwszy".

5 lub 7 czerwca 1955 roku, przed koncertem w Hope (AR), odbyła się impreza nazwana "Watermelon Party" u Lury Mae Impson Mitchell - jedyne dwa zdjęcia jakie z niej mamy. Kobieta przy blacie kuchennym z arbuzami, to Martha Taggart, a zajadający się arbuzami mężczyzna za plecami Elvisa, to Jim Ed Brown, a nie Bill Black, jak wielu się wydaje

Niestety nie mogę dotrzeć do oryginalnych czarno-białych zdjęć. Te, które zamieściłam są montażami z nałożonych kadrów. Ten czarny montaż z kuchni dowodzi, że powinny być jeszcze inne zdjęcia.

Lura Mae Impson Mitchell była przyjaciółką Elvisa i raczej nie było między nimi żadnych konotacji seksualnych. Tego dnia, specjalnie dla Elvisa zorganizowała "Watermelon Party", zamiast "ciężkiego" obiadu jaki lubił. W latach 50., Elvis miał zasadę, że przed koncertami jadał lekkie rzeczy, głównie owoce lub kawałek słodkiego ciasta. Lura Mae doskonale o tym wiedziała. Elvis zajadając się arbuzami, stwierdził: „to najlepsze chłodzenie przed gorącym koncertem”.

Shirley Searcy także była na tej imprezie. Oprócz niej, Elvisa i Lury Mae, z imienia i nazwiska możemy wymienić jeszcze takie osoby jak: Bill Black, Scotty Moore, Jim Ed Brown, Maxine Brown, Jeanette Turner, Doris McCree, Martha Taggart. Ta grupa miała wstęp do domu Lury Mae, inni goście (kilku artystów i fanów) świętowali głównie na podwórku. Podczas gdy Lura Mae szykowała arbuzy w kuchni, wszystkich przybyłych witał jej mąż, Harry Mitchell.

Przyjęcie to uważane jest przez biografów za narodziny pierwszego fanklubu Elvisa, chociaż sama Lury Mae Mitchell, była wówczas prezesem lokalnego fanklubu Tommy'ego Sandsa*:

* Tommy Sands - piosenkarz, który lubił naśladować Elvisa, próbując brzmieć jak Elvis i poruszać się jak Elvis. "Był naprawdę uroczy, ale nie był Elvisem" - jak skomentował Scotty Moore. Kiedy Elvis spóźniał się na jeden z koncertów, a widownia zrobiła się niecierpliwa, organizatorzy wypchnęli go na scenę.
"Według wspomnień badacza historii Elvisa, Billa E. Burka, to spotkanie towarzyskie jest przez wielu uznawane za pierwsze oficjalne spotkanie fanklubu Elvisa Presleya w historii.
Obowiązywała na nim zasada wstępu wyłącznie dla osób, które ukończyły 18 lat".
Hm, nie jestem pewna czy jednak ten z Memphis, który założył Gary Pepper, nie był tym pierwszym.

Tu znowu mamy tą samą niewiadomą - datę. Aż dziwne, że przez kilkadziesiąt lat nie udało się ustalić, czy był to 5, czy 7 czerwca 1955 roku, gdy tyle istotnych rzeczy wydarzyło się w tym dniu - odwiedziny przyjaciółki połączone z przyjęciem "Watermelon Party", koncert, spłonięcie nowego Cadillaca Elvisa.

Lura Mae Impson Mitchell przed swoim domem krótko przed śmiercią w 2021 roku i jej oprawione w ramkę zdjęcie stojące w domu z Elvisem w 1955 roku. Urodziła się w 1933 roku, była dwa lata starsza od Elvisa


Filmik Spa Guya "Elvis Presley June 5 1955 Hope Arkansas Watermelon Party Episode #3 of 3", który zdążył jeszcze odwiedzić 87-letnią Lurę Mae Impson Mitchell przed jej śmiercią, do końca mieszkającą w tym samym domu
Link: https://www.youtube.com/watch?v=Mbo40A-vjsM

Lura Mae Impson Mitchell pokazała miejsca, w których wykonano te dwa znane zdjęcia. Podała też, że na imprezie "Watermelon Party" była trójka rodzeństwa Brown, a nie tylko sam Jim Ed, jak podają inne źródła. Chociaż w przypadku tej informacji, nie wiem czy można wierzyć jej pamięci, z uwagi na wiek - 87 lat. Nie pamiętała nawet swojej przyjaciółki, Marthy Taggart, która jest na jednym z tych zdjęć. Z kolei nic nie mówiła o Shirley Searcy, ale Spa Guy jej o nią nie pytał, ani o innych uczestnikach imprezy.


P. S.
Większość zdjęć po otwarciu w nowym oknie będzie można zobaczyć w większym rozmiarze.


9 komentarzy:

  1. Typ urody podobny do Dixie Locke.W pierwszym momencie pomyślałam,że to ona jakimś cudem się tam znalazła.

    OdpowiedzUsuń
  2. No widzisz, a ja akurat ze swoją przypadłością, zupełnie nie widzę podobieństwa. :) Ale faktycznie włosy mają takie same (poza kolorem), w sensie fryzury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,nawet z twarzy ją przypomina,zupełnie,jakby były siostrami,niekoniecznie bliźniaczkami.

      Usuń
    2. No ja tego nie widzę poza fryzurą. Jednak to połowa lat 50., więc pewien styl z tamtego okresu też upodabnia, na przykład sukienka.

      Usuń
    3. A ja tak,no ale to tylko moja opinia.Kazdy może mieć inną.

      Usuń
    4. Aguś, to nie kwestia opinii. Tylko wiesz jak to u mnie z twarzami, to jak z łysym rozmawiać o wyższości grzebienia sferycznego nad zwykłym. :)))

      Usuń
    5. Tak,rozumiem.Dobrze,że ja się tutaj czasem przydaję,żeby w razie czego rozwiać wątpliwości,chociaż i z tym różnie bywa,bo to zależy od jakości zdjęcia.W realu lepiej mi idzie.Mialam kiedyś w klasie dwie koleżanki,bliźniaczki,podobne do siebie jak dwie krople wody.Kazdy,łącznie z nauczycielami miał problem,by je odroznić,tak samo uczesane i ubrane.A ja zawsze wiedziałam,która jest która,aż się dziwiłam,że nikt nie zwrócił uwagi na to,że jedna miała więcej piegów na twarzy,a druga mniej.Po tym je rozpoznawałam😄

      Usuń
    6. :)))). No jedni sobie radzą sobie z tym lepiej lepiej inni gorzej.

      Usuń

1. --- Najedź kursorem myszy na słowa "Wpisz komentarz" w białej ramce i kliknij.
2. --- Następnie kliknij strzałkę (▼) po słowach "Skomentuj jako:".
3. --- Po rozwinięciu listy wybierz pozycję trzecią "Nazwa / adres URL".
4. --- W polu "Nazwa" wpisz dowolny NICK, którym będzie sygnowany Twój komentarz.
5. --- Po wpisaniu nicka, kliknij w przycisk "Dalej", a następnie w białym polu wpisz treść komentarza.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pola "adres URL" nie wypełniamy, chyba, że ktoś ma swoją stronę i chce ją tu podać.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Instrukcja graficzna tu:
https://elvisownia.blogspot.com/p/nick-w-komentarzu-instrukcja-graficzna.html